Thread View: alt.pl.milosc
5 messages
5 total messages
Started by bk
Mon, 22 Jan 2007 18:05
Zobaczyłem "kogoś" ale to chyba nie dla mnie
Author: bk
Date: Mon, 22 Jan 2007 18:05
Date: Mon, 22 Jan 2007 18:05
44 lines
4056 bytes
4056 bytes
Poradźcie co zrobić (pisałem już na innej grupie (pl.soc.sex), ale spróbuję tutaj, bo to jest ten etap, który z seksem ma niewiele wspólnego). A oto w wielkim skrócie mój problem: pracuję w dość dużej firmie, ale na zwykłym stanowisku w tejże firmie. Generalnie nigdy zwracałem tam na płeć przeciwną szczególnej uwagi, owszem niektóre osoby zwracały moją uwagę, ale nie było to nic dla mnie znaczącego. Sytuacja zmieniła się dwa tygodnie temu, gdy w dziale kierownictwa/dyrekcji zatrudniona została nowa osoba. Gdy ją zobaczyłem pierwszy raz, to serce mi staneło w gardle, zapewne nie jest ona Miss Polonią, ale miała to coś co zwróciło moją uwagę. Pierwszego dnia skończyło się na zwykłym dzień dobry oraz przedstawieniu się, jednak nie dla mnie, zapadła mi naprawdę w pamięć. Drugiego dnia udało mi się (przechodząc na korytarzu) zainicjować powitanie typu "cześć", zmieszana odpowiedziała "cześć, dzień dobry", następnego jednak dnia w tej samej sytuacji powiedziała już tylko cześć (bez dzień dobry), więc atmosfera stała się mniej oficjalna i trochę bardziej koleżeńska. W następnych dniach podczas przypadkowych spotkań na korytarzu nawet lekko się uśmiechnęła na mój widok. Ale co dalej? Jak spróbować zyskać jakąś trochę bliższą znajomość z taką osobą ? Nawet nie śmiem marzyć o jakimś prawdziwym zbliżeniu, gdyż totalnie nić o niej nie wiem, może mieć rodzinę, dzieci, męża, itp... Ale dla mnie byłoby i tak bardzo dużo gdyby wyszło nawet coś tak trywialnego jak np. odprowadzenie z pracy, itp... Czy ja w ogóle mam cokolwiek próbować? Przecież pomijając, że może mieć ustabilizowane życie rodzinne, to jest to osoba na stanowisku i to o wiele wyższym od mojego, na pewno obraca się w kręgu ludzi ze swojego środowiska, itp... Ale przecież nigdy w życiu nic nie wiadomo. Chciałbym wykonać jakiś bardzo mały krok tylko nie wiem jaki, żeby nie zrobić z siebie durnia lub, żeby nie zostało to odebrane w zły sposób. Co mogę zrobić więcej niż tylko cieszyć się, że mogę powiedzieć "Cześć" zamiast "Dzień dobry". Czy wypada, któregoś dnia zapukać do pokoju i dać jej np. elegancką czekoladę i skomentować, np. "to dla Ciebie na osłodzenie dzisiejszego dnia" - czy w ogóle wypada coś takiego zrobić w przypadku osoby, której w ogóle się nie zna? A może w dniu imienin (które według kalendarzą dość wkrótce), przechodząc korytarzem zapukać i rzucić "wszystkiego najlepszego z okazji imienin!". Poradźcie mi jakie zachowania lubią kobiety a jakie zachowanie z mojej strony jest niedopuszczalne i może spowodować, że wyjdę na jakieś tandetnego podrywacza w miejscu pracy. Dodam, że jestem osobą nieśmiała z natury i nigdy nie byłem postawiony w takiej sytuacji. Nic nie wiem dokładnie także o jej wieku, ale zakładam, że nie powinna być starsza ode mnie (mam 32 lata). Czy mimo znacznej różnicy stanowisk w ogóle jest sens cokolwiek próbować czy należy po prostu zapomnieć o temacie? Poradźcie coś, bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji.
Re: Zobaczyłem "kogoś" ale to chyba nie dla mnie
Author: michał
Date: Mon, 22 Jan 2007 23:58
Date: Mon, 22 Jan 2007 23:58
78 lines
5482 bytes
5482 bytes
bk wrote: > Poradźcie co zrobić (pisałem już na innej grupie (pl.soc.sex), ale > spróbuję tutaj, bo to jest ten etap, który z seksem ma niewiele > wspólnego). > > A oto w wielkim skrócie mój problem: pracuję w dość dużej firmie, > ale > na zwykłym stanowisku w tejże firmie. Generalnie nigdy zwracałem tam > na płeć przeciwną szczególnej uwagi, owszem niektóre osoby zwracały > moją uwagę, ale nie było to nic dla mnie znaczącego. > Sytuacja zmieniła się dwa tygodnie temu, gdy w dziale > kierownictwa/dyrekcji zatrudniona została nowa osoba. Gdy ją > zobaczyłem pierwszy raz, to serce mi staneło w gardle, zapewne nie > jest ona Miss Polonią, ale miała to coś co zwróciło moją uwagę. > Pierwszego dnia skończyło się na zwykłym dzień dobry oraz > przedstawieniu się, jednak nie dla mnie, zapadła mi naprawdę w > pamięć. Drugiego dnia udało mi się (przechodząc na korytarzu) > zainicjować powitanie typu "cześć", zmieszana odpowiedziała "cześć, > dzień dobry", następnego jednak dnia w tej samej sytuacji > powiedziała > już tylko cześć (bez dzień dobry), więc atmosfera stała się mniej > oficjalna i trochę bardziej koleżeńska. W następnych dniach podczas > przypadkowych spotkań na korytarzu nawet lekko się uśmiechnęła na > mój > widok. Ale co dalej? Jak spróbować zyskać jakąś trochę bliższą > znajomość z taką osobą ? Nawet nie śmiem marzyć o jakimś prawdziwym > zbliżeniu, gdyż totalnie nić o niej nie wiem, może mieć rodzinę, > dzieci, męża, itp... Ale dla mnie byłoby i tak bardzo dużo gdyby > wyszło nawet coś tak trywialnego jak np. odprowadzenie z pracy, > itp... Czy ja w ogóle mam cokolwiek próbować? Przecież pomijając, że > może mieć ustabilizowane życie rodzinne, to jest to osoba na > stanowisku i to o wiele wyższym od mojego, na pewno obraca się w > kręgu ludzi ze swojego środowiska, itp... Ale przecież nigdy w życiu > nic nie wiadomo. Chciałbym wykonać jakiś bardzo mały krok tylko nie > wiem jaki, żeby nie zrobić z siebie durnia lub, żeby nie zostało to > odebrane w zły sposób. Co mogę zrobić więcej niż tylko cieszyć się, > że mogę powiedzieć "Cześć" zamiast "Dzień dobry". Czy wypada, > któregoś dnia zapukać do pokoju i dać jej np. elegancką czekoladę i > skomentować, np. "to dla Ciebie na osłodzenie dzisiejszego dnia" - > czy w ogóle wypada coś takiego zrobić w przypadku osoby, której w > ogóle się nie zna? A może w dniu imienin (które według kalendarzą > dość wkrótce), przechodząc korytarzem zapukać i rzucić "wszystkiego > najlepszego z okazji imienin!". Poradźcie mi jakie zachowania lubią > kobiety a jakie zachowanie z mojej strony jest niedopuszczalne i > może > spowodować, że wyjdę na jakieś tandetnego podrywacza w miejscu > pracy. > Dodam, że jestem osobą nieśmiała z natury i nigdy nie byłem > postawiony w takiej sytuacji. Nic nie wiem dokładnie także o jej > wieku, ale zakładam, że nie powinna być starsza ode mnie (mam 32 > lata). Czy mimo znacznej różnicy stanowisk w ogóle jest sens > cokolwiek próbować czy należy po prostu zapomnieć o temacie? > Poradźcie coś, bo nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Nigdy nie będziesz wiedział, jakie zachowanie w jej oczach zrobi z Ciebie "durnia". Nie przejmowałbym się tym wcale. Najprościej byłoby zrobić coś wybitnie oryginalnego, bo taka rzecz na pewno utknie jej w pamięci, przynajmniej na jakiś czas. Na Twoim miejscu, jeśli kręciłaby mnie tak bardzo jakaś dziewczyna, to po prostu powiedziałbym jej o tym tak po prostu. Tak jak rozmawia się o pogodzie. Jeśli nie starczy Ci odwagi, żeby zrobić to na korytarzu przy przywitaniu, to zrób to w jakimś szczególnym miejscu. Nie wiem: stołówka, bufet, palarnia, przystanek. Powiedz jej, że nie wiesz dlaczego, ale od czasu, kiedy się pojawiła, chętniej do pracy przychodzisz. Jeśli brakuje Ci tematów do poruszania, to możesz sobie zapamiętać, że najchętniej ludzie lubią rozmawiać o nich samych. Na pierwszyn miejscu jest ich rodzina, potem praca, potem pieniądze i na końcu wypoczynek, hobby i tym podobne prywatne sprawy. Najmniej mów o sobie. A prawie każde Twoje zdanie powinno być pytaniem. Co Ci jeszcze poradzić? Nie rezygnuj, zanim coś nie przedsięweźmiesz. Lepiej narpierw durnia z siebie zrobić i potem dopiero rezygnować, niż nie próbować wcale. :) -- pozdrawiam z NR 2007 michał Alkohol nie rozwiąże twoich problemów!... Mleko zresztą też nie.
Re: Zobaczyłem "kogoś" ale to chyba nie dla mnie
Author: bk
Date: Tue, 23 Jan 2007 16:23
Date: Tue, 23 Jan 2007 16:23
18 lines
2089 bytes
2089 bytes
> > Na Twoim miejscu, jeśli kręciłaby > mnie tak bardzo jakaś dziewczyna, to po prostu powiedziałbym jej o tym > tak po prostu. Tak jak rozmawia się o pogodzie. Jeśli nie starczy Ci > odwagi, żeby zrobić to na korytarzu przy przywitaniu, to zrób to w > jakimś szczególnym miejscu. Nie wiem: stołówka, bufet, palarnia, > przystanek. Powiedz jej, że nie wiesz dlaczego, ale od czasu, kiedy > się pojawiła, chętniej do pracy przychodzisz. > O właśnie - to byłby najlepszy układ zdarzeń, zresztą zgodny z prawdą. Wiele nowych osób przychodziło do mnie do pracy, ale nie robiły one na mnie większego wrażenia mimo, że niektóre wyróżniały się urodą. W tym przypadku jest zupełnie inaczej - ta osoba cały czas mi siedzi w głowie - czasem celowo bez celu idę na to piętro, gdzie można ją spotkać, żeby ją spotkać niby przypadkowo i odwdzięczyć się na jej uśmiech moim uśmiechem. W sumie to bardzo niedobrze, bo szanse, że cokolwiek wyjdzie są znikome z oczywistych przyczyn a ja później tylko zostanę sam z gorzkimi żalami do samego siebie.
Re: Zobaczyłem "kogoś" ale to chyba nie dla mnie
Author: michał
Date: Tue, 23 Jan 2007 23:18
Date: Tue, 23 Jan 2007 23:18
36 lines
2872 bytes
2872 bytes
bk wrote: >> Na Twoim miejscu, jeśli kręciłaby >> mnie tak bardzo jakaś dziewczyna, to po prostu powiedziałbym jej o >> tym tak po prostu. Tak jak rozmawia się o pogodzie. Jeśli nie >> starczy Ci odwagi, żeby zrobić to na korytarzu przy przywitaniu, to >> zrób to w jakimś szczególnym miejscu. Nie wiem: stołówka, bufet, >> palarnia, przystanek. Powiedz jej, że nie wiesz dlaczego, ale od >> czasu, kiedy się pojawiła, chętniej do pracy przychodzisz. >> > > O właśnie - to byłby najlepszy układ zdarzeń, zresztą zgodny z > prawdą. Wiele nowych osób przychodziło do mnie do pracy, ale nie > robiły one na mnie większego wrażenia mimo, że niektóre wyróżniały > się urodą. W tym przypadku jest zupełnie inaczej - ta osoba cały > czas > mi siedzi w głowie - czasem celowo bez celu idę na to piętro, gdzie > można ją spotkać, żeby ją spotkać niby przypadkowo i odwdzięczyć się > na jej uśmiech moim uśmiechem. W sumie to bardzo niedobrze, bo > szanse, że cokolwiek wyjdzie są znikome z oczywistych przyczyn a ja > później tylko zostanę sam z gorzkimi żalami do samego siebie. Nie wiem, jaki to jest typ kobiety. Ale facet, który traci głowę i zachowuje się nienormalnie, robi niedoceniane wrażenie na większości kobiet. Nic by pewnie nie zaszkodziło, jakbyś wpatrując się w nią z hukiem wpadł na latarnię, albo nie trafił w drzwi. Może takie scenario to akurat przesada, ale coś zabawnego może przyjdzie Ci do głowy w sprzyjających okolicznościach. Niemniej jednak proponowałbym poświęcić trochę czasu na znalezienie sposobu, by z nią uciąć luźną rozmowę. Musisz się dowiedzieć czegoś o niej więcej. Od niej oczywiście. Nie próbuj się dowiadywać o niej od osób trzecich (wtedy na pewno ktoś jej doniesie), bo to może się źle skończyć dla ewentualnej waszej przyszłej znajomości. -- pozdrawiam z NR 2007 michał
Re: Zobaczyłem "kogoś" ale to chyba nie dla mnie
Author: Stefan Niesmialy
Date: Wed, 24 Jan 2007 20:16
Date: Wed, 24 Jan 2007 20:16
9 lines
1134 bytes
1134 bytes
bk wrote: > Poradźcie co zrobić (pisałem już na innej grupie (pl.soc.sex), ale spróbuję > tutaj, bo to jest ten etap, który z seksem ma niewiele wspólnego). Etap, który z seksem nie ma nic wspólnego? To może być jedynie chwila po trzecim rżnięciu pod rząd... -- Nieśmiały Stefan
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads