🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.openoffice
16 messages
16 total messages Started by Marco Fri, 13 Jun 2003 10:32
czy jest Open Office 2.0 PL
#687
Author: Marco
Date: Fri, 13 Jun 2003 10:32
2 lines
1003 bytes
znalazlem w sieci do zassania, czy rzeczywiscie sie ukazal OpenOffice 2.0 PL
Marco
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#688
Author: Maciej Bliziński
Date: Fri, 13 Jun 2003 14:05
9 lines
1115 bytes
begin ;-) quote from Marco <malcik@polbox.com>:
> znalazlem w sieci do zassania, czy rzeczywiscie sie ukazal OpenOffice 2.0 PL

Na www.openoffice.org stoi napisane że najnowsza stabilna wersja to
1.0.3.1

-- 
Maciej Bliziński -- maciej . blizinski <(at)> dobranet . polbox.pl
GCS/MU d- s++:- a- C+++ UL++ P++ L+++ W++ N++ w-- PGP+ !tv b++ e h! r++
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#689
Author: MANCZO
Date: Fri, 13 Jun 2003 22:31
20 lines
1974 bytes
> > znalazlem w sieci do zassania, czy rzeczywiscie sie ukazal OpenOffice
2.0 PL
>
> Na www.openoffice.org stoi napisane że najnowsza stabilna wersja to
> 1.0.3.1
>
OpenOffice 2.0 PL (będę nazywał OOPL) to nie OpenOffice.org (bedę nazywał
OO.org) i z tego co widać na stronie producenta OOPL www.openoffice.com.pl
jest nawet wersja 2.2.
Ha ciekawy jestem jaka jest róźnica między tymi dwoma produktami oprócz tego
że : OOPL ma wsparcie techniczne OO.org niema StarOffice6.0 (dalej będę
nazywał SO6) ma wsparcie , OOPL ma troche wzorców dokumentów OO.org niema
SO6 niewiem nie sprawdzałem, OOPL ma koszt przewyszający koszt zakupu SO6
OO.org jest za darmo, ilośc aplikacji OOPL i OO.org identyczna SO6 ma
więcej.
A zapomniałbym OOPL tak na moje oko to OO.org tylko pod inną nazwą (i
dodatkowo wyższym numerkiem dla zmylenia kupującego) z poprawkami producenta
ale prawdopodobnie nic wiecej niż OO.org 1.0.3-2 od ux.

MANCZO
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#690
Author: Juliusz
Date: Sun, 15 Jun 2003 06:46
12 lines
1306 bytes
> A zapomniałbym OOPL tak na moje oko to OO.org tylko pod inną nazwą (i
> dodatkowo wyższym numerkiem dla zmylenia kupującego) z poprawkami
producenta
> ale prawdopodobnie nic wiecej niż OO.org 1.0.3-2 od ux.
>
> MANCZO
>
Zapomniałeś dodać, że "producent" każe sobie za to płacić i grozi
restrykcjami za nieprzeestrzeganie praw autorskich.

Juliusz
juliuszj@klub.chip.pl
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#691
Author: MANCZO
Date: Sun, 15 Jun 2003 17:51
8 lines
1383 bytes
> Zapomniałeś dodać, że "producent" każe sobie za to płacić i grozi
> restrykcjami za nieprzeestrzeganie praw autorskich.
>
Że każe sobie płacić to już napisałem, nawet dodałem że przewyższa to koszt
zakupu StatOffice6.0
A co do groźby restrykcji to masz 1000% rację !!

MANCZO
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#692
Author: Grendel
Date: Sun, 15 Jun 2003 17:55
12 lines
1444 bytes
On Sun, 15 Jun 2003 08:46:33 +0200, Juliusz wrote:

> Zapomniałeś dodać, że "producent" każe sobie za to płacić i grozi
> restrykcjami za nieprzeestrzeganie praw autorskich.

pytanie tylko, czy stać ich na wynajęcie prawników, gdy ktoś ich poda do
sądu za wykorzystywanie cudzych kodów źródłowych ;-)... Co prawda jeszcze
nie słyszałem, by ktoś próbował sądownie wyegzekwować GPL, ale zważywszy
potęgę czołowych 'graczy' w świecie opensource, jest to możliwe...

-- 
Grendel
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#693
Author: Ar't
Date: Mon, 16 Jun 2003 07:22
19 lines
1704 bytes
On Sun, 15 Jun 2003 19:55:16 +0200, Grendel wrote:

> On Sun, 15 Jun 2003 08:46:33 +0200, Juliusz wrote:
[...]
> pytanie tylko, czy stać ich na wynajęcie prawników, gdy ktoś ich poda
> do sądu za wykorzystywanie cudzych kodów źródłowych ;-)... Co prawda
> jeszcze nie słyszałem, by ktoś próbował sądownie wyegzekwować GPL,
> ale zważywszy potęgę czołowych 'graczy' w świecie opensource, jest to
> możliwe...

Najpierw sam przeczytaj licencje OO.o zanim stwierdzisz 
ze to jest czyste GPL,
to nie jest tylko GPL ale równiesz  LGPL i jakas sun license 
wiec maja do tego prawo ale cena ichnia to juz czyste przegiecie 



-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#694
Author: Grendel
Date: Tue, 17 Jun 2003 16:28
9 lines
1273 bytes
On Mon, 16 Jun 2003 09:22:15 +0200, Ar't wrote:

> to nie jest tylko GPL ale równiesz  LGPL i jakas sun license 
> wiec maja do tego prawo ale cena ichnia to juz czyste przegiecie

kto ma do czego prawo ? możesz nie bełkotać ?

-- 
Grendel
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#695
Author: Ar't
Date: Sat, 21 Jun 2003 16:24
23 lines
1807 bytes
On Tue, 17 Jun 2003 18:28:27 +0200, Grendel wrote:

> On Mon, 16 Jun 2003 09:22:15 +0200, Ar't wrote:
> 
>> to nie jest tylko GPL ale równiesz  LGPL i jakas sun license wiec maja
>> do tego prawo ale cena ichnia to juz czyste przegiecie
> 
> kto ma do czego prawo ? możesz nie bełkotać ?
mowa w watku byla nt "penOficePL 2.0" wiec jak sie mozna domyslec chodzi o
firme ktora to prubuje sprzedac 
czy to nie jasne?

btw
mozesz wziąść kody żrudlowe OO.o i mozesz z nimi zrobic co ci sie 
zywnie podoba (sprzedac, rozdac, skasowac, zmienic, itp) 
o ile dasz jakas wzmianke ze to jest kod z oo

czy teraz juz ci to wystarczy?



-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: czy jest Open Office 2.0 PL
#696
Author: Grendel
Date: Sat, 21 Jun 2003 17:19
30 lines
2599 bytes
On Sat, 21 Jun 2003 18:24:31 +0200, Ar't wrote:
> czy to nie jasne?

> czy teraz juz ci to wystarczy?

licencja GPL zakłada, że wolno dowolnie i za darmo analizować, przetwarzać
i przerabić kody kody na swoje potrzeby - w tym przy tworzeniu programów
komercyjnych pod warunkiem, że kod takiego programu również zostanie
ujawniony. Tyle mówi licencja. Pytanie tylko, co się stanie, jeśli jakaś
firma weźmie sobie kody, przerobi po swojemu (jakieś 1-3% wkładu pracy
ogólnego projektu) i nie udostępni kodu źródłowego ?. Co zrobisz ?
zaskarżysz ? Użytkownicy raczej tego nie zrobią, ale firmy które finansują
open-source mogą (i moim zdaniem powinny!) to zrobić!. Firmy takie jak IBM,
HP władowały naprawdę kupę kasy w rozwój open-source i jeśli jakieś inne
firmy robią biznes na pracy innych (a więc pośrednio kosztem Hp,IBM) można
ich zmusić do udostępnienia kodów, albo zaprzestania sprzedaży produktu.

W Polsce mamy już tego przykłady chociażby w przypadku niektórych
dystrybutorów OOo - tworzą poprawki do programu udostępniając je tylko tym,
którzy im zapłacili. Należy się zastanowić, czy istnieje możliwość
zmuszenia takiej firmy do udostępnienia publicznie takich kodów. IMHO
lepszym sposobem jest po prostu ignorowanie takich firm.

-- 
Grendel

http://www.nospam-pl.net/spampal.php
"... cos o wbijaniu na pal, or samfin' ? ;-)'

Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Naruszenia licencji GNU
#697
Author: Pawel Debski
Date: Sun, 22 Jun 2003 05:48
12 lines
2094 bytes
> 
> W Polsce mamy już tego przykłady chociażby w przypadku niektórych
> dystrybutorów OOo - tworzą poprawki do programu udostępniając je tylko tym,
> którzy im zapłacili. Należy się zastanowić, czy istnieje możliwość
> zmuszenia takiej firmy do udostępnienia publicznie takich kodów. IMHO

Zgodnie z polskim prawem powinna istnieć "organizacja zarządzająca prawami autorskimi" i to ona ma możliwość wniesienia do sądu odpowiedniego oskarżenia i to na jej rzecz zostanie zasądzone odszkodowanie, które w teorii powinno wrócić do autorów. 

Nie wiem czy ZAIKS wogóle byłby w stanie zajarzyć o co chodzi, ale może warto pomyśleć o utworzeniu w Polsce "Open Source community", która zajmowałaby się zarządzaniem prawami autorskimi. Na początek potrzebny jest niezły prawnik.

Z poważaniem
PD
Re: Naruszenia licencji GNU
#698
Author: Grendel
Date: Sun, 22 Jun 2003 19:43
34 lines
2739 bytes
On Sun, 22 Jun 2003 07:48:25 +0200, Pawel Debski wrote:


> Zgodnie z polskim prawem powinna istnieć "organizacja zarządzająca prawami 
> autorskimi" i to ona ma możliwość wniesienia do sądu odpowiedniego 
> oskarżenia i to na jej rzecz zostanie zasądzone odszkodowanie, które 
> w teorii powinno wrócić do autorów. 

> Nie wiem czy ZAIKS wogóle byłby w stanie zajarzyć o co chodzi, ale może 
> warto pomyśleć o utworzeniu w Polsce "Open Source community", która 
> zajmowałaby się zarządzaniem prawami autorskimi. Na początek potrzebny 
> jest niezły prawnik.


Nie chodzi tu o naruszenie tylko praw autorskich, ale przede wszystkim -
majątkowych. Jeśli chodzi o prawa autorskie programów komputerowych, ZAIKS
nie ma tu nic do roboty, bo on teoretycznie zajmuje się ochroną praw
autorskich artystów. W przypadku programów komputerowych najnormalniej w
świecie obowiązuje prosta zasada pozwu cywilno-prawnego. Ale to kosztuje.
Autora prostego programiku, studenta itd. nie stać na egzekwowanie swoich
praw przed sądem, ale firmy być może byłoby na to stać... HP i IBM
wpompowały kasę w rozwiązania serwerowe RH i SuSE, więc gdyby doszło do
wykorzystania kodów w zamkniętym produkcie przez firmę, która palcem nie
kiwnęła przy tworzeniu tych rozwiązań, w interesie tychże firm byłoby
zniszczenie takiej gnidy w sądzie.


-- 
Grendel

http://www.nospam-pl.net/spampal.php
"... cos o wbijaniu na pal, or samfin' ? ;-)'

Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Naruszenia licencji GNU
#702
Author: Paweł Baranowski
Date: Mon, 23 Jun 2003 07:57
26 lines
2587 bytes
Użytkownik "Pawel Debski" <PDebski.no@spam.a4.pl> napisał w wiadomości
news:bd4t5c$d6b$1@news.onet.pl...
>
> Zgodnie z polskim prawem powinna istnieć "organizacja zarządzająca prawami
autorskimi" i to ona ma możliwość wniesienia do sądu odpowiedniego
oskarżenia i to na jej rzecz zostanie zasądzone odszkodowanie, które w
teorii powinno wrócić do autorów.

Nie tylko. Sam autor także ma takie prawo.

> Nie wiem czy ZAIKS wogóle byłby w stanie zajarzyć o co chodzi,

Może i byłby, ale to nie ta organizacja, bowiem Związek Autorów i
Kompozytorów Scenicznych, jak się to Stowarzyszenie w chwili swych narodzin
(80 lat temu) nazywało nie ma nic do praw autorów-programistów, bowiem nie
zarządza ich prawami (na całe szczęście). Czy ktoś w Polsce zajmuje się
zarządzaniem prawami programistów - nie wiem, chyba nie.

> ale może warto pomyśleć o utworzeniu w Polsce "Open Source community",
która zajmowałaby się zarządzaniem prawami autorskimi. Na początek potrzebny
jest niezły prawnik.

Nie - na początek potrzebni są programiści, którzy uważają, że warto mieć
taką organizację, że ona coś im daje.

Pozdr. - PB
Re: Naruszenia licencji GNU
#699
Author: Paweł Baranowski
Date: Mon, 23 Jun 2003 08:09
45 lines
3646 bytes
Użytkownik "Grendel" <niemammaila@bo.spamerzy.to.idioci> napisał w
wiadomości news:13m9i3j5ttfa4.dlg@ajax.to.dupek.com...
> On Sun, 22 Jun 2003 07:48:25 +0200, Pawel Debski wrote:
>
>
> Nie chodzi tu o naruszenie tylko praw autorskich, ale przede wszystkim -
> majątkowych.


Prawa autorskie, to pewien zespół praw, w które wchodzą m.in. prawa
majątkowe.

> Jeśli chodzi o prawa autorskie programów komputerowych, ZAIKS
> nie ma tu nic do roboty, bo on teoretycznie zajmuje się ochroną praw
> autorskich artystów. W przypadku programów komputerowych najnormalniej w
> świecie obowiązuje prosta zasada pozwu cywilno-prawnego. Ale to kosztuje.

Taka zasada obowiązuje wszędzie i wszystkich. Fakt, sam twierdzę, że dużo
kosztuje (a w zasadzie nie tyle dużo kosztuje, tylko struktura narastania
tych kosztów jest wadliwa).

> Autora prostego programiku, studenta itd. nie stać na egzekwowanie swoich
> praw przed sądem,

A na ile wyceniłby swoją szkodę? Przy 100,- zł - koszt wniesienia pozwu
wynosi 30,- zł, przy 500,- zł - 40,- zł. Problem mógłby się zacząć przy
wyższych wartościach przedmiotu sporu, ale wówczas ów student ma prawo do
zwolnienia się z kosztów postępowania (choćby częściowego).
Problem leży gdzie indziej. Dość prosto udowodnić można, że ktoś korzysta z
programu pirackiego, jednak, gdy zostało naruszone prawo do kodu źródłowego,
to wówczas jest pewien problem. Jeśli ów kod nie jest dołączony do
oprogramowania, to przed wszczęciem sprawy, praktycznie nie ma legalnego
sposobu dowiedzenia się o tym, albowiem dekompilacja programu jest
najczęściej sprzeczna z licencją i też narusza prawa. W przypadku licencji,
o których tu mówimy jest jeszcze inna trudność, wydaje mi się, że dość
trudno określić komu przysługuje prawo autorskie, a jeśli tak to w istocie
do czego - całości kodu, jego części? W tym drugim przypadku, wycenienie
swej szkody, w przypadku użycia cudzego fragmentu w swoim kodzie jest bardzo
trudne, choć nie jest niemożliwe.

> > zniszczenie takiej gnidy w sądzie.
>
W zasadzie, to w interesie każdego;)

Pozdr. - PB
Re: Naruszenia licencji GNU
#700
Author: Pawel Debski
Date: Mon, 23 Jun 2003 21:48
14 lines
2646 bytes
> o których tu mówimy jest jeszcze inna trudność, wydaje mi się, że dość
> trudno określić komu przysługuje prawo autorskie, a jeśli tak to w istocie
> do czego - całości kodu, jego części? W tym drugim przypadku, wycenienie
> swej szkody, w przypadku użycia cudzego fragmentu w swoim kodzie jest bardzo
> trudne, choć nie jest niemożliwe.

Zazwyczaj jest w kodzie napisane, komu przysługują prawa. Odnośnie szkody to nie wiem jaka miałaby być w przypadku oprogramowania bezpłatnego (GNU). Był wszakże proces, że nie powinno się produkować wódki Chopin bo uwłacza to dobremu imieniu kompozytora. Producent zapłacił godną kwotę odpowiedniej organizacji i doszło do ugody.

W USA Free Software Fundation wnosi pozwy o naruszenie licencji GNU na podstawie upoważnienia, które licencja ta zawiera. Widzę więc teoretyczną prawną możliwość utworzenia organizacji, której FSF udzieliłaby upoważenienia do podobnych pozwów w Polsce. 

Jest jednak jeszcze jeden haczyk - interes prawny. Jaki interes miałaby owa organizacja we wnoszeniu pozwu - niegodne praktyki? Moim zdaniem celem pozwu nie powinno być odszkodowanie, ale udostępnienie kodu źródłowego, tj. wywiązanie się z licencji GNU.

Z poważaniem
PD
Re: Naruszenia licencji GNU
#701
Author: Paweł Baranowski
Date: Tue, 24 Jun 2003 05:55
33 lines
3038 bytes
Użytkownik "Pawel Debski" <PDebski.no@spam.a4.pl> napisał w wiadomości
news:bd7tnj$bsk$1@news.onet.pl...

Zazwyczaj jest w kodzie napisane, komu przysługują prawa.

To upraszcza sprawę.

Odnośnie szkody to nie wiem jaka miałaby być w przypadku oprogramowania
bezpłatnego (GNU).

Korzyść jaką ktoś osiąga Twoim kosztem, tzn. wykorzystaniem Twojego,
bezpłatnego, kodu. Tyle, że... w polskim prawie nie bardzo by to przeszło.
Rzecz jest jednak do przemyślenia, a problem ciekawy.

Był wszakże proces, że nie powinno się produkować wódki Chopin bo uwłacza to
dobremu imieniu kompozytora. Producent zapłacił godną kwotę odpowiedniej
organizacji i doszło do ugody.

To był jednak proces o naruszenie dóbr osobistych. Kod nie jest dobrem
osobistym, a przysługują do niego jedynie (lub aż) prawa autorskie.

Jest jednak jeszcze jeden haczyk - interes prawny. Jaki interes miałaby owa
organizacja we wnoszeniu pozwu - niegodne praktyki? Moim zdaniem celem pozwu
nie powinno być odszkodowanie, ale udostępnienie kodu źródłowego, tj.
wywiązanie się z licencji GNU.

Interes prawny - tak jak go rozumieją prawnicy - występuje tylko przy jednym
rodzaju powództw tzw. ustalających, ale z nimi nie mielibyśmy tutaj do
czynienia. W sumie najbardziej bezpieczny pozew (w tym znaczeniu, że z
największym prawdopodobieństwem wygranej) to pozew o zakazanie
rozpowszechniania programu, który narusza czyjeś prawa.

Pozdr. - PB
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads