🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

5 total messages Started by Wojciech "Spook" Sura Sat, 08 Mar 2008 14:36
Blog jeździecki - cd.
#16706
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sat, 08 Mar 2008 14:36
47 lines
3630 bytes
Witam!

Wiosna za oknami, sesja zakończona sukcesem, egzamin licencjacki zaliczony, 
trzeba zabrać się za palenie zbędnych kalorii zdobytych podczas okresu 
sesyjnego :)

Pierwsza notatka jest taka, że do mojej kolekcji dwóch wysyp z konia 
dołączyły dwie kolejne. Poleciałem jeszcze przed sesją z Niwy w Książu. 
Pierwszy upadek był tylko po części z mojej winy: na teren stadniny wjechał 
jakiś <ocenzurowano> na skuterze i zaraz po przejechaniu szlabanu wdusił gaz 
do dechy, a ja oczywiście byłem wtedy obok. Klacz wybiła się z czterech nóg 
na bok - tyle jeszcze wysiedziałem, bo przypuszczałem, że coś takiego zrobi. 
Ale potem byłem święcie przekonany, że ostro zagalopuje, a tymczasem paskuda 
wycięła kopa w powietrze. Ja już w półsiadzie, klacz jeszcze mi trochę zadem 
pomogła i grzecznie przefrunąłem jej ponad szyją i poleciałem na lewo. Druga 
wysypa już ewidentnie z mojej winy; pierwsze zagalopowanie zrobiłem w pełnym 
siadzie i wszystko poszło świetnie, ale potem któraś z lasek powiedziała mi, 
żebym jeździł w półsiadzie, bo w pełnym siadzie Niwa bardzo pędzi, a ja 
kretyn posłuchałem. Ponadto bardzo nieelastycznie trzymałem wodze - klacz w 
galopie zwolniła i schyliła głowę, a ja grzecznie przeleciałem jej nad 
szyją, dla odmiany w prawą stronę.

Przyznam, że przed drugą wysypą byłem święcie przekonany, że klacz zaczęła 
wybijać z zadu - dopiero instruktor powiedział mi, co się działo. Natomiast 
trzeci raz już jej się nie udało mnie zrzucić - gdy znów schylała w galopie 
głowę, puściłem na chwilę wodzę, by po chwili zebrać je ponownie i 
kontynuować galop.

Dziś jeździłem na Fujiyamie, ale to jest taka prawie-jak klacz marzenie :) 
Grzeczna, spokojna, niepłochliwa, posłuszna; w Książu instruktorką jest 
teraz pani Ania Piotrowska (jeśli ktoś jest z okolic Wałbrzycha, powinien ją 
znać ze środowiska jeździeckiego :)) i zabrała się ostro za nasz dosiad, 
więc mam nadzieję go wreszcie doszlifować :)

Niestety, będę miał teraz dwutygodniową przerwę w jazdach - za tydzień 
jestem w Krakowie, zaś za dwa są święta, tough luck. Na pocieszenie będę 
mógł się poruszać na siatkówce na którą udało mi się zapisać w ramach WFu na 
uczelni - ale to nie to samo :)

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||    www.spook.freshsite.pl      / _ """*!
! ||_____||        spook at op.pl         / '  | ""!
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\ '!
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ ! 
Re: Blog jeździecki - cd.
#16707
Author: Rycesz Czesuaf
Date: Sat, 08 Mar 2008 15:37
12 lines
1410 bytes
Wojciech "Spook" Sura napisał(a):

> Witam!
>
A krócej?

Nie potrafisz? To ja pomogę -
WYPIERDALAJ Z MOJEJ GRÓPY!!!!!!1111!!!!JEDEN111!!!


--
dzieńdobry!
Re: Blog jeździecki - cd.
#16708
Author: ! JÓSEF ! PIŁSÓCKI !
Date: Sat, 08 Mar 2008 15:46
12 lines
1132 bytes
Wojciech "Spook" Sura pisze:

> Przyznam, że przed drugą wysypą byłem święcie przekonany, że klacz 
> zaczęła wybijać z zadu 

a co wyplówała s zadó sperme?


-- 
! MGR ! JIÓSEF ! PILSÓCKI !
! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ !
! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ !
Re: Blog jeździecki - cd.
#16709
Author: Tomator
Date: Fri, 14 Mar 2008 06:05
39 lines
3085 bytes
Użytkownik "Wojciech "Spook" Sura":

> Pierwszy upadek był tylko po części z mojej winy: na teren stadniny 
> wjechał jakiś <ocenzurowano> na skuterze i zaraz po przejechaniu szlabanu 
> wdusił gaz do dechy, a ja oczywiście byłem wtedy obok.

To pewnie był rycesz czesuaw, ten, który nigdy nie potrafi się stosownie 
zachować.

> Klacz wybiła się z czterech nóg na bok - tyle jeszcze wysiedziałem, bo 
> przypuszczałem, że coś takiego zrobi. Ale potem byłem święcie przekonany, 
> że ostro zagalopuje, a tymczasem paskuda wycięła kopa w powietrze.

Przez chwilę miałem nadzieję, że trafiła w czesia, ale chyba byś napisał...

> Ja już w półsiadzie, klacz jeszcze mi trochę zadem pomogła i grzecznie 
> przefrunąłem jej ponad szyją i poleciałem na lewo.

No to nie po części, tylko całkiem z Twojej winy gleba nastąpiła. Gdy się 
koń płoszy, to się siedzi i koniec, żadne tam wygłupy i półsiady - półspady. 
Zadek w siodło i niech się wali i pali, a go stamtąd nie ruszasz. Choćby po 
to właśnie, żeby qń nie zagalopował i nie przozdobił Tobą ściany albo 
ogrodzenia, zależy w którą stronę pobiegnie.

> Druga wysypa już ewidentnie z mojej winy; pierwsze zagalopowanie zrobiłem 
> w pełnym siadzie i wszystko poszło świetnie, ale potem któraś z lasek 
> powiedziała mi, żebym jeździł w półsiadzie, bo w pełnym siadzie Niwa 
> bardzo pędzi, a ja kretyn posłuchałem.

Nie wierz nigdy kobiecie... ;o)
Może laska tak się tłukła w siodle, że kobyła próbowała od niej uciec... A 
półsiad wcale nie oznacza pochylania się do przodu, żeby zaraz fikać przez 
łopatkę. NAuczyła mnie tego pewna folblutka Nikodema, która ZAWSZE potrafiła 
zatrzymać się w miejscu. A galop na młodym koniu w półsiadzie wykonywać 
należy, więc tak też czyniłam. Znając jej możliwości, półsiad utrzymywałem w 
pozycji odpowiedniej - i słusznie, bo pewnego razu wylądowałbym jakieś 3m 
przed koniem. Ale nie wylądowałem.

Powodzenia w dalszej karierze :o) 
Re: Blog jeździecki - cd.
#16710
Author: Rycesz Czesuaf
Date: Fri, 14 Mar 2008 06:55
53 lines
3414 bytes
Tomator napisał(a):

> Użytkownik "Wojciech "Spook" Sura":
>
>> Pierwszy upadek był tylko po części z mojej winy: na teren stadniny
>> wjechał jakiś <ocenzurowano> na skuterze i zaraz po przejechaniu
>> szlabanu wdusił gaz do dechy, a ja oczywiście byłem wtedy obok.
>
> To pewnie był rycesz czesuaw, ten, który nigdy nie potrafi się
> stosownie zachować.
>
>> Klacz wybiła się z czterech nóg na bok - tyle jeszcze wysiedziałem,
>> bo przypuszczałem, że coś takiego zrobi. Ale potem byłem święcie
>> przekonany, że ostro zagalopuje, a tymczasem paskuda wycięła kopa w
>> powietrze.
>
> Przez chwilę miałem nadzieję, że trafiła w czesia, ale chyba byś
> napisał...
>
>> Ja już w półsiadzie, klacz jeszcze mi trochę zadem pomogła i
>> grzecznie przefrunąłem jej ponad szyją i poleciałem na lewo.
>
> No to nie po części, tylko całkiem z Twojej winy gleba nastąpiła. Gdy
> się koń płoszy, to się siedzi i koniec, żadne tam wygłupy i półsiady
> - półspady. Zadek w siodło i niech się wali i pali, a go stamtąd nie
> ruszasz. Choćby po to właśnie, żeby qń nie zagalopował i nie
> przozdobił Tobą ściany albo ogrodzenia, zależy w którą stronę
> pobiegnie.
>
>> Druga wysypa już ewidentnie z mojej winy; pierwsze zagalopowanie
>> zrobiłem w pełnym siadzie i wszystko poszło świetnie, ale potem
>> któraś z lasek powiedziała mi, żebym jeździł w półsiadzie, bo w
>> pełnym siadzie Niwa bardzo pędzi, a ja kretyn posłuchałem.
>
> Nie wierz nigdy kobiecie... ;o)
> Może laska tak się tłukła w siodle, że kobyła próbowała od niej
> uciec... A półsiad wcale nie oznacza pochylania się do przodu, żeby
> zaraz fikać przez łopatkę. NAuczyła mnie tego pewna folblutka
> Nikodema, która ZAWSZE potrafiła zatrzymać się w miejscu. A galop na
> młodym koniu w półsiadzie wykonywać należy, więc tak też czyniłam.
> Znając jej możliwości, półsiad utrzymywałem w pozycji odpowiedniej -
> i słusznie, bo pewnego razu wylądowałbym jakieś 3m przed koniem. Ale
> nie wylądowałem.
>
> Powodzenia w dalszej karierze :o)

morzesz krucej?

aha - koń cie kopnoł?


--
dzieńdobry!
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads