🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.milosc
Article #46590

Co oznaczal jej gest na koniec(?) znajomosci?

#46590
From: Ja
Date: Sun, 09 Jul 2006 14:57
121 lines
8568 bytes
Witajcie!

    Chcialbym opisac swoja sytuacje, a nastepnie prosilbym, jesli mozecie, 
abyscie odpowiedzili mi na pytania jakie zadam na koncu niniejszego postu. 
Post bedzie dlugi, dla wytrwalych, a pytania nie takie oczywiste jak sie 
moze wydawac...
    Otoz kilka miesiecy temu, pewnego dnia w pracy, zaczepila mnie pewna 
dziewczyna. Znalismy sie juz od jakiegos czasu, gdyz razem pracujemy w tej 
samej firmie ale w odleglych lokalizacyjnie osrodkach. Nasze stosunki byly 
ZAWSZE tylko na poziomie sluzbowym. Sprawy zalatwialismy przez telefon, 
maila, GG. Tego dnia,a byla to sobota, przyjechala do "mojego oddzialu" i na 
korytarzu zaczepila mnie i zamienilismy pare slow.
    Dwa dni pozniej w poniedzialek odezwala sie na GG i zapytala sie, czy 
moze mi powiedziec COS. Zgodzilem sie - okazalo sie, ze zaczepila mnie z 
tego powodu, ze zaintrygowal ja moj zapach perfum - ze baaardzo jej sie 
podobal. I tak od slowa do slowa wywiazala sie luzniejsza rozmowa. Tak bylo 
przez kilka kolejnych dni, ze czesc czasu w pracy spedzialismy na 
'prywatnych gadkach'.
    Zauwazylem - prowadzac umiejetnie rozmowe i zadajac pytania - z jej 
strony jest to "cos wiecej", ze zaczyna sie cos miedzy nami dziac, iskrzyc. 
Wymienilismy sie prywatnymi numerami telefonow i wieczorem spedzalismy czas 
na rozmowach i sms-ach.
    Pewnego dnia postanowilem zrobic 'pierwszy znaczacy krok' i napisalem 
sms-a, ze zaczela dla mnie 'COS ZNACZYC' (oczywiscie nie tymi slowami). 
Odpisala mi, ze nie mozemy byc razem. Zadzwonilem zaraz do niej i okazalo 
sie, ze ma chopaka od ok. 2 lat, ktory aktualnie jest za granica od roku 
gdzie pracuje. Co gorsze okazalo sie, ze jest z nim juz zareczona.
    Zapytalem wiec ja, co tak naprawde nia kierowalo - dlaczego 'zaczela to 
cos', dlaczego 'ciagnela'. Odpowiedziala, ze zafascynowalem ja swoimi 
rozmowami, swoimi pogladami, swoim intelektem, swoim podejsciem do zycia, po 
prostu wszystkim, ze to jest cos, co chcialaby miec, co chcialaby przezyc z 
kims i ze wogole sama nie wie dlaczego to robi i co sie z nia dziaje.
    Odpowiedzialem, ze skoro jest w takiej sytuacji, to lepiej jest to teraz 
zakonczyc i pozegnalismy sie. Kilka dni pozniej napisala mi sms-a, ze ona 
nie potrafi tak "beze mnie", "nie chce", "nie umie"... i ze sie chce 
spotkac. Spotkalismy sie i po dlugiej rozmowie z nia w moim przekonaniu 
wydawalo mi sie, ze dalem jej cos czego do tej pory nie miala, czego nie 
dostala od nikogo, czego jej chlopak nie dal nigdy, czego byc moze i nie da; 
ze tak naprawde zrodzilo sie w niej silniejsze uczucie do mnie.
    Powiedziala mi, ze na poczatku lipca jej chlopak wraca. Uzgodnilismy, ze 
do tego czasu bedziemy pisac do siebie sms-y, rozmawiac telefonicznie, 
wyslylac maile ale nie bedziemy sie spotykac. Pozwolilem jej zaedcydowac w 
tym czasie z kim chce byc - do niczego nie zmuszalem, nic nie sugerowalem, 
nie przedstawialem mozliwych rozwiazan. Po prostu - ONA miala zadecydowac.
    Postapilem tak, gdyz bardzo ja pokochalem i chcialem by zostala ze mna, 
ale NIE CHCIALEM JEJ ZMUSZAC, by kiedys w zyciu NIE MOGLA zrzucic na mnie 
winy, ze wszystko co zle to moja wina, ze zmarnowalem jej zycie itp. - 
chcialem, by byla to jej decyzja - to ona pierwsza zaczela, ona tez 
zadecyduje co dalej. Ja dam z siebie wszystko co do niej czuje, nic nie bede 
ukrywal, bedzie znala mnie 'na wylot', wiedziala o mnie wszystko, wiedziala 
jaki jestem itp. I wybierze na koniec. Wiem, ze to moze sie wydawac komus 
'nie fair' albo 'zle' ale jesli ktos nie byl w takiej sytuacji, nie mial 
perypetii w swoim zwiazku, to nie zrozumie.
    I tak mijaly dni, tygodnie, miesiace. Ja coraz bardziej bylem 
przekonany, ze ona i ja to MY. Wszystko bylo piekne. Mowilem jej, ze ja 
kocham, ze pokochalem za to jaka jest, pomimo ze jest z kims, opowiadalem o 
sobie itp. Czulem, ze rodzi sie w niej uczucie, ale wiedzialem tez, ze sie 
strasznie waha. Ze tak naprawde nie ma odwagi zmienic swego zycia i wybrac 
mnie pozostawiajac wszystko co ma i swego chlopaka. Ze jej rodzice - co 
powiedza, ze sasiedzi, ze ludzie, ze... 1000 powodow.
    Az nadszedl poczatek lipca. Dzien przed planowanym powortem jej chlopaka 
pojechalem do niej by dac jej obiecany od kilku miesiecy ogromy bukiet 
bialych roz, za ktorymi wprost szalala oraz zaspiewac dla niej pewna 
piosenke o milosci - bardzo dla niej znaczaca. Zrobilem to i obiecala 
wieczorem zadzwonic.
    Oddzwonila i wiedzialem, ze juz zadecydowala. Powiedziala, ze 
'przeprasza za wszystko co mi zrobila' - nie powiedziala, ze nie kocha mnie, 
nie powiedziala, ze nie chce ze mna byc - po porstu przeprasza za wszystko 
co mi zrobila. Wiedzialem, ze nie ma odwagi powiedziec wprost i oznacza to, 
ze nie chce byc ze mna, ze chce by pozostalo tak jak jest.
    Odpowiedzialem jej, ze skoro tak wybrala, to ja dziekuje jej z calego 
serca za to ze byla ze mna, za ten czas spedzony ze mna, za te piekne 
chwile, za wszystko co bylo mile i dobre, za to ze pokazala mi czego ja chce 
w zyciu i co ja chce miec - po porstu za to ze BYLA. Powiedzialem, ze w 
takim razie by nie utrudniac niech zniszczy wszystko co moze jej o mnie 
przypominac, niech skasuje maile, sms-y, moj numer telefonu, ze wrocimy do 
'sluzbowego zwiazku w pracy' - ona i ja wie, ze bedzie to trudne, ale im 
mniej rzeczy przypomina nam o sobie tym lepiej, i ze ja zrobie "z nia" 
podobnie. Tak bedzie najprosciej, gdyz "spalone mosty to najlepszy w zyciu 
start".

    I teraz przechodze do sedna sprawy i do pytania:

    Otoz prosilem ja zeby zniszczyla takze i ten bukiet roz, ktory rano 
dostala. Odpowiedziala mi, ze wstawila go do wazonu do wody - ze nie zasuszy 
go, nie wyrzuci, ze nie zniszczy - tylko ze wstawila do wody. Na moje 
pytanie dlaczego, odpwiedziale mi, ze 'nie chce mi powiedziec' i ze kiedys 
sie jakos dowiem lub zrozumiem dlaczego nie pozwolila rozom uschnac.

I moje pytania:
1. Czy wiecie dlaczego tak postapila z rozami, dlaczego wstawila do wody?
2. Czy jest jakis 'przesad', jakas 'regula' w milosnych sprawach, jakies 
'znaczenie' tego gestu wsrod zakochanych lub wsrod dziewczyn?
3. Czy oznacza ten gest tylko tyle, ze chce by pamiec o mnie trwala w niej 
jak roze w wodzie, ze bedzie mnie gdzies w najdalszym zakamarku serca 
pielegnowac do konca zycia, bo tyle w jej zyciu znaczylem i tyle dalem?
4. Czy tez oznacza, tak w domysle, ze nie chce mnie stracic i tym gestem 
mowi 'wez mnie i pielegnuj i nie pozwol mi uschnac bez wody (beze mnie) i 
nie pozwol mi decydowac tak jak zadecydowalam'? Czy moze tak naprawde jej 
serce mowi co innego niz usta i ze boi sie powiedziec na glos swoja decyzje, 
ze chce "bym to ja zadecydowal" i ja (ze tak powiem) porwal do siebie? By 
miala 'na kogo zwalic wine' ze to nie byla jej decyzja ale innych?
5. A wiec co tak naprawde czuje do mnie teraz?

    Licze na szczere odpowiedzi - szczegolnie od dziewczyn i kobiet - wy na 
pewno najlepiej wiecie.

    Trudno mi jako chlopakowi, mezczyznie zrozumiec niektore zawilosc kobiet 
choc bardzo sie staram. Nie chce z jednej strony "zmusic" jej do pokochania 
mnie i zameczac ja pytaniami "dlaczego on a nie ja", bo skoro wybrala, to 
wie dlaczego wybrala tak a nie inaczej. Ale z drugiej strony nie chce tez 
(ze tak powiem) ZWLASZCZA przez "kobiece zawilosc w logice i mysleniu" (i 
wynikajacy z tego moj brak zadzialania, za moja 'biernosc' w takiej chwili) 
stracic cos, co jest najpiekniejsze w moim zyciu i w co wierze gleboko 
byloby najcudowniejsze do konca mojego zycia.

    Dziekuje z gory za odpowiedzi!

-- 
Chris
Ja, ktory na rozdrozu stoje!
Technical Details
Message-ID: <e8r5ld$7ue$1@nemesis.news.tpi.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.atman.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!newsfeed.gazeta.pl!newsfeed.atman.pl!newsfeed.tpinternet.pl!atlantis.news.tpi.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
From: "Ja" <jatyonona@o2.pl>
Newsgroups: alt.pl.milosc
Subject: Co oznaczal jej gest na koniec(?) znajomosci?
Date: Sun, 9 Jul 2006 16:57:43 +0200
Organization: tp.internet - http://www.tpi.pl/
Lines: 123
Message-ID: <e8r5ld$7ue$1@nemesis.news.tpi.pl>
NNTP-Posting-Host: axe165.neoplus.adsl.tpnet.pl
X-Trace: nemesis.news.tpi.pl 1152457198 8142 83.27.90.165 (9 Jul 2006 14:59:58 GMT)
X-Complaints-To: usenet@tpi.pl
NNTP-Posting-Date: Sun, 9 Jul 2006 14:59:58 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.2180
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.2180
X-RFC2646: Format=Flowed; Original
MIME-Version: 1.0
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 7bit