Thread View: alt.pl.popieram.ateizm
11 messages
11 total messages
Started by Jesienny
Mon, 30 Aug 2010 10:40
Jeden będzie spał ze mną
Author: Jesienny
Date: Mon, 30 Aug 2010 10:40
Date: Mon, 30 Aug 2010 10:40
315 lines
17458 bytes
17458 bytes
Pamięta ksiądz ministranta z Bydgoszczy, którego ksiądz molestował? Nazywa się Maciej Cuske. - Cuske? Nie pamiętam takiego człowieka - Dziś już nie czuję wstydu, ale przez wiele lat był to dla mnie wielki problem. Nie zrobiłem tego, co powinienem. Po mnie byli następni. Najgorsze nie jest nawet to, co on ze mną robił - najgorsza jest świadomość, że nie uchroniłem innych. On ma dziś 59-lat, jest księdzem, nazywa się Jerzy Uberman - chłopiec, wtedy 15-letni, spędził z nim dwie noce w łóżku. Chłopiec to Maciej Cuske, dziś ma 38 lat, długie włosy nosi związane w kitkę. Kręci filmy dokumentalne, najbardziej znane to "Na niebie na ziemi" - o mężczyźnie, który uporczywie tropi UFO na polskich wsiach, "Antykwariat" - o nietypowym warszawskim sklepie z książkami. Niech ludzie w Kościele wiedzą Spotkaliśmy się w Gdańsku, gdzie Maciej kręci nowy dokument. Powiedział: "Napisz, może zgłoszą się inni". Tłumaczę, że formalnie nic już nie można zrobić, bo sprawa się przedawniła zarówno dla cywilnych, jak i kościelnych sądów. - Mimo wszystko napisz, niech ludzie w Kościele wiedzą, ile zła uczynili, ukrywając przed światem księdza pedofila. Będzie mi lżej na duszy. Może inne ofiary też odczują ulgę. Nie szukam zemsty. Raczej sprawiedliwości. - Ale musisz mi wszystko opowiedzieć. Umawiamy się w Bydgoszczy w jego mieszkaniu. Siedzę na gazecie, Maciej na drabinie szlifuje stiuki, które odkrył pod warstwami farby. Za miesiąc z żoną i synkiem wprowadzają się tutaj - do przedwojennych salonów zabytkowej kamienicy. Maciej mówi powoli, co chwila przestaje. Ręce proboszcza Upalne lato 1987 roku, trójka bydgoskich ministrantów - Maciej, Marcin i Rafał - jedzie do Dźwirzyna. Zaprosił ich znajomy rodziców Rafała - proboszcz parafii Matki Bożej Uzdrowienia Chorych. Najbardziej cieszy się Maciej. To jego pierwsza wyprawa. Jest o rok młodszy od swoich kolegów. Gdyby nie to, że jadą na plebanię do znajomego księdza, rodzice by go nie puścili samego. Pierwszego dnia służą do mszy, potem biegną na plażę. Po kolacji okazuje się, że ksiądz ma tylko dwa pokoje i za mało łóżek. - Jeden będzie spał ze mną - proboszcz patrzy na jasne loki Maćka. - Nie ma się czego bać. Będziecie mieli wygodniej. Na środku pokoju małżeńskie łoże, jedna kołdra. Chłopiec kładzie się z brzegu, zwija w kłębek, czuje się głupio, ale ksiądz to ważna figura, przecież nie zacznie kaprysić. Jest tak zmęczony, że po chwili śpi jak kamień. Budzi się, gdy czuje, że ręce proboszcza go głaszczą. Dookoła kompletna cisza, Maciej boi się cokolwiek powiedzieć, więc udaje, że śpi. Zresztą za bardzo nie wie, o co chodzi, rodzice nigdy z nim nie rozmawiali o seksie. Głaskanie się kończy i ręka zaczyna zajmować się czymś innym. Próbuje ściągnąć mu slipki - chłopiec kurczowo trzyma za gumkę. Ręka cofa się. Maciej czuje, jak coś sztywnego ociera się o plecy - cały czas się opiera, kuli, odsuwa. Świadomość zaczyna odpływać, nie wie, czy to sen, czy jawa. Tak bardzo chciałby, aby to był tylko sen. W końcu nerwowo zasypia. Budzi się przed świtem, ręka znowu próbuje wsunąć się pod slipki. Maciej znowu ściska gumkę, znów udaje, że śpi, a ksiądz znów robi swoje. Przez całą noc nie zamieniają ze sobą słowa. Rano wydaje się Maćkowi, że nocny koszmar był rzeczywiście snem. Ksiądz Uberman jest bowiem znowu miłym duchownym. Parafię czeka wielka uroczystość - wizyta biskupa. Chłopcy usługują do mszy i przy stole - są oszołomieni królewską ucztą: półmiski z szynką, galareta z kurczaka, pieczone mięsa, sery, wino, wódka, torty. Lepiej niż na weselu. Wizyta trwa zaledwie trzy godziny. Po imprezie biegną na plażę. Wieczorem Maciek znowu śpi obok księdza i wszystko się powtarza. Chłopiec jest wykończony - dwie noce walki, dwie noce w letargu. Przyjaciołom - Marcinowi i Rafałowi - nie mówi ani słowa. Nie ostrzega ich, z ulgą przyjmuje wiadomość, gdy proboszcz trzeciego dnia oznajmia z uśmiechem: "Zmieniamy się! No, Marcin dzisiaj ty śpisz ze mną". Trzeba znikać, ksiądz to pedofil - Dlaczego nie ostrzegłeś kolegów? - Wstydziłem się i jednocześnie bałem się pomówić księdza. A jeśli mi się to wydawało? Chciałem wierzyć, że to był tylko straszny sen. Tak to działa, nie umiałem wydukać nic z siebie. - Marcin przeżył to, co ty? - Uberman próbował dobierać się i do niego, ale Marcin był mądrzejszy ode mnie. Uciekł i na całą noc zamknął się w łazience. Strasznie się wtedy czułem. Rano oświadczył, że trzeba znikać, bo proboszcz to pedofil. Powiedzieliśmy księdzu, że wyjeżdżamy, on nawet nie mrugnął. Przenieśliśmy się na kemping przy plaży. Wieczorem przyjechali do księdza kolejni ministranci. Nie powiedzieliśmy im ani słowa. Chciałem o tym jak najszybciej zapomnieć, świeciło słońce, czekały wakacje. - Powiedziałeś rodzicom? - Tak. Zaraz po powrocie. Chciałem iść na milicję, szukać sprawiedliwości, wierzyłem, że szybko go ukarzą. Jednak nasi rodzice stwierdzili, że od takich spraw wiarygodniejsze są sądy kościelne, bo milicja walczy z księżmi. Nasi rodzice byli bardzo religijni, uważali, że nie można szkodzić Kościołowi. - Pojechaliście do Sądu Biskupiego? - Tak, uważałem, że musimy to zrobić. Ale pojechaliśmy sami. - Bez rodziców? - Z Irkiem, starszym kolegą. Do dziś najbardziej boli mnie, że nikt w Kościele nie zareagował na naszą skargę, nie zapobiegł dalszym tragediom. Rodzicom potrafię wybaczyć, nie wiedzieli wtedy, jak się właściwie zachować. Ale sąd, tym bardziej kościelny, to zupełnie co innego. Przez tyle lat ksiądz Uberman był bezkarny - oplótł siecią wiele osób. Tak naprawdę na całe życie. W Sądzie Biskupim Irek miał wtedy 18 lat, Rafała, Marcina i Macieja znał ze szkoły i z oazy u Jezuitów. - Dlaczego akurat ty? - pytam go dzisiaj. - Marcin i Maciej opowiedzieli mi, co się stało, a ja, głęboko zaangażowany w Kościół, wierzyłem, że sprawiedliwości stanie się zadość. 23 lata temu, na zacinającej się maszynie do pisania, Irek wystukał opowieść Maćka. Rano wsiedli w PKS i ruszyli z Bydgoszczy do Sądu Biskupiego w Koszalinie, któremu podlega Dźwirzyno i jego proboszcz. Irek pamięta godzinę stania w długim korytarzu i księży, którzy nie zwracali na nich uwagi. Biskupem jest w tamtym czasie ks. Ignacy Jeż - były więzień Dachau, który później zostanie kardynałem. Nie przyjmuje chłopców osobiście, wychodzi do nich "szeregowy" ksiądz. - W bogato zdobionym gabinecie z kamienną twarzą wysłuchał opowieści Maćka. Po godzinie przeplatanej pytaniami przystawił kilka wielkich pieczęci na moim maszynopisie i obiecał, że zajmie się księdzem Ubermanem. Ze trzy razy pytaliśmy, czy na pewno. Zapewniał, że tak, i dodał, że powiadomią nas, kiedy biskup coś postanowi. Jeszcze wtedy wierzyłem w kościelną sprawiedliwość. Ale uderzyło mnie, że nikt nie zatroszczył się o Maćka, nie spytał, jak się czuje. Przez dwa lata nic się nie dzieje. Uparty Irek wykręca numer parafii w Dźwirzynie i słyszy: - Jerzy Uberman, słucham... Dawał po parę złotych i kazał się rozbierać Dźwirzyno było trzecią parafią proboszcza, po Wałczu i Kołobrzegu. Czwarta to Białogórzyno koło Białogardu, potem władze kościelne przenoszą go do niedalekiego Zarańska, od 2001 roku urzęduje w Słowinie koło Sławna. Po południu, 29 maja 2003 roku, przed plebanią zatrzymuje się radiowóz - policjanci pokazują księdzu nakaz rewizji. Sędzia wydał też nakaz aresztowania - Uberman jest podejrzany o pedofilię. Podczas rewizji policjanci znajdują gazety i filmy z męską pornografią. Tego samego dnia rano śledczy w obecności matki i psychologa przesłuchują 12-letniego Piotrka: - Rok temu chcieliśmy dostać od księdza lampiony. Obiecał, że jak narąbiemy drewna, to da. Potem chodziłem tam co kilka dni pomagać, zawsze dostawałem parę złotych. Po kilku miesiącach ksiądz zaprosił mnie do siebie na herbatę. Gdy piłem podszedł do mnie, rozpiął spodnie i włożył rękę w majtki. "Nie broń się, i tak cię dostanę" - powiedział. Kilka minut kręcił ręką po członku. Potem tak robił co jakiś czas, czasami kazał mi się rozebrać i patrzył, jak chodzę dookoła stołu. Dawał mi po parę złotych: 2, 5, 10. Ale ja tego nie robiłem dla pieniędzy. Ja się go bałem na 98 procent i jak mi robił te rzeczy, to robił na chama. Gdyby nie 20 złotych, nikt pewnie o niczym by się nie dowiedział. Pod koniec marca Piotrek wyciągnął banknot proboszczowi z portfela. Ksiądz opowiedział o tym nauczycielce ze szkoły. Ta wezwała matkę, matka stłukła syna i kazała oddać: "Proboszcz dla ciebie taki łaskawy, a ty mu kradniesz pieniądze! Wstydź się". Piotrek broni się: "Skoro on na mnie naskarżył, to ja też wszystko opowiem". I opowiada o wydarzeniach na plebanii. Matka żali się sąsiadkom, one mówią mężom, potem ktoś gada o tym pod sklepem. Ale do księdza nie idzie nikt, na policję też. Nie wiadomo, kto pisze list do "Gazety Koszalińskiej": "Ratujcie naszą parafię przed zboczeńcem". Po kilku dniach pojawiają się dziennikarze, szukają ofiar księdza. W końcu dyrektor podstawówki powiadamia policję. Co, dziewczyny ci tego nie robią? Zanim dojdzie do rozprawy, ksiądz Jerzy Uberman trafia na prawie dwa miesiące do aresztu. Wychodzi, gdy sędzia zgadza się na kaucję - 5 tys. zł. Wypuszczony prosi biskupa diecezjalnego o zwolnienie z obowiązków proboszcza. Przeprowadza się do klasztoru sióstr Klarysek w Słupsku. W listopadzie zgłasza się do szpitala, lekarze diagnozują migotanie przedsionków. Wiosną 2004 roku zaczyna się proces. Zeznają chłopcy w wieku od 12 do 17 lat. Koledzy Piotrka. Pierwszy mówi: - Na rok przed bierzmowaniem zdawałem u księdza egzamin. Zaczął mnie łaskotać pod pachami. "Co, dziewczyny ci tego nie robią?" - zapytał, gdy broniłem się. Złapał mnie za biodra i przycisnął brzuchem do ściany, obłapiał pół minuty, potem udało mi się go odepchnąć. Wtedy się wkurzył. Zdałem, ale powiedział, że w piątek wieczorem zabierze mnie do siebie i już nie będę musiał zdawać. Na szczęście mama się nie zgodziła. Drugi chłopiec: - Ksiądz zaczął się dziwnie zachowywać. Na zakrystii przyciskał mnie i kolegów brzuchem do ściany, ocierał się nosem o nasze nosy, do mnie szeptał, abym patrzył w jego oczy. Raz klepnął mnie w pupę. Jak mnie dotykał, to sapał i wyglądał na zadowolonego. Nie chciałem już być ministrantem, ale on porozmawiał z rodzicami i dalej byłem. Trzeci: - To było dwa razy. Ksiądz zaprosił mnie na plebanię na nocleg. Wypiliśmy piwo, kazał mi się położyć w wielkim łóżku, wieczorem przyszedł, złapał mnie za członka i pieścił. Innym razem była kolacja, a nocą znów mnie pieścił. Udawałem, że śpię. Bałem się. Po pierwszym razie nie dopuszczałem myśli, że coś takiego mogło się stać. Oba razy dostałem 50 zł. Czwarty: - Na religii ksiądz miał kilku ulubionych chłopców, zabierał im jakiś przedmiot, w końcu oddawał, ale najpierw trzeba było się do niego przytulić, czasami sadzał nas na kolana. Piąty: - Dał mi pieniądze na zrobienie prawa jazdy, grał rolę dobrego wujka, lubiłem go. Zaproponował, ze pojedziemy na wycieczkę do Kołobrzegu, dlatego nocowałem u niego. W nocy ściągnął mi slipki, ale nie do końca. Przekonywał: "Może być fajnie, nie bój się, nikt się nie dowie". Broniłem się, więc dał mi spokój. Do Kołobrzegu nie pojechaliśmy, proboszcz zrobił się niemiły. Jesienią 2004 roku Jerzy Uberman zostaje skazany za "poddanie trzech małoletnich innej czynności seksualnej" na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat, dozór kuratora oraz pięcioletni zakaz pracy z dziećmi. Ksiądz wraca do Klarysek. Panie prezydencie, proszę o łaskę 30 kwietnia 2005 roku biskup Kazimierz Nycz, ówczesny ordynariusz w diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, kieruje Jerzego Ubermana do pracy w Barcinie koło Słupska. W niewielkiej wiosce stoi zniszczony pałac i niewielki kościółek. Ksiądz ma być tam rezydentem. Wioskowi wiedzą tylko tyle, że nie będzie uczył religii, bo jest chory - tak powiedział im proboszcz. Jeszcze tego samego dnia Uberman wysyła do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego pierwszą prośbę o ułaskawienie. Chce dalej pracować z dziećmi. Tłumaczy, że zakaz pracy w szkole pozbawia go dochodu i nie ma z czego żyć, przez co od dwóch lat jest na łasce sióstr zakonnych. Żali się, że jego sprawa została szeroko nagłośniona przez media, które ją wyolbrzymiły. Ułaskawienie pozwoli mu wrócić do normalnego życia. List zostaje bez odpowiedzi. Mija lato, jesienią dziennikarze znowu wpadają na trop księdza. W Barcinie szok, ludzie wyrywają sobie gazety, w których pisze, kim jest ich nowy wikary. Na początku listopada ktoś wybija szyby w aucie Ubermana. Następnego dnia rano ksiądz pakuje się pospiesznie i ucieka. Kilka dni później biskup wydaje dekret zakazujący mu sprawowania eucharystii w innych miejscach, niż kaplice prywatne w domach i zakonach. Kieruje do Domu dla Księży Emerytów w Kołobrzegu. Końcówka roku 2005. Jerzy Uberman nie ma kontaktu z dziećmi, jest pod opieka psychologa i kuratora. 15 listopada pisze do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry: "Moje kontakty z ministrantami miały charakter przyjacielski, służyło to burzeniu barier, które wybudował mój poprzednik" - tłumaczy. Przypomina, że gdy był w seminarium, SB chciało go wciągnąć do współpracy. Bezskutecznie. Prosi o akt łaski, bo został przez biskupa zwolniony ze wszelkich obowiązków duszpasterskich i "zesłany" do Kołobrzegu. Gdyby zamazano mu wyrok, biskup by wybaczył. Na dowód cytuje list ordynariusza: "Sytuacja personalna księdza jest trudna i niewygodna dla Kościoła, ponieważ poprzez ciągłe zainteresowanie nim środków masowego przekazu naraża diecezje i kapłanów na szkalowanie i niweczy ich duszpasterskie wysiłki". Gdy nie przychodzi odpowiedź, w grudniu Uberman pisze kolejną prośbę o ułaskawienie, tym razem do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. "W czasie wzrastania były mi zawsze bliskie wszystkie rocznice narodowe i ich obchody. To był owoc patriotycznego wychowania w miłości do mojej ojczyzny". Źródeł swoich problemów dopatruje się w niepokornej postawie przed 1989 r. Zapewnia, że niejednokrotnie był inwigilowany i nachodzony przez MO i SB. Pisze co najmniej jeszcze pięć razy. Latem 2006 roku kolejną z jego próśb dostarcza do Kancelarii Prezydenta posłanka słupska Joanna Szczypińska. Nie pomaga. Sąd w Koszalinie za każdym razem negatywnie opiniuje prośby skazanego. Ksiądz Uberman prosi o wstawiennictwo rzecznika praw obywatelskich. Także dostaje odmowę. Gdy w kwietniu 2007 roku mija połowa kary, zwraca się do sądu z prośbą o zawieszenie zakazu kontaktu z dziećmi. Argumentuje podobnie jak wcześniej i dodaje, że nie pracując, nie ma pieniędzy na lekarstwa. Sąd odrzuca prośbę. Takie życie jak moje W sierpniu br. kończył się zakaz kontaktów z dziećmi. Uberman nadal jest księdzem. Biskup nie podjął jeszcze decyzji co do jego pracy duszpasterskiej, ale kuria zapewnia, że nie będzie miał kontaktu z dziećmi. - Wróci ksiądz do pracy? - pytam Jerzego Ubermana. - Czuję się na siłach, ale nie chciałbym pracować z dziećmi. Zresztą o wszystkim zdecyduje biskup. Takie życie jak moje jest szalenie trudne. Psycholog tłumaczyła mi, że to są jakieś sprawy genetyczne. - Pamięta ksiądz ministranta z Bydgoszczy, którego ksiądz molestował? Nazywa się Maciej Cuske. - Cuske? Nie pamiętam takiego człowieka. http://wyborcza.pl/1,87648,8207708,Nie_bron_sie_i_tak_cie_dostane.html?as=4&startsz=x -- Spragniony wrażeń? Zimny Lech.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: mkarwan
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:05
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:05
4 lines
1090 bytes
1090 bytes
Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości news:i5g1rl$ahp$1@news.eternal-september.org... Czemu ukrywasz się za anonymizerem?
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: Jesienny
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:16
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:16
10 lines
1375 bytes
1375 bytes
Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: > Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości > news:i5g1rl$ahp$1@news.eternal-september.org... > > Czemu ukrywasz się za anonymizerem? A czemu pytasz? -- Spragniony wrażeń? Zimny Lech.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: mkarwan
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:28
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:28
9 lines
1409 bytes
1409 bytes
Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości news:i5g3v5$iin$1@news.eternal-september.org... > Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: >> Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości >> news:i5g1rl$ahp$1@news.eternal-september.org... >> Czemu ukrywasz się za anonymizerem? > A czemu pytasz? Bo za anonymizerami chowaja sie zwykle tchórze.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: Jesienny
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:33
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:33
15 lines
1643 bytes
1643 bytes
Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: > Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości > news:i5g3v5$iin$1@news.eternal-september.org... >> Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: >>> Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości >>> news:i5g1rl$ahp$1@news.eternal-september.org... >>> Czemu ukrywasz się za anonymizerem? >> A czemu pytasz? > > Bo za anonymizerami chowaja sie zwykle tchórze. Zwykle to mylisz pojęcia. -- Spragniony wrażeń? Zimny Lech.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: mkarwan
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:34
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:34
8 lines
1346 bytes
1346 bytes
Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości news:i5g4uo$m3g$1@news.eternal-september.org... >>>> Czemu ukrywasz się za anonymizerem? >>> A czemu pytasz? >> Bo za anonymizerami chowaja sie zwykle tchórze. > Zwykle to mylisz pojęcia. Jesteś po prostu tchórzem.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: Jesienny
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:38
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:38
14 lines
1628 bytes
1628 bytes
Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: > Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości > news:i5g4uo$m3g$1@news.eternal-september.org... >>>>> Czemu ukrywasz się za anonymizerem? >>>> A czemu pytasz? >>> Bo za anonymizerami chowaja sie zwykle tchórze. >> Zwykle to mylisz pojęcia. > > Jesteś po prostu tchórzem. A co oznacza słowo "tchórz" ? -- Spragniony wrażeń? Zimny Lech.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: Piotrek Zawodny
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:47
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:47
14 lines
1668 bytes
1668 bytes
W dniu 2010-08-30 13:38, Jesienny pisze: > Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: >> Użytkownik "Jesienny"<jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości >> news:i5g4uo$m3g$1@news.eternal-september.org... >>>>>> Czemu ukrywasz się za anonymizerem? >>>>> A czemu pytasz? >>>> Bo za anonymizerami chowaja sie zwykle tchórze. >>> Zwykle to mylisz pojęcia. >> >> Jesteś po prostu tchórzem. > > A co oznacza słowo "tchórz" ? > Przecież wiadomo. Tu już lecisz.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: mkarwan
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:48
Date: Mon, 30 Aug 2010 11:48
13 lines
1700 bytes
1700 bytes
Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości news:i5g56s$n9c$1@news.eternal-september.org... > Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: >> Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości >> news:i5g4uo$m3g$1@news.eternal-september.org... >>>>>> Czemu ukrywasz się za anonymizerem? >>>>> A czemu pytasz? >>>> Bo za anonymizerami chowaja sie zwykle tchórze. >>> Zwykle to mylisz pojęcia. >> Jesteś po prostu tchórzem. > A co oznacza słowo "tchórz" ? http://sjp.pwn.pl/szukaj/tch%C3%B3rz
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: Jesienny
Date: Mon, 30 Aug 2010 12:21
Date: Mon, 30 Aug 2010 12:21
19 lines
1992 bytes
1992 bytes
Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: > Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości > news:i5g56s$n9c$1@news.eternal-september.org... >> Użytkownik... he he - mkarwan raczył napisać: >>> Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości >>> news:i5g4uo$m3g$1@news.eternal-september.org... >>>>>>> Czemu ukrywasz się za anonymizerem? >>>>>> A czemu pytasz? >>>>> Bo za anonymizerami chowaja sie zwykle tchórze. >>>> Zwykle to mylisz pojęcia. >>> Jesteś po prostu tchórzem. >> A co oznacza słowo "tchórz" ? > > http://sjp.pwn.pl/szukaj/tch%C3%B3rz Nic o anonimizerach. -- Spragniony wrażeń? Zimny Lech.
Re: Jeden będzie spał ze mną
Author: Jurgen
Date: Thu, 02 Sep 2010 16:48
Date: Thu, 02 Sep 2010 16:48
8 lines
1147 bytes
1147 bytes
On Mon, 30 Aug 2010 13:05:47 +0200, mkarwan <mkarwan@poczta.onet.pl> wrote: > Użytkownik "Jesienny" <jesienny@kki.net.pl> napisał w wiadomości > news:i5g1rl$ahp$1@news.eternal-september.org... > > Czemu ukrywasz się za anonymizerem? brak argumentow, zdyskredytowac, stara szkola, co smieciu ?
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads