🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.popieram.ateizm
1 messages
1 total messages Started by maniana Mon, 20 Dec 2010 04:15
jakiś głeboko zahipnotyzowany leming pisał do mnie:
#72249
Author: maniana
Date: Mon, 20 Dec 2010 04:15
152 lines
10304 bytes
"to, że zamiast
tego prezesa Jarosława z obłędem nienawiści w oczach, został prezydentem
spokojny, zrównoważony Komorowski, to szczęście dla Polski."

Od tego czasu kacap szczynukow nie dość, że został pierwszym wpierdalaczem 
hostyji, to jeszcze poszedł w ślady bolka-kapusty zostając wykładowcą...
Swojego pierwszego oficjalnego bronka puścił na German Marshall Fund of the 
United States:

*
"Mało kto o tym wie, że w Polsce w XVIII wieku istniał mechanizm ustrojowy, 
który gwarantował każdemu obywatelowi prawo uczestniczenia w wyborach. To 
się wtedy źle skończyło. Skończyło się anarchizacją, państwo było za słabe. 
Mało kto o tym wie, że w Polsce wszyscy wybierali króla. Mało kto o tym wie, 
że polski sejmy czy polski parlament działa na zasadzie obowiązkowej zgody 
wszystkich. To było słynne liberum veto. Myśmy w XVIII wieku to praktykowali 
co nie zawsze wychodziło na zdrowie. Ale dzisiaj patrzymy na Unię Europejską 
i patrzymy, Panie Boże, przecież tam jest librum veto. Obowiązkowa zgoda 
wszystkich z wszystkimi.

Żeby było jasne, ja tu rozmawiałem z Panią [tłumaczką - KaNo, 
fotoszop.salon24.pl]. Ja jestem z wykształcenia historykiem, więc na wszelki 
wypadek powiem, jak to naprawdę w praktyce wyglądało. Były w polskim sejmie 
trzy fazy dochodzenia do decyzji politycznych. Pierwsza faza to była faza 
zgłaszania poglądów. Każdy mógł sobie zgłosić, jaki chciał.

Druga faza to była faza ucierania poglądów. Nie wiem, jak to pani tłumaczka 
przetłumaczy na angielski, ale ucieranie to jest coś jak w wielkim tyglu, 
jeżeli trze się, aż się zrobi jednolita masa. Ucierano poglądy przez 
długotrwała dyskusję. Ale jeśli to nie pomogło i niech choćby jedna osoba 
niezdecydowana albo przeciwna, to mogła wstać na sali parlamentu polskiego, 
krzyknąć liberum veto i czym prędzej uciec. Zrywała w ten sposób sejm. Więc 
polska szlachta wymyśliła trzecią fazę działania. To była faza bigosowania. 
Jak pani tłumaczka to przetłumaczy, nie wiem. Bigos to szczególne, 
specyficzne danie. Kapusta siekana i siekane mięso długotrwale gotowane. No 
więc trzecia faza - siekanie, bigosowanie polegało na to, że krewka szlachta 
chwytała za szable i takiego, który psuł ustrój państwa, który psuł prawo, 
po prostu brała na szable, nim zdążył uciec. Wszystko działało do roku 1562, 
kiedy pierwszemu posłowi polskiemu udało się nie tylko krzyknąć liberum 
veto, ale uciec, nim się szlachta zorientowała, nim wzięła za szable pan 
Siciński, starosta upicki uciekł na Litwę. I to był początek kryzysu. Nie 
wiem, jak sobie z tym poradzi Unia Europejska, ale tam jest liberum veto i 
od czasu do czasu trzeba brać się za bigosowanie."

"W naszym miejscu Europy, jak ktoś pamięta mapę Europy, nie wiem, czy w 
Ameryce ktoś pamięta, jak wygląda mapa Europy, czy nie? Nie jestem tego 
pewien. My jesteśmy w takim miejscu między Rosją a Niemcami. To jest takie 
miejsce, w którym proszę Państwa bez względu nawet, jak się ktoś integruje, 
jak powstaje wspólny dom europejski, wspólny dom natowski, to jest takie 
miejsce, gdzie ciągle są jakieś przeciągi. I bez względu na to, gdzie ktoś 
na jakimś piętrze otworzy drzwi albo okno, to od przeciągu, my Polacy, 
zawsze mieliśmy katar. No tak po prostu zawsze było."

"Proszę Państwa, wielka Rosja ma od Bałtyku po Morze Chińskie ma tylko trzy 
razy wyższy produkt krajowy brutto niż Polska."

"Od tej pory będę ściśle obserwował i się zastanawiał, gdzie jest Islandia. 
Islandia w tym sensie, czy jest częścią Europy. Intuicyjnie zawsze sądziłem, 
że tak. W sensie kulturowym, mentalnościowym itd. Geograficznie to jest 
pewnie inaczej, na mapach gdzieś tam zawsze oddzielana. Kulturowo na pewno 
tak. A jak już jest 6 tysięcy Polaków, to już kawał Europy macie na pewno."

"Dzisiaj Europa nie cierpi z powodu deficytu bezpieczeństwa, bo nikt na 
nikogo w Europie nie czyha. No może prawie nikt na prawie nikogo. Ale cierpi 
Europa w sposób ewidentny, słuchaj Roman [osoba o nieustalonej tożsamości - 
KaNo, fotoszop.salon24.pl], to do Ciebie będzie, na deficyt zaufania."

"No można mówić w imię strasznej historii, no to schowajmy się gdzieś pod 
łóżko i siedźmy cicho i nie róbmy nic, bo nam świat grozi. W życiu, w 
polityce jak w życiu trzeba być jednocześnie optymistą i realistą. Trzeba 
być romantykiem w dążeniu do wielkich, odległych nawet celów, a jednocześnie 
pragmatykiem w stawianiu sobie celów cząstkowych i szukaniu rozwiązań 
konkretnych problemów. Ja uważam, że tylko romantycy zdolni do realizmu 
osiągają jakieś efekty. Tak jak tylko romantycy, powiem więcej, wariaci z 
mojego pokolenia mogli rwać z motyką na księżyc."

"W tradycji rosyjskiej jest takie powiedzenie, które mówi wszystko, nie 
wiem, jak pani tłumaczka to przetłumaczy. Było powiedzenie, które sobie w 
Polsce powtarzamy często, Rosjanie wszyscy znają, warto żeby Amerykanie o 
nim wiedzieli "kurica nie ptica Polsza nie zagranica". Przetłumaczyłaś, 
 tak?"

"Proszę państwa Polska jest krajem dziwnym, nietypowym, ale można o nas 
mówić różne rzeczy, ale tu w Ameryce wszyscy powinni o tym wiedzieć, że 
Polska jest krajem narodu proamerykańskiego. Jak wiecie państwo, to się 
wcale tak często nie zdarza. W Polsce Amerykę się lubi. Tylko problem polega 
na tym i te nieszczęsne wizy, i te wycieki, i te więzienia CIA, oprócz 
obiektywnych spraw jak Iran, Irak czy Afganistan, spowodowały, że jedną 
trzecią tego wielkiego potencjału sympati dla Ameryki już szlag trafił."

"Co tu dużo gadać. W sprawie wiz to dzisiaj Pułaski i Kościuszko musieliby 
wypełniać kwestionariusz wizowy, gdyby chcieli do Stanów Zjednoczonych 
przyjechać."

"My możemy od czasu do czasu w imię zasady "za naszą i waszą" wolność jechać 
nawet daleko od Polski. My nie mamy żadnych interesów ani w Iraku, ani w 
Afganistanie. Nie mamy żadnych interesów politycznych, nie mamy żadnych 
interesów gospodarczych. Możemy jechać w imię wspólnoty wynikającej z 
poczucia, że razem odpowiadamy za wolność innych ludzi. Ale jak się idzie na 
polowanie, daleko w głęboki las, no to trzeba wiedzieć, że własny dom jest 
zabezpieczony. Że własna kobieta, że własne dzieci, że własna chałupa są 
bezpieczne."

"Jest takie stare rosyjskie powiedzenia "dowieriaj no prowieriaj", to znaczy 
dowierzaj, wierz, ufaj ale sprawdzaj. Trochę tak jak w relacjach 
małżeńskich - wierz, ale sprawdzaj."

"Potrzeba odnawiania to trochę tak jak w małżeństwie. Co jakiś czas dobrze 
się z własną żoną umówić na randkę."

"Proszę państwa, żeby nie przedłużać, ja tu mam napisany bardzo mądry 
referat, ale wolę rozmawiać w ten sposób."

"Siedziałem sobie kiedyś w więzieniu, to były lata siedemdziesiąte, jako 
polityczny więzień, ale siedziałem ze zwykłymi kryminalistami. Siedziałem 
między innymi z Jankiem Szelągiem - dwumetrowego wzrostu bandytą. Zwykłym 
bandytą, który siedział za zabójstwo. No i oni do nas tak z ciekawością na 
nas patrzyli, co my za jedni. Mówili do nas wtedy per student. I on tak w 
pewnej chwili, a tu aresztują kogos, kogoś wprowadzają, były duże 
aresztowania w Warszawie wtedy, to był chyba rok siedemdziesiąty siódmy, 
albo ósmy, już nie pamiętam, mówi "ty student" mówi, a brodę miał dotąd 
taką, mówi "ty student, sprawa jest poważna bo widzę, że ciągle waszych 
aresztują".

Kiedy zobaczył, że jeszcze na dziedziniec wjechał samochód pancerny 
policyjny, milicyjny to w ogóle był cały podniecony, mówi "ty student sprawa 
jest bardzo powazna, powiedz student czy może wasi przyjdą was odbić?" 
Proszę Państwa, to było kompletnie niemożliwe. No ale jak ja miałem się 
przyznać takiemu bandycie, że to w ogóle nierealne. Jak mam wyglądać na 
poważnego rewolucjonistę to trzeba przynajmniej podtrzymać jego nadzieję, że 
jakaś akcja zbrojna będzie, albo coś. No więc mówię "no wiesz słuchaj, 
wszystko się może zdarzyć". I tu padła deklaracja ze strony Janka Szeląga, 
zwykłego bandyty, który bardzo wiele, mało wiedział o świecie, a dużo o 
życiu, która tłumaczy najlepiej skąd się bierze polska sympatia do Ameryki. 
Bo on mówi "ty student jak przyjdą wasi was odbić, to ty pamiętaj - my 
wszyscy za wolnością. Tylko pamiętaj student, jak przyjdą was odbic to 
najpierw klawisza w łeb" - klawisz to strażnik więzienny - "najpierw 
klawisza w łeb, potem porywamy samochód i do Ameryki". On nawet biedak nie 
wiedział, on nie wiedział, że po drodze, że jest Ocean Atlantycki, ale 
wiedział jedno, wiedział, że mu Ameryka kojarzy się z wolnościa."
*

Ciekawe, czy ten typowy, głęboko zahipnotyzowany leming przejrzy na oczy 
jakim prymitywnym głupkiem jest jego bronko, czy raczej zacznie tłumaczyć 
swojego rezydenta, że to pewnie dopalacze - znaczy hostyja była nieświeża - 
albo, że to skutki zaawansowanej nieleczonej boreliozy... (choroby zawodowej 
leśników i myśliwych)

Darz bór lemingi.

f.
http://wobroniekrzyza.wordpress.com/ 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads