🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

10 total messages Started by Słońce Sat, 22 Oct 2005 15:26
[długie] Co facet ma w głowie?
#45062
Author: Słońce
Date: Sat, 22 Oct 2005 15:26
47 lines
3854 bytes
Witam! :-)

Mam pytanie... problem.... sama nie wiem...

    Pewien kolega był dla mnie zawsze tylko kolegą, ale miałam niejasne 
przeczucie, że ja dla niego nie, z tym, że nie miałam stuprocentowej 
pewności. Do czasu.
   Tydzień temu była impreza (dosyć mocno... drinkowa) u wspólnych 
znajomych, na której wyjątkowo razem (!) się wygłupialiśmy  i tańczyliśmy. 
Było strasznie miło i wesoło :-)) No i kiedy wracaliśmy razem do domu, jakoś 
tak wyszło, że zaprosił mnie na herbatę do siebie. W ogóle pełna kultura, 
rozmawialiśmy sobie, ale czułam, że w powietrzu coś wisi. Potem tańczyliśmy 
wolne kawałki i się całowaliśmy. To było niesamowicie delikatne i czułe. 
Parę razy chciał mi coś powiedzieć, ale zaciął się, a ja nie naciskałam, ale 
powiedziałam, że cieszę się, że jestem teraz u niego, a on mnie głaskał po 
dłoni. Hmm... Kiedy miałam już wychodzić on zaproponował, żebym została na 
noc. Zgodziłam się i grzecznie przytuleni zasnęliśmy. Przed tym jeszcze 
gadaliśmy po ciemku i powiedział, że jest strasznie nieśmiały, nawet nie 
wiem jak bardzo i że działam na niego (nie pamiętam dokładnie jakiego słowa 
użył) "blokująco" i że jestem zdystansowana (komą? - do tej pory nie mogę 
tego zrozumieć). Usłyszałam jeszcze parę miłych komplementów no i teraz 
sedno....
.... rano - porażka. Jego czułość gdzieś się ulotniła (wyparł ją kac?), 
dostałam wymuszone buzi i zostałam odprowadzona do drzwi. Kiedy spotkaliśmy 
się potem w gronie znajomych - zachowywaliśmy się jakby nic się kompletnie 
nie wydarzyło, a jak zostaliśmy przez jakiś czas sami, to zapadła niezręczna 
cisza - brr....
    Najgorsze jest to, że coś mi drgnęło w sercu do niego, ale boję się, że 
jemu z kolei przeszło. Może wtedy w nocy chciał mi powiedzieć, żebym 
spadała, ale nie wiedział jak i tylko to głaskanie ręki na pocieszenie... ?? 
Bo gdyby był faktycznie tak mną zauroczony, to dlaczego nie pociągnął tego 
dalej? Przez następny tydzień nie odezwał się z własnej inicjatywy, a 
zagadywany moimi dwoma smsami (dowiedziałam się, że jest chory i na 
zwolnieniu i pytałam o zdrowie i czy mogę mu jakoś pomóc :-) ) odpowiadał 
zawsze miło i grzecznie i to wszystko - bez propozycji, wyznań (hehe :-/ ). 
W ogóle wkręciłam sobie korbę, że on teraz nie może po mnie w żaden sposób 
poznać, że mi się spodobał i że chciałabym czegoś więcej. Czuję, że to nie 
będzie fajne - takie narzucanie się... i tak mam jazdę, że wtedy w nocy za 
bardzo odkryłam się przed nim no i te dwa smsy to już za dużo... Że go 
spłoszę i odstraszę...

Jak to jest? Czekać na niego, odpuścić sobie, coś mimo wszystko zadziałać? 
Czy to jest jednoznaczne, tylko ja nie wiem o co chodzi?

Pozdrawiam ciepło!!!

S. 
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45063
Author: Googie
Date: Sun, 23 Oct 2005 21:47
29 lines
1967 bytes
Słońce wrote:

[...]

Słodkie kłamstwo:

Szaleje za Tobą, tylko tak jak mówił - jest nieśmiały i ciężko mu się
przed Tobą otworzyć. Tamtego wieczoru pomógł mu alkohol.

Bezpłciowa prawda:

Może być i tak że tamtego wieczoru alkohol podziałał, jego libido
zostało spuszczone ze smyczy i nawet nieźle mu szło, ale ostatecznie
spaprał sprawę(*). Rano jednak uświadomił sobie, że tak na prawdę to
chyba tego nie chciał. Trudno powiedzieć. Jest wiele powodów dla
których mógł by się tak niepewnie czaić. Nie chcę Cię oceniać -
jedynie stwierdzam ogólny fakt - dla facetów liczy się, aby ich
dziewczyna była ładna - zwłaszcza przed kolegami. TO MOŻE być powód
takich zachowań (yep!). Lub też sama atrakcyjność wobec tego właśnie
faceta. Ogólnie wygląd tak na prawdę gra dużą rolę, wbrew temu co się
lansuje ("charakter, osobowość, ..."), przy czym tak jak pisałem - nie
oceniam Ciebie, staram się jedynie nakreślić motywację tamtego gościa.
A może już to wiesz? :) A ja się produkuję...

(*) - potraktuj z przymrużeniem oka ;)

-- 
Pozdrawiam (Greetings)!
Googie
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45065
Author: whiteleaf
Date: Mon, 24 Oct 2005 10:21
15 lines
1349 bytes
Słońce:

> W ogóle wkręciłam sobie korbę, że on teraz nie może po mnie w żaden sposób 
> poznać, że mi się spodobał i że chciałabym czegoś więcej.

To ją sobie wykręć.
Zapytaj go, bez owijania w bawełnę, wprost, dlaczego się tak zachował.
Raz, więcej go nie męcz.

-- 
białolistny  http://whiteleaf.uczucia.com.pl/

"Z drugiej jednak strony - wole spac samemu. Lubie przed snem zajarac fajke, 
a wszystkim laskom przeszkadzalo, ze kladlem na nich popielniczki albo 
kiepowalem do ucha." [KOMINEK, pss]
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45068
Author: Pakosław
Date: Mon, 24 Oct 2005 11:21
33 lines
2908 bytes
 
> tak wyszło, że zaprosił mnie na herbatę do siebie. W ogóle pełna kultura, 
> rozmawialiśmy sobie, ale czułam, że w powietrzu coś wisi. Potem tańczyliśmy 
> wolne kawałki i się całowaliśmy. To było niesamowicie delikatne i czułe. 
> Parę razy chciał mi coś powiedzieć, ale zaciął się, a ja nie naciskałam, ale 
> powiedziałam, że cieszę się, że jestem teraz u niego, a on mnie głaskał po 
> dłoni. Hmm... Kiedy miałam już wychodzić on zaproponował, żebym została na 
> noc. Zgodziłam się i grzecznie przytuleni zasnęliśmy. Przed tym jeszcze 
> gadaliśmy po ciemku i powiedział, że jest strasznie nieśmiały, nawet nie 
> wiem jak bardzo i że działam na niego (nie pamiętam dokładnie jakiego słowa 
> użył) "blokująco" i że jestem zdystansowana (komą? - do tej pory nie mogę 
> tego zrozumieć). Usłyszałam jeszcze parę miłych komplementów no i teraz 
> sedno....

O rany... Ale jaja ;) Czegoś takiego to jeszcze nie słyszałem jak żyję...
Facet zdobył się na śmiałość zaproszenia Cię do siebie, tulił i całował, spał
z Tobą w jednym łóżku, Ty się godziłaś, a on nic więcej??? Działasz na niego
"blokująco"? Naiwne usprawiedliwienie; jak sądzę WSZYSTKIE kobiety muszą tak
na niego działać ;) No po prostu jest p...żdzielcem, żałosnym kutafonem,
jakimś maksymalnym półgłówkiem, impotentem, niedojebkiem i co tam jeszcze
chcesz. Rano musiał to sobie uświadomić, że zachował się jak przedszkolak i
już zupełnie nie wiedział, jak z tego wybrnąć. Pewnie teraz na Twój widok
przypomina mu się, że jest żałosnym frajerem, głupio mu i wstyd. Boi się, że
rozgadasz (lub rozgadałaś) jego kolegom, co z niego za dupa. Bo jeśli "to nie
to" i odkrył to po wytrzeźwieniu - jest po prostu świnią. Tak czy owak,
trzymaj się raczej od niego z daleka, bo musi być niezłym durniem.

No chyba, że było coś więcej, tylko Ty się wstydzisz przyznać ;)

Paco

-- 
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45066
Author: Słońce
Date: Mon, 24 Oct 2005 16:01
9 lines
1284 bytes
> To ją sobie wykręć.
> Zapytaj go, bez owijania w bawełnę, wprost, dlaczego się tak zachował.
> Raz, więcej go nie męcz.
>

Hmm... Trudno - będę musiała tak zrobić - raz ...

Dzięki - Pozdrawiam :-) 
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45069
Author: Słońce
Date: Mon, 24 Oct 2005 16:07
20 lines
1600 bytes
>
> O rany... Ale jaja ;) Czegoś takiego to jeszcze nie słyszałem jak żyję...

[ciach]

No to dałeś mi teraz Paco! Nie ma co! ;-)

> No chyba, że było coś więcej, tylko Ty się wstydzisz przyznać ;)
>

Nie, nic więcej nie było... i nie wstydzę się takich rzeczy, w końcu 
jesteśmy dorśli. He he ...
Tylko teraz nie poszłam z nim na całość, bo chciałam wierzyć, że jeszcze 
wiele nocy przed nami i zdąrzymy wszystkiego posmakować w swoim czasie. Ale 
shit... Pfffff...

> Paco
>

Słońce 
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45064
Author: Słońce
Date: Mon, 24 Oct 2005 16:19
10 lines
1614 bytes
Nic nie wiem wciąż, ale jednego jestem pewna - ten koleś na sto procent nie 
jest z tych, którzy zaliczają laski i chodzą z kumplami na dyskoteki.... ale 
jest jakiś dziwny i im mniej go znałam, tym wszystko było jaśniejsze, a 
teraz.... ???
A zresztą - już na spokojnie myślę, że dobry kop w tyłek (dla mnie) nie jest 
zły i może w przyszłości przestanę sobie marzyć naiwnie o jakimś zauroczeniu 
itp. bzdetach - brutalna rzeczywistość rulezzz (czy jak to tam)....

Lekko zniechęcona i lekko nadgorzkniała
S. 
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45067
Author: ^Brauniątko^
Date: Mon, 24 Oct 2005 20:34
16 lines
1528 bytes
Użytkownik "whiteleaf" <whiteleaf@without.this.o2.pl> napisał w wiadomości

> To ją sobie wykręć.
> Zapytaj go, bez owijania w bawełnę, wprost, dlaczego się tak zachował.
> Raz, więcej go nie męcz.

Zgadzam sie, ciezko okreslac dlaczego postapil tak, a nie inaczej.
Moze, gdyby - to tylko domysly..
Zapytaj go, porozmawiaj smialo powiedz ze Ciebie ruszylo
i chcesz znac, sytuacje. Jesli jest chory, tzn ze siedzi w domu,
odwiedz go z czekolada i wyjasnij. Jesli nie bedzie chcial
rozmawiac, to chyba powinnas miec jasnosc.

POzdr
Aga 
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45070
Author: Hwang
Date: Mon, 28 Nov 2005 22:19
71 lines
4598 bytes
Na pierwszy rzut oka to wygląda na jakiegoś kaca moralnego, może żałował
tego co zrobił, a może ... się przestraszył ?
Powiedział Ci, że jest nieśmiały - co może znaczyć niedoświadczony, albo
niepewny. Może obawia się, że nie podoła Twoim wymaganiom, może boi się, ze
wyjdzie na "cieniasa", hm ? Może poprostu jest zakompleksiony? Bo to, że Cię
do Ciebie zaprosił i chciał, żebyś została moim zdaniem coś znaczy. Z
resztą, może coś do Ciebie czuje, ale jeszcze sam o tym nie wie? Może to
uczucie się w nim budzi, może ma psychomachie, nie sypia po nocach i
zastanawia się co zrobić ? Może ...
Pozdrawiam

"Słońce" <elady@cuthis.poczta.onet.pl> wrote in message
news:djdloc$l69$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Witam! :-)
>
> Mam pytanie... problem.... sama nie wiem...
>
>     Pewien kolega był dla mnie zawsze tylko kolegą, ale miałam niejasne
> przeczucie, że ja dla niego nie, z tym, że nie miałam stuprocentowej
> pewności. Do czasu.
>    Tydzień temu była impreza (dosyć mocno... drinkowa) u wspólnych
> znajomych, na której wyjątkowo razem (!) się wygłupialiśmy  i tańczyliśmy.
> Było strasznie miło i wesoło :-)) No i kiedy wracaliśmy razem do domu,
jakoś
> tak wyszło, że zaprosił mnie na herbatę do siebie. W ogóle pełna kultura,
> rozmawialiśmy sobie, ale czułam, że w powietrzu coś wisi. Potem
tańczyliśmy
> wolne kawałki i się całowaliśmy. To było niesamowicie delikatne i czułe.
> Parę razy chciał mi coś powiedzieć, ale zaciął się, a ja nie naciskałam,
ale
> powiedziałam, że cieszę się, że jestem teraz u niego, a on mnie głaskał po
> dłoni. Hmm... Kiedy miałam już wychodzić on zaproponował, żebym została na
> noc. Zgodziłam się i grzecznie przytuleni zasnęliśmy. Przed tym jeszcze
> gadaliśmy po ciemku i powiedział, że jest strasznie nieśmiały, nawet nie
> wiem jak bardzo i że działam na niego (nie pamiętam dokładnie jakiego
słowa
> użył) "blokująco" i że jestem zdystansowana (komą? - do tej pory nie mogę
> tego zrozumieć). Usłyszałam jeszcze parę miłych komplementów no i teraz
> sedno....
> .... rano - porażka. Jego czułość gdzieś się ulotniła (wyparł ją kac?),
> dostałam wymuszone buzi i zostałam odprowadzona do drzwi. Kiedy
spotkaliśmy
> się potem w gronie znajomych - zachowywaliśmy się jakby nic się kompletnie
> nie wydarzyło, a jak zostaliśmy przez jakiś czas sami, to zapadła
niezręczna
> cisza - brr....
>     Najgorsze jest to, że coś mi drgnęło w sercu do niego, ale boję się,
że
> jemu z kolei przeszło. Może wtedy w nocy chciał mi powiedzieć, żebym
> spadała, ale nie wiedział jak i tylko to głaskanie ręki na pocieszenie...
??
> Bo gdyby był faktycznie tak mną zauroczony, to dlaczego nie pociągnął tego
> dalej? Przez następny tydzień nie odezwał się z własnej inicjatywy, a
> zagadywany moimi dwoma smsami (dowiedziałam się, że jest chory i na
> zwolnieniu i pytałam o zdrowie i czy mogę mu jakoś pomóc :-) ) odpowiadał
> zawsze miło i grzecznie i to wszystko - bez propozycji, wyznań (hehe
:-/ ).
> W ogóle wkręciłam sobie korbę, że on teraz nie może po mnie w żaden sposób
> poznać, że mi się spodobał i że chciałabym czegoś więcej. Czuję, że to nie
> będzie fajne - takie narzucanie się... i tak mam jazdę, że wtedy w nocy za
> bardzo odkryłam się przed nim no i te dwa smsy to już za dużo... Że go
> spłoszę i odstraszę...
>
> Jak to jest? Czekać na niego, odpuścić sobie, coś mimo wszystko zadziałać?
> Czy to jest jednoznaczne, tylko ja nie wiem o co chodzi?
>
> Pozdrawiam ciepło!!!
>
> S.
>
>
Re: [długie] Co facet ma w głowie?
#45071
Author: Milena P
Date: Mon, 05 Dec 2005 09:26
56 lines
4306 bytes
 
Zapoznałam chłopaka u którego myślałam,że nie mam szans.Co się okazało?On od 
pierwszwego wejrzenia się we mnie zabójał.A teraz jesteśmy razem.Będzie 
dobrze.
Użytkownik "Słońce" <elady@cuthis.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości 
news:djdloc$l69$1@nemesis.news.tpi.pl...
>
> Witam! :-)
>
> Mam pytanie... problem.... sama nie wiem...
>
>    Pewien kolega był dla mnie zawsze tylko kolegą, ale miałam niejasne 
> przeczucie, że ja dla niego nie, z tym, że nie miałam stuprocentowej 
> pewności. Do czasu.
>   Tydzień temu była impreza (dosyć mocno... drinkowa) u wspólnych 
> znajomych, na której wyjątkowo razem (!) się wygłupialiśmy  i tańczyliśmy. 
> Było strasznie miło i wesoło :-)) No i kiedy wracaliśmy razem do domu, 
> jakoś tak wyszło, że zaprosił mnie na herbatę do siebie. W ogóle pełna 
> kultura, rozmawialiśmy sobie, ale czułam, że w powietrzu coś wisi. Potem 
> tańczyliśmy wolne kawałki i się całowaliśmy. To było niesamowicie 
> delikatne i czułe. Parę razy chciał mi coś powiedzieć, ale zaciął się, a 
> ja nie naciskałam, ale powiedziałam, że cieszę się, że jestem teraz u 
> niego, a on mnie głaskał po dłoni. Hmm... Kiedy miałam już wychodzić on 
> zaproponował, żebym została na noc. Zgodziłam się i grzecznie przytuleni 
> zasnęliśmy. Przed tym jeszcze gadaliśmy po ciemku i powiedział, że jest 
> strasznie nieśmiały, nawet nie wiem jak bardzo i że działam na niego (nie 
> pamiętam dokładnie jakiego słowa użył) "blokująco" i że jestem 
> zdystansowana (komą? - do tej pory nie mogę tego zrozumieć). Usłyszałam 
> jeszcze parę miłych komplementów no i teraz sedno....
> .... rano - porażka. Jego czułość gdzieś się ulotniła (wyparł ją kac?), 
> dostałam wymuszone buzi i zostałam odprowadzona do drzwi. Kiedy 
> spotkaliśmy się potem w gronie znajomych - zachowywaliśmy się jakby nic 
> się kompletnie nie wydarzyło, a jak zostaliśmy przez jakiś czas sami, to 
> zapadła niezręczna cisza - brr....
>    Najgorsze jest to, że coś mi drgnęło w sercu do niego, ale boję się, że 
> jemu z kolei przeszło. Może wtedy w nocy chciał mi powiedzieć, żebym 
> spadała, ale nie wiedział jak i tylko to głaskanie ręki na pocieszenie... 
> ?? Bo gdyby był faktycznie tak mną zauroczony, to dlaczego nie pociągnął 
> tego dalej? Przez następny tydzień nie odezwał się z własnej inicjatywy, a 
> zagadywany moimi dwoma smsami (dowiedziałam się, że jest chory i na 
> zwolnieniu i pytałam o zdrowie i czy mogę mu jakoś pomóc :-) ) odpowiadał 
> zawsze miło i grzecznie i to wszystko - bez propozycji, wyznań (hehe 
> :-/ ). W ogóle wkręciłam sobie korbę, że on teraz nie może po mnie w żaden 
> sposób poznać, że mi się spodobał i że chciałabym czegoś więcej. Czuję, że 
> to nie będzie fajne - takie narzucanie się... i tak mam jazdę, że wtedy w 
> nocy za bardzo odkryłam się przed nim no i te dwa smsy to już za dużo... 
> Że go spłoszę i odstraszę...
>
> Jak to jest? Czekać na niego, odpuścić sobie, coś mimo wszystko zadziałać? 
> Czy to jest jednoznaczne, tylko ja nie wiem o co chodzi?
>
> Pozdrawiam ciepło!!!
>
> S.
>
> 
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads