🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

18 total messages Started by Lord_Hunter Wed, 19 Jul 2006 12:39
Historia
#46669
Author: Lord_Hunter
Date: Wed, 19 Jul 2006 12:39
34 lines
2733 bytes
Historia mego zwiazku 6 lata temu poznalem cudowna 
dziewczyne..............................................................
dziewczyne o ktorej nawet snic nie moglem wczesniej... ladna bardzo 
inteligetna.... delikatnie tajemniczna
strasznie pociagajaca.....
nasz zwiazek byl swietny wszystko sie ukladalo przez ponad 2,5 roku
az pewnego dnia uswiadomila mi ze wybiera sie na studia................
bardzo mnie to ucieszylo sadzilem ze dostala sie na jakas dobra uczelnie w 
kraju
ale jak to sie okazalo.....gdy uslyszalem z jej ust plynace 
slowa...............
zamarlem dostala sie na Studia do Shenzen(Chiny).
Od tamtego momentu wszystko sie psulo.... chcialem ja odwiesc od tego wyboru 
ale niemoglem
przeciez niczego jej kazac... niestety moje proby nie zdaly egzaminu.....
od 3 lat widuje ja w 
wakacje........................................................
Ona twiedzi ze nadal jej uczucia sa takie same jak dawniej... ale nic wiecej 
poza twierdzeniem nie robi
Odezwalem sie do niej wczoraj niewiem po co dlaczego?(dlatego ze jestem 
zaduzony w niej? jestem glupcem?)
I po krotkiej rozmowie telefonicznej zaczol sie czas smsowania... nie 
wiedzielismy sie jeszcze w tym roku
z tego wzgledu ze ja siedze w stolicy a Ona na warmii.....
dzisiaj dostalem od niej smsa... ze jej uczucia sa takiesame ale jej zycie 
jest dziwne......
Najdziwniejsze jest w tym to ze jej slowa sa strasznie prawdziwe... a ja 
mimo to czuje sie oszukiwany.. w jakis sposob ktorego jeszcze nie znam 
pozatym to ja wyrazam chceci dalszego kontaktu a nie ona... no moze pozatym 
ze zaprosila mnie
na weekend.....
Zupelnie sie poddaje niewiem co mam robic.. czekac jeszcze starac sie 
walczyc ?
Czy poprostu poddac sie 
Re: Historia
#46670
Author: Morderca uczuć
Date: Wed, 19 Jul 2006 13:05
24 lines
2486 bytes
Lord_Hunter napisał(a):
> Zupelnie sie poddaje niewiem co mam robic.. czekac jeszcze starac sie
> walczyc ?

Przede wszystkim jedź na ten weekend. Na odległość nie poznasz
sytuacji. Nie nastawiaj się na wielkie wzruszenia, po prostu jedź do
niej.
Myślę, że Wasze uczucia nie są zbyt silne, takie spotykanie się
raz do roku to nie jest prawdziwy związek. Jest prawdopodobne, że dla
niej jesteś takim rdzeniem, punktem zaczepienia, który jest stały,
niezmienny, na który można zawsze liczyć. Jednak Tobie nie o to
chodzi aby samotnie spędzać życie i zastanawiać się o co chodzi
dziewczynie. A ona rozwija się, miewa przygody, pozanej ludzi, inny
kontynent, ma swoje życie do którego Ciebie nie wpuszcza. Dziwne to.

Porozmawiaj z nią szczerze. Zapytaj jakie ma plany, czego chce i czy
zdaje sobie sprawę, że ta Wasza znajomość nie jest zwyczajna,
zdrowa. A jeśli tego nie rozumie, to ją uświadom. Niektóre kobiety
cieszą się z tego, że facet "po prostu jest" a nie liczą się z
jego uczuciami, odczuciami, wątpliwościami, potrzebami. Tylko nie daj
się zwieść szlochaniem typu "jak możesz wątpić w moją
miłość?" czy "skoro mnie nie chcesz, to odejdź". Wówczas po prostu
odejdź. Ona być może jest niedojrzała ale to jej problem. Musisz
zadbać wreszcie o siebie.
Re: Historia
#46678
Author: MarlonB
Date: Wed, 19 Jul 2006 15:00
22 lines
1885 bytes
Użytkownik "Lord_Hunter" <lord_hunter@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:e9l96c$nmi$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Historia mego zwiazku 6 lata temu poznalem cudowna 
> dziewczyne..............................................................

[trelemorele]

Przede wszystkim jedz na ten weekend. (tak jak ktos Ci to juz radzil :P)
Twoją jedyną szansą na jej odzyskanie to jechanie ze świadomością, że wasz 
związek juz się kończy, że raczej nic z tego nie będzie i chcesz to 
skończyć. Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobic to ją przekonywać - obojetnie 
do czego :) Każdy rodzaj presji w tym przypadku będzie destrukcyjny! Nie 
możesz zrobić NIC rzeby ta sytuacja sie zmieniła, ale możesz przestać robić 
rzeczy, ktore ją zniechęca do Ciebie.
Pojedz tam, uciesz sie na jej widok, ale nic nie oczekuj, nie proś, nie 
płacz i bądz twardy.
Powodzenia!

Pozdrawiam.

M. 
Re: Historia
#46671
Author: nerka
Date: Wed, 19 Jul 2006 15:21
82 lines
4725 bytes
Morderca uczuć napisał:
> Przede wszystkim jedź na ten weekend. Na odległość nie poznasz
> sytuacji...

Racja !ale na tym koniec...bo w niczym innym sie z toba nie zgadzam:P

> Myślę, że Wasze uczucia nie są zbyt silne, takie spotykanie się
> raz do roku to nie jest prawdziwy związek. Jest prawdopodobne, że dla
> niej jesteś takim rdzeniem, punktem zaczepienia, który jest stały,
> niezmienny, na który można zawsze liczyć. Jednak Tobie nie o to
> chodzi aby samotnie spędzać życie i zastanawiać się o co chodzi
> dziewczynie.

A skad wiesz?
Moze ona gdzies tam daleko czuje sie obco...
i jedyna myśl jaka trzyma ją przy zdrowych zmysłach
to przeświadczenie o tym ,że gdzies jest jej  dom,jej zwykli przyjaciele
i może jej LOrd_Hunter,który na nia czeka..może zasypia mysląc o nim.
Nie wiemy o tym...człowiek ,który kocha - umie pielęgnować w sobie
uczucia
i nie maja znaczenia ani czas ani odleglość.

> A ona rozwija się, miewa przygody, pozanej ludzi, inny
> kontynent, ma swoje życie do którego Ciebie nie wpuszcza. Dziwne to.

zazdrość?
a kto mu broni samemu tez się rozwijać?
Moze robić równie fascynujące rzeczy co i ona,jeśli tylko bedzie
miał na to ochote,w czym to szkodzi?
nie wiem czy ona nie wpuszcza go do swojego świata?
napewno opowiada o swoich pasjach..jesli tylko bedzie chciał
jej słuchać i sam umiał byc dla niej interesujący ...nie widze tu
przeszkód.

> Porozmawiaj z nią szczerze. Zapytaj jakie ma plany, czego chce i czy
> zdaje sobie sprawę, że ta Wasza znajomość nie jest zwyczajna,
> zdrowa. A jeśli tego nie rozumie, to ją uświadom. Niektóre kobiety
> cieszą się z tego, że facet "po prostu jest" a nie liczą się z
> jego uczuciami, odczuciami, wątpliwościami, potrzebami.

Tak od razu zmuś ja do deklaracji ,natomiast sam czekaj i patrz co sie
bedzie działo(-sarkazm -).Ewentualnie zrzuc na nia całą odpowiedzialność
za to co niezdrowe miedzy wami..tak to jej wina ,że chce się
rozwijać,zdobyć
coś w życiu..powinna siedzieć w domu i czekac az jej spadnie z nieba...
(-to też sarkazm-).
Fajnie żeby faceci mowili o "uczuciach,odczuciach, wątpliwościach,
potrzebach"(emocjonalnych)..mowia o was,że jesteście konkretni,chcecie
słyszec
wprost co i jak,natomiast sami dokladnie nie wiecie o co wam się
rozchodzi...
a my,kobiety to co ?mamy z gwiazd sie uczyć czytać...czy moze cukrzyć
się
i dogadzać a nuż utrafimy za setnym razem...i w tej lewej dolnej
ćwiartce twarzy
pojawi się grymas zadowolenia?!(bo tylko na tej ćwiartce mozna dostrzec
humory  u faceta...zbadała to jakaś banda naukowców).cudowna
perspektywa...

>Tylko nie daj
> się zwieść szlochaniem typu "jak możesz wątpić w moją
> miłość?" czy "skoro mnie nie chcesz, to odejdź". Wówczas po prostu
> odejdź. Ona być może jest niedojrzała ale to jej problem. Musisz
> zadbać wreszcie o siebie.

Jak to?Tak poprostu?Tupnąc nóżka i odejść?
Zdecydowanie to bardzo złe zagranie,bo kazde z nich mimo,
że najpierw bedzie czuło złość to potem żal...
ale bedzie zbyt uparte i dumne żeby sie cofnąć.
I gdzie tu dojrzałość?Odrzucenie kogoś kto jest nam
potrzebny,niedopowiedzenia itd.koszmar!
Ja tam mysle,ze jezeli sie w cos wierzy to warto podjac
ryzyko... a innych toleruj w taki sam sposob toleruja Ciebie...
Jezeli nie wyszło,to co?próbowales,nie bedziesz nigdy zastanawiał sie
"co by bylo gdyby..." a jak przy tym dostaniesz po....cenzura...
to przynajmniej bedziesz miał powód ,żeby szybko kogos znienawidzieć i
o tym zapomniec...Jedź na ten weekend i zawalcz o nią!


Pozdrawiam
-------------------
nerka
Re: Historia
#46673
Author: Flyer
Date: Wed, 19 Jul 2006 15:35
24 lines
1923 bytes
nerka; <e9lj2n$rrg$1@nemesis.news.tpi.pl> :

> Moze ona gdzies tam daleko czuje sie obco...
> i jedyna myśl jaka trzyma ją przy zdrowych zmysłach
> to przeświadczenie o tym ,że gdzies jest jej  dom,jej zwykli przyjaciele
> i może jej LOrd_Hunter,który na nia czeka..może zasypia mysląc o nim.
> Nie wiemy o tym...człowiek ,który kocha - umie pielęgnować w sobie
> uczucia
> i nie maja znaczenia ani czas ani odleglość.

Mitomanka. ;) Mają - jeżeli LH ewidentnie ją odrzuci, może nie raz, ale
kilka razy, to ona nie będzie miała do kogo się zwrócić i znajdzie sobie
kogoś nowego, bo będzie tego potrzebowała, a jej facet nie będzie jej
tego chciał dać.

Powiem tak - kiedyś byłem-niebyłem z kimś. Ta osoba miała prawo [nie
powód] trzymać się ode mnie z daleka, ale po n-tym razie musiałem
zwrócić się do kogoś innego. Zabroniła mi kontaktować się ze sobą, nie
miałem o niej żadnych informacji, a kiedy mogła porozmawiać, to jawnie
starała się unikać rozmowy/spotkania.

Flyer
-- 
gg: 9708346
Re: Historia
#46674
Author: nerka
Date: Wed, 19 Jul 2006 16:07
26 lines
1883 bytes
Flyer napisał:
 > Mitomanka. ;)

Nieprawda:)

> Mają

Nie maja:)
Sugerujesz ,że ona perfidnie wykorzystuje zadużonego biedaka
bo czuje sie tu samotna i jak tylko pojawi się na horyzoncie
"ktoś" to ona go oleje...to po jaka cholere zaprasza go do swojego
domu ?

Nie zapominaj Flyer ,że obydwoje sa dość młodzi,maja ledwo
po 20-pare lat...nie maja w sobie jeszcze wynaturzonego
egoizmu z domieszką skrzywionego sarkazmu...cóz te
nieprzyjemne cechy nabiera sie wraz z wiekiem i kilkoma
porzadnynymi kopniakami od życia,dlatego mówie tak jak mówie:)
(Ostatnio własnie doszłam do takiego poglądu...ze im ludzie sa
starsi tym bardziej nastawieni są na "ja" i "dla siebie"-nie zawsze,ale
b. często..hmm ciekawe czy tu sie ze mna zgodzisz czy nie ?:)


Pozdrawiam
-------------------
nerka
Re: Historia
#46675
Author: Flyer
Date: Wed, 19 Jul 2006 16:44
54 lines
3010 bytes
nerka; <e9llkc$goj$1@atlantis.news.tpi.pl> :

> Flyer napisał:
>  > Mitomanka. ;)
> 
> Nieprawda:)

Prawda.
 
> > Mają
> 
> Nie maja:)

Przy założeniu, że LH od niej się odsunie? Mają, jak się wie, że ktoś
tam czeka i pomoże.

> Sugerujesz ,że ona perfidnie wykorzystuje zadużonego biedaka
> bo czuje sie tu samotna i jak tylko pojawi się na horyzoncie
> "ktoś" to ona go oleje...to po jaka cholere zaprasza go do swojego
> domu ?

Nieee. Sugeruję, że LH nie dowie się jak jest - jedyną metodą jest
pozostanie biernym, wtedy LH nabierze pewności, że "ona go nie kocha i
puściła się z pierwszym lepszym". Pewności, że "ona go kocha i nie puści
się z pierwszym lepszym" nie dostanie nigdy [asymetria "dowodów"] -
pewność musi ją wyzwolić w sobie.

> Nie zapominaj Flyer ,że obydwoje sa dość młodzi,maja ledwo
> po 20-pare lat...nie maja w sobie jeszcze wynaturzonego
> egoizmu z domieszką skrzywionego sarkazmu...

:)))
Ja wiem? Dziś Panowie, którzy mają ambiwalentny stosunek do kobiet,
pomagali takiej jednej mało urodziwej założyć koło. Mz. to kwestia 
zdolności do werbalizacji pewnych rzeczy, która ułatwia "zrozumienie
emocji". W młodym wieku ta zdolność nie istnieje i to raczej jej brak w
połączeniu z niezwerbalizowaną ambiwalencją nadaje młodzieńczej miłości
taki ogień, a jednocześnie tak ją szybko gasi. ;) Jeżeli chodzi o mnie -
wolę kobiety, którym od czasu do czasu przydarza się "mężczyźni to
szowiniści", zamiast ciągłego "misiaczku". ;)

> cóz te
> nieprzyjemne cechy nabiera sie wraz z wiekiem i kilkoma
> porzadnynymi kopniakami od życia,dlatego mówie tak jak mówie:)
> (Ostatnio własnie doszłam do takiego poglądu...ze im ludzie sa
> starsi tym bardziej nastawieni są na "ja" i "dla siebie"-nie zawsze,ale
> b. często..hmm ciekawe czy tu sie ze mna zgodzisz czy nie ?:)

To forma zracjonalizowanej obrony - nim więcej "ja", tym mniejsze
prawdopodobieństwo, że pojawi się "my". :)

Flyer
-- 
gg: 9708346
Re: Historia
#46672
Author: Morderca uczuć
Date: Wed, 19 Jul 2006 19:35
61 lines
3979 bytes
nerka napisał(a):
> A skad wiesz?
> Moze ona gdzies tam daleko czuje sie obco...
> i jedyna myśl jaka trzyma ją przy zdrowych zmysłach
> to przeświadczenie o tym ,że gdzies jest jej  dom,jej zwykli przyjaciele
> i może jej LOrd_Hunter,który na nia czeka..może zasypia mysląc o nim.
> Nie wiemy o tym...człowiek ,który kocha - umie pielęgnować w sobie
> uczucia
> i nie maja znaczenia ani czas ani odleglość.

A skąd Ty wiesz, że oni "potrafią" pielęgnować uczucia? Znam
związki na odległość i wiem, że to nic fajnego. Nikt by roku nie
wytrzymał w dobrym nastroju, zwłaszcza facet. I nie można się
tłumaczyć miłością bo ta ma tendencję do przemijania, jeśli nie
jest podtrzymywana, jak ogień.

> > Porozmawiaj z nią szczerze. Zapytaj jakie ma plany, czego chce i czy
> > zdaje sobie sprawę, że ta Wasza znajomość nie jest zwyczajna,
> > zdrowa. A jeśli tego nie rozumie, to ją uświadom. Niektóre kobiety
> > cieszą się z tego, że facet "po prostu jest" a nie liczą się z
> > jego uczuciami, odczuciami, wątpliwościami, potrzebami.
>
> Tak od razu zmuś ja do deklaracji ,natomiast sam czekaj i patrz co sie
> bedzie działo(-sarkazm -).Ewentualnie zrzuc na nia całą odpowiedzialność
> za to co niezdrowe miedzy wami..tak to jej wina ,że chce się
> rozwijać,zdobyć
> coś w życiu..powinna siedzieć w domu i czekac az jej spadnie z nieba...
> (-to też sarkazm-).

Nie, on powinien czekać na nią 5 lat jak wierna Natasza czekająca na
Saszę który poszedł na wojnę (sarkazm). W tak młodym wieku trzeba
czerpać z życia garściami, mieć partnerkę, chodzić z nią do kina
i do łóżka. Tak robią jego koledzy, a on co? On czeka samotnie i
nie wie o co chodzi w sporadycznych i enigmatycznych wiadomościach.
Ten ich związek jest męczący.

> Fajnie żeby faceci mowili o "uczuciach,odczuciach, wątpliwościach,
> potrzebach"(emocjonalnych)..mowia o was,że jesteście konkretni,chcecie
> słyszec
> wprost co i jak,natomiast sami dokladnie nie wiecie o co wam się
> rozchodzi...

Wiemy. Chodzi o seks i pieniądze :P

> a my,kobiety to co ?mamy z gwiazd sie uczyć czytać...czy moze cukrzyć
> się
> i dogadzać a nuż utrafimy za setnym razem...i w tej lewej dolnej
> ćwiartce twarzy
> pojawi się grymas zadowolenia?!(bo tylko na tej ćwiartce mozna dostrzec
> humory  u faceta...zbadała to jakaś banda naukowców).cudowna
> perspektywa...

Widzę, że czytasz ciekawostki w "Cosmopolitan". Słusznie ;)

> Jedź na ten weekend i zawalcz o nią!

O ile jeszcze jest o kogo walczyć, bo tu raczej on pełni rolę
królewny zamkniętej w wysokiej wieży, która czeka na chińśkiego
księcia.

MU
Re: Historia
#46676
Author: michal
Date: Wed, 19 Jul 2006 21:56
14 lines
1341 bytes
Użytkownik "nerka" napisał w wiadomości

> (Ostatnio własnie doszłam do takiego poglądu...ze im ludzie sa
> starsi tym bardziej nastawieni są na "ja" i "dla siebie"-nie zawsze,ale
> b. często..hmm ciekawe czy tu sie ze mna zgodzisz czy nie ?:)

Jestem przekonany, że jest odwrotnie. :)

pozdrawiam
michał

-- 
Bóg daje orzechy, ale ich nie rozgryza (Goethe) 
Re: Historia
#46680
Author: michal
Date: Wed, 19 Jul 2006 21:59
31 lines
1880 bytes
Użytkownik "MarlonB"  napisał w wiadomości

> Przede wszystkim jedz na ten weekend. (tak jak ktos Ci to juz radzil :P)
> Twoją jedyną szansą na jej odzyskanie to jechanie ze świadomością, że wasz 
> związek juz się kończy, że raczej nic z tego nie będzie i chcesz to skończyć.

Kto to zrozumie? Odzyskanie przez zakończenie? :)

Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobic to ją przekonywać - obojetnie
> do czego :)

Ma jechać po wskazowki?

Każdy rodzaj presji w tym przypadku będzie destrukcyjny! Nie
> możesz zrobić NIC rzeby ta sytuacja sie zmieniła, ale możesz przestać robić 
> rzeczy, ktore ją zniechęca do Ciebie.

To brzmi jak expose premiera. Gdyby wiedział, co ją może zniechęcić, to dawno 
przestałby to robić

> Pojedz tam, uciesz sie na jej widok, ale nic nie oczekuj, nie proś, nie płacz 
> i bądz twardy.

To po co ma jechać właściwie? Żeby ona go poprosiła i płakała?  :)

pozdrawiam
michał

-- 
"Wniosek to punkt, w którym nie masz siły dalej myśleć"
Re: Historia
#46677
Author: whiteleaf
Date: Wed, 19 Jul 2006 22:04
8 lines
1249 bytes
nerka:

> Sugerujesz ,że ona perfidnie wykorzystuje

Dlaczego nie? Ty to sugerujesz każdemu facetowi, który tu włazi. :P

-- 
białolistny  http://whiteleaf.uczucia.com.pl/
Re: Historia
#46679
Author: Lord_Hunter
Date: Thu, 20 Jul 2006 06:02
12 lines
1863 bytes
Postanowilem pojechac w ten weekend co bedzie zobaczymy co sie stanie...
niestety jestem bardzo stanowcza osoba ale nie w zyciu milosnym....
obawiam sie tego ze poddam sie jej presji i moje zdanie nie bedzie sie 
liczyc
a w najgorszym wypadku zaczne ja blagac... o kontynuacje.. zwiazku....

Chyba musze stworzyc jakis wzor/plan wedlug ktorego choc na samym
poczatku bede sie kierowal poniewaz potem niemam pojecia co moze sie dziac
po tych co rocznych spotkaniach Ona troche sie zmienila.. ale nadal wewnatrz
jest bardzo dobrym czlowiekiem wiec naprawde niewiem czy starac sie byc
bardzo stanowczym czlowiekiem i niedawac po sobie poznac.. tego ze
cholernie sie teskni za tym co bylo?
Re: Historia
#46682
Author: MarlonB
Date: Thu, 20 Jul 2006 08:27
41 lines
2659 bytes
Użytkownik "michal" <6michal9@gazeta.pl> napisał w wiadomości 
news:44bea279$1$22596$f69f905@mamut2.aster.pl...
>
> Użytkownik "MarlonB"  napisał w wiadomości
>
>> Przede wszystkim jedz na ten weekend. (tak jak ktos Ci to juz radzil :P)
>> Twoją jedyną szansą na jej odzyskanie to jechanie ze świadomością, że 
>> wasz związek juz się kończy, że raczej nic z tego nie będzie i chcesz to 
>> skończyć.
>
> Kto to zrozumie? Odzyskanie przez zakończenie? :)


Ona go spisała na straty. Koleś nie daje jej spokoju i laska sie od niego 
oddala im mocniej on probuje sie zbliżyć. Jesli bedzię błagał, to dupa! 
Jedyna jego szansa jest wzbudzenie w jej uczucia, ze faktycznie moze go 
stracić.NIE MA INNEJ OPCJI! Sytuacja jest tragiczna i nie można robić to co 
podpowiada zdrowy rozsądek, czyli starać się.

> Najgorszą rzeczą jaką możesz zrobic to ją przekonywać - obojetnie
>> do czego :)
>
> Ma jechać po wskazowki?
>
> Każdy rodzaj presji w tym przypadku będzie destrukcyjny! Nie
>> możesz zrobić NIC rzeby ta sytuacja sie zmieniła, ale możesz przestać 
>> robić rzeczy, ktore ją zniechęca do Ciebie.
>
> To brzmi jak expose premiera. Gdyby wiedział, co ją może zniechęcić, to 
> dawno przestałby to robić
>
>> Pojedz tam, uciesz sie na jej widok, ale nic nie oczekuj, nie proś, nie 
>> płacz i bądz twardy.
>
> To po co ma jechać właściwie? Żeby ona go poprosiła i płakała?  :)

Powiem tak. Jesli będzie błagał to na 100% ze związkiem koniec. Jeśli dobrze 
to rozegra to na 90% koniec. Teraz rozumiesz? :)

M. 
Re: Historia
#46683
Author: michal
Date: Thu, 20 Jul 2006 17:15
18 lines
1572 bytes
Użytkownik "MarlonB" napisał w wiadomości

> Powiem tak. Jesli będzie błagał to na 100% ze związkiem koniec. Jeśli dobrze 
> to rozegra to na 90% koniec. Teraz rozumiesz? :)

Tak. Teraz rozumiem. Proponujesz mu manipulację w dobrej wierze. Ja taką taktykę 
stosuję, kiedy zależy mi tylko na przejęciu pałeczki, żebym sam mógł decydować o 
przyszłości związku a nie pozostawać zależnym od czyjejś decyzji.
Nie wiem czy może to zrobić zakochany człowiek, który łaknie tylko jednego: Żeby 
było jak dawniej i tylko z nią. Dla którego jedyną siłą witalną jest nadzieja, 
że jej nie straci... :)

pozdrawiam
michał

-- 
Myślę, więc jestem - powiedział blondyn i... zniknął 
Re: Historia
#46681
Author: michal
Date: Thu, 20 Jul 2006 21:14
39 lines
2686 bytes
Użytkownik "Lord_Hunter" napisał w wiadomości

> Postanowilem pojechac w ten weekend co bedzie zobaczymy co sie stanie...
> niestety jestem bardzo stanowcza osoba ale nie w zyciu milosnym....
> obawiam sie tego ze poddam sie jej presji i moje zdanie nie bedzie sie liczyc
> a w najgorszym wypadku zaczne ja blagac... o kontynuacje.. zwiazku....

Moim zdaniem dziewczyna zna Ciebie wystarczająco dobrze po tych sześciu latach.
Udawanie wobec niej twardego faceta z całą pewnością będzie przez nią odczytane
jak coś nienaturalnego. Powinieneś być jednak sobą do końca.

> Chyba musze stworzyc jakis wzor/plan wedlug ktorego choc na samym
> poczatku bede sie kierowal poniewaz potem niemam pojecia co moze sie dziac...

Owszem, ale plan powinien zawierać jedynie przemyślane warianty możliwych jej
zachowań, żebyś swobodnie mógł reagować w sposób przygotowany.

> po tych co rocznych spotkaniach Ona troche sie zmienila.. ale nadal wewnatrz
> jest bardzo dobrym czlowiekiem wiec naprawde niewiem czy starac sie byc
> bardzo stanowczym czlowiekiem i niedawac po sobie poznac.. tego ze
> cholernie sie teskni za tym co bylo?

Głową muru nie przebijesz. Jeśli, tak jak mówisz, jest bardzo dobrym
człowiekiem, to może właśnie docenia u Ciebie to, jaki jesteś. Cudów nie ma! Coś
w Tobie jej się podobało i może nadal się podobać.
Jeśli chcesz tej wizycie nadać jakiś konkretny cel, to weź sobie za honor
dowiedzieć się od niej, czego ona od Ciebie oczekuje. I zapytaj ją o to wprost.
Staraj się jej przy tym nie krytykować, a staraj się raczej dociec, jak widzi 
Waszą
przyszłość.
Bez względu na to, jak potoczą się Wasze dalsze wspólne losy - będzie to bardzo 
piękny wieczór...

pozdrawiam
michał

-- 
Bóg daje orzechy, ale ich nie rozgryza (Goethe)
Historia c.d
#46684
Author: Lord_Hunter
Date: Mon, 24 Jul 2006 04:29
22 lines
1328 bytes
Pojechałem na spotkanie....................................


i chyba zrobilem dobrze............................


nowa nadzieja zdobyta...................


stara miłość potwierdzona......


powrot......................


i oczekiwanie....


na Nia.....


Pozdrawiam 
Re: Historia c.d
#46685
Author: Morderca uczuć
Date: Mon, 24 Jul 2006 11:13
8 lines
1397 bytes
Lord_Hunter napisał(a):
> nowa nadzieja zdobyta...................
> powrot......................
> i oczekiwanie....
> na Nia.....

Fajnie, gratulacje :)
A jakieś szczegóły? Kiedy wraca na stałe?
Re: Historia c.d
#46686
Author: Lord_Hunter
Date: Tue, 25 Jul 2006 04:01
13 lines
1549 bytes
Użytkownik "Morderca uczuć" <lubietojak@tlen.pl> napisał w wiadomości 
news:1153739604.326830.188410@m73g2000cwd.googlegroups.com...

Fajnie, gratulacje :)
A jakieś szczegóły? Kiedy wraca na stałe?


Dwa lata do powrotu................................
ale nie o to chodzi....................................
na 80% pod koniec roku wylatuje do Chin

Pozdrawiam 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads