Article View: alt.pl.milosc
Article #46048ciężka sprawa
From: smutny
Date: Sat, 11 Feb 2006 17:43
Date: Sat, 11 Feb 2006 17:43
74 lines
5628 bytes
5628 bytes
Poznaliśmy się jakieś półtorej roku temu. Dziwnym zrządzeniem losu znaleźliśmy się w tej samej grupie na roku. Na początku nie zwracałem na nią uwagi - ot, jedna z koleżanek - myślałem. Z biegiem czasu jednak zainteresowałem się nią - okazało się, że ma naprawdę nieprzeciętną osobowość i niezwykłe wnętrze; no i jak ładnie sie uśmiecha... Kolejne zauroczenie - pomyślałem sobie. Parę razy zdarzało mi się takie coś, parę razy dawałem sobie z takimi rzeczami radę. Miałem nadzieję - choć to głupie sformułowanie - chciałem żeby było tak i tym razem. Dlaczego? Trochę pewnie ze strachu. Poza tym jeden z moich przyjaciół "starał się" o jej względy. Wyglądało na to, że starał się skutecznie i że rzeczywiście coś z tego ich związku będzie. Jednak w marcu ten mój przyjaciel znalazł sobie inną dziewczynę i tą, o której mówię, zostawił na lodzie. Nawiasem mówiąc okazało się wtedy, że facet jest kompletnym idiotą i że szacunek dla płci przeciwnej to zupełnie obce dla niego pojęcie. Kasia szybko zobaczyła jaki on jest naprawdę, ja zresztą też się o tym przekonałem. Dzisiaj już kolegami nie jesteśmy. Od tego momentu jakoś się do siebie z Kasią zbliżyliśmy. Zaczęliśmy częściej rozmawiać, spotykać się - ot, tak po prostu bez żadnych zobowiązań. Wtedy to zrozumiałem jaka z niej wspaniała dziewczyna - i zamiast się odkochać - kochałem jeszcze bardziej. Przyszły wakacje - ona wyjechała w swoją stronę, ja w swoją - w końcu nadarzyła się okazja, żeby wybić sobie ją z głowy. Okazało się, że to nie takie proste. Zaczęła do mnie pisać i swoimi sms'ami zwierzała mi się ze swoich problemów. Opowiadała mi o wszystkim co ją dręczy, o śmierci mamy, o kłopotach z zaśnięciem... Wtedy zacząłem się łudzić - że jestem dla niej kimś ważnym. Po krótkim czasie tak przyzwyczaiłem się do naszego sms'owania, że dosłownie czekałem do 3, czasem do 4 w nocy aż cokolwiek do mnie napisze (zwykle pisała kiedy męczyła się ze snem). Pod koniec lipca powiedziała, że wyjeżdża do początku października do Szwecji. No to koniec - pomyślałem - wszystko się urwie. Ale nie urwało się - kontaktowaliśmy się ze sobą nawet gdy ona była za granicą. Wróciła wcześniej z wojaży, bo zachorowała. Początkowo miało to być zwykłe przeziębienie, potem przerodziło się w zapalenie płuc. W końcu trafiła do szpitala. Bardzo się o nią martwiłem. Starałem się ją jakoś pocieszyć; odwrócić jej uwagę od przykrych rzeczy... Szczęśliwie zdołała wrócić na rozpoczęcie roku akademickiego... jednakże nasze powitanie było... chłodne. Praktycznie nie mówiliśmy do siebie nic. Naprawdę, ciężko było mi stać spokojnie i nie wziąć jej w ramiona... Czas płynął... Mnie się zdawało, że wszystko się rozwija. W końcu zaczęliśmy ze sobą rozmawiać w ten sam sposób w jaki sms'owaliśmy. Zaczęła mówić mi, że się jej podobam, że mnie bardzo lubi, że traktuje mnie jak przyjaciela. Brakowało mi tutaj jednego słowa: tylko. Równocześnie dowiedziałem się, że jakiś facet zaczyna się koło niej kręcić, potem dowiedziałem się, że i ona jakby kręci się wokół tego faceta... I jednocześnie cały ten czas utrzymywaliśmy - zdawałoby się 0 bardzo dobry kontakt ze sobą. Wkrótce potem rozstali się; znowu zacząłem sobie wyobrażać nie wiadomo co; znowu miałem jakąś nadzieję. Stało się jednak coś strasznego - Kasia bardzo poważnie zachorowała. Diagnoza - guz mózgu - brzmiała jak wyrok. To niezwykłe, że ona się nie załamała i pozostała dzielna. I wygrała z chorobą. Tuż przed jej operacją zostawił ją inny facet (kolejny chyba trzeba by powiedzieć :( ) dla innej dziewczyny. A ja zostałem z nią. Odwiedzałem ją w szpitalu każdego dnia. Zrezygnowałem z egzaminów, zajęć na uczelni... czułem... czułem, że muszę być przy niej. Kiedy tak leżała po operacji - na wpół sparaliżowana... mogłem trzymać ją tylko za rękę i słuchać tego co mówi. Na szczęście z jej zdrowiem wszystko idzie ku lepszemu. I znowu sms'ujemy. I znowu napisała, że traktuje mnie jako przyjaciela. Ale czy tylko? To niesamowite, ale Kasia jest taką osobą, która ma coś takiego w sobie, co przyciąga do niej ludzi. Jakieś wewnętrzne ciepło. Chciałbym, żeby była szczęśliwa... ale ciągle wraca mi do głowy taka myśl, że ona zasługuje na kogoś lepszego, na prawdziwego księcia z bajki... Sama w końcu jest księżniczką... Wiem, że ci wytrwali, którzy to przeczytali zaraz zaczną się nade mną pastwić... W każdym razie liczę na jakąś obiektywną opinię. Pozdrawiam. -- Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Technical Details
Message-ID:
<dsl7nh$1hg$1@inews.gazeta.pl>Path:
mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mailShow Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail From: "smutny" <takiktos2.SKASUJ@gazeta.pl> Newsgroups: alt.pl.milosc Subject: ciężka sprawa Date: Sat, 11 Feb 2006 17:43:13 +0000 (UTC) Organization: "Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl" Lines: 74 Message-ID: <dsl7nh$1hg$1@inews.gazeta.pl> NNTP-Posting-Host: cxn58.internetdsl.tpnet.pl X-Trace: inews.gazeta.pl 1139679793 1584 172.20.26.240 (11 Feb 2006 17:43:13 GMT) X-Complaints-To: usenet@agora.pl NNTP-Posting-Date: Sat, 11 Feb 2006 17:43:13 +0000 (UTC) X-User: takiktos2 X-Forwarded-For: 172.20.6.61 X-Remote-IP: cxn58.internetdsl.tpnet.pl MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=UTF-8 Content-Transfer-Encoding: 8bit