Thread View: alt.pl.konie
6 messages
6 total messages
Started by Marzena
Sun, 14 Sep 2003 17:43
zlamany kon
Author: Marzena
Date: Sun, 14 Sep 2003 17:43
Date: Sun, 14 Sep 2003 17:43
16 lines
1776 bytes
1776 bytes
Pisze poniewaz mamy dosc powazny problem. jest w stajni nowy kon,niedawno zmienil wlasciciela, chodzi o to ze kon po prostu jest zlamany w szyji,kazda proba nawiazania kontaktu konczy sie chowaniem glowy do piersi, osoba ktora na naiej jezdzi jezdzi dobrze,ta kobyla ucieka od reki ale nie od tej reki tylko po prostu byly wlasciceial mial nawyk wciskania konskiej szczeki w piers. kobyla nie potrafi sie teraz rozluznic,nawet na dlugich wodzach ucieka,no a kazda proba postawienia na pomoce konczy sie chowaniem.. nadmienie ze kobyla chodzi obecnie na pustej,grubej oliwce sprengera.wiec na pewno nie chodzi tu o wedzidlo. w takim razie jak z takim koniem pracowac? na lonzy chodzi tak co 2 dni,chodzi w dlugie tereny,ale na ujezdzalni po prostu albo chodzi rozwleczona kiedy ma lozniejsze wodze albo schowana przy probie zganaszowania. macie jakies pomysly/doswiadczenie w pracy z takim koniem?
Re: zlamany kon
Author: KS
Date: Mon, 15 Sep 2003 07:46
Date: Mon, 15 Sep 2003 07:46
25 lines
1908 bytes
1908 bytes
Użytkownik "Marzena" <awia@op.pl> napisał w wiadomości news:bk29dp$fk2$1@nemesis.news.tpi.pl... > Pisze poniewaz mamy dosc powazny problem. > jest w stajni nowy kon,niedawno zmienil wlasciciela, > chodzi o to ze kon po prostu jest zlamany w szyji,kazda proba nawiazania > kontaktu konczy sie chowaniem glowy do piersi, > osoba ktora na naiej jezdzi jezdzi dobrze,ta kobyla ucieka od reki ale nie > od tej reki tylko po prostu byly wlasciceial mial nawyk wciskania konskiej > szczeki w piers. > kobyla nie potrafi sie teraz rozluznic,nawet na dlugich wodzach ucieka,no a > kazda proba postawienia na pomoce konczy sie chowaniem.. > nadmienie ze kobyla chodzi obecnie na pustej,grubej oliwce sprengera.wiec na > pewno nie chodzi tu o wedzidlo. > w takim razie jak z takim koniem pracowac? > na lonzy chodzi tak co 2 dni,chodzi w dlugie tereny,ale na ujezdzalni po > prostu albo chodzi rozwleczona kiedy ma lozniejsze wodze albo schowana przy > probie zganaszowania. > macie jakies pomysly/doswiadczenie w pracy z takim koniem? > > >
Re: zlamany kon
Author: KS
Date: Mon, 15 Sep 2003 07:57
Date: Mon, 15 Sep 2003 07:57
17 lines
1560 bytes
1560 bytes
Użytkownik "Marzena" <awia@op.pl> napisał w wiadomości news:bk29dp$fk2$1@nemesis.news.tpi.pl... > macie jakies pomysly/doswiadczenie w pracy z takim koniem? Przyznam, że jestem mało obeznany z pracą końmi, ale może moja sugestia nie będzie niemądra. Tak sobie myślę, że może dobrze byłoby tego konia zostawić w spokoju na jakiś czas, np. 3 miesiące, albo pół roku, najlepiej pozwolić mu trochę zdziczeć, no i później ujździć od nowa? Nie wiem, czy to się praktykuje, i czy dałoby się w ten sposób "wymazać" pamięć tego konia, ale może takie "wyresetowanie" okaże się pomocne? Wiem, że to pewnie brzmi naiwnie, ale może jest wykonalne? Pozdrawiam, Kamil
Re: zlamany kon
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Mon, 15 Sep 2003 09:53
Date: Mon, 15 Sep 2003 09:53
14 lines
1688 bytes
1688 bytes
Użytkownik "Marzena" <awia@op.pl> napisał w wiadomości news:bk29dp$fk2$1@nemesis.news.tpi.pl... >kon po prostu jest zlamany w szyji,kazda proba nawiazania > kontaktu konczy sie chowaniem glowy do piersi, heh, co ja polecam?? jazda w teren, gdzie kon czuje sie o wiele swobodniej, o ile ten kon lubi jazde terenowa i nie spina sie w lesie. polecam reke z przodu, dluzsza wodze i mocne jechanie do reki - niech sobie nawet popedzi, choc idealem bedzie po portsu rowne tepo i dojzedzanie zadu do BARDZO stabilnej, nieruchomej niskiej reki. jesli lazowanie to raczej luzny czambon;) sugerowalabym odjescie od pomyslu ustawiania mocno konia, raczej jazda w stylu zycia wedzidla z reki. przede wszystkim jednak nie nalezy sie spieszyc. pozdrawiam
Re: zlamany kon
Author: Tomator
Date: Mon, 15 Sep 2003 13:14
Date: Mon, 15 Sep 2003 13:14
10 lines
1582 bytes
1582 bytes
Nie ganaszować. Może po paru miesiącach się uspokoi. Tak czy inaczej konia jechać trzeba od zadu, aby się wyciągnął w przód, jednak uważając przy tym, aby nie ganaszować. Przytrzymać tylko na krótko, żeby zwolnić, gdy idzie za szybko. Oczywiście jechanie do przodu też jest trudne kiedy nie można konia przytrzymać zeby nie szedł za szybko. I tak nie ma gwarancji, że będzie dobrze, ale jeździłem kiedyś na koniu który miał tendencje do przeganaszowywania się (choć nie był "złamany") i w zasadzie nigdy mu to nie przeszło, ale skłoniony do pracy od zadu szedł jak trzeba. Tak samo na wędzidle, kantarze czy hakamore. Zatem dużo cierpliwości życczę.
Re: zlamany kon
Author: Tomator
Date: Mon, 15 Sep 2003 19:26
Date: Mon, 15 Sep 2003 19:26
15 lines
1670 bytes
1670 bytes
Użytkownik "KS" <schizoid@poczta.NOSPAMonet.pl> napisał w wiadomości news:bk3rfb$p10$1@news.onet.pl... > w ten sposób "wymazać" pamięć tego konia, ale może takie "wyresetowanie" > okaże się pomocne? Zresetować na pewno byłoby dobrze, tylko gdzie ten guzik??? W wymazywaniu pamięci pomocne są ponoć elektrowstrząsy, ale nie jestem niestety psychiatrą, zeby wypisać receptę ;o) Ale oczywiście, dać koniowi czas żeby się wyluzował. Niekoniecznie jednak Posyłać konia na trawę, lepiej żeby w pracy stwierdził, że tak już nie trzeba. Czytałem też że poprzez siłowe ganaszowanie młodego konia uszkadza się mięśnie w szyi. A to już ponoć nieodwracalne jest.
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads