🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

17 total messages Started by PrawdziwaWiedzmaF. Sun, 30 Dec 2001 13:13
Bąbelki czy stabilizacja?
#1737
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Sun, 30 Dec 2001 13:13
17 lines
1565 bytes
Siedze sopie i tak slucham sopie Lady Panku mojego kofanego i taka mie
refleksja naszla. Pofiem fam jak oni spiefaja f piesni owej...:

"Na co komu dzis wczorajsza milosc?
Na co komu dzis wczorajszy sen?
Po co dalej pic to samo piwo?
Kiedy czujesz, ze ulecial gaz...."

I tak sie zastanawiam  co myslicie? Warto w cos brnąc, mimo ze nie ma juz
'bąbelkow', tylko przyjazn i przywiazanie? Pewnie inaczej sie mysli kiedy
czlowiek ma dwadziescia kilka lat. Bo wraz z wiekiem wzrasta lek przed
samotnoscia... Warto ryzykowac? Jak sadzicie?

Pozdr.
PrawdziwaWiedzmaF.

PS. Wiedzma nie zrobila sie ckliwa. To dywagacje czysto teoretyczne.:)
Odp: Bąbelki czy stabilizacja?
#1738
Author: Paulus
Date: Sun, 30 Dec 2001 13:22
39 lines
2400 bytes

Użytkownik "PrawdziwaWiedzmaF." <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:a0n3l0$ht7$1@news.onet.pl...

> Siedze sopie i tak slucham sopie Lady Panku mojego kofanego i taka
mie
> refleksja naszla. Pofiem fam jak oni spiefaja f piesni owej...:
>
> "Na co komu dzis wczorajsza milosc?
> Na co komu dzis wczorajszy sen?
> Po co dalej pic to samo piwo?
> Kiedy czujesz, ze ulecial gaz...."

Kurcze, nigdy jakos nie lubilem tego kawalka... Sam nie wiem czemu...
Juz bardziej wolalem np. "Zawsze tam gdzie ty".

> I tak sie zastanawiam  co myslicie? Warto w cos brnąc, mimo ze nie
ma juz
> 'bąbelkow', tylko przyjazn i przywiazanie? Pewnie inaczej sie mysli
kiedy
> czlowiek ma dwadziescia kilka lat. Bo wraz z wiekiem wzrasta lek
przed
> samotnoscia... Warto ryzykowac? Jak sadzicie?

To bardzo ciezko powiedziec - tak albo nie. Pewnie co czlowiek - to
odpowiedz. Wszystko zalezy od konkretnej sytuacji, konstrukcji
psychicznej, otoczenia itp. Wieku pewnie tez.
A przede wszystkim trzeba sie starac aby nigdy tych 'babelkow' nie
zabraklo... Chociaz to bardzo trudne.

A tak juz zupelnie ogolnie to strach czy lek - przed czymkolwiek -
nigdy nie jest dobrym przewodnikiem.

--
Pozdrawiam
Paulus
Wyobraznia jest wazniejsza od wiedzy - Albert Einstein
GG 1863075
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1746
Author: Maestro / nET#47
Date: Sun, 30 Dec 2001 13:24
20 lines
1601 bytes
Użytkownik "PrawdziwaWiedzmaF." <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:a0n3l0$ht7$1@news.onet.pl...
> I tak sie zastanawiam  co myslicie? Warto w cos brnąc, mimo ze nie ma juz
> 'bąbelkow', tylko przyjazn i przywiazanie?

Nie należy doprowadzać do takich sytuacji? Nie wiem, chyba jednak nie
warto...

> Pewnie inaczej sie mysli kiedy
> czlowiek ma dwadziescia kilka lat. Bo wraz z wiekiem wzrasta lek przed
> samotnoscia... Warto ryzykowac? Jak sadzicie?

Tak w ogóle, to jakaś konkretna sytuacja?

> PS. Wiedzma nie zrobila sie ckliwa. To dywagacje czysto teoretyczne.:)

Przecież nic nie mówimy :)

--
/* Let the nET go straight ahead! */
Odp: Bąbelki czy stabilizacja?
#1747
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Sun, 30 Dec 2001 14:26
23 lines
1698 bytes
> > I tak sie zastanawiam  co myslicie? Warto w cos brnąc, mimo ze nie ma
juz
> > 'bąbelkow', tylko przyjazn i przywiazanie?
> Nie należy doprowadzać do takich sytuacji? Nie wiem, chyba jednak nie
> warto...

Ale zawsze czlowiek ma nadzieje ze cos sie mzoe zmieni i jakos nie podejmuje
zdecydowanej decyzji.....

> > Pewnie inaczej sie mysli kiedy
> > czlowiek ma dwadziescia kilka lat. Bo wraz z wiekiem wzrasta lek przed
> > samotnoscia... Warto ryzykowac? Jak sadzicie?
> Tak w ogóle, to jakaś konkretna sytuacja?
Spojrz do PS.;)


> > PS. Wiedzma nie zrobila sie ckliwa. To dywagacje czysto teoretyczne.:)
> Przecież nic nie mówimy :)
Oooo cos uslyszalam...Ee nie to tylko wiatr:)

Pozdr.
PrawdziwaWiedzamF.
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1748
Author: GoNiA
Date: Sun, 30 Dec 2001 15:35
17 lines
1865 bytes
Użytkownik PrawdziwaWiedzmaF. <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl> w wiadomości
do grup dyskusyjnych napisał:a0n7uc$mn7$1@news.onet.pl...
>
> > > I tak sie zastanawiam  co myslicie? Warto w cos brnąc, mimo ze nie ma
> juz
> > > 'bąbelkow', tylko przyjazn i przywiazanie?
> > Nie należy doprowadzać do takich sytuacji? Nie wiem, chyba jednak nie
> > warto...
Tez uwazam ze nie warto juz tego pozniej podtrzymywac...

> Ale zawsze czlowiek ma nadzieje ze cos sie mzoe zmieni i jakos nie
podejmuje
> zdecydowanej decyzji.....
Tylko po co sie meczyc, i zawsze mozna mowic "co by bylo gdyby...", ale to
nie ma sensu
                                              Pozdrawiam, GoNiA
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1749
Author: Kzysio
Date: Sun, 30 Dec 2001 16:14
25 lines
1935 bytes
"PrawdziwaWiedzmaF." <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl> wrote:
> I tak sie zastanawiam  co myslicie? Warto w cos brnąc, mimo ze nie ma juz
> 'bąbelkow', tylko przyjazn i przywiazanie? Pewnie inaczej sie mysli kiedy
> czlowiek ma dwadziescia kilka lat. Bo wraz z wiekiem wzrasta lek przed
> samotnoscia... Warto ryzykowac? Jak sadzicie?

Moja opinia:
Miłość to nie kalkulacje, rachunek prawdopodobieństwa, czy szacowanie
ryzyka...
Albo się kogoś kocha, niezależnie od kalkulacji i całej reszty,
albo się kogoś nie kocha... i to wszystko.
Nie sądzę też aby to była kwestia wieku.

Odpowiedź:
Uważam, że sama powinnaś sobie odpowiedzieć na postawione pytanie, a nie
radzić się w tak istotnych i ważnych sprawach obcych ludzi (bez urazy, ale
mówię także o sobie), ewentualnie zapytać o opinię (nie wyrocznię) kogoś
bliskiego ze zdaniem kogo się liczysz.

Pozdrawiam
Kzysio [odmieniec]

> PS. Wiedzma nie zrobila sie ckliwa. To dywagacje czysto teoretyczne.:)

...
Odp: Bąbelki czy stabilizacja?
#1739
Author: Paulus
Date: Sun, 30 Dec 2001 17:16
34 lines
2068 bytes

Użytkownik "PrawdziwaWiedzmaF." <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:a0n7pd$mh5$1@news.onet.pl...
> [..]
> "Zawsze tam gdzie ty".
> Lupie pupliczne fysnania...;PP

Wiem. :-))

> > To bardzo ciezko powiedziec - tak albo nie.
> Nia ma to jak zdecydowana odpowiedz!:)

Heh, moze i niezdecydowana, ale prawdziwa.

> > A tak juz zupelnie ogolnie to strach czy lek - przed czymkolwiek -
> > nigdy nie jest dobrym przewodnikiem.
>
> Ale czasami trudno znalesc lepszego...

To ze trudno, czasem nawet bardzo - to wiem az za dobrze. Ale nie
warto przestawac szukac.

>I wybiera sie sytuacje w ktorej mniej
> sie bedzie cierpiec.....Z tym ze,przyslowiowe 'mniejsze zlo'  czasem
> przynosi wiecej szkody niz....

... duze dobro, ktore bysmy mogli osiagnac.

--
Pozdrawiam
Paulus
Wyobraznia jest wazniejsza od wiedzy - Albert Einstein
GG 1863075
Odp: Bąbelki czy stabilizacja?
#1740
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Sun, 30 Dec 2001 23:36
27 lines
1877 bytes

> > "Zawsze tam gdzie ty".
> > Lupie pupliczne fysnania...;PP
> Wiem. :-))
Jak ty wiesz co ja lubie..:)

> > > To bardzo ciezko powiedziec - tak albo nie.
> > Nia ma to jak zdecydowana odpowiedz!:)
> Heh, moze i niezdecydowana, ale prawdziwa.
Teraz powinnam sie z toba zgodzic wiec lepiej nic nie napisze:)

> > > A tak juz zupelnie ogolnie to strach czy lek - przed czymkolwiek -
> > > nigdy nie jest dobrym przewodnikiem.
> > Ale czasami trudno znalesc lepszego...
> To ze trudno, czasem nawet bardzo - to wiem az za dobrze. Ale nie
> warto przestawac szukac.
A jesli ktos nie ma juz czasu i/lub sily?


> >I wybiera sie sytuacje w ktorej mniej sie bedzie cierpiec.....Z tym
> > ze,przyslowiowe 'mniejsze zlo'  czasem przynosi wiecej szkody niz....
> ... duze dobro, ktore bysmy mogli osiagnac.
Patrz wyzej....

Pozdr.
PrawdziwaWiedzmaF.
Re: Babelki czy stabilizacja?
#1750
Author: Puck
Date: Mon, 31 Dec 2001 00:11
38 lines
2409 bytes
 "PrawdziwaWiedzmaF." <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl> napisał:


> Siedze sopie i tak slucham sopie Lady Panku mojego kofanego

Ahh... tosh mnie pocieszyłaś, bo dowiedziałem się właśnie, że nie
tylko ja słucham tego zaspołu ;)

> "Na co komu dzis wczorajsza milosc?
> Na co komu dzis wczorajszy sen?
> Po co dalej pic to samo piwo?
> Kiedy czujesz, ze ulecial gaz...."

"Trzeba zawsze żyć biegnącą chwilą
 Na co komu dziś wczorajszy dzień"
     Na co komu dziś.

Kochana, piosenki nie słyszałem od kiedy ów płytę koleżancę
oddałem... Wprawdzie nie przypadła mi zbytnio do gustu (nie chodzi
mi o słowa), ale ,,coś w tym jest''.

> Warto w cos brnąc, mimo ze nie ma juz
> 'bąbelkow', tylko przyjazn i przywiazanie?

Czy może lepiej porzucić, bo i tak nic z tego nie wyjdzie?
Przeywiązanie to bardzo fajna rzecz... :)

Ja mam za to inną refleksję:

"Przyjaciel sprzedaje, swojego przyjaciela
 I nikt właściwie na to wpływu nie ma..."
      /Kto wie, kto zgadnie kto to śpiewa?/

... i niestety jestem skłonny zgodzić się z tym w dużym stopniu. :(

-- 
<< Puck gg#937829  phn#+48600986485  mailto:puck@go2.pl >>
    < +OK closing connection - goodbye!
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1751
Author: Bozena
Date: Mon, 31 Dec 2001 00:35
6 lines
1232 bytes
No dobrze,wiadomo ze nie warto brnac,lepsze babelki ,
Ale troche z innej beczki-jesli to dotyczy juz malzenstwa z dziecmi to
co?uznac ze to nie byla milosc,pozegnac sie?Czy nudzic sie razem trujac sie
do konca zycia,miec skoki na bok, z babelkami?albo o nich ciagle marzyc
spogladajac z niechecia na meza lub zone.
Bozena
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1752
Author: Iris
Date: Mon, 31 Dec 2001 01:26
25 lines
2044 bytes
Użytkownik "Bozena" <boz.ena@interia.pl> napisał w wiadomości
news:a0obos$2as$1@news.tpi.pl...
> Ale troche z innej beczki-jesli to dotyczy juz malzenstwa z
dziecmi to
> co?uznac ze to nie byla milosc,pozegnac sie?Czy nudzic sie
razem trujac sie
> do konca zycia,miec skoki na bok, z babelkami?albo o nich
ciagle marzyc
> spogladajac z niechecia na meza lub zone.

Mozna porzucic dzieci i meza/zone lub mozna pozostac z dziecmi i
pozegnac druga polowe. Tylko, czy jestes pewna, ze w nowym zyciu
spotkasz kolejne babelki? A jesli nawet, jak dlugo trwac beda te
babelki? A potem -byc moze -nastepne ...coraz ich mniej i coraz
bardziej krotkotrwale...
Mozna pozostac z dotychczasowym partnerem/partnerka dla
utrzymania wspolnie zbudowanej stabilizacji i zdradzac "mysla lub
uczynkiem"...
Wszystkie te rozwiazania maja swoje minusy. To, ktory wariant
przyjmiemy, zalezy przede wszystkim od naszego charakteru i
tzw.swiatopogladu (wychowanie, religia, obyczaje). Jedynej
slusznej w takiej sytuacji recepty ludzkosc dotychczas nie
wymyslila. Kazdy musi samodzielnie dokonac wyboru.

Iris
Odp: Bąbelki czy stabilizacja?
#1741
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Mon, 31 Dec 2001 08:08
12 lines
1601 bytes
> WiedzmoF., gdy nie ma juz czasu i/lub sily, wowczas bąbelki stają
> się jedynie ułudą... i nie warto niszczyć tego co się posiada, bo
> w efekcie pozostanie zupełna pustka....
> To, co dzis wydaje się trudne do zniesienia, może - z perspektywy
> lat - wydać się  całkiem niezłym...często jedynym optymalnym.
> Czas przewartościowuje nasze pojęcia, wyobrażenia, dążenia...

Marsz racje Irisiu...zycie weryfikuje nasze idealy.....Niestety.......

Pozdr.
PrawdziwaWiedzmaF.
Odp: Bąbelki czy stabilizacja?
#1745
Author: Paulus
Date: Mon, 31 Dec 2001 09:08
27 lines
1991 bytes

Użytkownik "PrawdziwaWiedzmaF." <wiedzmafarfelu@poczta.onet.pl>
napisał w wiadomości news:a0o84j$17e$1@news.onet.pl...

> > Wiem. :-))
> Jak ty wiesz co ja lubie..:)

No przeciez mowilem, ze jestem znawca i koneserem kobiet :-)

> Teraz powinnam sie z toba zgodzic wiec lepiej nic nie napisze:)

Dobra, to ja z tego samego powodu tez milcze (znaczaco) :-)

> > To ze trudno, czasem nawet bardzo - to wiem az za dobrze. Ale nie
> > warto przestawac szukac.
> A jesli ktos nie ma juz czasu i/lub sily?

Czas - jest zawsze, do konca zycia. A sily - czasem mozna znalezc w
sobie takie poklady sil, o jakie by sie nigdy samego siebie nie
podejrzewalo.

--
Pozdrawiam
Paulus
Wyobraznia jest wazniejsza od wiedzy - Albert Einstein
GG 1863075
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1753
Author: Bozena
Date: Mon, 31 Dec 2001 13:24
25 lines
2078 bytes
>
>
Mozna pozostac z dotychczasowym partnerem/partnerka dla
utrzymania wspolnie zbudowanej stabilizacji i zdradzac "mysla lub
uczynkiem"...
Wszystkie te rozwiazania maja swoje minusy. To, ktory wariant
przyjmiemy, zalezy przede wszystkim od naszego charakteru i
tzw.swiatopogladu (wychowanie, religia, obyczaje). Jedynej
slusznej w takiej sytuacji recepty ludzkosc dotychczas nie
wymyslila. Kazdy musi samodzielnie dokonac wyboru.

Iris
>
>
No wlasnie o to chodzi ze co by sie wtedy nie zrobilo to bedzie juz zle.A
wiec znajac konsekwencje zlego wyboru,nie pakujmy sie w cos co na starcie
wydaje nam sie ryzykiem.
Jesli decydujemy sie na bycie z kims ze strachu przed samotnoscia,to moze
sie wkrotce okazac ze znalezlismy sie w slepej uliczce,jeszcze bardziej
samotni,bez mozliwosci wycofania sie.
Wiadomo ze kazde uczucie moze kiedys mniej lub bardziej wygasnac,ale to co
nam z tego zostanie to wspomnienia.To zawsze juz nas bedzie laczyc z ta
jedyna osoba.
Niestety znalezienie milosci jest bardzo trudne,dlatego ludzie poddaja sie i
godza na cokolwiek by byc z kimkolwiek,ale to jest wegetacja.
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1742
Author: Bozena
Date: Mon, 31 Dec 2001 13:30
4 lines
1170 bytes
Ludzie!Nie wolno sie godzic na cos co nam nie odpowiada.Nic dobrego z tego
nie wyniknie.Tylko jeszcze wieksze zgorzknienie.

Bozena
Odp: Bąbelki czy stabilizacja?
#1743
Author: PrawdziwaWiedzmaF.
Date: Mon, 31 Dec 2001 14:11
11 lines
1528 bytes
Użytkownik Bozena <boz.ena@interia.pl>
> Ludzie!Nie wolno sie godzic na cos co nam nie odpowiada.Nic dobrego z tego
> nie wyniknie.Tylko jeszcze wieksze zgorzknienie.

A jesli ktos nie wie co mu tak naprawde odpowiada? Pisalam juz ze czasem
brnie sie w cos bo czlowiek liczy ze sytuacja zmieni sie na lepsze. Czy ta
nadzieja tez powoduje zgorzknianie?

Pozdr.
PrawdziwaWiedzamF.
Re: Bąbelki czy stabilizacja?
#1744
Author: Bozena
Date: Mon, 31 Dec 2001 17:24
41 lines
3120 bytes


Nie wiem o jaka sytuacje konkretna ci chodzi,bo jak dotad to to sa troche
takie teoretyczne rozwazania,ale brnijmy w to dalej:)

>>>A jesli ktos nie wie co mu tak naprawde odpowiada?
Kto nie wie? - jesli to chodzi o ciebie?-mysle ze wiesz,tylko nie masz tego
i dlatego ci sie wydaje,ze nie wiesz
                     -osoba ktora cie interesuje?-jak wyzej,czyli nie ma
tego co chce i oszukuje sama siebie i ciebie
>>>brnie sie w cos bo czlowiek liczy ze sytuacja zmieni sie na lepsze.
No tak niestety jest.Poki ma sie nadzieje,to sie brnie.Sila wyzsza.
>>>Czy ta nadzieja  tez powoduje zgorzknianie?
Poki jest nadzieja-nie ma zgorzknienia-pojawia sie dopiero gdy zdajemy sobie
sprawe,ze nic sie nie zmieni.

Mnie tylko bardzo zastanawia to co napisalas na samym poczatku
>>>. Bo wraz z wiekiem wzrasta lek przed
samotnoscia...
Ten pierwszy post zrozumialam tak:
Jest sobie para,kiedys im bylo z soba dobrze,ale pierwsze zachwyty minely i
zrobilo sie szaro.Zastanawiaja sie czy sama przyjazn im wystarczy ,bo  juz
traca nadzieje ze to co bylo na poczatku wroci do nich.
Normalnie to by sobie juz dali spokoj i poszukali szczescia u boku kogos
innego ale wydaje im sie ze w ich wieku to bedzie bardzo trudne,wiec z braku
laku ,z bolem serca i tesknota za niespelnionymi marzeniami postanawiaja
podjac zyciowa decyzje i byc z soba dalej,choc maja ogromne watpliwosci co
do sensownosci swych poczynan.

"Na co komu dzis wczorajsza milosc?
Na co komu dzis wczorajszy sen?
Po co dalej pic to samo piwo?
Kiedy czujesz, ze ulecial gaz...."
Porownanie milosci do piwa jest dla mnie wskazowka ze nie chodzi tu o
prawdziwe uczucie tylko cos takiego przelotnego ,niewaznego.
Wiec jesli w tej twojej historii chodzi o takie wlasnie uczucie to jak mozna
mowic i jakiejs stabilizacji.Tu nie ma mowy o zadnych fundamentach.
Jesli natomiast laczylo ludzi  bardzo duzo,a teraz po prostu przezywaja
kryzys,to powinni walczyc by to przezwyciezyc./No i w tym wypadku moze by
tak posluchac innych piosenek:)/
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads