🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

24 total messages Started by Piotrekkkk Thu, 31 Jan 2002 09:13
Niemoc
#2731
Author: Piotrekkkk
Date: Thu, 31 Jan 2002 09:13
49 lines
3739 bytes
Witam was wszystkich
Mam na imie Piotrek, i mam tez nie maly problem otoz:

Mniej wiecej poltora roku temu zobaczylem na schodach swojej uczelni aniola
(nie nie,  nie umarlem) wrecz przeciwnie narodzilem sie na nowo!!
Spogldalem na nia ukradkiem na przerwach i staralem sie jakos przyblizyc sie
do jej osoby. Ona jest niesamowita jej glos jest cieply jej oczy serdeczne i
szkoda slow.
Balem sie strasznie aby nieczego nie zepsuc jakims glupim slowem lub jakos
sie skompromitowac, wiem ze to naganne z mojej strony ale nigdy jej nie
zaczepilem nigdy nie porozmawialem, zawsze sobie w duchu mowielm ze to
zrobie i trwalo to rok, w tym czasie poznalem wiele kolezanek i dziewczyn i
bylo roznie, ale Sylwia tkwila w moim sercu i glowie, moze dlatego wszystkie
zwiazki zrywalem i psulem.Trwalo to rok mniej wiecej, byla imprezka w jakims
klubie bylem troche przybity itd. ale katem oka znowu zobaczylem tego samego
aniola. Wtedy sobie powiedzialem ze jezeli nie podejde nie zagaje rozmowy to
tu i teraz umre.
Zrobilem to porozmawialem, to byla najmilsza z rozmow w jakiej
uczastniczylem, co dziwne wcale duzo nie mowilismy.
Kiedy ja poznalem po roku skaradania sie jeszcze bardziej sie zaduzelem
wtedy to obiecala mi kawe i rozstalismy sie ale zapomnialem wziasc od niej
kontakt jakis telefon, adres kod pocztowy lub cos innego, po prostu
zapomnialem.
Szukalem jej po uczelni w miescie, ale nic z tego.
Wyobrazcie sobie ze tak w ostsatni weekend spotkalem ja na uczelni bylem tak
szczesliwy, jak ja zobaczylem, to stracielm zdolnosc wymiawiania prostych
wyrazow i w pierwszej chwili zamorowalo mnie taki bylem szczesliwy.
Tym razem porozmawialismy i znowu patrzyla na mnie swoimi pieknymi
niebeiskimi oczami. Wziolem od Niej telefon, i tego samego dnia wieczorem
wyslalem sms`a. I dostalem odpowiedz i tu jest problem:
Napisala mi ze jest jej bardzo milo zyczy mi udanej sesji, ale cytuje:"Chce
byc szczera, mam chlopaka na ktorym  mi bardzo zalezy i nie chcialaby tego
zmieniac", Coz po tej wiadomosci bylem podlamany.
Nic nie odpowiedzialem, po dwoch dniach wyslalem jej milego sms`a  takei tam
pozdrowionka MILEGO DNIA, chyba jej spodobal gdyz napisala mi ze
jestem"JESTES KOCHANY, Dziekuje za wiad., Przesylam ci caluski"

Nie wiem co mam robic, bede walczyl, ale poradzcie mi czy mam jakies szanse.
Czuje ze to kobieta mojego zycia, czyje ze naprawde sie uzupelniamy. Czulem
to kiedy ja pierwszy raz zobaczylem i te uczucie powraca i pulsuje w moim
sercu, musze tez powiedziec iz mam 24 lata i nie jedno juz w zyciu przezylem
wiele rozczarowan i zauroczen, ale tamte przygody trwalu maksymalnie miesiac
a to trwa juz 1,5 roku i nie przechodzi a wrecz przeciwnie.
Ta kobieta, na sama mysl o niej dostaje zastrzyk energii do zycia i czuje
jego sens.

Prosze o rade czy ta sytuacja rokuje jakies nadzieje ?

Pozdrawiam wszystkich Piotr.
Odp: Niemoc
#2732
Author: LiLiT
Date: Thu, 31 Jan 2002 11:00
19 lines
1617 bytes

> Mam na imie Piotrek, i mam tez nie maly problem otoz:

nie znam cie ale po tym poscie moge stwierdzic ze jestes frajerem ,zostaw tą
dziewczyne w spokoju skoro ma chlopaka .

> Nie wiem co mam robic, bede walczyl, ale poradzcie mi czy mam jakies
szanse.
> Czuje ze to kobieta mojego zycia, czyje ze naprawde sie uzupelniamy.

przeciez jej nie znasz ,za duzo sobie wyobraziles :)

> Prosze o rade czy ta sytuacja rokuje jakies nadzieje ?

jelsi chcesz to mozesz prubowac coś do niej ,ale skoro powiedziala ze ma
chlopaka na ktorym jje zalezy to watpie zeby potraktowala cie inaczej niz
cie traktuje ,i pewnie dalej bedziesz dostawal sms w stylu - jestes kochany
,caluski
Re: Niemoc
#2735
Author: Loonie
Date: Thu, 31 Jan 2002 12:19
33 lines
2440 bytes
Once upon a time (Thu, 31 Jan 2002 10:13:50 +0100) a Red Riding Hood, oh 
no, it was Piotrekkkk! Anyway, he said:

> Nie wiem co mam robic, bede walczyl, ale poradzcie mi czy mam jakies szanse.
> Czuje ze to kobieta mojego zycia, czyje ze naprawde sie uzupelniamy. Czulem
> to kiedy ja pierwszy raz zobaczylem i te uczucie powraca i pulsuje w moim
> sercu, musze tez powiedziec iz mam 24 lata i nie jedno juz w zyciu przezylem
> wiele rozczarowan i zauroczen, ale tamte przygody trwalu maksymalnie miesiac
> a to trwa juz 1,5 roku i nie przechodzi a wrecz przeciwnie.
> Ta kobieta, na sama mysl o niej dostaje zastrzyk energii do zycia i czuje
> jego sens.
> 
> Prosze o rade czy ta sytuacja rokuje jakies nadzieje ?

Nadzieja jest zawsze. Cos do Ciebie chyba czuje, ale chce byc lojalna w 
stosunku do chlopaka. Wiec IMO nie pozostaje ci nic innego jak okazac 
dyskrecje i czekac cierpliwie, az cos sie wyjasni - albo ona 
zadeklaruje, ze chce byc z nim na dobre (tj. w sumie nic nie powie) albo 
powie ci, ze chce byc z Toba. Jezeli bedziesz sie jej narzucal to 
mozliwe ze po prostu zerwie z toba kontakty. A jezeli nie bedziesz to 
mozliwe, ze ten zwiazek sie rozpadnie i wtedy ona pomysli o tobie. Sam 
powinienes lepiej wiedziec od nas jak jest miedzy nimi.

-- 
Pozdrowienia,
Loonie
Fiat 125p, 1497ccm '87
http://www.fiat.com.pl/
http://www.auta.b7.pl/125p.htm
__________________________________________________________________________
"Wg. mnie glupota to dzialanie na swoja niekorzysc." - Casper
"To po co taki czlowiek zyje, po co taki czlowiek zyje? Wyrwalem chwasta."
  zestawienie cytatow przypadkowe, acz...
Re: Niemoc
#2736
Author: Malutki Ja
Date: Thu, 31 Jan 2002 14:56
23 lines
2004 bytes
Z mojego punktu widzenia sytuacja wygląda tak:
Szanse może i masz tyle że raczej nie powinieneś niszczyć komuś związku....
Miałem podobną sytuację..tyle że ja padłem ofiarą...takiego matołka jak
ty....
Byłem z nią sześć latek i nagle pojawił się on zamotał jej w głowie....i
odeszła....
Moje całe plany życiowe runeły...było ciężko naprawde cięzko....
Jednak dziś z perspektywy czasu, choć jeszcze krótkiego widze że to życie
zrobiło test....
Dziś ona nie jest ani ze mną ani z nim....i chyba z nim nie
będzie....matołek cały czas walczy....
Ona ciągnie znów w moją strone...tyle że teraz ja już nie chce....bo po
co... zostawiła raz zostawi drugi....
I widzisz chopie matołek jest sam....ja jestem sam....ona jest sama....
Nie wyszło nic dobrego...męczy się zarówno on jak i ona....
Więc wyciągnij sobie z tego morał....jak wyciągniesz to napisz.....

Malutki Ja ;)
--

....................::::::::::::::::::::::::::::::...................
   ''Kwiaty życia są tylko złudą''  Goethe
::::::::::::::.........................................:::::::::::::::
Re: Niemoc
#2737
Author: GoNiA
Date: Thu, 31 Jan 2002 15:02
28 lines
2115 bytes
Użytkownik Piotrekkkk <peetonet@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:a3b1lr$mpg$1@news.onet.pl...
> Nie wiem co mam robic, bede walczyl, ale poradzcie mi czy mam jakies
szanse.
> Czuje ze to kobieta mojego zycia, czyje ze naprawde sie uzupelniamy.
Czulem
> to kiedy ja pierwszy raz zobaczylem i te uczucie powraca i pulsuje w
moim
> sercu, musze tez powiedziec iz mam 24 lata i nie jedno juz w zyciu
przezylem
> wiele rozczarowan i zauroczen, ale tamte przygody trwalu maksymalnie
miesiac
> a to trwa juz 1,5 roku i nie przechodzi a wrecz przeciwnie.
> Ta kobieta, na sama mysl o niej dostaje zastrzyk energii do zycia i
czuje
> jego sens.

To co teraz napisales... mysle ze chcialaby uslyszec niejedna
dziewczyna...  moze... poprostu jej to powiedz! Powiec to wszystko co
napisales nam. Raz kozie smierc, wydaje mi sie ze nie masz nic do
stracenia, a zawsze mozna sprobowac.

> Prosze o rade czy ta sytuacja rokuje jakies nadzieje ?
>
> Pozdrawiam wszystkich Piotr.
>
Ja rozniez pozdrawiam i zycze powodzenia:-) GoNiA
Re: Niemoc
#2738
Author: lukas3339
Date: Thu, 31 Jan 2002 20:52
15 lines
1568 bytes

> To co teraz napisales... mysle ze chcialaby uslyszec niejedna
> dziewczyna...  moze... poprostu jej to powiedz! Powiec to wszystko co
> napisales nam. Raz kozie smierc, wydaje mi sie ze nie masz nic do
> stracenia, a zawsze mozna sprobowac.
>
>
O wlasnie i ta porada mi sie najbardziej podobala. A jak nie umiesz tego jej
wprost powiedziec to wez chocby wydrukuj ten post i wyslij/daj jej. I wtedy
wiesz wszystko - albo ciagniesz cos dalej albo wybijasz sobie ja z glowy.
A w ogole to witam wszystkich , dopiero znalazlem ta grupke i chetnie
poczytam a moze i nawet czasem cos skrobne :-))
pozdrawiam
lukas3339
Re: Niemoc
#2733
Author: V!RU$
Date: Thu, 31 Jan 2002 21:42
24 lines
1694 bytes
LiLiT wrote:

> 
> 
>> Mam na imie Piotrek, i mam tez nie maly problem otoz:
> 
> nie znam cie ale po tym poscie moge stwierdzic ze jestes frajerem ,zostaw
> tą dziewczyne w spokoju skoro ma chlopaka .
> 
>> Nie wiem co mam robic, bede walczyl, ale poradzcie mi czy mam jakies
> szanse.
>> Czuje ze to kobieta mojego zycia, czyje ze naprawde sie uzupelniamy.
> 
> przeciez jej nie znasz ,za duzo sobie wyobraziles :)
> 
>> Prosze o rade czy ta sytuacja rokuje jakies nadzieje ?
> 
> jelsi chcesz to mozesz prubowac coś do niej ,ale skoro powiedziala ze ma
> chlopaka na ktorym jje zalezy to watpie zeby potraktowala cie inaczej niz
> cie traktuje ,i pewnie dalej bedziesz dostawal sms w stylu - jestes
> kochany ,caluski
odrazu poznalem romantyka ;))
Pozdrawiam:
{<V!RU$<:}
Re: Niemoc
#2734
Author: Malutki Ja
Date: Thu, 31 Jan 2002 22:24
12 lines
1441 bytes
Trza być twardym a nie miętkim...chociaż w stosunku do kobiet nie zawsze to
wychodzi.... ;o)))
Pozdrowionka...

--
----------------------------------------------------------------------
Hot_Qbek - Malutki JA
----------------------------------------------------------------------
Świat łamie każdego, a poźniej wielu twardnieje w złamanych
miejscach. Tych jednak, których nie jest w stanie złamać, zabija.
Ernest Hemingway
----------------------------------------------------------------------
Re: Niemoc
#2741
Author: jula
Date: Thu, 31 Jan 2002 23:02
39 lines
2787 bytes
"Piotrekkkk" <peetonet@poczta.onet.pl> wrote:

>Mniej wiecej poltora roku temu zobaczylem na schodach swojej uczelni aniola
>(nie nie,  nie umarlem) wrecz przeciwnie narodzilem sie na nowo!!

>Prosze o rade czy ta sytuacja rokuje jakies nadzieje ?

Niezła karuzela... z jednej strony daje Ci do zrozumienia że nie masz
na co liczyć a z drugiej przesyła całuski. 
Albo rzeczywiście masz u niej szanse albo traktuje tak każdego swojego
znajomego. Bywały takie wypadki kiedy nawet pani w sklepie zwracała
się do swoich klientów per kochaniutki. Ale czy ona ich kochała? Oj
chyba nie :) 
Inna możliwość to taka, że dostrzegła jak bardzo jesteś w niej
zabujany i po prostu, "po prostu" jest jej Ciebie żal... Wtedy "jestes
kochany" rozumiałabym jak "jesteś taki pocieszny". 
Masz w perspektywie dwa wyjścia, no może nawet trzy. Pierwsze, nic nie
zrobisz, będziesz czekał na korzystny moment (i oczywiście nie
doczekasz się) będziesz się ciągle zastanawiał czy jednak "może" i
wypatrywał (jeśli czasem ją spotkasz lub odpisze Ci na smsa) jej
wzajemności. To gdyby Ci się zamarzyło zostać jej przyjacielem,
oczywiście aż do czasu aż ona zerwie ze swoim chłopakiem. Tylko powiem
Ci jedno, nie licz na to że zdobędziesz ją samym wzdychaniem i
czekaniem. Ta droga prowadzi donikąd. IMHO.
Drugie wyjście to np. kilka razy się z nią spotkasz, a gdy zawrócisz
jej w głowie, wyznasz jej to co nam ;) Jeśli wspomni swojego chłopaka,
od razu, nie zwlekając, prosisz uprzejmie żeby między wami wybierała;)
Jeżeli wybór będzie dla Ciebie niepomyślny to przynajmniej nie
stracisz na dojście do tego pytania kilku lat... jak to może być w
pierwszym przypadku...
A trzecie wyjście to wykasowanie jej numeru telefonu. 
Hmm, to nic nie da... Masz jednak nie trzy, ale dwie mozliwości ;)
Jeśli zadziałasz z pomysłem, będziesz wiedział czy zostaniesz
mężczyzną jej życia czy też nie... 

>Pozdrawiam wszystkich Piotr.

Pozdrawiam
jula
Re: Niemoc
#2739
Author: Loonie
Date: Fri, 01 Feb 2002 09:32
30 lines
2000 bytes
Once upon a time (Thu, 31 Jan 2002 21:52:50 +0100) a Red Riding Hood, oh 
no, it was lukas3339! Anyway, she said:
> 
> 
> > To co teraz napisales... mysle ze chcialaby uslyszec niejedna
> > dziewczyna...  moze... poprostu jej to powiedz! Powiec to wszystko co
> > napisales nam. Raz kozie smierc, wydaje mi sie ze nie masz nic do
> > stracenia, a zawsze mozna sprobowac.
> >
> >
> O wlasnie i ta porada mi sie najbardziej podobala. A jak nie umiesz tego jej
> wprost powiedziec to wez chocby wydrukuj ten post i wyslij/daj jej. I wtedy
> wiesz wszystko - albo ciagniesz cos dalej albo wybijasz sobie ja z glowy.
> A w ogole to witam wszystkich , dopiero znalazlem ta grupke i chetnie
> poczytam a moze i nawet czasem cos skrobne :-))
> pozdrawiam
> lukas3339

Hehe, witaj ;-)

-- 
Pozdrowienia,
Loonie
Fiat 125p, 1497ccm '87
http://www.fiat.com.pl/
http://www.auta.b7.pl/125p.htm
__________________________________________________________________________
"Wg. mnie glupota to dzialanie na swoja niekorzysc." - Casper
"To po co taki czlowiek zyje, po co taki czlowiek zyje? Wyrwalem chwasta."
  zestawienie cytatow przypadkowe, acz...
Re: Niemoc
#2740
Author: lukas3339
Date: Fri, 01 Feb 2002 10:35
13 lines
1382 bytes

wydrukuj ten post i wyslij/daj jej. I wtedy
> > wiesz wszystko - albo ciagniesz cos dalej albo wybijasz sobie ja z
glowy.
> > A w ogole to witam wszystkich , dopiero znalazlem ta grupke i chetnie
> > poczytam a moze i nawet czasem cos skrobne :-))
> > pozdrawiam
> > lukas3339
>
> Hehe, witaj ;-)
>
No jakiegos nicka znajomego widze. Juz czuje sie jak w domu :-)
Re: Niemoc
#2742
Author: Mrooveq
Date: Fri, 01 Feb 2002 13:00
19 lines
1391 bytes
In article <28jj5uskdeg49pr90b13pvefucbl9gu9ue@4ax.com>, jula wrote:
> Niez³a karuzela... z jednej strony daje Ci do zrozumienia ¿e nie masz
> na co liczyæ a z drugiej przesy³a ca³uski. 
karuzela?! nigdy tak nie robisz?

> "po prostu" jest jej Ciebie ¿al...
IMHO: exactly.

Uwazam, ze tak jak w innej galezi tego watku bylo pisane: nie rob nic, bo jesli
ona faktycznie czuje sie wspaniale ze swoim facetem, to tylko spier* komus
zycie i nic dobrego z tego dla nikogo nie wyniknie.

Pozdrawiam
Mrooveq

-- 
 "Sa granice slow,
  Kiedy granic brak"
                Lady Pank
Re: Niemoc
#2743
Author: jula
Date: Fri, 01 Feb 2002 13:32
25 lines
1692 bytes
Mrooveq <mrooveq@tajna.eu.org> wrote:

>In article <28jj5uskdeg49pr90b13pvefucbl9gu9ue@4ax.com>, jula wrote:
>> Niez?a karuzela... z jednej strony daje Ci do zrozumienia ?e nie masz
>> na co liczy? a z drugiej przesy?a ca?uski. 
>karuzela?! nigdy tak nie robisz?

Trudno uwierzyć?

>> "po prostu" jest jej Ciebie ?al...
>IMHO: exactly.
>Uwazam, ze tak jak w innej galezi tego watku bylo pisane: nie rob nic, bo jesli
>ona faktycznie czuje sie wspaniale ze swoim facetem, to tylko spier* komus
>zycie i nic dobrego z tego dla nikogo nie wyniknie.

O to akurat IMHO nie ma co się martwić. Jeśli między nimi jest och i
ach to tego się nie da zepsuć. Aczkolwiek dziewczyna powinna się z
tych słodkich smsów jakoś wytłumaczyć... ;) Przede wszystkim
Piotrkowi...

>Pozdrawiam
>Mrooveq

Pozdrawiam
jula
Re: Niemoc
#2749
Author: Lily of the Valley
Date: Fri, 01 Feb 2002 14:50
47 lines
3454 bytes
Fri, 01 Feb 2002 00:02:29 +0100 jula <jula@n1n2.pl> w przypływie
całkowitej desperacji napisał(a):
>Niezła karuzela... z jednej strony daje Ci do zrozumienia że nie masz
>na co liczyć a z drugiej przesyła całuski. 
Czy przeslanie caluskow jest czyms super znaczacym?! Ludzie, nie
przesadzajmy :-) Dziewczyna jest fair, od poczatku postawila sprawe
jasno, nie zwodzi chlopaka, a caluski to jest chyba po porstu
cieplejsza wersja "pozdrawiam"... Przynajmniej tak to dla mnie
wyglada. Nie od dzis wiadomo, ze czlowiek zakochany widzi to co chce
widziec i interpretuje wiele rzeczy na swoja korzysc. Wydaje mi sie ze
tak jest w tym przypadku.

>Albo rzeczywiście masz u niej szanse albo traktuje tak każdego swojego
>znajomego. Bywały takie wypadki kiedy nawet pani w sklepie zwracała
>się do swoich klientów per kochaniutki. Ale czy ona ich kochała? Oj
>chyba nie :) 
Otoz to :-)))

>Inna możliwość to taka, że dostrzegła jak bardzo jesteś w niej
>zabujany i po prostu, "po prostu" jest jej Ciebie żal... Wtedy "jestes
>kochany" rozumiałabym jak "jesteś taki pocieszny".
Albo ucieszyla sie, ze mimo iz w sumie dala mu kosza, gosciu nadal sie
do niej odzywa, wykazuje sie jakas tam klasa itd. Moze go lubic,
cenic, wtedy to by bylo dla niej znaczace i duzo warte ze nadal moze z
nim np. pogadac, ale nie wysnuwajmy z tego za daleko idacych
wnioskow... Tak mi sie wydaje w kazdym razie z wlasnego
doswiadczenia...

>wzajemności. To gdyby Ci się zamarzyło zostać jej przyjacielem,
>oczywiście aż do czasu aż ona zerwie ze swoim chłopakiem. Tylko powiem
>Ci jedno, nie licz na to że zdobędziesz ją samym wzdychaniem i
>czekaniem. Ta droga prowadzi donikąd. IMHO.
Jesli caly czas liczac na to ze jej zwiazek sie rozpadnie i on zajmie
miejsce tamtego chlopaka bedzie sie z nia przyjaznic, to IMVHO bedzie
ja po prostu oszukiwal. I podobnie uwazam ze jest do droga donikad.

>Drugie wyjście to np. kilka razy się z nią spotkasz, a gdy zawrócisz
>jej w głowie, wyznasz jej to co nam ;) 
Skad zalozenie ze zawroci jej w glowie? I czy uwazasz ze to faktycznie
jest fair aby rozbijac czyjs zwiazek ze wzgledu na swoje zauroczenie?
Bo nie oszukujmy sie, niczym innym to nie jest, Piotrek jej przeciez
prawie nie zna, nie mozna kogos kochac, nie znajac go, prawda?

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Every now and then I get a little bit tired of listening to the sound of my tears." (Bonnie Tyler)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Niemoc
#2748
Author: Lily of the Valley
Date: Fri, 01 Feb 2002 14:52
15 lines
1812 bytes
Fri, 1 Feb 2002 13:00:56 +0000 (UTC) Mrooveq <mrooveq@tajna.eu.org> w
przyp³ywie ca³kowitej desperacji napisa³(a):
>Uwazam, ze tak jak w innej galezi tego watku bylo pisane: nie rob nic, bo jesli
>ona faktycznie czuje sie wspaniale ze swoim facetem, to tylko spier* komus
>zycie i nic dobrego z tego dla nikogo nie wyniknie.
Dokladnie tak. Dziewczyna jest prawdopodobnie sympatyczna i ciepla,
nic dziwnego ze Piotrek sie zauroczyl, ale uwazam ze nie ma prawa
rozbijac jej zwiazku. Inna sprawa ze prawdopodobnie, jesli miedzy
tamta dwojka jest wszystko ok, i tak by mu sie to nie udalo, ale
chodzi o sam fakt. Niepotrzebnie bedzie trul zycie - i sobie, i jej.

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Every now and then I get a little bit tired of listening to the sound of my tears." (Bonnie Tyler)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Niemoc
#2744
Author: Lily of the Valley
Date: Fri, 01 Feb 2002 14:55
21 lines
2059 bytes
Fri, 01 Feb 2002 14:32:25 +0100 jula <jula@n1n2.pl> w przypływie
całkowitej desperacji napisał(a):
>O to akurat IMHO nie ma co się martwić. Jeśli między nimi jest och i
>ach to tego się nie da zepsuć. 
To jest swieta prawda. Tylko po co komus truc zycie, bo tak sie sklada
ze mialam do czynienia z sytuacja, kiedy dziewczyna miala chlopaka, a
moj kumpel stwierdzil ze to ta jedna-jedyna i zadne argumenty do niego
nie trafialy. A teraz dziewczyna ledwie moze z nim pogadac, bo ma do
niego po prostu uraz. Po co to komu?

>Aczkolwiek dziewczyna powinna się z
>tych słodkich smsów jakoś wytłumaczyć... ;) Przede wszystkim
>Piotrkowi...
Moim zdaniem nie ma sie z czego tlumaczyc. Taki ma sposob bycia i ma
do tego prawo - gdyby Piotrek ja lepiej znal tez by przeciez wiedzial
jak to tlumaczyc, czy tego typu smsy wysyla innym swoim znajomym itd.

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Every now and then I get a little bit tired of listening to the sound of my tears." (Bonnie Tyler)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Niemoc
#2750
Author: jula
Date: Sat, 02 Feb 2002 00:00
62 lines
4111 bytes
Lily of the Valley <secretgirl@NOSPAM.o2.pl> wrote:

>Fri, 01 Feb 2002 00:02:29 +0100 jula <jula@n1n2.pl> w przypływie
>całkowitej desperacji napisał(a):
>>Niezła karuzela... z jednej strony daje Ci do zrozumienia że nie masz
>>na co liczyć a z drugiej przesyła całuski. 
>Czy przeslanie caluskow jest czyms super znaczacym?! Ludzie, nie
>przesadzajmy :-) Dziewczyna jest fair, od poczatku postawila sprawe
>jasno, nie zwodzi chlopaka, a caluski to jest chyba po porstu
>cieplejsza wersja "pozdrawiam"... Przynajmniej tak to dla mnie
>wyglada. Nie od dzis wiadomo, ze czlowiek zakochany widzi to co chce
>widziec i interpretuje wiele rzeczy na swoja korzysc. Wydaje mi sie ze
>tak jest w tym przypadku.

Gdyby to była nadinterpretacja to nie wiem, może Piotrek zamiast
napisać tutaj, wolałby napisać do niej, IMHO to raczej próba
zrozumienia tej dziewczyny i oczywiście określenie jego szans. 
Wnioski nawet jeśli wyglądają na wnioski są tylko hipotezami, w końcu
co my o tym wiemy...
Ale wracając do tematu pochopnych nierozważnych sformułowań.
Dziewczyna raz deklaruje że ma chłopaka (i zależy jej na obecnym
związku), później wysyła smsa w którym pisze "JESTES KOCHANY, Dziekuje
za wiad., Przesylam ci caluski" (cytuję bo może nie masz pierwszego
postu)... i jest to z jej strony IMHO, bardzo, bardzo okrutne
zachowanie. Oni praktycznie się nie znają, więc niechże sobie tą
cieplejszą wersję "pozdrawiam" zachowa dla swoich prawdziwych
znajomych. Chyba że... coś ją do tego chłopaka naprawdę ciągnie ;) 
W każdym razie, warto sobie uświadomić, że "całuski" lub stwierdzenie
"jesteś kochany", to nie jest za przeproszeniem ścierka do wycierania.
Niestety czasem ludzie używają takich słow zamiast przecinka. Kiedy
nie wiedzą co mówią, kiedy nie wiedzą co powiedzieć, a czasem nawet po
to żeby o święta naiwności zamknąć komuś usta. 

>Skad zalozenie ze zawroci jej w glowie?
> I czy uwazasz ze to faktycznie
>jest fair aby rozbijac czyjs zwiazek ze wzgledu na swoje zauroczenie?

A czy życie jest fair?
Mówię o tym, żeby Piotrek nie zostawiał tej sprawy na później, na
kolejne lata, tylko postawił na siebie. Spróbował wykorzystać każdą
szansę. Żeby zaryzykował, chociażby swoją dumą. Żeby wiesz... jeśli
się nie uda, wiedzieć że te drzwi na zawsze pozostaną zamknięte...
Teraz po latach przynajmniej nawiązał z nią jakiś kontakt, jeżeli
zadecyduje że warto, niech się z nią umówi. Jako prawo do tego
spotkania może przedstawić koronny dowód w postaci tego słodkiego
smsika ;) porozmawia z nią, o niej i o tym dlaczego coś takiego
nabazgrała. O swojej słabości na jego miejscu chwilowo bym milczała,
dopóki nie wiem, może nie doczeka się od niej jakiegoś znaku... Na
wyznania jest IMHO zbyt wcześnie, istnieje możliwość, że się
wystraszy, pomyśli że wariat jakiś...?;) 

>Bo nie oszukujmy sie, niczym innym to nie jest, Piotrek jej przeciez
>prawie nie zna, nie mozna kogos kochac, nie znajac go, prawda?

Nie jestem pewna ;) Dla Piotrka ta dziewczyna jest kimś szczególnym,
jak to możliwe nie wiem, ale w to wierzę.

>Kwiatki z TobOM ;-)
>Lily

Pozdrowienia
jula
Re: Niemoc
#2745
Author: Mrooveq
Date: Sat, 02 Feb 2002 16:11
23 lines
1684 bytes
In article <bl5l5uosoognrdpbq...@4ax.com>, jula wrote:
>>> na co liczy? a z drugiej przesy?a ca?uski. 
>>karuzela?! nigdy tak nie robisz?
> Trudno uwierzyæ?
Wedlug mnie jest  po prostu radosna dziewczyna, mila dla kazdego. Trudno
to zrozumiec? ;)

> Je¶li miêdzy nimi jest och i
> ach to tego siê nie da zepsuæ.
Najgorsze jest ziarno watpliwosci. Niekoniecznie w niej, ale np w jej facecie.

> Aczkolwiek dziewczyna powinna siê z 
> tych s³odkich smsów jako¶ wyt³umaczyæ... ;) Przede wszystkim
> Piotrkowi...
IMHO nie ma z czego. Z radosci zycia? Z tego, ze potrafila sobie dobrze zycie
ulozyc?

Pozdrawiam
Mrooveq
-- 
 "Sa granice slow,
  Kiedy granic brak"
                Lady Pank
Re: Niemoc
#2746
Author: Lily of the Valley
Date: Sun, 03 Feb 2002 11:04
29 lines
2578 bytes
Sat, 2 Feb 2002 16:11:07 +0000 (UTC) Mrooveq <mrooveq@tajna.eu.org> w
przyp³ywie ca³kowitej desperacji napisa³(a):
>Wedlug mnie jest  po prostu radosna dziewczyna, mila dla kazdego. Trudno
>to zrozumiec? ;)
Dokladnie tak :-) Ja tez mam takie podejscie, ze jezeli mam ochote
komus powiedziec cos milego - to po prostu to robie! I nie ma w tym
zadnych podtekstow :-) Uwazam ze i tak kazdy z nas wystarczajaco duzo
przykrych rzeczy slyszy w dzisiejszym swiecie, a taki usmiech, mile
slowo potrafia poprawic humor na naprawde dlugo :-) A ze czasem ktos
spojrzy podejrzliwie? Coz, jak zna mnie dluzej to sie przekonuje ze ja
tak do wszystkich :-)

>> Je¶li miêdzy nimi jest och i ach to tego siê nie da zepsuæ.
>Najgorsze jest ziarno watpliwosci. Niekoniecznie w niej, ale np w jej facecie.
Yhm :-) Wprawdzie jesli zwiazek jest juz ugruntowany, a facet nie jest
przewrazliwiony, to raczej Piotrek by tylko sobie zaszkodzil
niepotrzebna IMHO nadzieja, aczkolwiek w kazdym zwiazku trafiaja sie
kryzysy - niedobrze by bylo gdyby trafil na ktorys z nich.

>IMHO nie ma z czego. Z radosci zycia? Z tego, ze potrafila sobie dobrze zycie
>ulozyc?
Heh :-) No wlasnie :-) Dlaczego szczescie niektorych ludzi tak bardzo
kluje w oczy, dlaczego nie mozna jej po prostu wyrazic, bo trzeba sie
z tego... "tlumaczyc"...

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Every now and then I get a little bit tired of listening to the sound of my tears." (Bonnie Tyler)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Niemoc
#2751
Author: Lily of the Valley
Date: Sun, 03 Feb 2002 11:27
106 lines
6963 bytes
Sat, 02 Feb 2002 01:00:30 +0100 jula <jula@n1n2.pl> w przypływie
całkowitej desperacji napisał(a):
>>Czy przeslanie caluskow jest czyms super znaczacym?! Ludzie, nie
>>przesadzajmy :-) Dziewczyna jest fair, od poczatku postawila sprawe
>>jasno, nie zwodzi chlopaka, a caluski to jest chyba po porstu
>>cieplejsza wersja "pozdrawiam"... Przynajmniej tak to dla mnie
>>wyglada. Nie od dzis wiadomo, ze czlowiek zakochany widzi to co chce
>>widziec i interpretuje wiele rzeczy na swoja korzysc. Wydaje mi sie ze
>>tak jest w tym przypadku.
>Gdyby to była nadinterpretacja to nie wiem, może Piotrek zamiast
>napisać tutaj, wolałby napisać do niej, IMHO to raczej próba
>zrozumienia tej dziewczyny i oczywiście określenie jego szans. 
>Wnioski nawet jeśli wyglądają na wnioski są tylko hipotezami, w końcu
>co my o tym wiemy...
Oczywiscie ze tak :-) Dopiero rozmowa z ta dziewczyna moglaby
cokolwiek wiecej wyjasnic, a i tak przeciez nie wszystko. Nie zmienia
to faktu, ze IMHO Piotrek wierzy ze to cos moze znaczyc, bo chce w to
wierzyc. Nie chcialabym byc na miejscu tej dziewczyny. Po jednej
stronie jasno powiedziane "nie licz na nic, mam faceta", po drugiej
jego niejasne przeczucie i interpretacja "jestes kochany, caluski"
jako wyraz glebszego uczucia - i facet sie zastanawia czego ja chce...

>Ale wracając do tematu pochopnych nierozważnych sformułowań.
>Dziewczyna raz deklaruje że ma chłopaka (i zależy jej na obecnym
>związku), później wysyła smsa w którym pisze "JESTES KOCHANY, Dziekuje
>za wiad., Przesylam ci caluski" (cytuję bo może nie masz pierwszego
>postu)... 
mam, dla mnie to nadal nie jest powod aby twierdzic ze ona musi sie z
czegos tlumaczyc... Ja w kazdym razie nie uwazam, abym po wyslaniu
takiego smsa kumplowi musiala sie tlumaczyc - i cale szczescie oni ode
mnie tez tego nie wymagaja :-)

>i jest to z jej strony IMHO, bardzo, bardzo okrutne
>zachowanie. 
Fakt, Piotrka to moglo troszke podlamac, ale tak naprawde mysle ze
dziewczyna sobie nie zdaje sprawy z "sily jego uczuc". Bo niby skad ma
wiedziec, ze on jest w niej szalenczo zakochany, a nie ze po prostu mu
sie podobala i gladko przyjal kosza (bo przeciez juz nastepnego dnia
zupelnie normalnie do niej smsowal).

>Oni praktycznie się nie znają, więc niechże sobie tą
>cieplejszą wersję "pozdrawiam" zachowa dla swoich prawdziwych
>znajomych. 
Wlasnie - z jednej strony krytykujesz dziewczyne, ze na podstawie tak
niklej znajomosci wysyla mu tak cieple pozdrowienia - a nie wydaje Ci
sie bardziej dziwne ze z taka sama znajomoscia mozna wyciagac wnioski
o wielkim uczuciu, do tego stopnia zeby probowac rozbic czyjs zwiazek?

>Chyba że... coś ją do tego chłopaka naprawdę ciągnie ;) 
I tego nie mozna wykluczyc :-)))))) Chociaz akurat w tym przypadku nie
wydaje mi sie, to przeciez nic nie wiemy na pewno :-)

>W każdym razie, warto sobie uświadomić, że "całuski" lub stwierdzenie
>"jesteś kochany", to nie jest za przeproszeniem ścierka do wycierania.
>Niestety czasem ludzie używają takich słow zamiast przecinka. Kiedy
>nie wiedzą co mówią, kiedy nie wiedzą co powiedzieć, a czasem nawet po
>to żeby o święta naiwności zamknąć komuś usta. 
Czasem po prostu po to, zeby ktos sie usmiechnal... Pomysl, ze gdyby
Piotrek nie byl w niej tak szalenczo zakochany, to przeciez taki sms
raczej by mu przyjemnosc sprawil... Tak mi sie przynajmniej wydaje...

>> I czy uwazasz ze to faktycznie
>>jest fair aby rozbijac czyjs zwiazek ze wzgledu na swoje zauroczenie?
>A czy życie jest fair?
To jest pytanie retoryczne :-)

>Mówię o tym, żeby Piotrek nie zostawiał tej sprawy na później, na
>kolejne lata, tylko postawił na siebie. Spróbował wykorzystać każdą
>szansę. Żeby zaryzykował, chociażby swoją dumą. Żeby wiesz... jeśli
>się nie uda, wiedzieć że te drzwi na zawsze pozostaną zamknięte...
To owszem. Tylko czy faktycznie ta niejasna mrzonka jest warta ryzyka
zranienia 3 osob... Mozna zamknac drzwi nie pakujac sie w czyjes zycie
- po prostu podejmujac swiadoma decyzje, ze zostawia ta dziewczyne w
spokoju. Czy mozna mowic o zamknieciu drzwi dopiero po podjeciu proby
zdobycia danej osoby? Nie wydaje mi sie...

>Teraz po latach przynajmniej nawiązał z nią jakiś kontakt, jeżeli
>zadecyduje że warto, niech się z nią umówi. Jako prawo do tego
>spotkania może przedstawić koronny dowód w postaci tego słodkiego
>smsika ;) porozmawia z nią, o niej i o tym dlaczego coś takiego
>nabazgrała. O swojej słabości na jego miejscu chwilowo bym milczała,
>dopóki nie wiem, może nie doczeka się od niej jakiegoś znaku... 
To z cala pewnoscia :-))

>Na wyznania jest IMHO zbyt wcześnie, istnieje możliwość, że się
>wystraszy, pomyśli że wariat jakiś...?;) 
Hehe, dokladnie tak :-))) Jesli juz cokolwiek jednak by robil, to
faktycznie z BARDZO duzym spokojem i wyczuciem :-)

>>Bo nie oszukujmy sie, niczym innym to nie jest, Piotrek jej przeciez
>>prawie nie zna, nie mozna kogos kochac, nie znajac go, prawda?
>Nie jestem pewna ;) Dla Piotrka ta dziewczyna jest kimś szczególnym,
>jak to możliwe nie wiem, ale w to wierzę.
Ze jest kims szczegolnym - jasne. Ze jest nia bardzo oczarowany -
pewnie :-) Ze nawet jest zakochany - niech bedzie :-) Ale milosc to
dla mnie naprawde zbyt wielka sprawa, aby mozna o niej mowic w
momencie kiedy nie zna sie drugiej osoby - bo milosc to nie tylko
uczucia przeciez, to nie tylko miekniecie kolan, "odfruwanie", radosne
sciskanie w dole brzucha itd. itd. Milosc to *swiadoma* decyzja ze ja
chce byc z ta osoba na dobre i na zle - i to nie na miesiac czy dwa...
A czy mozna byc teo pewnym, jesli sie kogos nie zna prawie wcale?

Kwiatki z TobOM ;-)
Lily
"Every now and then I get a little bit tired of listening to the sound of my tears." (Bonnie Tyler)
Moja fota jest tu: http://www.poznan4u.com.pl/pyrypy/pyrypy.php?state=showuser&userid=353065
Re: Niemoc
#2747
Author: jula
Date: Sun, 03 Feb 2002 13:22
23 lines
1663 bytes
Mrooveq <mrooveq@tajna.eu.org> wrote:

>Wedlug mnie jest  po prostu radosna dziewczyna, mila dla kazdego. Trudno
>to zrozumiec? ;)

Tym lepiej, kto by tam chciał taką ponurą i dla wszystkich niemiłą?:)

>Najgorsze jest ziarno watpliwosci. Niekoniecznie w niej, ale np w jej facecie.

Rany boskie, to już nie można pójść z kolegą na szklankę wody?:)

>IMHO nie ma z czego. Z radosci zycia? Z tego, ze potrafila sobie dobrze zycie
>ulozyc?

Nie chciałbyś wiedzieć gdybyś był w jego sytuacji? IMHO to dobry punkt
zaczepienia do prośby o spotkanie. Porozmawiać, chociażby pośmiać się
z nią tego smsa, co w tym złego?

>Pozdrawiam
>Mrooveq

Pozdrawiam
jula
Re: Niemoc
#2752
Author: jula
Date: Sun, 03 Feb 2002 15:31
101 lines
6103 bytes
Lily of the Valley <secretgirl@NOSPAM.o2.pl> wrote:

>Oczywiscie ze tak :-) Dopiero rozmowa z ta dziewczyna moglaby
>cokolwiek wiecej wyjasnic, a i tak przeciez nie wszystko. Nie zmienia
>to faktu, ze IMHO Piotrek wierzy ze to cos moze znaczyc, bo chce w to
>wierzyc. 

Nie byłabym pewna czy te "chcę" to nie za mało. Nie mógł jej przecież
odrzucić z własnej woli. Myśli o niej od dłuższego czasu i może nawet
mimo istnienia tego "chcę" to nie mija. Gdyby sygnały wysyłane przez
dziewczynę były jednoznaczne lub gdyby go olała, byłby postawiony
przed faktem że "musi", ale już tylko o niej zapomnieć. I do tego IMHO
zmierzają niektóre rozważania ;) Do określenia momentu kiedy pozostaje
tylko te "muszę zapomnieć", kiedy "chcę" nie ma już racji bytu, nie
liczy się dla drugiej osoby.

>Nie chcialabym byc na miejscu tej dziewczyny. Po jednej
>stronie jasno powiedziane "nie licz na nic, mam faceta", po drugiej
>jego niejasne przeczucie i interpretacja "jestes kochany, caluski"
>jako wyraz glebszego uczucia - i facet sie zastanawia czego ja chce...

Czyli jednak zgadzasz się ze mną że postąpiła, powiedzmy zbyt
entuzjastycznie?;) że napisała to niepotrzebnie?

>mam, dla mnie to nadal nie jest powod aby twierdzic ze ona musi sie z
>czegos tlumaczyc... Ja w kazdym razie nie uwazam, abym po wyslaniu
>takiego smsa kumplowi musiala sie tlumaczyc - i cale szczescie oni ode
>mnie tez tego nie wymagaja :-)

Oj oj oj...;) Na końcu tamtego zdania było -> ;) 
Poza tym ;) czy to jest dobre porównanie, Ty i Twoi kumple, a Piotrek
i tamta dziewczyna? :) Wy się dobrze znacie, natomiast Piotrek z nią
niestety nie :) Wiesz, to tak jakby nieznajomemu w tramwaju powiedzieć
że jest kochany...;) Może to nie najbardziej fortunne porównanie, ale
chodzi mi o to, że reakcja zwrotna jest jakby automatyczna "ale o so
pani chodzi???" ;)

>>Oni praktycznie się nie znają, więc niechże sobie tą
>>cieplejszą wersję "pozdrawiam" zachowa dla swoich prawdziwych
>>znajomych. 
>Wlasnie - z jednej strony krytykujesz dziewczyne, ze na podstawie tak
>niklej znajomosci wysyla mu tak cieple pozdrowienia - a nie wydaje Ci
>sie bardziej dziwne ze z taka sama znajomoscia mozna wyciagac wnioski
>o wielkim uczuciu, do tego stopnia zeby probowac rozbic czyjs zwiazek?

Ależ Lily :) zaprzeczam jakobym myślała o tym poście w kontekście
wielkiego uczucia. Dopóki jej nie pozna i nie skonfrontuje tego co
sobie o niej wyobrażał z rzeczywistością, mówiłabym raczej o obsesji
lub słabości, ale nie o uczuciu na skalę miłości. Co oczywiście nie
umniejsza faktu że to dla niego ważne. Może na tyle istotne żeby
spróbować się czegoś dowiedzieć, od niej samej, na jakimś małym
niezobowiązującym wspólnym piciu powiedzmy coca coli ;) A co do
rozbijania związków, to nawet gdyby bardzo chciał... to siłą swojej
zdeterminowanej woli nie zdoła jej ku sobie skłonić. Jeżeli związek
się rozpadnie, to nie on go tworzy, żeby za to odpowiadać. 

>>Chyba że... coś ją do tego chłopaka naprawdę ciągnie ;) 
>I tego nie mozna wykluczyc :-)))))) Chociaz akurat w tym przypadku nie
>wydaje mi sie, to przeciez nic nie wiemy na pewno :-)

Czasem dziwnie się w życiu układa.

>Czasem po prostu po to, zeby ktos sie usmiechnal... Pomysl, ze gdyby
>Piotrek nie byl w niej tak szalenczo zakochany, to przeciez taki sms
>raczej by mu przyjemnosc sprawil... Tak mi sie przynajmniej wydaje...

Myślę że są inne sposoby, serio :) 

>>Mówię o tym, żeby Piotrek nie zostawiał tej sprawy na później, na
>>kolejne lata, tylko postawił na siebie. Spróbował wykorzystać każdą
>>szansę. Żeby zaryzykował, chociażby swoją dumą. Żeby wiesz... jeśli
>>się nie uda, wiedzieć że te drzwi na zawsze pozostaną zamknięte...
>To owszem. Tylko czy faktycznie ta niejasna mrzonka jest warta ryzyka
>zranienia 3 osob... Mozna zamknac drzwi nie pakujac sie w czyjes zycie
>- po prostu podejmujac swiadoma decyzje, ze zostawia ta dziewczyne w
>spokoju.

Dlaczego wymagasz żeby poświęciło się któreś z nich i dlaczego akurat
Piotrek? ;) Jeśli dziewczyna uparcie tkwi w jego myślach, to
najbardziej skutecznym sposobem na zmianę tego stanu jest
zaprzyjaźnienie się z nią, nawet z perspektywą rozczarowania. Jeżeli
go odrzuci, to przynajmniej będzie wiedział że to nie tędy droga.
Jeśli uwierzyć twierdzeniu że prawdziwe oblicze miłości to tylko ta
odwzajemniona, to jakoś to zniesie. IMHO to zamknie tą sprawę na
zawsze. Następnym razem kiedy kogoś pozna może będzie w stanie
bardziej zaangażować się w nowy związek. 

> Czy mozna mowic o zamknieciu drzwi dopiero po podjeciu proby
>zdobycia danej osoby? Nie wydaje mi sie...

IMHO to najszybszy sposób. Znasz jakiś inny, ale taki oprócz
gwarantowanego, czasem wieloletniego samoumęczenia?

>Milosc to *swiadoma* decyzja ze ja
>chce byc z ta osoba na dobre i na zle - i to nie na miesiac czy dwa...
>A czy mozna byc teo pewnym, jesli sie kogos nie zna prawie wcale?

Możliwe :)

Pozdrawiam
jula
Re: Niemoc
#2753
Author: wiedzmicha
Date: Mon, 04 Feb 2002 12:08
183 lines
10348 bytes
Użytkownik jula <jula@n1n2.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:ctlq5uot5rqf2a88p0bqrmi2dhq279tm8f@4ax.com...
> Lily of the Valley <secretgirl@NOSPAM.o2.pl> wrote:

Hej!
Czytam sobie i strasznie "kusi mnie", aby się wtrącić. No i wciskam swoje 5
groszy. ;)

> >Oczywiscie ze tak :-) Dopiero rozmowa z ta dziewczyna moglaby
> >cokolwiek wiecej wyjasnic, a i tak przeciez nie wszystko.
Tak, tylko, że taka rozmowa (jedna, może dwie lub trzy) mogłaby początkowo
upewnić Piotrka w tym, że "ona jest wspaniała, jedyna" i warto zaryzykować
"wkroczenie" do jej związku, by z nią być.
Dopiero z upływem dłuższego czasu okazałoby się, czy oni oboje chcą być ze
sobą.
Załóżmy, że ona też zauroczy się osobą Piotrka, zostawi swego chłopca, bo
zna już jego wady i nie jest już tak wspaniały jak "ten nowy", a po upływie
jakiegoś czasu okaże się, że to było tylko zauroczenie. I co?

 Nie zmienia
> >to faktu, ze IMHO Piotrek wierzy ze to cos moze znaczyc, bo chce w to
> >wierzyc.
I tu się oczywiście zgodzę. :)))

> Nie byłabym pewna czy te "chcę" to nie za mało. Nie mógł jej przecież
> odrzucić z własnej woli. Myśli o niej od dłuższego czasu i może nawet
> mimo istnienia tego "chcę" to nie mija.
Bo tak to już jest, że kiedy w kimś sie zauroczymy to nie tak łatwo o tej
osobie zapomnieć. Nad tym trzeba pracować, nieraz bardzo długo.

 Gdyby sygnały wysyłane przez
> dziewczynę były jednoznaczne lub gdyby go olała, byłby postawiony
> przed faktem że "musi", ale już tylko o niej zapomnieć.
Może dla niej sprawa jest wyjaśniona. Może ona uznała, że skoro powiedziała
Piotrkowi, że kocha swego chłopca i nie chce tego zmieniać, on przyjął to do
wiadomości i tyle.
A jeśli Piotrek wysłał do niej sms-a, to mu po prostu odpisała, niby
dlaczego miałaby go olewać? A co do tekstu? Hm... trochę to okrutne,
przyznaję, ale dla niej, jeśli ma taki sposób bycia to był po prostu
koleżeński sms.

I do tego IMHO
> zmierzają niektóre rozważania ;) Do określenia momentu kiedy pozostaje
> tylko te "muszę zapomnieć", kiedy "chcę" nie ma już racji bytu, nie
> liczy się dla drugiej osoby.
I to jest właśnie ten moment w tym przypadku. Tak myślę.

> Oj oj oj...;) Na końcu tamtego zdania było -> ;)
> Poza tym ;) czy to jest dobre porównanie, Ty i Twoi kumple, a Piotrek
> i tamta dziewczyna? :) Wy się dobrze znacie, natomiast Piotrek z nią
> niestety nie :)
Kwestia jednak tego, że ta dziewczyna mogła nie przywiązać do tego większej
uwagi, jeżeli ma taki sposób bycia.

 Wiesz, to tak jakby nieznajomemu w tramwaju powiedzieć
> że jest kochany...;)
Moze coś bardziej na zasadzie: "Panie kochany, czy mógłby Pan skasować mi
bilet, gdyż mam zajęte ręce?".

 Może to nie najbardziej fortunne porównanie, ale
> chodzi mi o to, że reakcja zwrotna jest jakby automatyczna "ale o so
> pani chodzi???" ;)
"Ależ proszę bardzo".
Można to potraktować jako zwykłą uprzejmość.

> >>Oni praktycznie się nie znają, więc niechże sobie tą
> >>cieplejszą wersję "pozdrawiam" zachowa dla swoich prawdziwych
> >>znajomych.
Tu się zgodzę, ale moze ona po prostu nie zwróciła na to uwagi.

> >Wlasnie - z jednej strony krytykujesz dziewczyne, ze na podstawie tak
> >niklej znajomosci wysyla mu tak cieple pozdrowienia - a nie wydaje Ci
> >sie bardziej dziwne ze z taka sama znajomoscia mozna wyciagac wnioski
> >o wielkim uczuciu, do tego stopnia zeby probowac rozbic czyjs zwiazek?
Lilly, zgadzam się w 100%. :)))

> Ależ Lily :) zaprzeczam jakobym myślała o tym poście w kontekście
> wielkiego uczucia. Dopóki jej nie pozna i nie skonfrontuje tego co
> sobie o niej wyobrażał z rzeczywistością, mówiłabym raczej o obsesji
> lub słabości, ale nie o uczuciu na skalę miłości.
Więc po co niszczyć coś trwałego, co - zdaje się - ona juz stworzyła ze
swoim chłopcem.

 Co oczywiście nie
> umniejsza faktu że to dla niego ważne. Może na tyle istotne żeby
> spróbować się czegoś dowiedzieć, od niej samej, na jakimś małym
> niezobowiązującym wspólnym piciu powiedzmy coca coli ;) A co do
> rozbijania związków, to nawet gdyby bardzo chciał... to siłą swojej
> zdeterminowanej woli nie zdoła jej ku sobie skłonić.
Mnie sie jednak wydaje, że jeśli by sie bardzo zaczął starać o utrzymanie
kontaktu z tą dziewczyną, to wcale nie tak trudno byłoby mu zauroczyc ją
swoją osobą. Jeśli ktoś okazuje Tobie zainteresowanie, bardzo sie stara o
utrzymanie kontaktu, jest dla Ciebie miły i wydaje się być "nieskazitelny"
to w końcu Tobie też zacznie sie niezły kołowrót w główce robić. Niech do
tego jeszcze dojdą jakieś drobne problemy w obecnym związku, niby
niewidoczne, łatwo z nich wtedy zrobić problemy na wielką skalę, i to wcale
nie świadomie.

Jeżeli związek
> się rozpadnie, to nie on go tworzy, żeby za to odpowiadać.
Acha! A teraz niech postawi sie z tej drugiej strony. Kiedy to on jest
szczęśliwy w swoim związku i niby wszystko jest ok., a tu nagle koło jego
dziewczyny zaczyna kręcić się jakiś "przyjaciel". No i ... załóżmy ... że w
końcu ta dziewczyna zostawia go dla "przyjaciela". I co? "Przyjaciel" ów ma
to gdzieś, bo nie on tworzył ten związek, by za niego odpowiadać.

> >>Chyba że... coś ją do tego chłopaka naprawdę ciągnie ;)
> >I tego nie mozna wykluczyc :-)))))) Chociaz akurat w tym przypadku nie
> >wydaje mi sie, to przeciez nic nie wiemy na pewno :-)
>
> Czasem dziwnie się w życiu układa.
No, a w tym wypadku bardzo dużo zależy od postępowania Piotrka.

> >Czasem po prostu po to, zeby ktos sie usmiechnal... Pomysl, ze gdyby
> >Piotrek nie byl w niej tak szalenczo zakochany, to przeciez taki sms
> >raczej by mu przyjemnosc sprawil... Tak mi sie przynajmniej wydaje...
>
> Myślę że są inne sposoby, serio :)
Tak, tylko ona może tego tak nie odebrała.
I nie pomyślała o tym, że tak może zamącić tym Piotrkowi w głowie.

> >To owszem. Tylko czy faktycznie ta niejasna mrzonka jest warta ryzyka
> >zranienia 3 osob... Mozna zamknac drzwi nie pakujac sie w czyjes zycie
> >- po prostu podejmujac swiadoma decyzje, ze zostawia ta dziewczyne w
> >spokoju.
I znowu ... Lilly ... zgadzam się w 100%.

> Dlaczego wymagasz żeby poświęciło się któreś z nich i dlaczego akurat
> Piotrek? ;)
Jeżeli Piotrek wkroczy w ten związek to napewno skończy się to poświęceniem,
może nawet całej ich trójki. A jego uczucie nie wydaje mi sie na tyle silne,
aby warto było tak wiele ryzykować. To tylko zauroczenie, które możnaby
zastąpić innym, może z biegiem czasu i przy wytrwałej pracy nad soba, ale
jak mówiła niegdyś znajoma mi kobieta "Tego kwiatu pół światu". Brutalne
(może troszeczkę), ale prawdziwe.

Jeśli dziewczyna uparcie tkwi w jego myślach, to
> najbardziej skutecznym sposobem na zmianę tego stanu jest
> zaprzyjaźnienie się z nią, nawet z perspektywą rozczarowania.
Jasne, zaprzyjaźni się z nią, będzie dążył, by tą "przyjaźń" podtrzymać i
jak jej nie powiedzie sie z jej kochanym to "wyskoczy" pewnego dnia, że byli
przyjaciółmi, bo on chciał ją zdobyć? Przecież to oszustwo! Chyba najgorsze,
jakie moze nas spotkać, fałszywi przyjaciele, bo raczej prawdziwy przyjaciel
to nie taki, który ma w tym jakiś "interes" (sorki, ale tak to wygląda).
A ile przy tym samoudręczania przy obserwowaniu jej życia, wzlotów w
związku. Czy dla Piotrka byłby sens tak się gnębić?

Jeżeli
> go odrzuci, to przynajmniej będzie wiedział że to nie tędy droga.
Na jego miejscu jako odrzucenie potraktowałabym to, co mu już powiedziała i
nie byłby to ten sms.

> Jeśli uwierzyć twierdzeniu że prawdziwe oblicze miłości to tylko ta
> odwzajemniona, to jakoś to zniesie.
Hm... Temu twierdzeniu raczej nie jestem w stanie skłonna uwierzyć, ale to
temat na oddzielną dyskusję.

 IMHO to zamknie tą sprawę na
> zawsze. Następnym razem kiedy kogoś pozna może będzie w stanie
> bardziej zaangażować się w nowy związek.
Musi jednak dać szansę temu następnemu razowi.

> > Czy mozna mowic o zamknieciu drzwi dopiero po podjeciu proby
> >zdobycia danej osoby? Nie wydaje mi sie...
>
> IMHO to najszybszy sposób. Znasz jakiś inny, ale taki oprócz
> gwarantowanego, czasem wieloletniego samoumęczenia?
A czy Twoja propozycja zaprzyjaźnienia sie Piotrka z tą dziewczyną nie
zagwarantuje mu przypadkiem wieloletniego samoumęczenia? Nie lepiej
spróbować o niej zapomnieć?

> >Milosc to *swiadoma* decyzja ze ja
> >chce byc z ta osoba na dobre i na zle - i to nie na miesiac czy dwa...
> >A czy mozna byc teo pewnym, jesli sie kogos nie zna prawie wcale?
>
> Możliwe :)
Tak, tylko można być tego pewnym, gdy zna się kogoś krótko lub nie zna się
go prawie wcale, ale jak to sie ma później do rzeczywistości?

> Pozdrawiam
Ja także pozdrawiam!
Wiedźmicha.
Re: Niemoc
#2754
Author: jula
Date: Wed, 06 Feb 2002 23:32
130 lines
7043 bytes
"wiedzmicha" <wiedzmicha@poczta.onet.pl> wrote:

>Hej!
>Czytam sobie i strasznie "kusi mnie", aby się wtrącić. No i wciskam swoje 5
>groszy. ;)

Bardzo mi miło :)

>Załóżmy, że ona też zauroczy się osobą Piotrka, zostawi swego chłopca, bo
>zna już jego wady i nie jest już tak wspaniały jak "ten nowy", a po upływie
>jakiegoś czasu okaże się, że to było tylko zauroczenie. I co?

Nie wiem do czego zmierzają te rozważania, ale moje zdanie jest takie,
że trzymanie drugiej osoby pod kloszem nie przynosi nic dobrego.
Związek to nie jest samotna wyspa na której znajdują się tylko dwie
osoby. Oprócz pary są także ich rodzina, przyjaciele i znajomi, także
Ci nowi. Czy każdą nową znajomość trzeba traktować z obawą, jako
realne zagrożenie? Postaw się w sytuacji tej dziewczyny. Chyba nie
jesteś zdania że ze względu na swój związek, już się nie powinna
umawiać z nikim nowym? Nie dla każdego znajomości z płcią przeciwną
muszą mieć erotyczny charakter. Tak, wyobraźnia podpowiada nam różne
obrazy, np. może się ta nasza ukochana chcąc nie chcąc zakochać w kimś
innym. Może, ale nie mów że dlatego, bo wydaje jej się lepszy lub
przystojniejszy od "starego". To tak nie działa, istnieją przecież
jeszcze uczucia. Gdyby ich nie było, to tak mogłaby zostawić swojego
chłopaka i jeszcze parę innych rzeczy by mogła. Jeśli nie ma uczuć, to
można się bać. Założmy tak jak napisałaś, że ta dziewczyna zostawia
swojego chłopaka żeby być z Piotrkiem, a później to mija. Zakochanemu
sercu trudno byłoby rozważać taki krok nawet w wyobraźni. Gdyby
odeszła, znaczyłoby to że tkwiła w swoim związku bez uczucia, może
nawet sama o tym nie wiedząc. 

>> Nie byłabym pewna czy te "chcę" to nie za mało. Nie mógł jej przecież
>> odrzucić z własnej woli. Myśli o niej od dłuższego czasu i może nawet
>> mimo istnienia tego "chcę" to nie mija.
>Bo tak to już jest, że kiedy w kimś sie zauroczymy to nie tak łatwo o tej
>osobie zapomnieć. Nad tym trzeba pracować, nieraz bardzo długo.

Po co się bić z myślami, to strasznie ciężka praca ;) Czasem samemu
sobie nie sposób jest coś wytłumaczyć, a trzymać się tego to już
całkiem chyba w takich wypadkach niemożliwe ;)
Nie łatwiej jest spróbować sprowadzić tą znajomość z cudownego świata
swoich wyobrażeń na bardziej ziemskie tory? Tutaj czeka tyle
przeciwności, ale takim łatwiej jest się poddać, takim trzeba się
poddać. Już samo to że Piotrek dowiedział się od niej że ma chłopaka,
to właśnie taki krok. Ale on sam pownien wiedzieć czy tyle mu
wystarczy, czy nie potrzebuje więcej takich kroków.

>Może dla niej sprawa jest wyjaśniona. Może ona uznała, że skoro powiedziała
>Piotrkowi, że kocha swego chłopca i nie chce tego zmieniać, on przyjął to do
>wiadomości i tyle.

Dosłownie to ona mu tego nie powiedziała. 

>A jeśli Piotrek wysłał do niej sms-a, to mu po prostu odpisała, niby
>dlaczego miałaby go olewać? 

Jak to dlaczego? Bo ma chłopaka itp. Trzeba wiedzieć kiedy milczeć jak
głaz.

>I to jest właśnie ten moment w tym przypadku. Tak myślę.

Pewnie tak. 
Przewałkowaliśmy ten temat już chyba od A aż do Z ;)
Dalej wiemy tyle co na początku :)

>Tu się zgodzę, ale moze ona po prostu nie zwróciła na to uwagi.

Tak, może pisze to wszystkim ;) Mogło być tak jak piszesz, to przez
jej nieuwagę.

>Więc po co niszczyć coś trwałego, co - zdaje się - ona juz stworzyła ze
>swoim chłopcem.

Jakie tam niszczyć. 

>Mnie sie jednak wydaje, że jeśli by sie bardzo zaczął starać o utrzymanie
>kontaktu z tą dziewczyną, to wcale nie tak trudno byłoby mu zauroczyc ją
>swoją osobą. Jeśli ktoś okazuje Tobie zainteresowanie, bardzo sie stara o
>utrzymanie kontaktu, jest dla Ciebie miły i wydaje się być "nieskazitelny"
>to w końcu Tobie też zacznie sie niezły kołowrót w główce robić. 

Ja? Jeśli piszesz o mnie, to zupełnie nie masz racji. Na mnie to nie
działa. Myśle że gdzieś w świecie znajdzie się jeszcze podobna
garstka;)

>>Jeżeli związek się rozpadnie, to nie on go tworzy, żeby za to odpowiadać.
>Acha! A teraz niech postawi sie z tej drugiej strony. Kiedy to on jest
>szczęśliwy w swoim związku i niby wszystko jest ok., a tu nagle koło jego
>dziewczyny zaczyna kręcić się jakiś "przyjaciel". No i ... załóżmy ... że w
>końcu ta dziewczyna zostawia go dla "przyjaciela". I co? "Przyjaciel" ów ma
>to gdzieś, bo nie on tworzył ten związek, by za niego odpowiadać.

I co z tego? Mam zacząć żałować wszystkich porzuconych?
Jeśli do tego dojdzie to właśnie tam zmierzali wcześniej czy później. 

>> Czasem dziwnie się w życiu układa.
>No, a w tym wypadku bardzo dużo zależy od postępowania Piotrka.

Co byś zrobiła na jego miejscu? ;) 

>A jego uczucie nie wydaje mi sie na tyle silne, aby warto było tak wiele 
>ryzykować. 

Na jakiej podstawie tak sądzisz?

>To tylko zauroczenie, które możnaby
>zastąpić innym, może z biegiem czasu i przy wytrwałej pracy nad soba, ale
>jak mówiła niegdyś znajoma mi kobieta "Tego kwiatu pół światu". Brutalne
>(może troszeczkę), ale prawdziwe.

Wiesz, te stwierdzenie zupełnie mi tu nie pasuje. 

>> IMHO to najszybszy sposób. Znasz jakiś inny, ale taki oprócz
>> gwarantowanego, czasem wieloletniego samoumęczenia?
>A czy Twoja propozycja zaprzyjaźnienia sie Piotrka z tą dziewczyną nie
>zagwarantuje mu przypadkiem wieloletniego samoumęczenia? Nie lepiej
>spróbować o niej zapomnieć?

Próbowałaś kiedyś tego owocu, że tak szybko go podsuwasz?  

>Tak, tylko można być tego pewnym, gdy zna się kogoś krótko lub nie zna się
>go prawie wcale, ale jak to sie ma później do rzeczywistości?

Działa na początku i później też. 

>Wiedźmicha.

Pozdrawiam
jula
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads