🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.popieram.ateizm
Article #424

Do wszystkich Eminencji, Ekscelencji, Najczcigodniejszych osób zarówno duchownych jak i świeckich

#424
From: Stanisław Cieniawa
Date: Wed, 03 Feb 1999 00:00
137 lines
9702 bytes
Stanisław Cieniawa

Do wszystkich Eminencji, Ekscelencji, Najczcigodniejszych osób zarówno
duchownych jak i świeckich


-------------------------------------------------------------------------

    Wiam pokornym ukłonem i oddaję głęboki Hołd, gdyż doceniam
wykształcenie i wysoką kulturę oraz ciężar odpowiedzialności i obowiązków
na tak wysokim stanowisku, a zarazem bardzo przepraszam, iż czuję się
zmuszony poddać krytyce panującą religię którą władze duchowne
reprezentują, a świeckie ochraniają, popierają i tolerują. Wiem, że
zasłużę sobie na wzgardę jako głupiec, który zamiast schlebiać możnym i
pławić się w profitach, "nieroztropnie" wyskakuje z krytyką i naraża się
na najgorsze. Przepraszam także za nadmierną skrótowość, lakoniczność swej
wypowiedzi.

1. W przeciwieństwie do ateistów na pierwszym planie stawiam względy
eschatologiczne. Jeśli Szatan jest ojcem kłamstwa, to panująca religia
właśnie jemu służy i składa hołd. Dowodem szczytowej niewiary w Boga i
pozagrobowe sankcje jest posługiwanie się krzykliwym kultem Chrystusa i
Jego Ewangelii jako najlepszym narzędziem manipulowania masami i
umacniania swej władzy, wykorzystywania ich religijnych tęsknot dla
urządzania sobie raju na ziemi. Rażąca sprzeczność między Ewangelią a
życiem wyższego kleru jest dowodem szatańskiej perfidii. Od kogo zatem
Książęta Kościoła mogą oczekiwać sowitej zapłaty po śmierci ?

2. Wszyscy, łącznie z Papieżem, udają naiwnych: obłudnie żałują za grzechy
swoich poprzedników (rehabilitacja Gelileusza - co to jemu dało ?), a nie
widzą własnych. Głoszą świętość Kościoła jako rzekomego dzieła Chrystusa,
choć wiedzą, że gdyby Chrystus żył, to by tak przeklął ten Kościół, jak
przeklął faryzeuszów, bo przecież to to samo, jeśli nie gorsze. Ktokolwiek
przestudiuje Historię Kościoła oraz Słownik herezji, ten może obiektywnie
stwierdzić, że jest to historia ogłupiania mas wpajaną od dzieciństwa
wiarą, a potem dyskryminowania tychże mas za niewygodną możnym żarliwość
tej wiary, za próby zracjonalizowania jej i za "błędy". Papież aż
zachłystuje się wołaniem o godność człowieka, a nie widzi, że chrzest
niemowląt i nauka religii od przedszkola nie tylko uwłacza godności i
wolności, ale też - co najgorsze - deprawuje ludzi na całe życie.

3. Deprawuje ? Przesada ! Oj, nie przesada. Wtłoczenie "nadświatowej"
doktryny, której słaby umysł dziecka nie jest w stanie zrozumieć ani
krytycznie ocenić, jest skażeniem tego umysłu skłonnością do
niesamodzielnego i irracjonalnego myślenia. Cudze mity i skostniałe
dogmaty, podane jako "święte Prawdy" i "Tajemnice wiary" na zawsze blokują
umysły, zamykają je przed rzeczywistymi prawdami, które tym mitom i
dogmatom przeczą. Nie żaden "grzech pierworodny", ale to skażenie umysłów
pociąga dalsze wynaturzenia. Narkotyk wiary otwiera drogę innym
narkotykom, począwszy od papierosów do alkoholu. Podkopanie rozumu i wiary
we własne siły moralne rodzi z jednej strony dewocję, a z drugiej -
przestępczość. Ale klerowi właśnie o to chodzi: zawsze i wszędzie
umoralnia, pociesza, rozgrzesza, czuje się wychowawcą i zbawcą ludów,
koniecznym niezastąpionym...

4. Każda władza chcąca "mieć" całego człowieka dla siebie, zagraża jego
autonomii, samodzielności, odpowiedzialności. Ostatnio ustalono, że za
katastrofę samolotu "Iskra" ponosi winę... rozmycie się poczucia
odpowiedzialności. Kto przeczytał książkę ks.J.Tischnera "W krainie
schorowanej wyobraźni" ten wie, że najskuteczniej niszczy autonomię ludzi
władza religijna, bo najdokładniej "zapośrednicza" i najgłębiej penetruje
wnętrze człowieka. Odczłowieczone masy są zdolne do najstraszliwszych
przestępstw, zbrodni, wojen i rzezi, czego sto razy dowiodła historia. A
kościół, który swą władzą najskuteczniej odczłowiecza i deprawuje, chodzi
w niekwestionowanej glorii jako główny wychowawca i obrońca godności.

5. Kościół chlubi się swoimi świętymi, a jednak ideał świętego nie jest
popularny, razi ciasnotą horyzontów, służalczością, dewocją. Tylko
nieliczni święci nie mieli tych wad, ale oni osiągnęli doskonałość nie
dzięki panującej religii, ale wbrew niej, na mocy wrodzonych cech
charakteru.

6. Permanentny konflikt wiedzy racjonalnej z irracjonalną wiarą rodzi
lawiny pozornych informacji, wiedzy "jałowej", która w naszych czasach
doprowadziła do przeciążenia i znużenia umysłów, do dewaluacji nauki i
filozofii. Tak długo utożsamiano Najwyższą Prawdę z dogmatem i mitem, i
wmawiano ludziom, że ta "prawda ich wyzwoli", aż im to zbrzydło i zaczęli
ironizować: "prawda was zniewoli". Kościół nie raczy o tym wiedzieć, aby
nie musiał przyznać się do winy, do odpowoedzialności za pojawienie się
"nihilistycznej utopii absurdu, w której jedyną wartością absolutną stanie
się relatywizm" - natomiast chlubi się encykliką Fides et ratio jako
"apelem o solidarność umysłów" (por. abp Józef Życiński, Znak, 10/1998, "w
której papież stara się ukazać drogę prowadzącą do sensu  i prawdy tym
wszystkim, którzy czują się dziś szczególnie zagrożeni przez absurd,
zniechęcenie i rozpacz". Kościól wielorako przypomina takiego strażaka,
który sam skrycie wznieca pożary, aby potem wykazać się dzielnością przy
ich gaszeniu. Niestety, zbyt wiele jest zła w Kościele, by je usunęły
apele... Będąca wyrazem wybujałych pragnień wiara kłóci się nie tylko z
rozumem, ale i ze swoimi "siostrami", toteż główna idea encykliki, by
wiarę uczynić opiekunką rozumu i nauki, jest tak samo godna akcptacji, jak
to, by wilka uczynić opiekunem jagnięcia, a kota opiekunem myszy.

7. W zacytowanym przez Życińskiego fragmencie encykliki, który jego
zdaniem wyraża istotę jej przesłania, są dwa zdania sprzeczne,
symbolizujące sprzeczność między rozumem a chrześcijańską wiarą. Najpierw
twierzdzi się, że "wiara dostrzega ostateczny sens w Jezusie Chrystusie",
a potem, że "ta wiara przynagla rozum, aby przekraczał wszelkie bariery
izolacji i nie wahał się ponosić ryzyka w poszukiwaniu wszystkiego, co
piękne dobre i prawdziwe" (podkr. - S.C.). Pierwsze zdanie byłoby mniej
sprzeczne z drugim, gdyby Kościół interpretował Ewangelie zgodnie z
rozwojem wiedzy o człowieku i przedstawiał Jezusa nie tyle jako wzór wiary
w Najwyższego (Boga, Jahwe), ile jako wzór absolutnej wierności
Najwyższemu (woli Ojca). Według słów Psalmu 82 i według nauki Pawła (List
do Rzymian 8, 14-17), nie tylko Jezus, ale wszyscy ludzie są dziećmi
Najwyższego, jeśli są bezwzględnie wierni własnej intucji Najwyższego -
tego, co w kolejnych sprawach codziennego życia dostrzegamy jako
najbardziej dobre, piękne, prawdziwe, słuszne, sprawiedliwe itd. Sokrates
nazywał tę intuicję głosem daimoniona, Jezus - wolą Ojca. Na Jezusa jako
wzór wierności Najwyższemu nieśmiało wskazują już niektórzy teologowie
(Raymond Winling, Teologia współczesna, Znak, 1990, s. 369, ks. W. Słomka,
Wolność i zniewolenie, New Jersey 1988, ss.28, 180).Dzisiejsza psychologia
tłumaczy naszą intuicję Najwyższego jako przejaw wyższego, idealnego "Ja".
Dopiero przesunięcie akcentu z wiary w Najwyższego na wierność Najwyższemu
pojednałoby teologię z filozofią wieczystą, w której od Heraklita intuicję
Najwyższego nazywano Logosem, wierność tej intuicji w praktyce życia
Etosem, a szczęście płynące z Logosu i Etosu - Eudaimonią. O ileż mniej
byłoby zamętu w filozofii i teologii, gdyby tak rozumiano "ostateczny
sens" wzoru osobowego Jezusa, i jak ułatwiłoby to życie ludziom !

8. Neprawdą jest, że przyznanie ludziom autonomii i wolności kierowania
się własną intuicją Najwyższego wywołałoby chaos w społeczeństwie. Z
początku może byłoby trudniej, ale musimy wreszcie uczynić ten krok, jeśli
chcemy mieć autentyczną demokrację, a nie jej parodię i jeśli wszyscy
ludzie mają się stać dziećmi Najwyższego. O ileż więcej zepsucia pociąga
odczłowieczanie, niszczenie poczucia odpowiedzialności, a także
podkreślona prez Jerzego Szackiego teleokracja, wyalienowanie przez daleki
cel, przesuwanie spełnienia się człowieka w przyszłe pokolenia lub w
zaświaty. Tylko jedność Logosu, Etosu i Eudaimonii w każdym momencie
uwalnia od teleokracji. Jest to zarazem zupełne stopienie się religii z
życiem.

9. Piszący te słowa żyje tą religią i opracowuje jej teorię od dawna, od
czasu swoich studiów teologicznych. Taka religia powinna być na pierwszym
planie we wszystkich programach szkół i przedszkoli, ale w ramach
integralnej edukacji kulturalnej (por. "Humanizacja kultury", Wyd.
US,Szczecin, "Świat bez ateistów, miłość bez kłamstwa" Wyd. UAM Poznań i
in.).
Technical Details
Message-ID: <01be4f66$c8c0f560$LocalHost@mariusz>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!unknown!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
From: Stanisław Cieniawa <mariu...@usa.net>
Subject: Do wszystkich Eminencji, Ekscelencji, Najczcigodniejszych
 osób zarówno duchownych jak i
 świeckich
Date: 1999/02/03
Message-ID: <01be4f66$c8c0f560$LocalHost@mariusz>
X-Deja-AN: 440144099
X-Complaints-To: ab...@tpsa.pl
X-Trace: news.tpnet.pl 918041386 195.205.11.18 (Wed, 03 Feb 1999 12:29:46 MET DST)
Organization: TPNET - http://www.tpnet.pl
MIME-Version: 1.0
NNTP-Posting-Date: Wed, 03 Feb 1999 12:29:46 MET DST
Newsgroups: alt.pl.popieram.ateizm
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit