🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

43 total messages Started by Nika Wed, 17 Sep 2003 13:59
nauka latania:->
#995
Author: Nika
Date: Wed, 17 Sep 2003 13:59
28 lines
2090 bytes
moze pamietacie, jak sie balam upadku z konia?
Otoz balam sie i boje nadal.... za duzo w mojej rodzinie i wsrod znajomych
bylo groznych wypadkow konczacych sie obrazeniami operacyjnymi lub gipsowymi
.....
Wczoraj mialam okazje zobaczyc skutki upadku:-( Z konia poleciala moja
siostra:-( Bylysmy w terenie i wlasnie uczylysmy sie galopu. Byl to pierwszy
galop w zyciu. Konie w terenie zupelnie inaczej chodza, strasznie rzucaja w
klusie, nie mowiac o galopie.... Przy 3 probie uslyszalam wrzask i ...
wyprzedzil mnie kon siostry... juz bez niej;-> Z 5 minut nie mogla sie
ruszyc, potem wstala i dojechalysmy stepem do stajni. Dzis ma wizyte u
ortopedy, bo wszystko ja boli.... szyja, kregoslup, biodra, tylek;-> ......
i jak tu sie nie bac? Trzeslam sie jeszcze z 2 godziny po jezdzie....
Spadla na tylek, zaryla w trawe, zrobila pare koziolkow i rabnela glowa
(chwala wynalazcy toczka!!!!). Po tym boje sie jeszcze
ardziej:-((((( Pocieszycie? Wyjasnicie?
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana

--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Odp: nauka latania:->
#996
Author: Izolda
Date: Wed, 17 Sep 2003 14:22
23 lines
1873 bytes
:-((((( Pocieszycie? Wyjasnicie?

Kilka tygodni temu pisałam o moim upadku w galopie w terenie
(nie pierwszym i nie ostatnim).
Cóż, jesli chcesz jeździc konno, musisz sie pogodzić z tym,
że nie raz i nie dwa z niego spadniesz. Ale większość upadków
na szczęście nie ma jakichś tragicznych następstw. Wystarczy wstać,
otrzepać się i wsiadać znów na konia.

Z mojego doswiadczenia mogę powiedziec, że im cześciej spadam,
tym mniej się upadków obawiam. Po prostu przekonuję się za każdym razem,
że to nie jest takie straszne (choc czasem ludzie mówią, że groźnie wyglądał
o).

Zresztą po pewnym czasie bedziesz czuła (choc nie zawsze), że koń
zaczyna kombinować, i nie dasz się tak łatwo wysadzić z siodła.

Nie nalezy się przejmować (choc zawsze trzeba zachowac zdrowy rozsądek),
bo przecież dużo groźniejsze bywają kontuzjenp. po upadku na rowerze,
a przecież rzadko ktos rezygnuje z jazdy na rowarze dlatego,
że z niego spadł, prawda?

Nie mysl za dużo o upadkach i ich skutkach i nie zniechęcaj się :)
Re: nauka latania:->
#997
Author: Nika
Date: Wed, 17 Sep 2003 14:43
42 lines
2436 bytes
"Izolda" <jowka@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bk9puk$hat$1@news.onet.pl...
> Cóż, jesli chcesz jeździc konno, musisz sie pogodzić z tym,
> że nie raz i nie dwa z niego spadniesz.

ciezko.... za duzo sie nasluchalam o upadkach, kregoslupach, polamanych
rekach, nogach..... troche tego bylo wsrod rodziny i znajomych.....

Ale większość upadków
> na szczęście nie ma jakichś tragicznych następstw.

:-)

> Z mojego doswiadczenia mogę powiedziec, że im cześciej spadam,
> tym mniej się upadków obawiam. Po prostu przekonuję się za każdym razem,
> że to nie jest takie straszne

oby moj pierwszy nie byl ostatnim;->

> Zresztą po pewnym czasie bedziesz czuła (choc nie zawsze), że koń
> zaczyna kombinować, i nie dasz się tak łatwo wysadzić z siodła.

pierwszy galop, my, latajace nad siodlem z pol metra;->, konie po przerwie,
wyposzczone i bardzo chetne do galopu i wszelkich sploszen... Kon siostry
postanowil wylamac sie z szyku i wyprzedzic mojego. Zrobil skok w bok a
siostra polecaaaaaaaalaaaaa.......

> Nie nalezy się przejmować (choc zawsze trzeba zachowac zdrowy rozsądek),

bez toczku nikt mnie na koniu nie zobaczy;-)

> Nie mysl za dużo o upadkach i ich skutkach i nie zniechęcaj się :)

wroce z pokora znow na ujezdzalnie i bede ostro sie uczyc dalej.... tereny
bardzo weryfikuja umiejetnosci jezdzca....
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Odp: nauka latania:->
#998
Author: Izolda
Date: Wed, 17 Sep 2003 14:56
18 lines
1763 bytes
> pierwszy galop, my, latajace nad siodlem z pol metra;->, konie po
przerwie,
> wyposzczone i bardzo chetne do galopu i wszelkich sploszen... Kon siostry
> postanowil wylamac sie z szyku i wyprzedzic mojego. Zrobil skok w bok a
> siostra polecaaaaaaaalaaaaa.......

swoją drogą, to dość dziwne, że ktos wziął was w teren,
jesli jeszcze nie potraficie galopować
chyba lepiej jednak zacząć od ujeżdżalni, a nawet galopu na lonży.
wcale nie tak łatwo się rozluźnic w galopie i siedzieć pewnie w siodle
(co skoro tak frywałyście pad siodłem, to raczej o półsiadzie nie
było mowy)
jeżdże trochę dłuzej niż ty (choc niezbyt długo) i mimo ciągłych ćwiczeń
wolty, przejścia, zebrania i wydłużenia w galopie nie wychodzą mi idelanie
(i pewnie długo jeszcze nie bedą wychodzić)

galop w terenie to fascynyjące przeżycie, ale lepiej sie do niego trochę
przygotować
Re: nauka latania:->
#999
Author: Nika
Date: Wed, 17 Sep 2003 15:07
33 lines
2393 bytes
"Izolda" <jowka@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bk9rva$n2f$1@news.onet.pl...
> swoją drogą, to dość dziwne, że ktos wziął was w teren,
> jesli jeszcze nie potraficie galopować
> chyba lepiej jednak zacząć od ujeżdżalni, a nawet galopu na lonży.

wlasnie ona wyznaje taka szkole, ze pierwszy galop ma byc w terenie. Mysle,
ze kon na ujezdzalni nie jest tak chetny do galopu i trzeba go ciagle
stymulowac. Nie mozna wtedy myslec o dosiadzie. W terenie sa dlugie odcinki,
na ktorych mozna poczuc i wczuc sie  ruch konia. Na ujezdzalni trzeba skupic
sie na wielu rzeczach, na skrecaniu, na odp. utrzymywaniu konia w galopie. w
terenie to one biegna same, poki ich sie nie zatrzyma, a i to jest trudne;-)
BTW nasza trenerka jechala na oklep, bo kobylka miala obtarcie po siodle.
Nie mam pojecia, jak ona to robi, ze nie spada;-)

> wcale nie tak łatwo się rozluźnic w galopie i siedzieć pewnie w siodle
> (co skoro tak frywałyście pad siodłem, to raczej o półsiadzie nie
> było mowy)

nie. Nie byl to galop w polsiadzie, choc polsiad cwiczylysmy. Teraz dopiero
na ujezdzalni mamy szlifowac i galop i dosiad.

> galop w terenie to fascynyjące przeżycie, ale lepiej sie do niego trochę
> przygotować

tez sie dziwilam, ale jak widac sa 2 szkoly
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: nauka latania:->
#1000
Author: Monika
Date: Wed, 17 Sep 2003 15:08
6 lines
1403 bytes
Popieram Izoldę. Też uważam, że pierwsze galopy powinny być na ujeżdżalni.
Tam łatwiej zapanować nad konikiem. A nawet jak się spadnie to na piaseczek
:)
Zastanawiałm się ile juz mam za sobą upadków i tego nie da sie zliczyć. Co
ciekawe ostatnio, po zmianie klubu już mi się nie zdarzają (odpukać). Co
pewnie jest zasługą spokojniejszych konisi.
Re: nauka latania:->
#1001
Author: Monika
Date: Wed, 17 Sep 2003 15:19
6 lines
1569 bytes
Uczyłam w wakację jeździć moją 12 letnią kuzynkę i ona pobiła mój rekord.
Spadła dwa razy w ciągu 5 minut. Spadła, otrzepała się wsiadła, konik od
razu przeszedł do kłusa (a dziecię siedziało na oklep) spadła drugi raz.
Mimo, że się poobijała na drugi dzień nie dała mi pospać tak ją ciągnęło do
konika. A wszystkim początkującym jeźdźcom którzy obawiają się upadku
chwaliła się swoimi i mówiła z uśmiechem "kto nie jeździ - ten nie spada".
Odp: nauka latania:->
#1004
Author: Izolda
Date: Wed, 17 Sep 2003 15:26
17 lines
1570 bytes
>Mysle,
> ze kon na ujezdzalni nie jest tak chetny do galopu i trzeba go ciagle
> stymulowac. Nie mozna wtedy myslec o dosiadzie. W terenie sa dlugie
odcinki,
> na ktorych mozna poczuc i wczuc sie  ruch konia.

dlatego wiele osób twierdzi, że najlepiej uczyć się galopu na lonży.
wtedy można skupic się tylko i wylącznie na dosiadzie
wydaje mi się to dość rozsądne. zresztą nawet osoby długojeżdżące
często poprawiają dosiad właśnie w ten sposób

nauka galopu w terenie wydaje mi się dość ryzykowna,
choć pewnie też jest to jakis sposób

a jesli chodzi o jazdę na oklep, to galop jest o wiele przyjeniejszy od
kłusa :)
Odp: nauka latania:->
#1012
Author: danuta_z
Date: Wed, 17 Sep 2003 16:35
33 lines
2449 bytes
Użytkownik Izolda <jowka@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:bk9puk$hat$1@news.onet.pl...
> :-((((( Pocieszycie? Wyjasnicie?
>
> Kilka tygodni temu pisałam o moim upadku w galopie w terenie
> (nie pierwszym i nie ostatnim).
> Cóż, jesli chcesz jeździc konno, musisz sie pogodzić z tym,
> że nie raz i nie dwa z niego spadniesz. Ale większość upadków
> na szczęście nie ma jakichś tragicznych następstw. Wystarczy wstać,
> otrzepać się i wsiadać znów na konia.
>
> Z mojego doswiadczenia mogę powiedziec, że im cześciej spadam,
> tym mniej się upadków obawiam. Po prostu przekonuję się za każdym razem,
> że to nie jest takie straszne (choc czasem ludzie mówią, że groźnie
wyglądał
> o).
>
> Zresztą po pewnym czasie bedziesz czuła (choc nie zawsze), że koń
> zaczyna kombinować, i nie dasz się tak łatwo wysadzić z siodła.
>
> Nie nalezy się przejmować (choc zawsze trzeba zachowac zdrowy rozsądek),
> bo przecież dużo groźniejsze bywają kontuzjenp. po upadku na rowerze,
> a przecież rzadko ktos rezygnuje z jazdy na rowarze dlatego,
> że z niego spadł, prawda?
>
> Nie mysl za dużo o upadkach i ich skutkach i nie zniechęcaj się :)
>
Z ust mi to wszytko wyjęłąś Izolda. Jest dokładnie tak jak piszesz. A moja
znajoma w przeciągu dwóch miesięcy spadła z konia siedem razy i nic. A
niedawno spadła z roweru i złamała obojczyk. I niech ktoś teraz powie, że
rower jest bezpieczniejszy od konia.
Danuta Z.
Re: nauka latania:->
#1003
Author: Nika
Date: Wed, 17 Sep 2003 18:23
17 lines
1643 bytes
"Monika" <nika_k@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bk9tdj$g9k$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Popieram Izoldę. Też uważam, że pierwsze galopy powinny być na ujeżdżalni.

postanowilysmy z siostra wrocic do starej stadniny, gdzie sa normalne konie
(znaczy duze;-), nie huculki), bo tamta trenerka ma wlasnie zasade, ze w
teren nie pusci, poki nie nauczymy sie galopu.
Tam podszlifujemy umiejetnosci bez ryzykowania w terenie, a potem wrocimy na
huculki, bo taniej;-)

--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: nauka latania:->
#1026
Author: AZI
Date: Wed, 17 Sep 2003 18:49
57 lines
4029 bytes
Witam,

ja zaliczyłam jush 10 gwiazdek w ciągu prawie półtora roku.
Moje upadki były różne. Na ujeżdzalni i w terenie.
Pomijam te przypadkowe czyli koń się poślizgnął na lodzie,
czy wpadł przednimi nogami do rowu (zwałaszcza przy kucu
i moim wzroście w takim wypadku pruje się jak torpeda :-)

Chcialabym dla przykładu opisac, co człowiek robi nie myśląc,
a co się dzieje jak włącza komplikatory.

Upadek pierwszy z konia (życiu):
Otóż przy pierwszych  jazdach galopem na hali, (a hala jest
wielkości niczego sobie) koń na którym jechałam, nagle
w narożniku zerwał się do cwału, przecwałował prostą, drugi narożnik
i na krótkiej prostej wydawało się, że wpadnie na ścianę.
Jako że nie umiałam wtedy sobie radzić z koniem, żeby robił to co ja
chce, więc koń zrobił to co on chciał. Nie dałam rady go zatrzymać,
jedynie pomyślałam: "przecież on nie wpadnie na ścianę, musi skręcić,
tylko w którą stronę??!!" Oczywiście skręcił w narożniku zgodnie
z kierunkiem w jakim cwałował i zatrzymał się do stój, a ja wyleciałam
przodem, trzymajac wodze w rękach zrobiłam salto i wylądowałam
na nogach przed nim. Wszystko było ok, nic mi się nie stało, choć
publika zamarła na chwilę i komentarzy było ze dwa tygodnie później.

Upadek dziesiąty z konia (jak na razie ostatni):
Po dwóch i pół tygodnia niejazdy udało mi się wreszcie dotrzeć do
stadniny. Miałam wybór: duży koń (baaaardzo) który stał tydzień,
mały koń (który stał tesh, nie był jeżdzony tydzień) i duży koń,
który tego dnia pracował i wydawało mi się ze będzie najbezpieczniejszy.
Pomijam, że Wojtek tak na ogół ma bardzo dynamiczne wręcz
ordynarne barany. I z tą myślą wsiadłam na niego i przejeździłam całą
jazdę. Z tą myślą również skakałam na Wojtku przeszkodę - z kłusa i z
galopu.
Podczas jednego skoku w galopie, koń po przeszkodzie zaczął się cieszyć,
czyli opuścił łeb i kręcił nim w obie strony, a ja głupia w panice zamiast
się odchylić zaczęłam się ewakuować przerzucając prawą nogę nad szyją.
Skończyło się na tym, że lewa noga została mi w strzemieniu (moje wszystkie
poprzednie loty były w przód więc problemu tego nie było) i przywaliłam
kolanem prostopadle do podłoża.
Omało co nie skończyło się naderwaniem prawego rogu łękotki. Na razie
wyjechała mi torebka stawowa po wewnętrznej stronie kolana. A w piątek
znowu jadę i nie wiem jak będę anglezować?! Mam iść na USG, ale myślę,
że tym razem mi się upiekło. Została kwestia paru siniaków.

MORAŁ z tego taki, że prawdopodobnie jush nigdy nie będę się ratować
z konia na własną rękę (głowę) chyba, że mnie wyrzuci. Wtedy z pewnością
nic mi się nie stanie.
W takich przypadkach zachodzi tu najzwyklejszy odruch  bezwarunkowy
i warunkowy. Przy tym pierwszym spadamy myśląc po upadku, w tym drugim
najpierw myślimy a potem spadamy - ponieważ człowiek jest sztywny jak kij
te upadki są najgroźniejsze.

--
Pozdrawiam obecnie nieupadkowo
AZI
www.dropzone.pl
Re: nauka latania:->
#1027
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:08
16 lines
1841 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisała:
>  Wyjasnicie?

Wyjaśnić to trzeba coś temu, co Was w teren zabrał. Jeździć to się uczy
ludzi na lonży i na ogrodzonej ujeżdżalni, a nie w terenie, gdzie wszystko
się może zdarzyć. Teren jast dla ludzi, którzy już potrafią jeździć na tyle,
żeby nie trzeba było się o nich bać. Oczywiście, że zawsze można spaść,
nawet ze stojącego spokojnie konia (miałem tak 2 razy, hehe, wcale nie byłem
pijany jakby się mogło w pierwszej chwili wydawać), ale jeżeli bierze się w
teren osoby zupełnie początkujące, żeby "nauczyły sie galopować" to winę za
wszystkie wypadki ponosi instruktor (o ile nim w ogóle jest ten co z Was w
teren zabrał), a nie ptaszki, koniki, traktory, przypadki itp.

Nie wiem, czy Cię to pocieszy, ale są jeszcze stanie, w których na pierwszym
miejscu stoi bezpieczeństwo jeżdżących i nauka zgodna z zasadami sztuki
jeździeckiej.
Re: nauka latania:->
#1015
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:11
14 lines
1603 bytes
Użytkownik "Izolda" <jowka@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bk9puk$hat$1@news.onet.pl...

> Nie nalezy się przejmować (choc zawsze trzeba zachowac zdrowy rozsądek),
> bo przecież dużo groźniejsze bywają kontuzjenp. po upadku na rowerze,
> a przecież rzadko ktos rezygnuje z jazdy na rowarze dlatego,
> że z niego spadł, prawda?

Niby prawda, nigdy nie potłukłem się tak spadając z konia jak glebując z
rowerem. Ale co do rezygnacji to znam jeden przypadek: moja babcia.

Pożyczyła panienką będąc rower od dziadka. Chciała przejechać przez mostek,
ale w niego nie trafiła... Zjechała po drzewie (już bez roweru) do wody.
Więcej nie jeździła.
Re: nauka latania:->
#1029
Author: Csirke
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:15
18 lines
1357 bytes
> Byl to pierwszy
> galop w zyciu. Konie w terenie zupelnie inaczej chodza, strasznie rzucaja
w
> klusie, nie mowiac o galopie....

O masz!
A kto rozsądny do jasnej #$%*@ cholery pozwala na PIERWSZY galop w
terenie???
Przecież to SŁÓW BRAKNIE!!!!!


[wdech-wydech]

W celu zachowania całości rąk, nóg i kręgosłupów proponuję zmienić miejsce
jazd na stadninę z odpowiedzialnymi instruktorami.

Csirke
Re: nauka latania:->
#1030
Author: Csirke
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:17
9 lines
1085 bytes
> stadninę z odpowiedzialnymi instruktorami.
^^^^^^^^

Stajnię miało być.

To z tego zdenerwowania...

Csirke
Re: nauka latania:->
#1011
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:18
15 lines
1771 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości
news:bk9r8j$l49$1@news.onet.pl...
>
> wroce z pokora znow na ujezdzalnie i bede ostro sie uczyc dalej.... tereny
> bardzo weryfikuja umiejetnosci jezdzca....

Weryfikują też rozsądek instruktora. Lepiej zmień instruktora i poćwicz na
maneżu, żeby było w terenie co weryfikować. Naprawdę - i czujesz to przez
skórę - to żadna sztuka się zabić.
Wczoraj w radiu rzucił prezenter pytaniem, które mu widać spać nie dawało:
Dlaczeko kamikadze latali w kaskach?
Pewnie dlatego, że w kasku mieli więcej odwagi. Co nie zmieniało końcowego
efektu. Ale Japończycy wiedzieli, że kamikadze nie wrócą żywi z "wycieczki".
Dlatego przed pierwszym lotem długo ćwiczyli na sucho, na ziemi, siedząc na
krześle z drewnianym drążkiem  w ręce.
Re: nauka latania:->
#1006
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:21
7 lines
1237 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości
news:bk9sl0$p0d$1@news.onet.pl...

> tez sie dziwilam, ale jak widac sa 2 szkoly

Skoła jest jedna, a zabieranie początkujących na galop w terenie to idiotyzm
a nie szkoła.
Re: nauka latania:->
#1005
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:23
9 lines
1327 bytes
Użytkownik "Izolda" <jowka@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bk9tnt$rt2$1@news.onet.pl...

> a jesli chodzi o jazdę na oklep, to galop jest o wiele przyjeniejszy od
> kłusa :)

Niby tak, ale jeśli chodzi o moją szkapę, to dodatkowo kłus na oklep  jest
przyjemniejszy od stępa.
:D
Re: nauka latania:->
#1007
Author: Csirke
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:48
9 lines
1261 bytes
> Skoła jest jedna, a zabieranie początkujących na galop w terenie to
idiotyzm

do tego skrajnie niebezpieczny.

W sumie ciekawa jestem, gdzie instruktor nabył swoje uprawnienia.

Csirke
Re: nauka latania:->
#1037
Author: CICHOCKI
Date: Thu, 18 Sep 2003 06:48
31 lines
2316 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości
news:bk9p1p$edh$1@news.onet.pl...
Konie w terenie zupelnie inaczej chodza, strasznie rzucaja w
> klusie, nie mowiac o galopie.... Przy 3 probie uslyszalam wrzask i ...
> wyprzedzil mnie kon siostry... juz bez niej;-> Z 5 minut nie mogla sie
> ruszyc, potem wstala i dojechalysmy stepem do stajni. Dzis ma wizyte u
> ortopedy, bo wszystko ja boli.... szyja, kregoslup, biodra, tylek;->
......
> i jak tu sie nie bac? Trzeslam sie jeszcze z 2 godziny po jezdzie....
> Spadla na tylek, zaryla w trawe, zrobila pare koziolkow i rabnela glowa
> (chwala wynalazcy toczka!!!!). Po tym boje sie jeszcze
> ardziej:-((((( Pocieszycie? Wyjasnicie?
> --
> Pozdrawiam
> ~~~~~~~~~~~~~
> Nika, Łódź, nika@incar.com.pl

    Witaj, Niko,

    A cóż to za instruktor, który uczy galopować w terenie? Do tego
potrzebna jest ujeżdżalnia i to z miękkim podłożem. Niestety na upadki nic
się nie poradzi. Sam spadałem wielokrotnie i to w różnych, niekiedy
dramatycznych, okolicznościach. Proponuję zapisać się na jakiś rodzaj
gimnastyki, podczas której uczą rozluźniać mięśnie przy padaniu. Tak właśnie
zachowują się niemowlęta. To bardzo pomaga, ale nie jest gwarancją.

    Pozdrawiam i życzę szczęścia. Jeżeli będziesz się bała,
prawdopodobieństwo upadku wzrośnie.

    Dariusz Cichocki
Re: nauka latania:->
#1008
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 07:53
15 lines
1931 bytes
Użytkownik "Csirke" <csirke@poczta.wytnij.to.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bkbkfr$l4m$1@atlantis.news.tpi.pl...

> W sumie ciekawa jestem, gdzie instruktor nabył swoje uprawnienia.

No bez znaczenia. Nawet najlepsze ośrodki organizujące kursy nie
przeprowadzają pa przyszłych instruktorach badań psychologicznych.
Problemem jest jednak to, że nie słyszałem, aby ktokolwiek za stosowanie
takich praktyk stracił uprawnienia i czy to w ogóle możliwe. Nie słyszałem
też, aby ukarano kogoś za prowadzenie jazdy bez uprawnień. Jedyna różnica
polega na odpowiedzialności cywilnej w przypadku wypadku. Tylko że rodzina
ofiary najczęściej ma dość zmartwień i nie ciąga sprawcy po sądach.

A przecież instytucję instruktora wprowadzno dlatego, że prowadzenie jazdy
przez osoby niedoświadczone/nieodpowiedzialne jest niebezpieczne.
Re: nauka latania:->
#1013
Author: KS
Date: Thu, 18 Sep 2003 08:30
12 lines
1449 bytes
Użytkownik "danuta_z" <danuta_z@interia.pl> napisał w wiadomości
news:bka2gu$ctj$1@nemesis.news.tpi.pl...

> Z ust mi to wszytko wyjęłąś Izolda. Jest dokładnie tak jak piszesz. A moja
> znajoma w przeciągu dwóch miesięcy spadła z konia siedem razy i nic. A
> niedawno spadła z roweru i złamała obojczyk. I niech ktoś teraz powie, że
> rower jest bezpieczniejszy od konia.

Nie przesadzaj, rower mimo wszystko Cię nie kopnie, ugryzie lub przygniecie.
Poza tym na rowerze też trzeba umieć jeździć :-)
Kamil
Re: nauka latania:->
#1014
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Thu, 18 Sep 2003 09:33
10 lines
1105 bytes
Użytkownik KS <schizoid@poczta.NOSPAMonet.pl> napisał:
> Nie przesadzaj, rower mimo wszystko Cię nie kopnie, ugryzie lub przygniecie.

No właśnie, i co to z frajda, ten rower? ;P

Pozdrawiam,
Gerard

PS. A od "instruktora" uczącego galopu w terenie to bym uciekał 
gdzie pieprz rośnie.
Odp: nauka latania:->
#1016
Author: Izolda
Date: Thu, 18 Sep 2003 10:59
11 lines
1342 bytes
> Niby prawda, nigdy nie potłukłem się tak spadając z konia jak glebując z
> rowerem. Ale co do rezygnacji to znam jeden przypadek: moja babcia.
>
> Pożyczyła panienką będąc rower od dziadka. Chciała przejechać przez
mostek,
> ale w niego nie trafiła... Zjechała po drzewie (już bez roweru) do wody.
> Więcej nie jeździła.>

:)) Wiesz, jakby mnie koń na pierwszej jeździe ugryzł, zrzucił,
a na koniec kopnął, to nie wiem, czy miałabym ochote na następną ;)
Re: nauka latania:->
#1009
Author: Nika
Date: Thu, 18 Sep 2003 11:01
13 lines
1491 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bkbocl$2kh$2@news.onet.pl...
> A przecież instytucję instruktora wprowadzno dlatego, że prowadzenie jazdy
> przez osoby niedoświadczone/nieodpowiedzialne jest niebezpieczne.

ona ma uprawnienia instruktorskie
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: nauka latania:->
#1031
Author: Nika
Date: Thu, 18 Sep 2003 11:09
19 lines
1759 bytes
"Csirke" <csirke@poczta.wytnij.to.onet.pl> wrote in message
news:bkbikk$m3j$1@nemesis.news.tpi.pl...
> W celu zachowania całości rąk, nóg i kręgosłupów proponuję zmienić miejsce
> jazd na stadninę z odpowiedzialnymi instruktorami.

tak tez bedzie. Wracamy do stajni, gdzie bez nauki galopu w teren nie
puszczaja. Tam nauczymy sie galopowac dobrze i wrocimy na huculki.
BTW siostra jest tylko potluczona, dostala zel i prochy przeciwbolowe. Na
szczescie nic jej sie nie stalo, ale na min tydzien konie ma z
lowy:-( Ortopeda, o dziwo, podyskutowal sobie z siostra o konikach, rasach,
stadninach.... ;-) Troszke sam jezdzi i zna doskonale urazy "pokonne".
Odetchnelam z ulga.....
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: nauka latania:->
#1028
Author: Nika
Date: Thu, 18 Sep 2003 11:18
19 lines
1682 bytes
"Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bkbi61$eqs$1@news.onet.pl...
> Wyjaśnić to trzeba coś temu, co Was w teren zabrał. Jeździć to się uczy
> ludzi na lonży i na ogrodzonej ujeżdżalni, a nie w terenie, gdzie wszystko
> się może zdarzyć. Teren jast dla ludzi, którzy już potrafią jeździć na
tyle,
> żeby nie trzeba było się o nich bać.

no wlasnie niedawno byla dyskusja tutaj, czy pierwszy galop w terenie czy na
ujezdzalni. Sami napisaliscie, ze sa 2 szkoly.... ja juz nic nie lapie.....
Taki sposob na nauke (tylko ten pierwszy raz), byl tu wymieniany jako jedna
ze szkol nauki jazdy...
--
Pozdrawiam
~~~~~~~~~~~~~
Nika, Łódź, nika@incar.com.pl
Malawi, Wiktoria, welonki-  www.incar.com.pl/nika
zwierzaki-  www.astral.lodz.pl/nana
Re: Odp: nauka latania:->
#1017
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Thu, 18 Sep 2003 13:57
12 lines
1334 bytes
Użytkownik Izolda <jowka@poczta.onet.pl> napisał:
>:)) Wiesz, jakby mnie koń na pierwszej jeździe ugryzł, zrzucił,
> a na koniec kopnął, to nie wiem, czy miałabym ochote na następną ;)

Eeeee tam ;) Mi przy pierwszej jeździe koń przydepnął stopę, 
a źrebak wlazł mi na plecy :P Przy trzeciej zaliczyłem 
kopniaka. Teraz to już nie zliczę takich drobiazgów (z kilkoma 
upadkami włącznie), a mimo to nadal kocham koniki. To jest 
właśnie urok przebywania z żywym zwierzęciem ;)

Pozdrawiam,
Gerard
Re: Odp: nauka latania:->
#1018
Author: KS
Date: Thu, 18 Sep 2003 14:09
14 lines
1570 bytes
Użytkownik "Piotr 'Gerard' Machej" <gerard@amber.eu.org> napisał w
wiadomości news:bkcdjr$75f$1@news.onet.pl...

> Eeeee tam ;) Mi przy pierwszej jeździe koń przydepnął stopę,
> a źrebak wlazł mi na plecy :P Przy trzeciej zaliczyłem
> kopniaka. Teraz to już nie zliczę takich drobiazgów (z kilkoma
> upadkami włącznie), a mimo to nadal kocham koniki. To jest
> właśnie urok przebywania z żywym zwierzęciem ;)

Kopnięcia nie nazwałbym "drobiazgiem". Mój pradziadek tak właśnie zginął,
dostał kopytem w łeb... i było po nim.
Ostrożności nigdy za wiele...
Kamil
Re: nauka latania:->
#1010
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 14:32
10 lines
1507 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości
news:bkc3kr$7tl$1@news.onet.pl...

> ona ma uprawnienia instruktorskie

No bo daje się je wszystkim, którzy mają kasę na kurs i jakoś tam trzymają
się w siodle. Nie każdy może być instruktorem, tak samo jak nie każdy może
być policjantem, a kandydatów na policjantów się bada.

Po pierwsze: bezpieczeństwo
Re: Odp: nauka latania:->
#1019
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 14:36
13 lines
1651 bytes
Użytkownik "KS" <schizoid@NOSPAM.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bkced2$bi8$1@news.onet.pl...

> Kopnięcia nie nazwałbym "drobiazgiem". Mój pradziadek tak właśnie zginął,
> dostał kopytem w łeb... i było po nim.
> Ostrożności nigdy za wiele...

W łeb? Był koniem?
Znajomy kowal dostał kopniaka w czoło i...
...żyje! Wciąż pracuje w zawodzie. Nawet śladu nie widać.
Co nie znaczy, że kopniaki są przyjemne. W moim przypadku 80% kopniaków
trafia w mięsień tuż nad prawym kolanem. Niby zabawne, gorzej jak między
jednym a drugim trafieniem był zaledwie tydzień odstępu...
Re: nauka latania:->
#1032
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 14:45
18 lines
1585 bytes
Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości
news:bkc3kr$7tl$2@news.onet.pl...
> Odetchnelam z ulga.....

No i dobrze, że na tym się skończyło. Oczywiście lepiej byłoby nie spadać,
ale jak już to na cztery...


...hmmm...



...litery. Czyli na najcięższą część ciała, jak niektórzy mówią.

Jako instruktor sam zabrałem któregoś razu całkiem początkującą osobę na
przejażdżkę po lesie. Tyle, że oba konie (mój i jej) były baaardzo spokojne,
dobrze się znały, a jej konia trzymałem na lonży. Cała jazda odbyła się
stępem. Strat w ludziach: 0.00, a wszyscy zadowoleni.
Re: Odp: nauka latania:->
#1020
Author: KS
Date: Thu, 18 Sep 2003 14:46
22 lines
1679 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bkcfsp$fnc$1@news.onet.pl...

> W łeb? Był koniem?
> Znajomy kowal dostał kopniaka w czoło i...
> ...żyje! Wciąż pracuje w zawodzie.

Widocznie miał więcej szczęścia...

>Nawet śladu nie widać.

A psychika? ;-)

> Co nie znaczy, że kopniaki są przyjemne. W moim przypadku 80% kopniaków
> trafia w mięsień tuż nad prawym kolanem. Niby zabawne, gorzej jak między
> jednym a drugim trafieniem był zaledwie tydzień odstępu...

Ja dostałem na szczęście raz i to lekko, od wyrywającego się źrebaka.
Takie zdarzenia wiele uczą :-)

Kamil
Odp: Odp: nauka latania:->
#1025
Author: Izolda
Date: Thu, 18 Sep 2003 14:56
9 lines
1309 bytes
> Eeeee tam ;) Mi przy pierwszej jeździe koń przydepnął stopę,
> a źrebak wlazł mi na plecy :P Przy trzeciej zaliczyłem
> kopniaka. Teraz to już nie zliczę takich drobiazgów (z kilkoma
> upadkami włącznie)

No, ale ja straszny tchórz jestem ;)
Teraz te "drobiazgi" tez mi nie przeszkadzają,
ale jakby się wszystkie jednoczeście zdarzyly na pierwszej jeździe,
to nie wiem...
Re: Odp: nauka latania:->
#1021
Author: Tomator
Date: Thu, 18 Sep 2003 15:02
17 lines
1706 bytes
Użytkownik "KS" <schizoid@NOSPAM.poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bkcgii$hcv$1@news.onet.pl...
> > ...żyje! Wciąż pracuje w zawodzie.
> Widocznie miał więcej szczęścia...

Zdecydowanie dużo wiecej.

> >Nawet śladu nie widać.
> A psychika? ;-)

Nic się nie zmieniło. Spóźnia się na rozczyszczanie tak samo jak wcześniej.

> Ja dostałem na szczęście raz i to lekko, od wyrywającego się źrebaka.
> Takie zdarzenia wiele uczą :-)

Najwięcej nauczyły mnie kopniaki które nie trafiły. Kobyła śmigała kopytkami
z prędkością swiatła. Nic dziwnego, ze koń może zabić.
Re: Odp: nauka latania:->
#1024
Author: Piotr 'Gerard' Machej
Date: Thu, 18 Sep 2003 15:26
27 lines
2315 bytes
Użytkownik KS <schizoid@NOSPAM.poczta.onet.pl> napisał:
> Kopnięcia nie nazwałbym "drobiazgiem". Mój pradziadek tak właśnie zginął,
> dostał kopytem w łeb... i było po nim.

Wypadki chodzą po ludziach...

> Ostrożności nigdy za wiele...

Przecież nie mówię, żeby być nieostrożnym i się niczym nie przejmować. 
Chodzi mi o to, że takie wypadki nie muszą być od razu przyczyną 
rezygnacji z przebywania wśród koni ;)
Swoją drogą, z ostrożnością też nie można przesadzać. U nas w stajni 
kilka dziewczyn już się normalnie boi czyścić tylne kopyta Bony. 
Rezultat jest taki, że stają z boku, sięgają daleko ręką i ledwo 
trzymają nogę, w drugiej ręce trzymając kopystkę. Jak to widzę, to 
od razu je przeganiam i wolę sam wyczyścić kopyta, bo gdyby w takim 
momencie kopnęła (a potrafi się zamachnąć), to mogłaby je trafić 
prosto w głowę. Bo o tym, że nie uda się przy takim ustawieniu 
powstrzymać konia przed kopnięciem, chyba nie muszę nikogo przekonywać?
Więc jeszcze raz - ostrożność, ale nie panika. Nie popadajmy w skrajności.
Swoją drogą, szkoda, że podczas nauki jazdy konnej większość instruktorów 
zapomina o przekazaniu wiedzy na temat podstawowych zasad bezpieczeństwa 
(gdzie stać podczas czyszczenia konia, kopyt, żeby nie owijać uwiązu 
wokół dłoni itp.). Jak powiedzą, żeby obchodzić zad, to jest dobrze.

Pozdrawiam,
Gerard
Re: Odp: nauka latania:->
#1022
Author: sq1euo
Date: Thu, 18 Sep 2003 22:04
25 lines
1894 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bkcfsp$fnc$1@news.onet.pl...

> W łeb? Był koniem?
> Znajomy kowal dostał kopniaka w czoło i...
> ...żyje! Wciąż pracuje w zawodzie. Nawet śladu nie widać.

Czy to moze Krzysiek??:)))

> Co nie znaczy, że kopniaki są przyjemne. W moim przypadku 80% kopniaków
> trafia w mięsień tuż nad prawym kolanem. Niby zabawne, gorzej jak między
> jednym a drugim trafieniem był zaledwie tydzień odstępu...

A ja nie dostalem od 4 lat,..a moj Rylis nigdy mnie nie kopnal,..nawet nie
probowal. Za to moj brat dostal kiedys od niego w brzuch,..przelecial z 3
metry w powietrzu i....nic mu sie nie stalo,...nawet brzuch go nie bolal -
CUD!!


--
Jarek (SQ1EUO)
sq1euo@stud.pam.szczecin.pl
sq1euo@wp.pl
GG: 1277234
Re: Odp: nauka latania:->
#1023
Author: Tomator
Date: Fri, 19 Sep 2003 17:33
21 lines
2218 bytes
Użytkownik "sq1euo" <sq1euo@wp.pl> napisał w wiadomości
news:bkdc9i$7vf$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Czy to moze Krzysiek??:)))

Tak, ten sam. Krzysztof T. "T" jak Terminator... :oD

> A ja nie dostalem od 4 lat,..a moj Rylis nigdy mnie nie kopnal,..nawet nie
> probowal. Za to moj brat dostal kiedys od niego w brzuch,..przelecial z 3
> metry w powietrzu i....nic mu sie nie stalo,...nawet brzuch go nie bolal -
> CUD!!

Jako medyk (przyszły) na pewno wiesz, że mimo dobrego samopoczucia istnieje
ryzyko poważnych urazów wewnętrznych (pęknięcie bodajże śledziony).
Tak więc na wszelki wypadek zaleca sie kopniętym w brzuch odpowiednie
badanie. O kopniętych w głowę już nie wspominam.
(Jak sobie przypomnę jak niebezpieczne było stażowanie w Zakrzowie... Raz
odwiedziłem szpital (mam piękny portret RTG), a powinienem dwa razy... ale
zdjęcie nogi nie byłoby już takie fajne, poza tym w gipsie chyba głupio się
na koniu jeździ. Wolałem nie próbować no i w końcu jakoś przeszło (PO
stażu). Żeby było weselej wcale nie spadłem z konia, wszystkie wypadki byłby
"naziemne")
Odp: nauka latania:->
#1033
Author: danuta_z
Date: Sun, 21 Sep 2003 15:21
21 lines
1646 bytes
Użytkownik Tomator <tomator@poczta.onet.pl> w wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:bkcgfv$h3o$1@news.onet.pl...
> Użytkownik "Nika" <nika@incar.com.pl> napisał w wiadomości
> news:bkc3kr$7tl$2@news.onet.pl...
> > Odetchnelam z ulga.....
>
> No i dobrze, że na tym się skończyło. Oczywiście lepiej byłoby nie spadać,
> ale jak już to na cztery...
>
>
> ...hmmm...
>
>
>
> ...litery. Czyli na najcięższą część ciała, jak niektórzy mówią.
>
O nie! Nie na cztery litery! Kiedyś tak spadłam, potem przez trzy tygodnie
miałam trudności z chodzeniem, a na konia mogłam usiąść tylko na oklep, bo
siodło było za twarde...
Danuta Z.
Re: nauka latania:->
#1034
Author: Tomator
Date: Sun, 21 Sep 2003 19:00
9 lines
1446 bytes
Użytkownik "danuta_z" <danuta_z@interia.pl> napisał w wiadomości
news:bkkfni$5j9$1@nemesis.news.tpi.pl...

> O nie! Nie na cztery litery! Kiedyś tak spadłam, potem przez trzy tygodnie
> miałam trudności z chodzeniem, a na konia mogłam usiąść tylko na oklep, bo
> siodło było za twarde...

Kiedyś lądowałem na twardy grunt, o czym już pisałem. I jednak cieszę się,
ze toczek miałem na głowie, a nie na tyłku.
Re: nauka latania:->
#1035
Author: GraS
Date: Sun, 21 Sep 2003 19:48
9 lines
1360 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bkkshk$a8j$1@news.onet.pl...
>> Kiedyś lądowałem na twardy grunt, o czym już pisałem. I jednak cieszę
się,
> ze toczek miałem na głowie, a nie na tyłku.

>  Hm, no tak , bo zazwyczaj to go nosisz na tyłku:P
>
Re: nauka lądowania
#1036
Author: Tomator
Date: Sun, 21 Sep 2003 20:03
2 lines
1227 bytes
No właśnie nie, bo na głowie i dlatego bolał mnie tyłek. W przeciwnym razie
by mnie nie bolał. W ogóle już nic by mnie nie bolało.
Re: nauka latania:->
#1002
Author: Iza Wójcik
Date: Tue, 30 Sep 2003 17:38
9 lines
1327 bytes

> Uczyłam w wakację jeździć moją 12 letnią kuzynkę i ona pobiła mój rekord.
> Spadła dwa razy w ciągu 5 minut.
>

Moj rekord to 12 razy w ciagu jednej 45 minutowej lekcji. ;-))

Iza Wójcik
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads