Article View: alt.pl.milosc
Article #47215Pokrecone,jak swinka w kalesonkach-pomoze ktos zrozumiec i pomoc? [DLUGIE!!!]
From: HawkEye
Date: Fri, 10 Nov 2006 01:13
Date: Fri, 10 Nov 2006 01:13
129 lines
10735 bytes
10735 bytes
Witam. Zaczne moze od poczatku. Poznalismy sie na necie... Najpierw wspolne rozmowy-BAAAARDZO dlugie,ktore trwaly nawet kilkanascie godzin non stop na Skype. Nie bylo gadki,ze bedziemy ze soba... ale im dluzej rozmawialismy,zaczelismy oboje stwierdzac, ze bardzo duzo nas laczy... Po dwoch miesiacach rozmow postanowilismy sie spotkac i w sumie to po dwoch spotkaniach bylismy ze soba para. Ona mieszkala sama, wiec o wiele latwiej bylo nam sie spotykac,, bo jezdzilem do niej do domu i tam tez zostawalem na noc... Mieszkala w miare blisko (poprzednie zwiazki miewalem po ok 100-550km odleglosci) bo ok 20km . Juz na trzecim spotkaniu kochalismy sie (bez zabezpieczen-po prostu oboje tego chcielismy). Z biegiem czasu zaczelo sie jednak cos psuc miedzy nami. Zaczynalismy sie klocic o pierdoly.Nie ukrywam, ze mnie to po woli irytowalo i chcialem sie z tego wycofac,al dawalem jej kredyt zaufania, poniewaz sam z natury jestem wybuchowy,wiec wybaczalem jej to. Klopoty zaczely sie w 3im mies. naszego zwiazku, gdy coraz mniej sie kochalismy, wrecz bywalo to tak zadko, ze raz na 2tyg bylo cudem.Zaczynalo mnie to bardzo denerwowac, bo wiedzialem, ze z poprzednim partnerem sprzed lat robila to po kilka razy dziennie (opowiadala mi o tym jeszcze w czasie tych rozmow przed tym,jak sie zwiazalismy).Za kazdym razem obiecywala, ze nastepnym razem i tak w kolko, az ktorejs nocy nie wytrzymalem i zaczalem sie pakowac... Jakoze jestem wybuchowy, to przy okazji jej nawrzucalem od szmat i arabskich dziwek (poprzedni chlopak byl arabem). Ale pomimo wszystko nie chciala mnie wypuscic... Wyciagnela klucz i czekala, az sie uspokoje.. no i o 5tej rano w koncu poszlismy spac. pozniej przyszedl koniec kwietnia i znowu klopoty (a dodam, ze spalismy w tym czasie tylko raz lub dwa). Okazalo sie, ze choruje na jakas chorobe (damska doleglosc,gdy sie je duzo slodyczy) i nie mozemy juz sie kochac przez najblizszy czas... Bylem bardzo wyrozumialy i cierpliwy. czekalem dwa miesiace... Nie ukrywam, ze zamiast seksu stosowalismy petting... I jeszcze lubila bardzo gdy robilem jej jezyczkiem, ale ona nigdy, bo miala przykre wspomnienia z przeszlosci(jakie?nie wiem). Gdy wyzdrowiala, kochalismy sie tylko raz... wrecz pamietam ten caly dzien, bo szalelismy wtedy na maksa po miescie... wracalismy wieczorem z dworca i namietnie non stop sie calowalismy i nakrecalismy... pozniej kochalismy sie przyswiecach... ech... i to bylo wszystko... kolejne miesiace i mnie coraz bardziej zlosc ponosila, bo nawet nie zauwazala moich potrzeb-bylo tak, ze swoje zrobilem jezyczkiem, a ona poszla sie myc i zaraz szla spac, nie zwracajac na mnie uwagi.. Zaczynalem sie denerwowac i wszczynac klotnie w nocy. Az ktoregos dnia nie wytrzymalem i ponownie wyzwalem ja jak poprzednio.. tym razem juz mnie nie zatrzymywala,jak w poprzednich klotniach... ale wiedziala, ze wroce,bo zazwyczaj tak robilem. Byla na mnie strasznie zla. Dodam, ze nie tylko o seks nazbieralo sie na klotnie. Chcialem poznac jej mame/rodzine, to zawsze sie wykrecala, ze mama nie ma czasu itd. Z poczatku znajomosci dowiedzialem sie, ze klikala ze swoim bylym(o to byla poniekad pierwsza klotnia), ze nie chce do mnie w ogole przyjechac itd... Ale coraz bardziej ja kochalem. Az w koncu czerwiec-nie widzielismy sie wowczas dwa tyg. bo mialem mnostwo pracy i nie moglem do niej jechac. Ale codziennie chcialem z nia rozmawiac przez tel/skype. Miala wtedy trudny okres, bo wiedziala, ze straci prace (nauczycielka). No i faktycznie stracila. ostatniego dnia czerwca w dzien przed moimi urodzinami oznajmila mi, ze zrywa ze mna. Najpierw sie rozryczalem, a pozniej zaczalem blagac, zeby jednak dala nam szanse... Obiecywalem, ze poczekam do slubu z tym seksem itd... Po za tym, wakacje planowalismy spedzic razem-mialem mnostwo planow i marzen.Na probe wrocilismy do siebie. Ale sprzeczki na nowo sie o seks zaczely... Juz nawet nie o seks, ale o totalny ignor z jej strony...byla zalamana,ze nie ma pracy, wiec wspieralem ja jak tylko moglem-miala mnostwo nie placonych rachunkow. Nie moglem jej pomoc finansowo, bo sam od zeszlej jesieni jechalem na dlugach.Ale wyluskalem gdzies 200zl i jej dalem-nie chciala tej kasy, ale na sile jej wcisnalem. Nawet szukalem jej prace i mowilem, ze jak obiecalem, to znajde. Koniec lata i znowu mnie rzuca... Ale poszlo o to, ze przez cale lato ani razu do mnie nie chciala przyjechac-mialem dosc... Nie chcialem zrywac, ale juz nie moglem, tyle ze wyszlo na to, ze to ona zerwala :D Umowilismy sie, ze przyjade po rzeczy. Nagle przed wyjazdem mi mowi, ze wyjezdza z kolezanka na nocne czuwanie i bedzie dopiero o 2giej w nocy. Powiedzialem, ze poczekam-uparlem sie. Jako ze nie mam samochodu i ostatni pociag do niej byl ok 22ej, to czekalem 5 godz na dworze. Az godzine spoznienia i jest.Pogadalismy... rozplakala sie i zaproponowala, zebym u niej zostal na noc, zebym sie juz nie tulal po nocy i poczekal do rana na pociag. Niechetnie,ale sie zgodzilem(strasznie zimno bylo). Wypilem herbate i usiadlem przy stole, ona sie polozyla... i namawiala,zebym sie polozyl, bo w przeciwnym wypadku ona nie zasnie. w koncu sie polozylem.. Chcialem sie do niej przytulic, ale zakazala... az po kilku minutach sama mnie za reke przyciagnela do sienie i cala noc do przebudzenia tak spalismy(nie zaszlo nic). Gdy mnie obudzila miala juz inny wzrok-chlodny. Powiedziala, ze ma mnostwo pracy i zebym juz sobie poszedl. Wpienilem sie i bez slowa,jak najszybciej wyszedlem, ale ze glupio sie tak rozstawac, to postanowilem wrcic i chociaz napic sie czegos i pozegnac sie... Drzwi juz nie otworzyla, pomimo, ze czekalem i dzwonilem dwie godziny.(byla w mieszkaniu). Pojechalem do domu i tak sie rozstalismy. Ale okazalo sie, ze znajoma ma dla niej prace i to b. dobra. Zadzwonilem do niej, by jej to powiedziec i by sie szybko decydowala (po znajomosci-decydowaly minuty). Niestety zaczela sie jak zwykle zastanawiac i pozniej juz bylo za pozno. Ale byla mi wdzeczna.. Poprosilem ja o spotkanie, to odpowiedziala, ze da mi znac. Akurat zgadalismy sie, ze oboje bedziemy w tym samym miescie o tej samej porze wiec tam sie spotkamy. Pech(?) chcial, ze mi spotkanie z klientem nie wypalilo i mialem mnostwo wolnego czasu, wiec chcialem sie dowiedzec, czy bedzie wczesniej, to jej potowarzysze... Odpisala po DWOCH godz, ze zmienily jej sie plany i nici ze spotkania. Wtedy juz nawet nie odpisalem i mialem jej dosc... Chcialem zapomniec - bylo przykro. Nawet zaczalem myslec pozytywnie, ze to dobrze, ze sie skonczylo itd... Zaczalem jezdzic ze znajomymi na imprezy , poznawac nowe osoby,pracy tez bylo sporo, wiec nie myslalem o niej za czesto. Ale nie dala za wygrana-odezwala sie na gg i zaczelismy gadac, ale widziala, ze przez pierwsze dwa tyg bylem na dystans... Widziala, ze mam nowe zycie i sie swietnie bawie. W koncu i ja zmieklem. Tyle, ze zaczela byc zazdrosna o moje znajome, zaczela wspominac te wszystkie wspaniale chwile ktore mielismy... W sumie dogadywalismy sie swietnie, ale i tak chcialem zakonczyc ta znajomosc, bo niby po co ona ? Niestety nie moglem ulec pokusie... i zaczalem przez dwa mies. sie na nowo przyzwyczajac do mysli, ze jest szansa by wrocic. Pozniej powiedziala, ze poznala kogos, ale jej nie wierzylem-myslalem, ze to blef, by wzbudzic we mnie zazdrosc. Chcialem sie z nia spotkac, to zawsze sie wykrecala. Ale w koncu sie zgodzila. Az wczoraj zapytalem , by powiedziala mi szczerze, czy kogos ma... Odpowiedziala twierdzaco... Jak zapytalem, czy wie, ze ja wciaz kocham, to nagle jakby sie zmienila na anty wobec mnie.Ja chcialem juz to albo skonczyc, albo naprawde sie spotykac, bo meczylo mnie to, gdy sie przestawala odzywac, albo gdy wracala w nocy.Ale gdy zapytalem, ze skoro ja taki super itd, a jego nawet nie zna, i czy z nim chce byc, to powiedziala, ze ona moze chciec wiele, ale nie wszystko od niej zalezy... wowczas nie wytrzymalem... miarka sie przebrala i napisalem jej taka wiazanke, jakiej jeszcze nikomu chyba nie poslalem... Pozniej probowealem przeprosic, ale ona strasznie uczulona jest na slowa(nie dziwie sie-tez pewnie bym sie na wieki pogniewal). Odpisala, ze teraz sie umocnila w przekonaniu, ze zerwala ze mna i ze wlasciwa decyzje podjela kiedys. Jesli ktos dotrwal do tego momentu, to gratuluje i dziekuje :) To bylby koniec, gdyby nie fakt, ze wciaz ja kocham... Wiem, bedzie pewnie tu mnostwo slow, ze jestem sobie sam winien za swoj niewyparzony jezor-wiem i nie wyrzekam sie swojej winy. Nie o to chodzi, ze chce ja odzyskac. poradzcie mi jak ja znienawidzic... pomozcie mi, jak o niej zapomniec, by juz tak nie cierpiec i by nie czuc sie tak podle oszukanym i wykozystanym...Niech ktos sie wypowie, co o tym wszystkim sadzi... obojetnie co-slowa krytyki wobec mnie mile widziane. PS. Zapomnialem dodac, ze na poczatku tego zwiazku dowiedzialem sie, ze jej matka nie chciala sie ze mna spotkac,, bo niby cos zlego o mnie wiedziala(pozniej okazalo sie ze to nie o mnie chodzilo), jak rowniez to, ze jestem biedny... Totez jakos w zartach zaczalem mowic, ze slub wezmiemy,jak zarobie na dom i zycie...czyli min. 5 lat. ZAZNACZAM-to byly zarty. Ale ona-moja ex wkrecila to sobie na serio... PPS. Oboje jestesmy rowiesnikami-po 27 lat... Teraz na jesien mialem nawet jej sie oswiadczac (chcialem to zrobic w rocznice poznania sie). Prowadze mala firme, nie jestem bogaty-raczej oszczedny bo chce do czegos dojsc... PPPS. Mowila, ze mnie kocha... we wakacje,jak sie zeszlismy juz tego nie powiedziala ani razu... Wtedy bylem juz dla niej tylko cieniem.
Technical Details
Message-ID:
<ej0jpe$90u$1@atlantis.news.tpi.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.nask.pl!news.nask.org.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail From: "HawkEye" <HawkEye_WYTNIJ_TO_@gazeta.pl> Newsgroups: alt.pl.milosc Subject: Pokrecone,jak swinka w kalesonkach-pomoze ktos zrozumiec i pomoc? [DLUGIE!!!] Date: Fri, 10 Nov 2006 02:13:40 +0100 Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/ Lines: 131 Message-ID: <ej0jpe$90u$1@atlantis.news.tpi.pl> NNTP-Posting-Host: ema114.internetdsl.tpnet.pl X-Trace: atlantis.news.tpi.pl 1163121264 9246 83.15.160.114 (10 Nov 2006 01:14:24 GMT) X-Complaints-To: usenet@tpi.pl NNTP-Posting-Date: Fri, 10 Nov 2006 01:14:24 +0000 (UTC) X-Priority: 3 X-MSMail-Priority: Normal X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.2869 X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.2962 X-RFC2646: Format=Flowed; Original MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 7bit