Thread View: alt.pl.konie
34 messages
34 total messages
Started by bella
Thu, 06 Nov 2003 18:58
pytanie
Author: bella
Date: Thu, 06 Nov 2003 18:58
Date: Thu, 06 Nov 2003 18:58
36 lines
2428 bytes
2428 bytes
Witam po raz pierwszy na grupie. (choc grupe czytam) zaintrygowana watkiem "pordzcie jesli potraficie" postanowilam i ja sie poradzic. Moja corka 11 lat uczy sie jezdzic od ponad roku (wrzesien zeszlego roku) Uczy ja 3 panie (w zaleznosci, ktora akurat jest) Sama zauwazylam, ze wiecej "robi" z jedna z nich juz tlumacze.. o co mi chodzi Umie klusowac, galopowac, skakac przez przeszkody na wysokosc ok. pasa. Ostatnia przeszkoda przez jaka skakala to troj (cos tam) sory ja nie bardzo sie znam ale chodzi o to ze jedna belka jest niska, druga wyzsza a trzecia najwyzsza i kon musi przez to wszystko za jednym zamachem przeskoczyc :) mam nadzieje ze dobrze wyjasnilam Wszystkie 3 Panie bardzo corke chwala, ze ma dobry dosiad i dobrze skacze. Jednak od dluzszego czasu nie zauwazylam nic nowego, tak jakby wciaz tylko szlifowala to co umie (z jedna Pania nei skacze bo Pani sie boi) I teraz moje pytanie: Czy powinnam sie zainteresowac postepami corki mimo, ze Panie sa zadowolone? Czy powinnam dalej pozylac corke na lekcje, uznajac, ze tak wlasnie wyglada nauka. Ja nie znam sie na jezdzie konnej, nie wiem co powinna opanowac w ciagu roku, moze po waszych postach sie okaze ze umie juz duzo, moze ze malo, moze ze lekcje polegaja wlasnei na jezdzie w kolko raz stepem, raz klusem raz galopem i od czasu do czasu skok przez przeszkode ? Chodzi mi o wyjasnienie .. jak to jest ? Nawet mi glupio przed corka, ze tak sie na tym nie znam Mam nadzieje, ze pomozecie mi sie "doszkolic" w tym temacie. aha w lecie na lekcjach jezdzila w teren co bardzo lubi. bede bardzo zobowiazana za odpowiedz b. -- Jeśli chcesz napisać do mnie usuń [usunxxx] z mojega adresu!
Re: pytanie
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Thu, 06 Nov 2003 22:53
Date: Thu, 06 Nov 2003 22:53
5 lines
1286 bytes
1286 bytes
musialabym zobaczyc corke;) nie licz na to, ze postepy rosna wraz z wysokoscia przeszkod. jesli jezdzi tylko rok, wazne jest, aby szlifowala podstawy i pnowanie nad koniem. polecam troche jazdy ujezdzeniowej. moze warto by sie zastanwoic nad dierzawa jakiegos poniaka i rozpoczeciem bawienia sie w sport?? chyba ze corka chce jezdzic tylko rekreacyjnie.
Re: pytanie
Author: Natchniuza
Date: Fri, 07 Nov 2003 06:40
Date: Fri, 07 Nov 2003 06:40
13 lines
1530 bytes
1530 bytes
Użytkownik "..::Loc'hlaith::.." <ensheass@wp.pl> napisał w wiadomości news:boejbu$bi0$1@news.onet.pl... > warto by sie zastanwoic nad dierzawa jakiegos poniaka i rozpoczeciem > bawienia sie w sport?? chyba ze corka chce jezdzic tylko rekreacyjnie. Ja rowniez uwazam, ze przyszedl czas na sporcik. Rekreacyjna jazda ma to do siebie, ze pozniej staje sie nudna i niczego wiecej sie nauczyc nie mozna. Pomysl nad dzierzawa konia, nad porzadnym trenerem a nie instruktorem. Powodzenia zycze! -- Natchniuza www.markus.horsesport.pl
Re: pytanie
Author: danuta_z
Date: Fri, 07 Nov 2003 07:52
Date: Fri, 07 Nov 2003 07:52
8 lines
1281 bytes
1281 bytes
> Rekreacyjna jazda ma to do > siebie, ze pozniej staje sie nudna O przepraszam bardzo! Mnie się nie nudzi. Czy na padoku można pozwolić koniowi gnać "ile fabryka dała"? Na pewno nie, bo by się człowiek zabił. No, właśnie. Pozdrawiam z grzbietu kobyłki, która kocha galop. Danuta Z.
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:08
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:08
17 lines
1619 bytes
1619 bytes
Użytkownik "danuta_z" <danuta_z@poczta.interia.pl> napisał w wiadomości news:bofj5h$3o$1@atlantis.news.tpi.pl... > Czy na padoku można pozwolić > koniowi gnać "ile fabryka dała"? A spróbuj mu zabronic. Przecież koń biega szybciej od Ciebie. Chyba, żeby go po prostu nie puszczać na padok. > Na pewno nie, bo by się człowiek zabił. A niby dlaczego? Nie stawaj mu na drodze, to nic Ci się nie stanie. > Pozdrawiam z grzbietu kobyłki, która kocha galop. Na ujeżdżalni to co innego. Galopuje się powoli, a szybko jeździ się kłusem. Przynajmniej "po ujeżdżeniowemu". 3M się grzywy.
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:19
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:19
20 lines
2130 bytes
2130 bytes
No, to zależy co to za jazda. Jeżeli rekreacyjna, to mniej więcej umie już chyba wszystko co w rekreacji umieć należy. Oczywiście z wyjątkiem doświadczenia, które pozwala poradzić sobie (prawie) w każdej sytuacji. Ale na to trzeba tak czy inaczej dużo czasu. I robienia mniej więcej tego co robi. (Ta dziwna przeszkoda nazywa się tripplebarre, o ile niższe drągi wysunięte są przed górne; w przeciwnym razie jest to po prostu stacjonata) Jeżeli chcesz żeby córka startowała w zawodach, to inna historia. W tym momencie powinnaś porozmawiać o tym z instruktoką. Jeżeli w ośrodku, w którym bywacie jest sekcja sportowa, należy się może nią zainteresować. Albo zmienić stajnię na taką gdzie jazdy prowadzi trener (trener, instruktor sportu, lub instruktor rekreacji - z wynikami) i tam zacząć trenować. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że jak się człowiek nie zna, to trudno mu wybrać trenera, który się zna najlepiej i który nie będzie uczył rzeczy złych. W dodatku każdy jest najmądrzejszy, a reszta to barany. Czyli, hmmm... szczęścia potrzeba. Ale możesz też zapytać na grupie, jaki jest najbardziej polecany trener/instruktor w Twojej okolicy.
Re: pytanie
Author: Michal Baszynski
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:28
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:28
13 lines
1220 bytes
1220 bytes
On Fri, 7 Nov 2003 07:40:11 +0100, "Natchniuza" <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> wrote: >Rekreacyjna jazda ma to do siebie, ze pozniej staje sie nudna i niczego >wiecej sie nauczyc nie mozna. oj, mylisz sie i to bardzo :-) to sport jest nudny - nic, tylko w kolko jezdzenie po praktycznie takich samych ujezdzalniach ;-P Pozdr Michal
Re: pytanie
Author: bella
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:41
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:41
22 lines
1744 bytes
1744 bytes
Dnia 2003-11-07 10:19, Użytkownik Tomator napisał: Serdecznie wszystkim dziekuje za odpowiedzi. Nie bardzo rozumiem co znaczy dzierzawa poniaka? Czy ktos by mi to na chlopski rozum... ? > Najgorsze jest w tym wszystkim to, że jak się człowiek nie zna, to trudno mu > wybrać trenera, który się zna najlepiej i który nie będzie uczył rzeczy > złych. W dodatku każdy jest najmądrzejszy, a reszta to barany. Czyli, > hmmm... szczęścia potrzeba. Ale możesz też zapytać na grupie, jaki jest > najbardziej polecany trener/instruktor w Twojej okolicy. No wlasnie .. Zauwazylam, ze "koniara" i "danuta_z" jest z mojego miasta. Czy moge napisac do ktorejs z was na priv? zeby nie zasmiecac grupy? pozdrawiam b. -- Uwaga! Jeśli chcesz napisać do mnie - usuń [usunxxx] z mojego adresu.
Re: pytanie
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:49
Date: Fri, 07 Nov 2003 09:49
7 lines
1379 bytes
1379 bytes
znajdz stajnie, gdzie wlaciciel ma konie "pony" czyli kucyki, ktore nadaja sie do sportu. napisz do mnie gdzie mieszkasz , apostaram sie Ci cos zlokalizowac. dzierzawa polega na tym, ze placisz co mieiac za utrzymanie konia wstajni, ale jest on twoj na wylacznosc, tak, jakbys byla jego wlascicielka, z tym ze nie jestes obciazana kosztami ewentualnego weterynarza.
Re: pytanie
Author: danuta_z
Date: Fri, 07 Nov 2003 10:10
Date: Fri, 07 Nov 2003 10:10
4 lines
1080 bytes
1080 bytes
Pisz śmiało. Cieszę się, że już jest nas trzy, chociaż nadal Bartoszewo górą. Pozdrawiam Danuta Z.
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 10:11
Date: Fri, 07 Nov 2003 10:11
43 lines
3232 bytes
3232 bytes
Użytkownik "bella" <belunia@[usunxxx]autograf.pl> napisał w wiadomości news:bofouo$295$1@atlantis.news.tpi.pl... > Serdecznie wszystkim dziekuje za odpowiedzi. > Nie bardzo rozumiem co znaczy dzierzawa poniaka? > Czy ktos by mi to na chlopski rozum... ? To jest jak kupno konia bez kupowania konia. Czyli pokrywasz koszt utrymania konia (+coś tam dla właściciela), a w zamian koń jest do Twojej dyspozycji. Jest wiele stajni w których na tej zasadzie ludzie trenują jeździectwo, nie musząc kupować koni, a mogąc traktować je jak własne, czyli np. mając wyłączność ich użytkowania na czas dzierżawy, co daje np. gwarancję, że setki przygodnych ludzi nie zaprzepaszczą tego, co z trudem udało się osiągnąć na ostatnim treningu. Poza tym instnieje też coś takiego jak półdzierżawa, czyli płaci się połowę i dysponuje się koniem przez połowę czasu (np. co drugi dzień) w uzgodnieniu (najlepiej) z drugim półdzierżawcą. W przypadku półdzierżawy powstają jednak czasem konflikty wynikające z ograniczenia wyłączności, o czym wspomniałem wcześniej. Dzierżawa ma swoje zalety: nie trzeba konia kupować, ma się konia tak-jakby-na-własność, łatwo zakończyć dzierżawę. Dzierżawa ma swoje wady: właściciel może konia odebrać, wydzierżawić komuś innemu lub sprzedać i to tuż przed zawodami. Ośrodki prowadzące działalność sportową na swoich koniach raczej tego nie robią, bo żyją z dzierżawy i udzielania lekcji dzierżawcom (tudzież ich potomstwu), ale różnie może być, szczególnie jeżeli chodzi o konie, które udało się wysoko wyszkolić, a ich wartość stała się znaczna (za co zapłacił - podwójnie, kasą i pracą - dzierżawca). Kupno konia ma swoje zalety: będąc włascicielem możesz z koniem zrobić wszystko na co tylko pozwalają prawa fizyki, fantazja oraz ustawa o ochronie zwierząt i nik(t) nie ma nic do tego. Kupno konia ma swoje wady: 1. Trzeba wyłożyć kasę na początek, 2. łatwo konia kupić, trudno sprzedać, 3. można kupić konia sprawnego inaczej (i patrz punkt 2.) nie zdając sobie z tego sprawy, 4. w razie czego trzeba konia leczyć liczyć tylko na siebie 5.córka urośnie lub się zniechęci i patrz p. 2.
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 10:22
Date: Fri, 07 Nov 2003 10:22
32 lines
2702 bytes
2702 bytes
Uzytkownik "Michal Baszynski" <mbaszyns@ga.ze.ta.pl.> napisal w wiadomosci news:rvomqvku4rl1vghh56e12emm2r8m87lqv0@4ax.com... > On Fri, 7 Nov 2003 07:40:11 +0100, "Natchniuza" > <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> wrote: > > >Rekreacyjna jazda ma to do siebie, ze pozniej staje sie nudna i niczego > >wiecej sie nauczyc nie mozna. > > oj, mylisz sie i to bardzo :-) > to sport jest nudny - nic, tylko w kolko jezdzenie po praktycznie > takich samych ujezdzalniach ;-P Alez to wlasnie jazda rekreacyjna polega (czesto) na robieniu za kazdym razem tego samego na tej samej ujezdzalni i wtedy robi sie nudna. Jazda sportowa to bez przerwy nowe wyzwania, bo zawsze jest cos nowego czego mozna sie do spólki z koniem nauczyc. I wcale nie jest to jazda w kólko, bo jezdzi sie kola, kólka, ósemki, wezyki, proste, piruety itp, w dodatku steprm, klusem, galpoem, a zeby bylo ciekawiej to mozna jeszcze ciagiem piaffem lub pasazem a na dokladke do tylu. Mozna jeszcze skakac przez rózne rzeczy z koniem lub zostawiajac go przed przeszkoda, zeby sie nie meczyl. Przed i po treningu jazda w teren na rozgrzewke lub rozstepowanie, a kon sportowy to jak klasowy samochód w porównaniu z jakims polonezem. Inna jakosc. No i po osiagnieciu pewnego poziomu robi sie te wszystkie kólka, wezyki, slalomy i wyskoki na parkurach i czworobokach w calej Europie, od Minska po Londyn. Oczywiscie rekreacyjnie tez mozna sie zabawic, pojechac na rajd ze Sczecina do Lublina i z powrotem przez Hamburg, czemu nie. Chcialem tylko powiedziec, ze i jedno i drugie moze sie wydawac komus nudne, ale ani jedno ani drugie nudne byc nie musi, a granica miedzy sportem a rekreacja jest plynna.
Re: pytanie
Author: bella
Date: Fri, 07 Nov 2003 11:14
Date: Fri, 07 Nov 2003 11:14
20 lines
1513 bytes
1513 bytes
Dnia 2003-11-07 11:11, Użytkownik Tomator napisał: > To jest jak kupno konia bez kupowania konia. > Czyli pokrywasz koszt utrymania konia (+coś tam dla właściciela), a w zamian > koń jest do Twojej dyspozycji. Aha czyli mam rozumiec, ze na tym koniu nikt wiecej nei bedzie jezdzil tylko moja corka? To one sie na to nie zgodza .. Pozatym corka za kazdym razem dostaje innego konia - czy to dobrze? b. -- Uwaga! Jeśli chcesz napisać do mnie - usuń [usunxxx] z mojego adresu.
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 11:47
Date: Fri, 07 Nov 2003 11:47
35 lines
2693 bytes
2693 bytes
Użytkownik "bella" <belunia@[usunxxx]autograf.pl> napisał w wiadomości news:bofug7$eb7$1@nemesis.news.tpi.pl... > Aha > czyli mam rozumiec, ze na tym koniu nikt wiecej nei bedzie jezdzil tylko > moja corka? Tak, dzierżawa polega na tym właśnie. > To one sie na to nie zgodza .. No bo jeżeli koń jest rekreacyjny, to jeździ na nim dużo ludzi co daje więcej kasy niż by było zysku z dzierżawy. Z drugiej strony idzie zima i zainteresowanie będzie mniejsze, w wtedy może im się to zacząć opłacać. Za to Tobie przestanie, bo skoro i tak mało kto na konie przyjdzie, to efekt będzie ten sam a zapłacisz tylko za jazdy. > Pozatym corka za kazdym razem dostaje innego konia > - czy to dobrze? W zasadzie dobrze, bo trzeba umieć jeździć na różnych koniach - wówczas doświadczenia są bogatsze a umiejętności bardziej uniwersalne, zatem lepsze, bo wiedza większa. W niskich klasach, czyli takim małym sporcie bez wielkich wymagań można pozwolić sobie na jeżdżenie na koniu użytkowanym przez inne osoby, szczególnie jeżeli koń dobry i instruktorzy dbają o poziom. Dopóki można robić postępy i starty w zawodach są udane, można kierować się zasadą "nie naprawiaj czego nie zepsułeś" i jeździć tak jak jest. Jeżeli jednak chce się przejść do sportu, dobrze jest mieć konia na wyłączność. To jak z komputerem przy którym pracuje kilka osób - potem ikonki nie tam gdzie trzeba, śmietnik w folderach itp. Jeździectwo jest sportem zespołowym, gdzie trzeba się zgrać z partnerem na którym się siedzi, aby rozumieć się bez wątpliwości "o co komu chodzi" - wtedy można wygrywać.
Re: pytanie
Author: bella
Date: Fri, 07 Nov 2003 12:57
Date: Fri, 07 Nov 2003 12:57
29 lines
2090 bytes
2090 bytes
Dnia 2003-11-07 12:47, Użytkownik Tomator napisał: > Użytkownik "bella" <belunia@[usunxxx]autograf.pl> napisał w wiadomości > news:bofug7$eb7$1@nemesis.news.tpi.pl... > > > No bo jeżeli koń jest rekreacyjny, to jeździ na nim dużo ludzi co daje > więcej kasy niż by było zysku z dzierżawy. Z drugiej strony idzie zima i > zainteresowanie będzie mniejsze, w wtedy może im się to zacząć opłacać. Za > to Tobie przestanie, bo skoro i tak mało kto na konie przyjdzie, to efekt > będzie ten sam a zapłacisz tylko za jazdy. Rozumiem Serdecznie dziekuje za wyjasnienia. Porozmawiam jeszcze z dziewczynami z mojego miasta o instruktorach i przez zime przemysle to wszystko. Nie wiem tylko od kogo to zalezy czy to ma byc jazda rekreacyjna czy sportowa ? Czy powinanm Pania o to zapytac? Czy raczej poprosic? Wiem, ze corka najbardziej lubi lekcje gdy sa skoki ale w terenie tez lubi jezdzic :) b. Uwaga! Jeśli chcesz napisać do mnie - usuń [usunxxx] z mojego adresu.
Re: pytanie
Author: Michal Baszynski
Date: Fri, 07 Nov 2003 13:49
Date: Fri, 07 Nov 2003 13:49
66 lines
3894 bytes
3894 bytes
On Fri, 7 Nov 2003 11:22:25 +0100, "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote: >Alez to wlasnie jazda rekreacyjna polega (czesto) na robieniu za kazdym >razem tego samego na tej samej ujezdzalni i wtedy robi sie nudna. a kto tu mowi o samej ujezdzalni? Prace tylko na samej ujezdzalni to ja najczesciej widuje wlasnie u "sportowcow" Praca praca, ale kon tez potrzebuje troche rozrywki i urozmaicenia a nie tylko ujezdzalni. A to, ze nie czuje sie sportowcem wynika nie z tego, ze poza wozeniem tylka nic nie robie, ale na tym, ze robie to dla siebie, a nie dla wynikow. A czesto latwiej konia czegos nowego nauczyc na spacerze, gdzies na polance w lesie czy na lace niz na ujezdzalni. A w terenie zawsze jest ciekawiej, a to jakis row do przeskoczenia, a to zwalone drzewo, a to latem jakies czeresnie lub jesienia sad z jablkami po drodze ;-), a to znow jakas strasznie niebezpieczna lodowka w rowie przy drodze, sarenki w lesie, zjazdy i podjazdy pod rozne gorki, kilometrowe galopy po prostych i nie tylko prostych drogach, lakach, lasach.. na ujezdzalni to sie nie zmiesci ;-) >Jazda sportowa a widzisz - akurat dla mnie jazda rekreacyjna to nie tylko wozenie tylka po ujezdzalni w kolko. Jedyna roznica miedzy moja jazda rekreacyjna a Twoja sportowa to to, ze nie robie tego dla wynikow tylko swojej i konia przyjemnosci (lacznie z wakacyjnymi parotygodniowymi wyjazdami co roku w inne okolice) A wiekszosc naszych "sportowcow" to niestety tylko hala i hala albo ujezdzalnia, konia luzem na padok tez nie pusci zeby sobie taki drogi kon krzywdy przypadkiem nie zrobil.. Czy to jest normalne? Ja w kazdym badz razie dziekuje bardzo za takie towarzystwo i wole byc rekreantem. >Przed i po treningu jazda w teren na rozgrzewke lub rozstepowanie, jazde w teren tez trzeba rozplanowac, tez potrzebna jest rozgrzewka, tez potrzebne jest schlodzenie. Gdzie tu roznica? >a kon portowy to jak klasowy samochód w porównaniu z jakims polonezem. ales przywalil ;-) To skoro moj rekreant to polonez (walewicki angloarab po Emetycie) to co Ty za mercedesa masz? ;-) >No i po osiagnieciu pewnego poziomu robi sie te wszystkie kólka, >wezyki, slalomy i wyskoki na parkurach i czworobokach w calej Europie, od >Minska po Londyn. po trzech latach kilkukrotnego w ciagu roku kursowania na trasie Polska-Londyn i dalej na pogranicze angielsko-szkockie juz mam tego troche dosc ;-) Gdybym mial jeszcze konia ze soba ciagac to bylaby tragedia ;-) >Chcialem tylko powiedziec, ze i jedno i drugie moze sie wydawac komus nudne, >ale ani jedno ani drugie nudne byc nie musi, a granica miedzy sportem a >rekreacja jest plynna. oczywiscie, wszystko trzeba robic z glowa i jakos to wyposrodkowac, tak aby wszystkie strony (kon tez) mialy z tego pozytek i zadowolenie A niestety z moich obserwacji wynika, ze sport w polskim wydaniu to dla konia tylko ciezka praca Pozdr Michal
Re: pytanie
Author: Michal Baszynski
Date: Fri, 07 Nov 2003 13:51
Date: Fri, 07 Nov 2003 13:51
15 lines
1384 bytes
1384 bytes
On Fri, 7 Nov 2003 10:49:40 +0100, "..::Loc'hlaith::.." <ensheass@wp.pl> wrote: > dzierzawa polega na tym, ze placisz co mieiac za utrzymanie >konia wstajni, ale jest on twoj na wylacznosc, tak, jakbys byla jego >wlascicielka, z tym ze nie jestes obciazana kosztami ewentualnego >weterynarza. to juz zalezy od umowy. Kiedys, gdy ja dzierzawilem to umowa byla taka, ze wszystko (weterynarz, kowal, sprzet jezdziecki) bylo na mojej glowie Pozdr Michal
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 14:35
Date: Fri, 07 Nov 2003 14:35
53 lines
5120 bytes
5120 bytes
Masz rację, ludzie, którzy jeżdżą sportowo tylko dla wyników i dowartościowania i boją się nochal poza halę wyściubić sami sobie robia na złość. Jadą potem z koniem na zawody w obce miejsce i albo im szkapa nerwowo nie wyrabia, albo jest tak spokojna i flegmatyczna, że wyrabia nerwowo, ale nie wyrabia normy. Jazda w teren jest podstawowym elementem szkolenia konia, bo uczy go odwagi, równowagi, pozwala się psychicznie wyluzować i daje koniowi przyjemność. Moja kobyła zawsze przed i po treningu była w lesie - jest bardzo żywa, ale nie płoszy się bez sensu (najbardziej boi się lania batem - choć sama nie obrywa, zdaje się czuć razy spadające na inne konie znajdujące się w pobliżu), a na ujeżdżalni wykonuje ćwiczenia z chęcią, bo jest to dla niej zabawa (w czym utwierdzają ją przysmaki i pieszczoty), a nie tylko codzienne kręcenie się w kółko. No i każę ją puszczać na wybieg kiedy tylko się da, bo co komu po koniu-pierdole, który sam sobie krzywdę robi? Moja sobie krzywdy nie robi, więc wybieg jest dla niej normalną rzeczą (a może zamieniłem miejscami przyczynę ze skutkiem?). Teraz jest to nawet ważniejsze, bo jazda niestety tylko na ujeżdżalni z racji popołudniowych egipskich ciemności stała się koniecznością. Poza weekendem oczywiście. Jazda konna - nieważne czy rekreacyjna czy sportowa - powinna zawsze odbywać się dla przyjemności zarówno jeźdźca jak i konia. Zawsze. Kiedy któryś z nich traci przyjemność, jazda traci sens. No i potem widać konie, które robią coś bo muszą i jeźdźców, którzy za wszelką cenę chcą osiągnąć to czy tamto, żeby się pokazać na zawodach, lub nie dostać "w dziób" od taty z dużym brzuszkiem a jeszcze większą ambicją. Tymczasem jazda dla przyjemności - przyjemności samej jazdy, ale też przyjemności uczenia się i pokonywania barier (nie mylić ze stacjonatą 215cm) - nie jest utopią. Udział w zawodach nie polega na wygrywaniu za wszelką cenę, najlepiej pokazuje to coubertenowska idea igrzysk olimpijskich, mówiąca, że nie wynik jest ważny, ale uczestnictwo. Zawody powinny być świętem, możliwością sportowej rywalizacji, zabawą dla publiczności, zawodników i koni. Nie zaś męczarnią (mimo oczywistego zmęczenia fizycznego zapewniającego twardy sen). Idąc dalej wątkiem sportowym należy zauważyć, ze racjonalny trening (mający niewiele wspólnego z "ja ci pokażę ty głupi koniu") prowadzi do rozwinięcia mięśni, układu krążenia itp, zwinności i koordynacji ruchowej, pozwalając nie tylko dokonać koniowi więcej, ale przede wszystkim robić to długo i bez kontuzji. Tu sprawdza się powiedzenie "sport to zdrowie". Niestety, pospieszna pogoń za "wynikami", moda na nazywanie zganaszowanych na siłę koni końmi zebranymi i dążenie do takiego "zebrania", urządzanie konkursów potęgi skoku na każdym treningu to nie sport a głupota, a są u nas dość powszechne, co składa się na negatywny obraz ogółu "sportowców" w oczach "rekreantów". Z drugiej strony niski poziom umiejątności i/lub zaangażowania instruktorów sprawia, że trudno nauczyć się dobrze jeździć, co z kolei składa się na negatywny obraz "rekreantów" w oczach "sportowców" - którzy często praktykując wciąż błędy wyniesione z rekreacji miewają jednak większe pojęcie (a przy tym nierzadko nieporównanie większe mniemanie o sobie). Osobiście nie neguję jazdy rekreacyjnej (ba, jestem nawet jej instruktorem) i uważam, że nawet sportowcy przyjamniej raz w tygodniu powinni pojechać sobie rekreacyjnie w teren. Wspaniałe bartoszewskie tereny były jednym z ważnych atutów przy wyborze stajni. Z drugiej strony sport nie polega na męczeniu - czy raczej zamęczaniu - biednego konia. W sporcie - tak samo lub nawet bardziej nież w rekreacji - kon musi być energiczny, wesoły i chętny do tego co my nazywamy pracą, a co koń powiniem traktować jako zabawę.
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 14:55
Date: Fri, 07 Nov 2003 14:55
40 lines
3573 bytes
3573 bytes
> Nie wiem tylko od kogo to zalezy czy to ma byc jazda rekreacyjna czy > sportowa ? > Czy powinanm Pania o to zapytac? Czy raczej poprosic? > Wiem, ze corka najbardziej lubi lekcje gdy sa skoki ale w terenie tez > lubi jezdzic :) > Jak tu niedawno napisałem granica między jazdą sportową a rekreacyjną jest płynna. Ludzie, którym udało się pokonać parkur klasy L (czyli w zasadzie najniża klasa (przeszkody do 100cm) oprócz LL (80cm max)) uważają się czasem za Wielkich Sportowców, a w zasadzie to jeszcze można nazwać rekreacją. Ogólnie jednak za jazdę sportową uważa się działania ukierunkowane na udział w zawodach. Myślę, że należy zapytać córkę czy chce startować w zawodach i jeżeli chce, to porozmawiać z instruktorkami. Jeżeli lubi skakać, to może trenować skoki. Jeżeli lubi ujeżdżenie (na początku chyba mało kto lubi, ale jak się człowiek wciągnie...) to może trenować ujeżedżenie. Jeżeli lubi skoki w terenie i nie ma obrzydzenia względem ujeżdżenia, to może trenować WKKW (wszechstronny konkurs konia wierzchowego, składający się z 3 prób: ujeżedżenie, cross (teren z przeszkodami), skoki (na parkurze)) Jeżeli woli długie tereny bez skoków, może trenować rajdy długodystansowe. Jeżeli na wodze woła "lejce" to może zająć się powożeniem. A jeżeli lubi jeździć na stojąco, szczególnie na stojąco na rękach, to może zainteresuje się woltyżerką. Oczywiście może w dalszym ciągu jeździć rekreacyjnie i też nie ma w tym niczego złego, to nie szkoła, nie trzeba regularnie zdawać do następnej klasy. No i przede wszystkim nie na się co spieszyć i nadmiernie wysilać na tych koniach. Dziecko czasu ma dużo, a kręgosłup jeden. Nadmierna intensywność treningów może się później zemścić. Niewiem przy tym jaka intensywność jest "nadmierna" ale np. pan Misztal (swego czasu mistrz Plski w ujeżdżeniu) zaczynał mając dwie dychy na karku (nie chodzi o to, że się garbił tak, że mógł na karku pieniadze wozić) i teraz będąc dziś całkiem siwym codziennie jeździ nie skarżąc się na zdrowie, czego nie można powiedzieć o wielu młodych jeszcze ludziach zaczynających w dzieciństwie. Jeździć można i trzeba, ruch to zdrowie i jest jak lekarstwo - przedawkowanie bywa niezdrowe. No, nie chcę strszyć. Po prostu trzeba uważać. Jeden koń w dzierzawie nie powinien zaszkodzić. Czterech już nie radzę.
Re: pytanie
Author: Michal Baszynski
Date: Fri, 07 Nov 2003 15:38
Date: Fri, 07 Nov 2003 15:38
10 lines
1166 bytes
1166 bytes
On Fri, 7 Nov 2003 15:35:32 +0100, "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> wrote: ... nic dodac, nic ujac Pozdr Michal
Re: pytanie
Author: bella
Date: Fri, 07 Nov 2003 15:42
Date: Fri, 07 Nov 2003 15:42
22 lines
1729 bytes
1729 bytes
Dnia 03-11-07 15:55, Tomator napisał(a): > Jeżeli(...) Serdecznie dziekuje za te odpowiedz. To mnie utwierdzilo tylko w przekonaniu, ze nauka mojej corki jest jak najbardziej poprawna :) A wiec teraz w zimie jazda w ujezdzalni, a na wiosne zobaczymy co bedzie :) Wydawalo mi sie ze sa jakies "stopnie" jak klasy w szkole, ktore mozna w jakims tam okreslonym czasie osiagnac.. Jesli jest tak jak mowisz, to chyba najwazniejsza jest jazda dla przyjemnosci swojej i konia :) Moze na wiosne i ja sie skusze na nauke :) Na rzie pilnie bede was czytac, coby nie zadawac glupich pytan :) pozdrawiam serdecznie b. -- Jeśli chcesz napisać do mnie usuń [usunxxx] z mojega adresu!
Re: pytanie
Author: Natchniuza
Date: Fri, 07 Nov 2003 18:41
Date: Fri, 07 Nov 2003 18:41
17 lines
1695 bytes
1695 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:bofo30$j9t$1@news.onet.pl... > Na ujeżdżalni to co innego. Galopuje się powoli, a szybko jeździ się kłusem. > Przynajmniej "po ujeżdżeniowemu". A propos, galopuje sie powoli... Nie przesadzajmy z tym. Potem konczy sie to w ten sposob, ze wiekszosc koni w nizszych klasach ujezdzenia (L, czasem P) zamiast galopowac idzie czterotaktem! Kon ma galopowac mocno, aktywnie, ale nie ma zapieprzac. A takim ujezdzeniowcom sie wydaje, ze super, bo wolno, a tymczasem w ogole nie ma galopu! -- Natchniuza www.markus.horsesport.pl www.zbroslawice.horsesport.pl
Re: pytanie
Author: Natchniuza
Date: Fri, 07 Nov 2003 18:46
Date: Fri, 07 Nov 2003 18:46
31 lines
2475 bytes
2475 bytes
Uzytkownik "Michal Baszynski" <mbaszyns@ga.ze.ta.pl.> napisal w wiadomosci news:rvomqvku4rl1vghh56e12emm2r8m87lqv0@4ax.com... > oj, mylisz sie i to bardzo :-) Powiem Ci moze, jak wygladaja jazdy rekreacyjne w znajomych mi klubach, a okoliczne osrodki znam chyba wszystkie (mieszkam na Slasku). Bierzesz sobie konika albo dostajesz juz osiodlanego, potem stepujesz w kolko 10 minut na zadzie innego konia, potem klusujesz w kolko na zadzie innego konia (o ile kon przed Toba w ogole zaklusuje), nastepnie stepujesz znowu chwilke, potem przez 20 minut pierwszy kon z zastepu probuje zagalopowac, jak mu sie uda, to galopujesz dwa okrazenia, jak sie nie uda to rozpedzasz konia w klusie do nieziemskich wrecz predkosci, zeby w koncu zagalopowac, az nagle sie okazuje, ze sorry lamusie, godzina minela, idziemy do stajni. Instruktor w tym czasie stoi na srodku ujezdzalni z zalozonymi rekami i znudzony spoglada na zegarek, czasem wysila sie strasznie i wrzeszczy: "Pieta na dol, palce do konia, plecy prosto." Nie powiesz mi, ze to nie jest nudne. > to sport jest nudny - nic, tylko w kolko jezdzenie po praktycznie > takich samych ujezdzalniach ;-P Sport nie jest nudny. Choc moze byc. rekreacja teoretycznie rowniez moze nie byc nudna. Ale o tym juz ladnie napisal Tomator, mnei pozostaje podpisac sie pod jego slowami :) Pozdrawiam, -- Natchniuza www.markus.horsesport.pl www.zbroslawice.horsesport.pl
Re: pytanie
Author: Anaa
Date: Fri, 07 Nov 2003 19:42
Date: Fri, 07 Nov 2003 19:42
13 lines
1495 bytes
1495 bytes
Natchniuza wrote: [ciacho] > Instruktor w tym czasie stoi na srodku ujezdzalni z zalozonymi rekami i > znudzony spoglada na zegarek, czasem wysila sie strasznie i wrzeszczy: > "Pieta na dol, palce do konia, plecy prosto." ehhh... to nie tylko ja tak mialam? fajnie:> W Wawie duuuuza liczba stajni preferuje taki styl hmm... 'uczenia'. Niestety. Ludziom sie nie chce:/ Na cale szczescie teraz mam lepiej;) I jeżdżę częściej. I w ogóle cud miód i orzeszki. Marta
Re: pytanie
Author: Natchniuza
Date: Fri, 07 Nov 2003 19:49
Date: Fri, 07 Nov 2003 19:49
11 lines
1373 bytes
1373 bytes
Użytkownik "Anaa" <lorilay@go2.pl> napisał w wiadomości news:bogsik$7cd$1@news.onet.pl... > ehhh... to nie tylko ja tak mialam? fajnie:> Tak ma niestety chyba wiekszosc rekreantow. -- Natchniuza www.markus.horsesport.pl www.zbroslawice.horsesport.pl
Re: Odp: pytanie
Author: Anaa
Date: Fri, 07 Nov 2003 20:04
Date: Fri, 07 Nov 2003 20:04
11 lines
1467 bytes
1467 bytes
Izolda wrote: [ciasteczko] No ja tez mam teraz inaczej;) Podobnie jak Ty z tym ze ide powoli w skoczki malutkie bardziej niz w el. ujezdzenia. Juz napisalam wszystko raz ale jakos dziwnie ta wiadomosc sie wyswietlala wiec ja skasowalam:> W kazdym razie jazda juz w niedziele i mam nadzieje ze kun nie bedzie mnie tak zlewac totalnie jak wczoraj... ehhh..;) Marta
Odp: pytanie
Author: Izolda
Date: Fri, 07 Nov 2003 20:05
Date: Fri, 07 Nov 2003 20:05
15 lines
1435 bytes
1435 bytes
> Tak ma niestety chyba wiekszosc rekreantow. A ja mam inaczej :))) Kazda jazda inna, mnóstwo ćwiczeń, wolt, przekątnych, przejść, kłus ćwiczebny, wydłużony zebrany, galop ze stępa, kłusa, z miejsca. Łopatki, trawesy (to już nie każdy). Fajnie, prawda? Tylko, niestety, nie skaczemy. Ale i tak uważam, że nieżle trafiłam :)) Pozdrawiam, uradowana perspektywą jutrzejszej jazdy
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 22:41
Date: Fri, 07 Nov 2003 22:41
16 lines
1704 bytes
1704 bytes
Użytkownik "Natchniuza" napisała: > > A propos, galopuje sie powoli... Nie przesadzajmy z tym. Potem konczy sie to > w ten sposob, ze wiekszosc koni w nizszych klasach ujezdzenia (L, czasem P) > zamiast galopowac idzie czterotaktem! Kon ma galopowac mocno, aktywnie, ale > nie ma zapieprzac. A takim ujezdzeniowcom sie wydaje, ze super, bo wolno, a > tymczasem w ogole nie ma galopu! No jasne... Nie można galopować bez galopu, tak samo jak Titanic niezbyt dobrze sprawdził się w roli lodołamacza. Napisałem "powoli", ale w domyśle pozostaje zasada nr1: po pierwsze ruch naporzód. Może przyjąłem to za zbyt oczywiste.
Re: pytanie
Author: Tomator
Date: Fri, 07 Nov 2003 22:49
Date: Fri, 07 Nov 2003 22:49
11 lines
1630 bytes
1630 bytes
Użytkownik "bella" <belunia@[usunxxx]autograf.pl> napisał w wiadomości news:bogeak$n2g$1@news.rsk.pl... > Moze na wiosne i ja sie skusze na nauke :) Gorąco polecam. Przynajmniej spróbować trzeba, a dla dorosłych ludzi frajda to nawet większa. Ale po co czekać do wiosny, zima idzie, a to idealny sposób aby się rozgrzać! :o) > Na razie pilnie bede was czytac, coby nie zadawac glupich pytan :) Ponoć są tylko głupie odpowiedzi. Mam nadzieję, że udaje mi się ich unikać ;o)
Re: pytanie
Author: Natchniuza
Date: Sat, 08 Nov 2003 07:29
Date: Sat, 08 Nov 2003 07:29
13 lines
1525 bytes
1525 bytes
Użytkownik "Tomator" <tomator@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości news:boh731$4m4$1@news.onet.pl... > naporzód. Może przyjąłem to za zbyt oczywiste. Tomator, dla mnie to tez jest oczywiste, ale dla wielu deptaczy czworobokow niestety nie ;) Tak mnie na refleksje wzielo, to sie wtracilam :) -- Natchniuza www.markus.horsesport.pl www.zbroslawice.horsesport.pl
Re: pytanie
Author: bella
Date: Sat, 08 Nov 2003 10:12
Date: Sat, 08 Nov 2003 10:12
24 lines
1957 bytes
1957 bytes
Dnia 03-11-07 21:05, Izolda napisał(a): >>Tak ma niestety chyba wiekszosc rekreantow. > > > A ja mam inaczej :))) > Kazda jazda inna, mnóstwo ćwiczeń, > wolt, przekątnych, przejść, kłus ćwiczebny, > wydłużony zebrany, galop ze stępa, kłusa, z miejsca. > Łopatki, trawesy (to już nie każdy). Wiekszosc z tych slow slyszalam, niektore nawet wiem jak sie wykonuje. Do tego dochadza skoki! Musze wiec powiedziec, ze tam gdzie chodzi moja corka tez wykonuje sie duzo roznorodnych cwiczen. Pani nie stoi w srodku z zalozonymi rekami, lecz caly czas obserwuje i pomaga cwiczacemu. Duzo sie ucze czytajac was :) Pozdrawiam wszystkich b. -- Jeśli chcesz napisać do mnie usuń [usunxxx] z mojega adresu!
Re: pytanie
Author: Michal Baszynski
Date: Sat, 08 Nov 2003 10:45
Date: Sat, 08 Nov 2003 10:45
12 lines
1287 bytes
1287 bytes
On Fri, 7 Nov 2003 19:46:48 +0100, "Natchniuza" <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> wrote: >Powiem Ci moze, jak wygladaja jazdy rekreacyjne w znajomych mi klubach, i dlatego ja po 1.5 roku jezdzenia konno wydzierzawilem konika :-) A po kolejnym 1.5 roku on juz byl moj :-) Chciec to moc :-) Pozdr Michal
Re: pytanie
Author: Natchniuza
Date: Sat, 08 Nov 2003 21:38
Date: Sat, 08 Nov 2003 21:38
14 lines
1564 bytes
1564 bytes
Uzytkownik "Michal Baszynski" <mbaszyns@ga.ze.ta.pl.> napisal w wiadomosci news:9khpqvseok2ofln44kan091r4aa613c07n@4ax.com... > Chciec to moc :-) Alez ja nie jezdze rekreacyjnie. Kiedys oczywiscie tez tak jezdzilam, jak kazdy z nas. Ale wtedy nie zauwazalam wielu rzeczy. Dzis po prostu uwaznie obserwuje rekreacyjna dzialalnosc chociazby mojego klubu... i .... szkoda gadac. -- Natchniuza www.markus.horsesport.pl www.zbroslawice.horsesport.pl
Re: pytanie
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Sun, 09 Nov 2003 22:07
Date: Sun, 09 Nov 2003 22:07
1 lines
1103 bytes
1103 bytes
u jmnie wszystyko ale bez weterynarza
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads