🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.popieram.ateizm
Article #137

Stanisław Lem "Wiara i wiedza "

#137
From: Mariusz Jedrzejowski
Date: Sat, 23 Jan 1999 00:00
105 lines
7915 bytes
Stanisław Lem 

Wiara i wiedza 


------------------------------------------------------------------------
Rozróżnienie pomiędzy wiarą a wiedzą nie jest zupełnie łatwe do
przeprowadzenia, ale możliwe. Prawdopodobnie wiara poprzedziła wiedzę, obie
zaś poczęły wschodzić wraz z początkami artykułowanej mowy ludzkiego gatunku.
Oczywiście uwagi moje na powyższy temat nie mogą mieć wiele wspólnego z
rzetelnym religioznawstwem lub metanauką. Ponadto wokół obu poruszonych
nazwami tematów roztacza się halo dość dowolnej niejasności. Powszechnie
uważa się, że zwierzęta, zwłaszcza wyższe, są zdolne do zachowań
odpowiadających temu, co potocznie zwiemy nawykami, a co psycholog ze szkoły
Pawłowa nazwałby odruchem warunkowym. Jakoż gołąb, który dostał ziarno grochu
stojąc na palcach, może, zwłaszcza po kilkakrotnym powtórzeniu owej
koincydencji, podlec takiemu powiązaniu żywienia z postawą, jak gdyby wierzył
w to, że jego wstawanie na palce sprzyja pojawieniu się grochu. Są to jednak
- powie psycholog - mniemania antropomorficznego chowu. Gołąb zachowuje się
tak, jak się zachowuje, ponieważ został poddany swego rodzaju minitresurze.
Czyli urobił się w nim odruch warunkowa. Odruchów warunkowych za akty wiary
zasadniczo się nie przyjmuje, aczkolwiek między pierwszymi i drugimi zachodzi
pewne podobieństwo. Najłatwiej pokazać je, czy może raczej nazwać, jako
nieścieralność określonych zachowań. W przeciwieństwie do wiary wiedza jest
daleko łatwiej skłonna do ustępstw wobec doświadczenia. Nie muszę wierzyć, że
krzesło, na którym siedzę ma cztery nogi, ponieważ bardzo łatwo mogę się o
tym namacalnie przekonać. Gdyby jednak okazało się, że ma ono tylko trzy
nogi, to bez wahania przyznałbym, że moja wiedza uprzednio wyrażona była
fałszywa. Jak z tego wynika, silne jest wsparcie aktów wiedzy na popperowskim
falsyfikacjoniźmie. Problem, na ilu i jakich nogach ?stoją" teorie, jest
silnie uzależniony od ilości ogniw empirycznych złożonych w łańcuch wyników
logicznych, prowadzący do uznania pewnej teorii za sprawną. Tym jednak, jak
się ma sprawność do pojęcia prawdy wolę się w niniejszym tekście nie
zajmować. 

Wiara natomiast (rozumiana konfesyjnie) żadnych działań mających ją uczynić
fałszywą, czy też przynajmniej falsyfikowalną, przeważnie się nie obawia. 

Moim zdaniem żyjemy w czasie, w którym kolizyjność wiary i wiedzy zachodzi
nieuchronnie i postępująco. Zresztą wyszukiwanie twierdzeń lub ich zespołów
kontrfaktycznych w dogmatyce dowolnych wiar musi być, nawet przy zastosowaniu
optymalnie misternej analizy logicznej, jałowe. 

Jak wiadomo, Matka Boska poczęła z Ducha Świętego, wszelako każdy współczesny
biolog, który już wie, że jajeczko kobiece można uruchomić pod nieobecność
plemnika (np. klonowaniem), wie zarazem, że niepokalane poczęcie pod
nieobecność cudownego wprowadzenia do jajeczka chromosomu warunkującego płeć
męską zapoczątkowałoby ciążę płodu płci żeńskiej. Jednakowoż tego rodzaju
przykładanie miar empiriopochodnych do dogmatyki kościelnej jest całkowicie
bezzasadne, jako wyzbyte waloru argumentacyjnego. 

Obecnie w Niemczech episkopat katolicki został nakłoniony listem papieża do
opuszczenia wszystkich swych instytucji poradnictwa ciężarnych po to, żeby
otrzymywane w takich poradniach zaświadczenia żadną miarą do spędzenia płodu
posłużyć nie mogły. Posłanie papieskie zapoczątkowuje zajścia, których
pozareligijne, późne konsekwencje o charakterze społeczno-politycznym są
nieprzewidywalne. Tylko jako przykład, a nie jako orzeczenie świadomego
rzeczy prewidyzmu, nazwać mogę zmiany w nastawieniach społecznych gotowe na
przykład obalić w wyborach rząd kanclerza Kohla. Moim zdaniem, które na pewno
nie wynika z mojej nieomylności, ładunek rozszczepiający jedyność wiary, i to
nie tylko katolickiej, podkłada pod fundamenty tej wiary, pod jej dogmatyki,
globalny ruch cywilizacyjny, w znacznej mierze napędzany przyrostami wiedzy o
procesach życia, zwłaszcza ludzkiego, zaś w przypadku katolicyzmu problemów
natalistycznych. Obserwując świat współczesny dowiadujemy się, że na postępy
w przyspieszeniu zdobywanej informacji, także o charakterze biotechnicznym,
nikt nie jest w stanie wpłynąć, chyba z jednym wyjątkiem decydentów
zawiadujących inwestycjami wielkokapitałowymi. Daremność moralnych oporów
ukazuje po prostu dziejopisarstwo. 

Z prasy niemieckiej wyczytałem nie przez teologów wykoncypowaną wykładnię
skierowanych przeciw seksowi zakazów religijnych. To, że jest faktem
opuszczania przez organizm kobiety zapłodnionej czterdziestu procent jajeczek
jako zygot, uważa biolog za jeden z mnóstwa fenomenów dowodzących, iż życie
pleni się marnotrawczo, przy czym orzeczenie to w postaci bardziej naukowej
brzmiałoby: życiem zarządza statystyka. Mężczyzna koitalnie w pełni sprawny,
lecz wydzielający w ejakulacie jedynie kilka milionów plemników nie może
liczyć na efektywne zapłodnienie kobiety. Medycyna stosuje w takich
przypadkach albo zapładnianie in vitro, na przykład frakcją odwirowanych
plemników, albo jednym wybranym plemnikiem wprowadzonym do jajeczka nakłuciem
igiełką. W dużej niezależności od powyższych spraw całą parą pracuje biologia
eksperymentalna w ścisłym współdziałaniu z wielką technologią farmaceutyczną
nad operacyjnym zmienianiem płodności ludzie po obu stronach płci. Mamy do
czynienia z kumulacją wiedzy, która w gruncie rzeczy nie jest i nie ma być
pociskiem ładowanym do działa antykonfesyjnego. Motywy, jakimi powodują się
poszczególni badacze, nie dają się sprowadzić do jakiejś jednej postaci, na
przykład do manifestacji agresywnego ateizmu, który stara się dokonywać
inwazji w obręb naturalnych procesów ukształtowanych przez antropogenezę po
to, ażeby dotrzeć do jakiegoś celu. To tym bardziej, ponieważ jednoznacznie o
żadnym ustalonym już celu podległym wartościującej aksjometrii nie można w
ogóle mówić. Wiedza ludzka posuwała się i posuwa się bez względu na szkody
jakie mogą przynieść jej szersze wdrożenia, czy to w czasach pokoju, czy
wojny. Świat, w jakim żyjemy, nie daje się ani ujednoznacznić w swym rozbiegu
w przyszłość, ani zatrzymać w tym swoim rozpędzie. Pojawiające się, zwłaszcza
w czołówce najbogatszych społeczeństw, od trzonu wiar tradycyjnych
odszczepienia samobójczego sekciarstwa poświadczają, że znajdujemy się w
jednym z krytycznych miejsc historii człowieka ucywilizowanego, który
zderzenia, nawet frontalne, wiary i wiedzy akceptuje raczej biernie, ponieważ
całościowa integracja rozumna zachodzących procesów nie jest mu dana. Na
koniec pozwolę sobie jako dyletancki obserwator zauważyć, że święte pisma
otwierające się słowami wezwania w imię boga litościwego, miłosiernego (jak
Koran) potrafią ludzie przeinaczać do tego stopnia, że jako wyznawcy tego
dobrego boga w zapale prozelityzmu zajmują się ludobójstwem. 

pozostałe artukuły archiwalne "Bez Dogmatu" można przeczytać na stronie:
http://www.medianet.com.pl/~kip/archiwum.htm
Technical Details
Message-ID: <01be4663$011f7ce0$LocalHost@mariusz>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!unknown!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
From: "Mariusz Jedrzejowski" <mar...@boruta.pcarts.tarnow.pl>
Subject: Stanisław Lem   "Wiara i wiedza "
Date: 1999/01/23
Message-ID: <01be4663$011f7ce0$LocalHost@mariusz>
X-Deja-AN: 435969579
X-Complaints-To: ab...@tpsa.pl
X-Trace: news.tpnet.pl 917094238 195.205.11.25 (Sat, 23 Jan 1999 13:23:58 MET DST)
Organization: TPNET - http://www.tpnet.pl
MIME-Version: 1.0
NNTP-Posting-Date: Sat, 23 Jan 1999 13:23:58 MET DST
Newsgroups: alt.pl.popieram.ateizm
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit