Thread View: alt.pl.milosc
9 messages
9 total messages
Started by karol
Sun, 03 Feb 2002 18:03
Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: karol
Date: Sun, 03 Feb 2002 18:03
Date: Sun, 03 Feb 2002 18:03
33 lines
3113 bytes
3113 bytes
Chcialbym poruszyc pewna dyskusje, na temat samego znaczenia slowa kocham, nie bede tego poprzedzal zadnymi konkretnymi dowodami, gdyz nie jest to potwierdzone przezemnie w sposob doswiadczalny, al wydaje mi sie, ze przydazylo, albo moze sie to przydazyc wielu osobom. Sprawa przedstawia sie nastepujaco. Zalozmy, ze jest para, bardzo sie kochaja, sa ze soba juz od dluzszego czasu, zalozmy, ze od okolo roku, dwoch, a moze i wiecej, i dziewczyna (albo chlopak - obojetne) mowi tej drugiej osobie, ze go kocha, nazywa go bardzo milo, uzywa do tego roznych zdrobnien (typu misiaczku itd.), ta osoba, do ktorej to jest mowione czuje sie (oczywisci nie tylko dlatego, ale i dzieki tym slowom) bardzo milo i przede wszystkim wyjatkowo, jednak (i tu pojawia sie caly problem dyskusji) zauwaza, ze ta pierwsza zwraca sie tak do wszystkich znajomych, przyjaciol, (oczywiscie nie z , bo z duzo mniejsza taka "czestotliwoscia" ale jednak). Na pytanie dlaczego tak robi twierdzi, ze taka jest juz jej natura, ze do wszystkich zwraca sie tak milo, ze slowo np. misiaczku, czy kochanie, wypowiada do innych "automatycznie", "odruchowo", chcac wyrazic ze kogos lubi, szanuje itp. ale tiwerdzi tez, ze dla ciebie (zwrot do tej drugiej osoby) jest to cos zupelnie innego, ze gdy zwraca sie tak do innych osob to to zupelnie cos innego, ze kocha tylko ciebie (zwrot do tej drugiej osoby). Tutaj mysle ze pojawia sie tez problem "milosci platonicznej", i moje pytanie, jak ja "akceptowac", na serio, czy po prostu ignorowac, np. jesli druga osoba mowi, ze kocha jakies tam dosc duze grono osob, nazywa to miloscia platoniczna, i twierdzi ze to inna milosc niz do partnera (np. porownuje to do milosci do rodzicow, rodzenstwa), to co sadzic na temat tej osoby, na temat uczucia, ktore okazuje on(a) partnerowi, czy jest ono prawdziwe, czy jest sie czym przejmowac, czy to rzeczywiscie tylko "taka natura - duza delikanosc, wrazliwosc" drugiego partnera, czy slowo kocham, ma tu jakies duze znaczenie, czy podobnie jak w przypadku innych osob jest to uwielbienie, ale jednak jeszcze nie milosc, czy ta druga osoba, moze czuc sie rzeczywiscie kochana, a te wszystkie mile zwroty do innych uznac jedynie ze przejaw i chcec "bycia milym(a)" Co o tym sadzicie???????
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: Pure6
Date: Sun, 03 Feb 2002 18:24
Date: Sun, 03 Feb 2002 18:24
53 lines
3572 bytes
3572 bytes
"karol" <karol077@poczta.fm> wrote in message news:a3ju4i$cke$1@news.tpi.pl... > Chcialbym poruszyc pewna dyskusje, na temat samego znaczenia slowa kocham, > nie bede tego poprzedzal zadnymi konkretnymi dowodami, gdyz nie jest to > potwierdzone przezemnie w sposob doswiadczalny, al wydaje mi sie, ze > przydazylo, albo > moze sie to przydazyc wielu osobom. Sprawa przedstawia sie nastepujaco. > Zalozmy, ze jest para, bardzo sie kochaja, sa ze soba juz od dluzszego > czasu, zalozmy, ze od okolo roku, dwoch, a moze i wiecej, i dziewczyna (albo > chlopak - > obojetne) mowi tej drugiej osobie, ze go kocha, nazywa go bardzo milo, uzywa > do tego roznych zdrobnien (typu misiaczku itd.), ta osoba, do ktorej to jest > mowione czuje sie (oczywisci nie tylko dlatego, ale i dzieki tym slowom) > bardzo milo i przede wszystkim > wyjatkowo, jednak (i tu pojawia sie caly problem dyskusji) zauwaza, ze ta > pierwsza zwraca sie tak do wszystkich znajomych, przyjaciol, (oczywiscie nie > z , bo z duzo mniejsza taka "czestotliwoscia" ale jednak). Na pytanie > dlaczego tak robi twierdzi, ze taka jest juz jej natura, ze do wszystkich > zwraca sie tak milo, ze slowo np. misiaczku, czy kochanie, wypowiada do > innych "automatycznie", "odruchowo", chcac wyrazic ze kogos lubi, szanuje > itp. ale tiwerdzi tez, ze dla ciebie (zwrot do tej drugiej osoby) jest to > cos zupelnie innego, ze gdy zwraca sie tak do innych osob to to zupelnie cos > innego, ze kocha tylko ciebie (zwrot do tej drugiej osoby). Tutaj mysle ze > pojawia sie tez problem "milosci platonicznej", i moje pytanie, jak ja > "akceptowac", na serio, czy po prostu ignorowac, np. jesli druga osoba mowi, > ze kocha jakies tam dosc duze grono osob, nazywa to miloscia platoniczna, i > twierdzi ze to inna milosc niz do partnera (np. porownuje to do milosci do > rodzicow, rodzenstwa), to co sadzic na temat tej osoby, na temat uczucia, > ktore okazuje on(a) partnerowi, czy jest ono prawdziwe, czy jest sie czym > przejmowac, czy to rzeczywiscie tylko "taka natura - duza delikanosc, > wrazliwosc" drugiego partnera, czy slowo kocham, ma tu jakies duze > znaczenie, czy podobnie jak w przypadku innych osob jest to uwielbienie, ale > jednak jeszcze nie milosc, czy ta druga osoba, moze czuc sie rzeczywiscie > kochana, a te wszystkie mile zwroty do innych uznac jedynie ze przejaw i > chcec "bycia milym(a)" Co o tym sadzicie??????? > Moze powiem krotko ale tresciwie... Milosc... prawdziwa milosc to nie slowa, a uczucie... a slowo "kocham" ma magiczna sile jesli wypowiedziane jest szczerze, prosto w oczy... a poza tym wedlug mnie slow zwiazanych z miloscia nie wolno rzucac na wiatr pzdr Pure6
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: Offelia
Date: Sun, 03 Feb 2002 19:39
Date: Sun, 03 Feb 2002 19:39
13 lines
1231 bytes
1231 bytes
Użytkownik "karol" <karol077@poczta.fm> napisał w wiadomości news:a3ju4i$cke$1@news.tpi.pl... > Chcialbym poruszyc pewna dyskusje, na temat samego znaczenia slowa kocham, Po pierwsze - niesamowicie dlugie te Twoje zdania ;) Po drugie - milosc sie przejawia nie w slowach a w czynach. pozdrawiam Sandra
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: Pure6
Date: Sun, 03 Feb 2002 19:49
Date: Sun, 03 Feb 2002 19:49
23 lines
1398 bytes
1398 bytes
"Offelia" <offelia@poczta.onet.pl> wrote in message news:a3k3m0$p1r$1@news.onet.pl... > > Użytkownik "karol" <karol077@poczta.fm> napisał w wiadomości > news:a3ju4i$cke$1@news.tpi.pl... > > Chcialbym poruszyc pewna dyskusje, na temat samego znaczenia slowa kocham, > > > Po pierwsze - niesamowicie dlugie te Twoje zdania ;) > > Po drugie - milosc sie przejawia nie w slowach a w czynach. > > pozdrawiam > > Sandra > > Wlasnie powyzej zauwazylem to samo :) pure6
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: jula
Date: Sun, 03 Feb 2002 20:30
Date: Sun, 03 Feb 2002 20:30
47 lines
3775 bytes
3775 bytes
"karol" <karol077@poczta.fm> wrote: >dziewczyna (albo >chlopak - obojetne) mowi tej drugiej osobie, ze go kocha, nazywa go bardzo >milo, uzywa do tego roznych zdrobnien (typu misiaczku itd.), ta osoba, >do ktorej to jest mowione czuje sie (oczywisci nie tylko dlatego, ale i >dzieki tym slowom) bardzo milo i przede wszystkim >wyjatkowo, jednak (i tu pojawia sie caly problem dyskusji) zauwaza, ze ta >pierwsza zwraca sie tak do wszystkich znajomych, przyjaciol, (oczywiscie nie >z , bo z duzo mniejsza taka "czestotliwoscia" ale jednak). Na pytanie >dlaczego tak robi twierdzi, ze taka jest juz jej natura, ze do wszystkich >zwraca sie tak milo, ze slowo np. misiaczku, czy kochanie, wypowiada do >innych "automatycznie", "odruchowo", chcac wyrazic ze kogos lubi, szanuje >itp. ale tiwerdzi tez, ze dla ciebie (zwrot do tej drugiej osoby) jest to >cos zupelnie innego, ze gdy zwraca sie tak do innych osob to to zupelnie cos >innego, ze kocha tylko ciebie (zwrot do tej drugiej osoby). Tutaj mysle ze >pojawia sie tez problem "milosci platonicznej", i moje pytanie, jak ja >"akceptowac", na serio, czy po prostu ignorowac, np. jesli druga osoba mowi, >ze kocha jakies tam dosc duze grono osob, nazywa to miloscia platoniczna, i >twierdzi ze to inna milosc niz do partnera (np. porownuje to do milosci do >rodzicow, rodzenstwa), to co sadzic na temat tej osoby, na temat uczucia, >ktore okazuje on(a) partnerowi, czy jest ono prawdziwe, czy jest sie czym >przejmowac A wiesz, mam koleżankę która zachowuje się podobnie. Zapytana dlaczego, odpowiedziała że właściwie ona już taka jest :) Jest ze swoim chłopakim niezmiennie od dobrych kilku lat i dalej wygląda że chyba też ze sobą będą. To taka empatyczna, miła osoba, chociaż takie jej zachowanie właśnie też mnie w niej razi, no ale ona nie jest moją dziewczyną :) W trakcie zwykłej rozmowy nie radzi sobie z minutą ciszy, to jest taki ktoś z kimś się nie da pomilczeć. Każdą spokojnieszą chwilę okwieca właśnie takimi misiaczkami i kochaniami, aż czasem chciałoby się zatkać uszy. IMHO albo nie rozumie znaczenia niektórych słów, albo od kogoś tego się nauczyła, może w domu? Trudno określić jak jest z osobą o której piszesz, może rzeczywiście to jest taka wielka potrzeba bycia przez wszystkich lubianą, lubianym. Z drugiej strony, może ma takie pojemne serce i jednej miłości jest dla niej za mało? Wiesz miłością nazywa to że z kimś sypia, a miłością platoniczną określa potrzebę przebywania z osobami za pomocą których realizuje się na innej płaszczyźnie. A żeby nie poplątać imion, wszyscy automatycznie zostają wyniesieni do rangi misiaczka ;) IMHO partner tej osoby, może się poczuć w kolejce do jej serca jakoś niewyróżniony. Oczywiście jeżeli czuje się zaniedbywany lub pomijany też w inny sposób, bo jeżeli nie to afery robić nie warto. Taki styl. Pozdrawiam jula
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: karol
Date: Sun, 03 Feb 2002 20:53
Date: Sun, 03 Feb 2002 20:53
31 lines
2917 bytes
2917 bytes
> A wiesz, mam koleżankę która zachowuje się podobnie. Zapytana > dlaczego, odpowiedziała że właściwie ona już taka jest :) Jest ze > swoim chłopakim niezmiennie od dobrych kilku lat i dalej wygląda że > chyba też ze sobą będą. To taka empatyczna, miła osoba, chociaż takie > jej zachowanie właśnie też mnie w niej razi, no ale ona nie jest moją > dziewczyną :) W trakcie zwykłej rozmowy nie radzi sobie z minutą > ciszy, to jest taki ktoś z kimś się nie da pomilczeć. Każdą > spokojnieszą chwilę okwieca właśnie takimi misiaczkami i kochaniami, > aż czasem chciałoby się zatkać uszy. IMHO albo nie rozumie znaczenia > niektórych słów, albo od kogoś tego się nauczyła, może w domu? > Trudno określić jak jest z osobą o której piszesz, może rzeczywiście > to jest taka wielka potrzeba bycia przez wszystkich lubianą, lubianym. > Z drugiej strony, może ma takie pojemne serce i jednej miłości jest > dla niej za mało? Wiesz miłością nazywa to że z kimś sypia, a miłością > platoniczną określa potrzebę przebywania z osobami za pomocą których > realizuje się na innej płaszczyźnie. A żeby nie poplątać imion, > wszyscy automatycznie zostają wyniesieni do rangi misiaczka ;) > IMHO partner tej osoby, może się poczuć w kolejce do jej serca jakoś > niewyróżniony. Oczywiście jeżeli czuje się zaniedbywany lub pomijany > też w inny sposób, bo jeżeli nie to afery robić nie warto. Taki styl. > Bardzo madre slowa, dziekuje za nie, o takie cos mi wlasnie chodzilo, najwazniejsze jest dla mnie zdanie, kiedy warto, a kiedy nie warto robic afere, moze faktycznie warto tylko wtedy gdy czuje sie zaniedbywany w jakis inny sposob niz tylko pr przez slowa, a jesli nie to nie warto, tak jak ktos tu wyzej juz napisal, ze milosc jest okazywana nie tylko przez slowa, ale i przez czyny. Dziekuje, i czekam na inne posty, moze ktos cos jeszcze ma do dodania, bylbym wdzieczny. Pozdrawiam
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: Viola
Date: Sun, 03 Feb 2002 20:55
Date: Sun, 03 Feb 2002 20:55
52 lines
3770 bytes
3770 bytes
Użytkownik karol <karol077@poczta.fm> w wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:a3ju4i$cke$1@news.tpi.pl... > Chcialbym poruszyc pewna dyskusje, na temat samego znaczenia slowa kocham, > nie bede tego poprzedzal zadnymi konkretnymi dowodami, gdyz nie jest to > potwierdzone przezemnie w sposob doswiadczalny, al wydaje mi sie, ze > przydazylo, albo > moze sie to przydazyc wielu osobom. Sprawa przedstawia sie nastepujaco. > Zalozmy, ze jest para, bardzo sie kochaja, sa ze soba juz od dluzszego > czasu, zalozmy, ze od okolo roku, dwoch, a moze i wiecej, i dziewczyna (albo > chlopak - > obojetne) mowi tej drugiej osobie, ze go kocha, nazywa go bardzo milo, uzywa > do tego roznych zdrobnien (typu misiaczku itd.), ta osoba, do ktorej to jest > mowione czuje sie (oczywisci nie tylko dlatego, ale i dzieki tym slowom) > bardzo milo i przede wszystkim > wyjatkowo, jednak (i tu pojawia sie caly problem dyskusji) zauwaza, ze ta > pierwsza zwraca sie tak do wszystkich znajomych, przyjaciol, (oczywiscie nie > z , bo z duzo mniejsza taka "czestotliwoscia" ale jednak). Na pytanie > dlaczego tak robi twierdzi, ze taka jest juz jej natura, ze do wszystkich > zwraca sie tak milo, ze slowo np. misiaczku, czy kochanie, wypowiada do > innych "automatycznie", "odruchowo", chcac wyrazic ze kogos lubi, szanuje > itp. ale tiwerdzi tez, ze dla ciebie (zwrot do tej drugiej osoby) jest to > cos zupelnie innego, ze gdy zwraca sie tak do innych osob to to zupelnie cos > innego, ze kocha tylko ciebie (zwrot do tej drugiej osoby). Tutaj mysle ze > pojawia sie tez problem "milosci platonicznej", i moje pytanie, jak ja > "akceptowac", na serio, czy po prostu ignorowac, np. jesli druga osoba mowi, > ze kocha jakies tam dosc duze grono osob, nazywa to miloscia platoniczna, i > twierdzi ze to inna milosc niz do partnera (np. porownuje to do milosci do > rodzicow, rodzenstwa), to co sadzic na temat tej osoby, na temat uczucia, > ktore okazuje on(a) partnerowi, czy jest ono prawdziwe, czy jest sie czym > przejmowac, czy to rzeczywiscie tylko "taka natura - duza delikanosc, > wrazliwosc" drugiego partnera, czy slowo kocham, ma tu jakies duze > znaczenie, czy podobnie jak w przypadku innych osob jest to uwielbienie, ale > jednak jeszcze nie milosc, czy ta druga osoba, moze czuc sie rzeczywiscie > kochana, a te wszystkie mile zwroty do innych uznac jedynie ze przejaw i > chcec "bycia milym(a)" Co o tym sadzicie??????? > > > > zasadnicza różnica będzie w tonie jej głosu i myśle , że po tym poznasz czy mówiąc do Ciebie " kochanie " ,wyznanie płynie z głębi serca czy też jest to dla nie tylko zwykłe słowo. > >
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: karol
Date: Sun, 03 Feb 2002 21:55
Date: Sun, 03 Feb 2002 21:55
11 lines
1506 bytes
1506 bytes
> > zasadnicza różnica będzie w tonie jej głosu i myśle , że po tym poznasz > czy mówiąc do Ciebie " kochanie " ,wyznanie płynie z głębi serca czy też > jest to dla nie tylko zwykłe słowo. Zgadzam sie z tym, ale nie twierdze, ze dana osoba mowi kocham do wszystkich, po prostu twierdzi, ze np pokochala ludzi ze swojej pracy, klasy, koloni, obozu itp, przy czym zwracajac sie do znajomych misiaczku, albo inaczej zdrobniale, a z tego co zauwazylem, to ogolnie dziewczyny tak sobie mowia do siebie (kochanie), (nie wiem staraja sie tym byc mile???), tu moze jakies kobiety sie wypowiedza.
Re: Slowo milosc - co ono oznacza????
Author: Qdlaty
Date: Wed, 06 Feb 2002 08:56
Date: Wed, 06 Feb 2002 08:56
10 lines
1401 bytes
1401 bytes
Milosc nie jedno ma imie. Jesli moja dziewczyna rozmawialaby z innymi facetami tak samo milo jak ze mna to bylbym zazdrosny. Moze nawet bardzo zazdrosny co w konsekwencji nie prowadziloby do niczego dobrego. Jesli rozmawialaby tak ze swoimi kolezankami czy rodzina to nie mialbym nic przeciwko. Ale najwazniejwsze jest jak ty odbierasz jeje zachowanie. Jesli sprawia ci ono przykrosc i ona o tym wie, to nie powinna sie tak zachowywac wlasnie ze wzgledu na ciebie. Pozdrawiam
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads