🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

11 total messages Started by Wojciech "Spook" Sura Sat, 17 Nov 2007 21:45
Blog jeździecki - cd.
#16429
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sat, 17 Nov 2007 21:45
53 lines
4295 bytes
Witam!

Obiecałem wcześniej, że napiszę coś na temat mojej poprzedniej jazdy na 
Delcie. Nie będę się rozpisywał za bardzo: jazda była jedną wielką porażką. 
Klacz przeze mnie paskudnie zaciągnięta zirytowała się i zaserwowała kilka 
takich galopów po ujeżdżalni, że zastanawiałem się, czy w pewnym momencie 
nie będzie próbowała jechać po ścianach - nie muszę chyba dodawać, że 
zagalopowania były bez polecenia. Zero walorów edukacyjnych, wyszedłem z 
jazdy poirytowany na siebie ze względu na twardą rękę i na stan klaczy - z 
jazdy wyszła mokruteńka (oczywiście ze zdenerwowania). Jako okoliczności 
łagodzące mogę podać jedynie fakt, że podobno bardzo długo wcześniej nie 
chodziła: kilka tygodni wcześniej jeździłem na niej na ujeżdżalni, ba - 
skakałem małą stacjonatę i jazda była świetna i bezproblemowa. Tym niemniej 
jazda składała się w większości z moich błędów, co zalicza ją do kategorii 
najmniej udanych.

Dziś, z kolei, jeździłem na młodziutkiej, trzyletniej Iwie. Jest to średniej 
wysokości skarogniadoszka - podczas jazdy wyraźnie dało się wyczuć fakt, że 
klacz jeszcze do końca nie łapie o co chodzi podczas jazd - slalomy w stępie 
po ścianie, odmowa skoczenia belki (belka oparta o ścianę - wysokość 
przeszkody mniej więcej 15-20 cm) i szarpanie głową (acz spowodowane zapewne 
znów moją twardą ręką). Z przeszkodą było ciekawie, bo odniosłem wrażenie, 
że klacz po prostu nie wie, czego od niej się wymaga: gdy pojechałem tą 
belkę za kolegą, skoczyła ją bez problemów z kłusa, podobnie przeszła przez 
nią w stępie. Klacz jest mięciusieńka, chodzący fotel - kłus wysiadywany to 
była czysta przyjemność, nawet bez strzemion. Dziś miałem okazję odświeżyć 
trochę wspomnień i bez strzemion również pogalopowałem. Z tym też był pewien 
problem - za pierwszym razem galopowałem za kolegą, który szedł spokojnym, 
powolnym galopem: Iwa jednak nie mogła się do niego przekonać i albo 
galopowała szybko, wjeżdżając na ogon Egidy przede mną, albo szła bardzo 
szybkim kłusem (nie muszę chyba mówić, że jazda takim kłusem bez strzemion 
do specjalnych przyjemności nie należy :)). Za drugim razem pojechałem sam i 
przegalopowałem całe kółko bez specjalnych problemów. Ostatni raz galopem 
bez strzemion jechałem jakieś cztery lata temu :) Mój problem polega jedynie 
na tym, że galop bez strzemion (w tym na oklep) sprowadza się do czegoś 
pomiędzy półsiadem a pełnym siadem - łatwo utrzymać równowagę, ale o 
technice możemy sobie pomarzyć.

Poza tym kupiłem sobie kamizelkę - jutro przetestuję ją podczas jazdy, 
wreszcie mam coś w czym wyglądam (nie: dobrze wyglądam, tylko wyglądam w 
ogóle. W dresie w którym jeździłem wcześniej zdecydowenie *nie wyglądałem*).

Jeśli będzie działo się coś ciekawego, to zapewne napiszę. Najwyraźniej 
przestraszyliście się trolli, a szkoda.

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||    www.spook.freshsite.pl      / _ """*!
! ||_____||        spook at op.pl         / '  | ""!
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\ '!
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ ! 
Re: Blog jeździecki - cd.
#16430
Author: ßloo taî
Date: Sat, 17 Nov 2007 23:01
53 lines
4568 bytes
Wojciech "Spook" Sura <spook.no@unwanted_mail.op.pl> :
> Witam!
> Obiecałem wcześniej, że napiszę coś na temat mojej poprzedniej jazdy na 
> Delcie. Nie będę się rozpisywał za bardzo: jazda była jedną wielką
> porażką.  Klacz przeze mnie paskudnie zaciągnięta zirytowała się i
> zaserwowała kilka  takich galopów po ujeżdżalni, że zastanawiałem się,
> czy w pewnym momencie  nie będzie próbowała jechać po ścianach - nie
> muszę chyba dodawać, że  zagalopowania były bez polecenia. Zero walorów
> edukacyjnych, wyszedłem z  jazdy poirytowany na siebie ze względu na
> twardą rękę i na stan klaczy - z  jazdy wyszła mokruteńka (oczywiście ze
> zdenerwowania). Jako okoliczności  łagodzące mogę podać jedynie fakt, że
> podobno bardzo długo wcześniej nie  chodziła: kilka tygodni wcześniej
> jeździłem na niej na ujeżdżalni, ba -  skakałem małą stacjonatę i jazda
> była świetna i bezproblemowa. Tym niemniej  jazda składała się w
> większości z moich błędów, co zalicza ją do kategorii  najmniej udanych.
> Dziś, z kolei, jeździłem na młodziutkiej, trzyletniej Iwie. Jest to
> średniej  wysokości skarogniadoszka - podczas jazdy wyraźnie dało się
> wyczuć fakt, że  klacz jeszcze do końca nie łapie o co chodzi podczas
> jazd - slalomy w stępie  po ścianie, odmowa skoczenia belki (belka
> oparta o ścianę - wysokość  przeszkody mniej więcej 15-20 cm) i
> szarpanie głową (acz spowodowane zapewne  znów moją twardą ręką). Z
> przeszkodą było ciekawie, bo odniosłem wrażenie,  że klacz po prostu nie
> wie, czego od niej się wymaga: gdy pojechałem tą  belkę za kolegą,
> skoczyła ją bez problemów z kłusa, podobnie przeszła przez  nią w
> stępie. Klacz jest mięciusieńka, chodzący fotel - kłus wysiadywany to była 
> czysta przyjemność, nawet bez strzemion. Dziś miałem okazję
> odświeżyć  trochę wspomnień i bez strzemion również pogalopowałem. Z tym
> też był pewien  problem - za pierwszym razem galopowałem za kolegą,
> który szedł spokojnym,  powolnym galopem: Iwa jednak nie mogła się do
> niego przekonać i albo  galopowała szybko, wjeżdżając na ogon Egidy
> przede mną, albo szła bardzo  szybkim kłusem (nie muszę chyba mówić, że
> jazda takim kłusem bez strzemion  do specjalnych przyjemności nie należy
> :)). Za drugim razem pojechałem sam i  przegalopowałem całe kółko bez
> specjalnych problemów. Ostatni raz galopem  bez strzemion jechałem
> jakieś cztery lata temu :) Mój problem polega jedynie  na tym, że galop
> bez strzemion (w tym na oklep) sprowadza się do czegoś  pomiędzy
> półsiadem a pełnym siadem - łatwo utrzymać równowagę, ale o  technice
> możemy sobie pomarzyć. Poza tym kupiłem sobie kamizelkę - jutro
> przetestuję ją podczas jazdy,  wreszcie mam coś w czym wyglądam (nie:
> dobrze wyglądam, tylko wyglądam w  ogóle. W dresie w którym jeździłem
> wcześniej zdecydowenie *nie wyglądałem*). Jeśli będzie działo się coś
> ciekawego, to zapewne napiszę. Najwyraźniej  przestraszyliście się
> trolli, a szkoda. Pozdrawiam -- Spook.

niechce mi sie czytac.
moglbys prosze strescic to w jednym zdaniu,
a potem wypierdalac

-- 
 `..¸¸.-> ßloo ta><î <-.¸¸..´
spieszmy sie jesc gowna
   tak szybko wietrzeja
      °o¤oo¤o°´°o¤oo¤o
Re: Blog jeździecki - cd.
#16431
Author: bereiter
Date: Sun, 18 Nov 2007 12:24
4 lines
1122 bytes
Młode konie to do siebie mają, że zanim nauczą się chodzić z balastem na 
plecach, reagować na pomoce, chodzić skróconymi chodami to mija sporo 
czasu. Pamiętaj żeby nie starać się na siłę rozluźnić, bo efekty będą 
tylko odwrotne. Polecam Ci książkę Sally Swift "Harmonia jeźdźca i konia".
Re: Blog jeździecki - cd.
#16432
Author: Koniara
Date: Sun, 18 Nov 2007 18:12
24 lines
1883 bytes
 Najwyraźniej
> przestraszyliście się trolli, a szkoda.
>
> Pozdrawiam -- Spook.


Porażka z tymi trollami, ale cóż poradzić, nie można nad tym zapanować.
Jedno pocieszenie jest takie, że w końcu się im to znudzi :-)))
Fajne opisy jazd, HUbertusów, czekamy na kolejne :)
A co do jazdy, to ja czasem też mam problem z "twarda ręką", a przecież 
wodze powinniśmy trzymać, jakby wazyły 20 deko :-)
To wszystko kwestia wyćwiczenia, ja mam chwilową przerwę od koników :-( Dużo 
pracy.
Ale planuję jeszcze pojeździć trochę, może nawet w tym roku, więc może i ja 
zacznę się kiedyś dzielić wrażeniami.
Narazie zapraszam do obejerzenia mojego "tworu" na you tube, wspomnienia z 
jazd.

Miłego oglądania
http://pl.youtube.com/watch?v=ei4Msm1WQgw

Pozdrawiam

Koniara 
Re: Blog jeździecki - cd.
#16434
Author: Michał Baszyński
Date: Sun, 18 Nov 2007 18:17
8 lines
1186 bytes
Dnia 2007-11-17 22:45, Użytkownik Wojciech "Spook" Sura napisał :

> Jeśli będzie działo się coś ciekawego, to zapewne napiszę. Najwyraźniej 
> przestraszyliście się trolli, a szkoda.

nie przestraszyliśmy, tylko czekamy spokojnie, aż im się głupota znudzi :-)

Michał
Re: Blog jeździecki - cd.
#16435
Author: Rycesz Czesuaf
Date: Sun, 18 Nov 2007 18:52
15 lines
1365 bytes
Michał Baszyński napisał(a):

> Dnia 2007-11-17 22:45, Użytkownik Wojciech "Spook" Sura napisał :
>
>> Jeśli będzie działo się coś ciekawego, to zapewne napiszę.
>> Najwyraźniej przestraszyliście się trolli, a szkoda.
>
> nie przestraszyliśmy, tylko czekamy spokojnie, aż im się głupota
> znudzi :-)

ni bujcie siem!

--
--
dzieńdobry!
Re: Blog jeździecki - cd.
#16436
Author: Rycesz Czesuaf
Date: Sun, 18 Nov 2007 18:57
22 lines
1516 bytes
Rycesz Czesuaf napisał(a):

> Michał Baszyński napisał(a):
>
>> Dnia 2007-11-17 22:45, Użytkownik Wojciech "Spook" Sura napisał :
>>
>>> Jeśli będzie działo się coś ciekawego, to zapewne napiszę.
>>> Najwyraźniej przestraszyliście się trolli, a szkoda.
>>
>> nie przestraszyliśmy, tylko czekamy spokojnie, aż im się głupota
>> znudzi :-)
>
> ni bujcie siem!

nie bujcie siem, bo sie spłoszycie i was poniesie...

Iiiihaaaaaaa!


--
--
dzieńdobry!
Re: Blog jeździecki - cd.
#16439
Author: Diabełson
Date: Mon, 19 Nov 2007 02:29
51 lines
4158 bytes
Wojciech "Spook" Sura pisze:
> Witam!
> 
> Obiecałem wcześniej, że napiszę coś na temat mojej poprzedniej jazdy na 
> Delcie. Nie będę się rozpisywał za bardzo: jazda była jedną wielką 
> porażką. Klacz przeze mnie paskudnie zaciągnięta zirytowała się i 
> zaserwowała kilka takich galopów po ujeżdżalni, że zastanawiałem się, 
> czy w pewnym momencie nie będzie próbowała jechać po ścianach - nie 
> muszę chyba dodawać, że zagalopowania były bez polecenia. Zero walorów 
> edukacyjnych, wyszedłem z jazdy poirytowany na siebie ze względu na 
> twardą rękę i na stan klaczy - z jazdy wyszła mokruteńka (oczywiście ze 
> zdenerwowania). Jako okoliczności łagodzące mogę podać jedynie fakt, że 
> podobno bardzo długo wcześniej nie chodziła: kilka tygodni wcześniej 
> jeździłem na niej na ujeżdżalni, ba - skakałem małą stacjonatę i jazda 
> była świetna i bezproblemowa. Tym niemniej jazda składała się w 
> większości z moich błędów, co zalicza ją do kategorii najmniej udanych.
> 
> Dziś, z kolei, jeździłem na młodziutkiej, trzyletniej Iwie. Jest to 
> średniej wysokości skarogniadoszka - podczas jazdy wyraźnie dało się 
> wyczuć fakt, że klacz jeszcze do końca nie łapie o co chodzi podczas 
> jazd - slalomy w stępie po ścianie, odmowa skoczenia belki (belka oparta 
> o ścianę - wysokość przeszkody mniej więcej 15-20 cm) i szarpanie głową 
> (acz spowodowane zapewne znów moją twardą ręką). Z przeszkodą było 
> ciekawie, bo odniosłem wrażenie, że klacz po prostu nie wie, czego od 
> niej się wymaga: gdy pojechałem tą belkę za kolegą, skoczyła ją bez 
> problemów z kłusa, podobnie przeszła przez nią w stępie. Klacz jest 
> mięciusieńka, chodzący fotel - kłus wysiadywany to była czysta 
> przyjemność, nawet bez strzemion. Dziś miałem okazję odświeżyć trochę 
> wspomnień i bez strzemion również pogalopowałem. Z tym też był pewien 
> problem - za pierwszym razem galopowałem za kolegą, który szedł 
> spokojnym, powolnym galopem: Iwa jednak nie mogła się do niego przekonać 
> i albo galopowała szybko, wjeżdżając na ogon Egidy przede mną, albo szła 
> bardzo szybkim kłusem (nie muszę chyba mówić, że jazda takim kłusem bez 
> strzemion do specjalnych przyjemności nie należy :)). Za drugim razem 
> pojechałem sam i przegalopowałem całe kółko bez specjalnych problemów. 
> Ostatni raz galopem bez strzemion jechałem jakieś cztery lata temu :) 
> Mój problem polega jedynie na tym, że galop bez strzemion (w tym na 
> oklep) sprowadza się do czegoś pomiędzy półsiadem a pełnym siadem - 
> łatwo utrzymać równowagę, ale o technice możemy sobie pomarzyć.
> 
> Poza tym kupiłem sobie kamizelkę - jutro przetestuję ją podczas jazdy, 
> wreszcie mam coś w czym wyglądam (nie: dobrze wyglądam, tylko wyglądam w 
> ogóle. W dresie w którym jeździłem wcześniej zdecydowenie *nie 
> wyglądałem*).
> 
> Jeśli będzie działo się coś ciekawego, to zapewne napiszę. Najwyraźniej 
> przestraszyliście się trolli, a szkoda.
> 
> Pozdrawiam -- Spook.
> 
wal se konia
Re: Blog jeździecki - cd.
#16433
Author: bereiter
Date: Mon, 19 Nov 2007 11:40
1 lines
936 bytes
Bardzo fajny filmik a czym go robiłaś?
Re: Blog jeździecki - cd.
#16437
Author: Ion Satanescu
Date: Sun, 09 Mar 2008 15:02
10 lines
1410 bytes
Michał Baszyński pisze:
> Dnia 2007-11-17 22:45, Użytkownik Wojciech "Spook" Sura napisał :
> 
>> Jeśli będzie działo się coś ciekawego, to zapewne napiszę. 
>> Najwyraźniej przestraszyliście się trolli, a szkoda.
> 
> nie przestraszyliśmy, tylko czekamy spokojnie, aż im się głupota znudzi :-)
> 
> Michał
dupczysz jeszcze te klacze czy dałeś im spokuj?
Re: Blog jeździecki - cd.
#16438
Author: ! JÓSEF ! PIŁSÓCKI !
Date: Sun, 09 Mar 2008 15:33
10 lines
1147 bytes
Ion Satanescu pisze:

> dupczysz jeszcze te klacze czy dałeś im spokuj?

tylko woncha i stszepóje

-- 
! MGR ! JIÓSEF ! PILSÓCKI !
! ÓJ ! KATÓDRA ! TRÓLINGÓ !
! WSPANIAŁY ! PÓLAK ! ÓÓÓ !
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads