🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

14 total messages Started by Koniara Wed, 01 Oct 2003 08:12
Poczatki z jazda konna.
#1291
Author: Koniara
Date: Wed, 01 Oct 2003 08:12
21 lines
2229 bytes
No teraz nie powinno mi sie oberwac. Wystepuje z kolejna inicjatywa.
Opiszcie jak zaczela sie wasza przygoda z konmi, w jakim wieku zaczeliscie
jezdzic i gdzie. Dajac przyklad napisze krotko o mnie.

Bylo to na wakacjach, wlasciwie dokladnie 10 lat temu (koncówka
podstawowki), 1993 rok, koniec sierpnia, idac z kolezanka zobaczylysmy
jezdzacych po padoku w pobliskiej stadninie (wtedy w Miłocinie koło
Rzeszowa - obok szkoły rolniczej). Z miejsca stwierdzilysmy, ze musimy sie
tu wybrac. I tak naprawde dopiero wtedy dotarlo do mnie, ze konie beda
czescia mojego zycia, moj dziadek byl niegdys ułanem, wiec pewnie odezwaly
sie we mnie jego geny. Pierwsza przejazdzka na karej hucułce HRECZCE byla
bardzo mila i sprawila, ze wiedzialam, iz na pewno zapisze sie na kurs. Jak
zaczelam juz jezdzic to po prostu wpadlam :) zakochalam sie w tych koniach
na tyle, ze spedzilam z nimi 5 lat (najpierw w Miłocinie, a potem
przenieslismy sie do Straszydla, ok 20km od Rzeszowa). A do dnia
dzisiejszego odwiedzam czasem to miejsce, by pobyc z tymi konmi. Od
przyszlego tygodnia zaczynam ponownie jazdy, co prawda juz nie tam, ale
kocham konie niezaleznie gdzie sie one znajduja i do kogo naleza.

Pozdrawiam i mam nadz, ze podejmiecie temat.
Koniara :)
Re: Poczatki z jazda konna.
#1292
Author: Dawidex
Date: Wed, 01 Oct 2003 08:47
13 lines
1463 bytes
Witajcie :=)
Mam 30 lat i nagle stwierdzilem, ze chce usiasc na koniu (chyba kryzys wieku
sredniego :=) ). Pojechalismy z rodzinka do Krajkowa na obiad a ja z
nadzieja, ze pojezdze, niestety chodz w stajni stalo pelno koni gosciu
stwierdzil, ze nie ma kto ze mna wyjsc :=(
Strasznie mnie to kwurzylo, wrocilem do domu i rozpoczalem poszukiwania,
okazalo sie ze w Poznaniu sa strasznie dlugie terminy ale wreszcie trafiłem
na Niwke i sie umowilem :=)
W ostatni piatek mialem pierwsza jazde i juz wiem, ze to jest to ! dzis
druga o 17" nie moge sie doczekac !! :=)

Pozdrawiam Dawid
http://home.pzw.pl/Dawidex/
Re: Poczatki z jazda konna.
#1296
Author: Natchniuza
Date: Wed, 01 Oct 2003 09:11
50 lines
4047 bytes
Użytkownik "Koniara" <nimfa@cp-r.pl> napisał w wiadomości
news:ble259$9bt$1@nemesis.news.tpi.pl...
> Opiszcie jak zaczela sie wasza przygoda z konmi, w jakim wieku zaczeliscie
> jezdzic i gdzie.

Bylam malym brzdacem wtedy. Nie wiem, ile moglam miec lat. Jakies 6, 7.
Niestety nie pamietam, jak to sie wszystko zaczelo. Znajac siebie,
przypuszczam, ze pewnego dnia po prostu stwierdzilam, ze ja chce jezdzic
konno. I koniec ;) No i zaczelam. Pierwsze kroki stawialam w Zbroslawicach
na srokatym kucyku, kobylce imieniem Jadzia (czy Baba Jaga czy cos takiego).
Troche na niej jezdzilam (spacerki w stepie). Pewnego dnia przyjechalam do
stajni i okazalo sie, ze moj konik nie moze chodzic, bo wlasnie urodzil
zrebaczka. Bylam bardzo zla. Nie wsiadlam wtedy na konia, tylko wyjelam z
bagaznika rower i jezdzilam w kolko po osrodku (wlasciwie uczylam sie
jezdzic, wtedy pierwszy raz pojechalam na tym rowerze samodzielnie;)).
Nastepnym razem juz sie odwazylam i wsiadlam na duzego konia. Wtedy wydawal
mi sie ogromny, a w rzeczywistosci to byl malutki konik polski. Miala na
imie Miba. Dlugo na niej jezdzilam. Potem wsiadalam juz tez na inne koniki.
Z czasem zmienilam stajnie i zaczelam jezdzic u znajomego naszej rodziny.
Nie mam pojecia, jak to sie stalo, ale po paru latach jazdy nagle cos mi sie
odmienilo i przestalam jezdzic, zaczelam grac w tenisa, jezdzic na lyzwach.
Nie mam pojecia, czemu zrezygnowalam. Na pewno nie w wyniku jakiegos urazu,
bo nigdy nie spadlam do tamtej pory. Moja przygoda z konmi zostala
przerwana.
Wiele lat pozniej bylam ze znajomymi w gorach na wakacjach. Wpadla mi w rece
jakas gazeta, w ktorej byl artykul o koniach. Zaczelo mi sie przypominac,
jakie to fantastyczne uczucie jezdzic. Dlugo sie zbieralam do tego ponownie,
bo albo nie bylo czasu, albo cos tam. W koncmu w lutym 2001 ponownie
wsiadlam na konia. Najpierw wybralam sie do znajomych juz Zbroslawic. Potem
odszukalam ten drugi klubik, ktory sie juz zdazyl kilkakrotnie przeniesc w
inne miejsce. W koncu tam dotarlam, odwiedzajac po drodze rowniez inne
stajnie. W jednej z nich chcialam kupic kobylke, ale niestety (dzisiaj sie
ciesze z tego jednak) nie byla na sprzedaz. Na dobre wiec wyladowalam w KJ
Nowy Dwor Szalsza. Tam pojezdzilam kilka miesiecy na dzierzawionym przez
klub ogierku glownie. Potem spod Kielc przywiazlam swojego konia. Stal w
Szalszy ponad rok. Niestety atmosfera w klubie, a takze warunki zaczely sie
drastycznie pogarszac. I w koncmu zostalam wyrzucona wraz z koniem (to dluga
historia). Bardzo szybko spakowalam rzeczy i przenioslam sie z koniem do KJ
Zbroslawice (znowu na stare smieci ;)). Jezdze tam juz ponad rok. Najpierw
trenowalam troche ujezdzenie, teraz skacze. Jestem bardzo zadowolona z tego,
ze w koncu znowu znalazlam sie w Zbroslawicach. Zarowno moj kon, jak i ja
rowniez, mamy idealne warunki do treningow :)
Hmm..... Mial byc sam poczatek przygody z konmi, ale mi wyszlo troche wiecej
;) Mam nadzieje, ze sie nie gniewacie.

Pozdrawiam,

--
Natchniuza
www.markus.horsesport.pl
Re: Poczatki z jazda konna.
#1293
Author: Koniara
Date: Wed, 01 Oct 2003 09:31
7 lines
1283 bytes
 Witajcie :=)
> Mam 30 lat i nagle stwierdzilem, ze chce usiasc na koniu (chyba
> kryzys wieku sredniego :=) ).

Jak to mówią lepiej późno niż wcale-a tak na marginesie na ten sport nigdy
nie jest za późno.
Pozdrawiam i życzę sukcesów.
Odp: Poczatki z jazda konna.
#1294
Author: Izolda
Date: Wed, 01 Oct 2003 09:56
20 lines
1884 bytes
> > W ostatni piatek mialem pierwsza jazde i juz wiem, ze to jest to ! dzis
> druga o 17" nie moge sie doczekac !! :=)

A ja po pierwszych dwóch jazdach tak się zniechęcilam,
że sprobowalam ponownie dopiero po dwóch latach.
Tzn. zniechęcilam się do jazdy (wydawało mi sie, że nigdy
nie nauczę się anglezować, a osoby, które potrafią zagalopować,
to istoty jakiejs innej rasy ;), bo np. czyścić konie moglam
cały dzień.
Potem oczywiście okazało się, że nie jest to wcale aż tak trudne,
jak mi się początkowo wydawało.
Najpierw planowałam, że nauczę się tyle, żeby móc jeździc
na spokojne spacerki po okolicy (bez żadnych galopów,
uchowaj Boże!).
Teraz jeżdżę od jakichś 3 lat i moje nastawienie zupełnie się
zmieniło :) Kariera sportowa na pewno mi nie grozi,
ale nie poprzestałam na spacerkach kłusem :)
Na każdej jeździe przekonuje się co prawda,
ilu rzeczy nie umiem, ale mam nadzieję, że za jakieś
10 lat będę mogla powiedziec, że potrafię jeździc konno :)
Re: Poczatki z jazda konna.
#1297
Author: czuczu
Date: Wed, 01 Oct 2003 18:46
75 lines
4515 bytes
hehe nieźle. A ja myslałem ze na grupie znajduja sie tylko osoby które od
urodzenia zwiazane sa z konikami. W sumie to fajnie ze przeczytałas ten
artykuł, przynajmniej znalazłas swoje miejsce w sporcie.


pozdrawiam   czuczu
Użytkownik "Natchniuza" <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:ble5h1$57j$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Koniara" <nimfa@cp-r.pl> napisał w wiadomości
> news:ble259$9bt$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > Opiszcie jak zaczela sie wasza przygoda z konmi, w jakim wieku
zaczeliscie
> > jezdzic i gdzie.
>
> Bylam malym brzdacem wtedy. Nie wiem, ile moglam miec lat. Jakies 6, 7.
> Niestety nie pamietam, jak to sie wszystko zaczelo. Znajac siebie,
> przypuszczam, ze pewnego dnia po prostu stwierdzilam, ze ja chce jezdzic
> konno. I koniec ;) No i zaczelam. Pierwsze kroki stawialam w Zbroslawicach
> na srokatym kucyku, kobylce imieniem Jadzia (czy Baba Jaga czy cos
takiego).
> Troche na niej jezdzilam (spacerki w stepie). Pewnego dnia przyjechalam do
> stajni i okazalo sie, ze moj konik nie moze chodzic, bo wlasnie urodzil
> zrebaczka. Bylam bardzo zla. Nie wsiadlam wtedy na konia, tylko wyjelam z
> bagaznika rower i jezdzilam w kolko po osrodku (wlasciwie uczylam sie
> jezdzic, wtedy pierwszy raz pojechalam na tym rowerze samodzielnie;)).
> Nastepnym razem juz sie odwazylam i wsiadlam na duzego konia. Wtedy
wydawal
> mi sie ogromny, a w rzeczywistosci to byl malutki konik polski. Miala na
> imie Miba. Dlugo na niej jezdzilam. Potem wsiadalam juz tez na inne
koniki.
> Z czasem zmienilam stajnie i zaczelam jezdzic u znajomego naszej rodziny.
> Nie mam pojecia, jak to sie stalo, ale po paru latach jazdy nagle cos mi
sie
> odmienilo i przestalam jezdzic, zaczelam grac w tenisa, jezdzic na
lyzwach.
> Nie mam pojecia, czemu zrezygnowalam. Na pewno nie w wyniku jakiegos
urazu,
> bo nigdy nie spadlam do tamtej pory. Moja przygoda z konmi zostala
> przerwana.
> Wiele lat pozniej bylam ze znajomymi w gorach na wakacjach. Wpadla mi w
rece
> jakas gazeta, w ktorej byl artykul o koniach. Zaczelo mi sie przypominac,
> jakie to fantastyczne uczucie jezdzic. Dlugo sie zbieralam do tego
ponownie,
> bo albo nie bylo czasu, albo cos tam. W koncmu w lutym 2001 ponownie
> wsiadlam na konia. Najpierw wybralam sie do znajomych juz Zbroslawic.
Potem
> odszukalam ten drugi klubik, ktory sie juz zdazyl kilkakrotnie przeniesc w
> inne miejsce. W koncu tam dotarlam, odwiedzajac po drodze rowniez inne
> stajnie. W jednej z nich chcialam kupic kobylke, ale niestety (dzisiaj sie
> ciesze z tego jednak) nie byla na sprzedaz. Na dobre wiec wyladowalam w KJ
> Nowy Dwor Szalsza. Tam pojezdzilam kilka miesiecy na dzierzawionym przez
> klub ogierku glownie. Potem spod Kielc przywiazlam swojego konia. Stal w
> Szalszy ponad rok. Niestety atmosfera w klubie, a takze warunki zaczely
sie
> drastycznie pogarszac. I w koncmu zostalam wyrzucona wraz z koniem (to
dluga
> historia). Bardzo szybko spakowalam rzeczy i przenioslam sie z koniem do
KJ
> Zbroslawice (znowu na stare smieci ;)). Jezdze tam juz ponad rok. Najpierw
> trenowalam troche ujezdzenie, teraz skacze. Jestem bardzo zadowolona z
tego,
> ze w koncu znowu znalazlam sie w Zbroslawicach. Zarowno moj kon, jak i ja
> rowniez, mamy idealne warunki do treningow :)
> Hmm..... Mial byc sam poczatek przygody z konmi, ale mi wyszlo troche
wiecej
> ;) Mam nadzieje, ze sie nie gniewacie.
>
> Pozdrawiam,
>
> --
> Natchniuza
> www.markus.horsesport.pl
>
>
Re: Poczatki z jazda konna.
#1298
Author: czuczu
Date: Wed, 01 Oct 2003 18:54
74 lines
4392 bytes
Natchniuza ta na zdjęciu w dziale osiagi na stronie to ty i twoje osiągi,
pytam tak tylko z ciekawosci ;)



Użytkownik "Natchniuza" <natchniuza@NO_SPAMpoczta.onet.pl> napisał w
wiadomości news:ble5h1$57j$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Użytkownik "Koniara" <nimfa@cp-r.pl> napisał w wiadomości
> news:ble259$9bt$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > Opiszcie jak zaczela sie wasza przygoda z konmi, w jakim wieku
zaczeliscie
> > jezdzic i gdzie.
>
> Bylam malym brzdacem wtedy. Nie wiem, ile moglam miec lat. Jakies 6, 7.
> Niestety nie pamietam, jak to sie wszystko zaczelo. Znajac siebie,
> przypuszczam, ze pewnego dnia po prostu stwierdzilam, ze ja chce jezdzic
> konno. I koniec ;) No i zaczelam. Pierwsze kroki stawialam w Zbroslawicach
> na srokatym kucyku, kobylce imieniem Jadzia (czy Baba Jaga czy cos
takiego).
> Troche na niej jezdzilam (spacerki w stepie). Pewnego dnia przyjechalam do
> stajni i okazalo sie, ze moj konik nie moze chodzic, bo wlasnie urodzil
> zrebaczka. Bylam bardzo zla. Nie wsiadlam wtedy na konia, tylko wyjelam z
> bagaznika rower i jezdzilam w kolko po osrodku (wlasciwie uczylam sie
> jezdzic, wtedy pierwszy raz pojechalam na tym rowerze samodzielnie;)).
> Nastepnym razem juz sie odwazylam i wsiadlam na duzego konia. Wtedy
wydawal
> mi sie ogromny, a w rzeczywistosci to byl malutki konik polski. Miala na
> imie Miba. Dlugo na niej jezdzilam. Potem wsiadalam juz tez na inne
koniki.
> Z czasem zmienilam stajnie i zaczelam jezdzic u znajomego naszej rodziny.
> Nie mam pojecia, jak to sie stalo, ale po paru latach jazdy nagle cos mi
sie
> odmienilo i przestalam jezdzic, zaczelam grac w tenisa, jezdzic na
lyzwach.
> Nie mam pojecia, czemu zrezygnowalam. Na pewno nie w wyniku jakiegos
urazu,
> bo nigdy nie spadlam do tamtej pory. Moja przygoda z konmi zostala
> przerwana.
> Wiele lat pozniej bylam ze znajomymi w gorach na wakacjach. Wpadla mi w
rece
> jakas gazeta, w ktorej byl artykul o koniach. Zaczelo mi sie przypominac,
> jakie to fantastyczne uczucie jezdzic. Dlugo sie zbieralam do tego
ponownie,
> bo albo nie bylo czasu, albo cos tam. W koncmu w lutym 2001 ponownie
> wsiadlam na konia. Najpierw wybralam sie do znajomych juz Zbroslawic.
Potem
> odszukalam ten drugi klubik, ktory sie juz zdazyl kilkakrotnie przeniesc w
> inne miejsce. W koncu tam dotarlam, odwiedzajac po drodze rowniez inne
> stajnie. W jednej z nich chcialam kupic kobylke, ale niestety (dzisiaj sie
> ciesze z tego jednak) nie byla na sprzedaz. Na dobre wiec wyladowalam w KJ
> Nowy Dwor Szalsza. Tam pojezdzilam kilka miesiecy na dzierzawionym przez
> klub ogierku glownie. Potem spod Kielc przywiazlam swojego konia. Stal w
> Szalszy ponad rok. Niestety atmosfera w klubie, a takze warunki zaczely
sie
> drastycznie pogarszac. I w koncmu zostalam wyrzucona wraz z koniem (to
dluga
> historia). Bardzo szybko spakowalam rzeczy i przenioslam sie z koniem do
KJ
> Zbroslawice (znowu na stare smieci ;)). Jezdze tam juz ponad rok. Najpierw
> trenowalam troche ujezdzenie, teraz skacze. Jestem bardzo zadowolona z
tego,
> ze w koncu znowu znalazlam sie w Zbroslawicach. Zarowno moj kon, jak i ja
> rowniez, mamy idealne warunki do treningow :)
> Hmm..... Mial byc sam poczatek przygody z konmi, ale mi wyszlo troche
wiecej
> ;) Mam nadzieje, ze sie nie gniewacie.
>
> Pozdrawiam,
>
> --
> Natchniuza
> www.markus.horsesport.pl
>
>
Re: Poczatki z jazda konna.
#1299
Author: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sat, 04 Oct 2003 18:21
29 lines
2412 bytes
Świadek Koniara <nimfa@cp-r.pl> zeznał:
[...]

Witka :) Jeszcze przed odpowiedzią się pochwalę :) że dostałem się na studia
i studiuję na Uniwerku we wrocku :) i pierwszą rzeczą jaką zrobiłem po
wykładach było pójście i zapisanie się na jazdy :) Jest to gdzieś za
Wrockiem, miejscowość na C... - zorientuję się jak dojadę.

Natomiast, wracając do tematu, zacząłem jeździć praktycznie zupełnie
przypadkowo - rozmawiałem z kumpelą przed seansem w kinie (pamiętam
dokładnie - Quo Vadis :D) i się pochwaliła że jeździ konno i jej trochę
pozazdrościłem (trzeba było widzieć minę rodziców jak im powiedziałem, że za
dwa dni ja chcę już siedzieć w siodle :)) No i się tak zaczęło. A ponieważ
koniki wciągają, to robię wszystko, żeby choć raz na dwa tygodnie lub nawet
raz na tydzień mieć z nimi styczność (a najlepiej tą częścią ciała, gdzie
plecy tracą swoją szlachetną nazwę), i jak na razie mi się udaje.

Pozdrawiam -- Spook.

P.S. Próbuję znaleźć w necie jakiegoś ładnego konika jako tapetę - jeśli
ktoś zna link do takowego, byłbym szalenie zobowiązany - siedzę na goglu już
godzinę i nic -_-'

--
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||     www.spooksoft.prv.pl       / _ """*!
! ||_____||  spoko_ws  at poczta.onet.pl  / '  |   !
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\  !
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ !
Re: Poczatki z jazda konna.
#1300
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Sat, 04 Oct 2003 18:44
3 lines
1149 bytes
wejdz na www.altavista.com i tam wrzuc horses i image - znajdziesz;))

we wroclawiu poleca stajnie na partynicach. profesjonalna sprawa, naprawde.
Re: Poczatki z jazda konna.
#1301
Author: Nusia
Date: Sun, 05 Oct 2003 21:50
13 lines
1355 bytes
> we wroclawiu poleca stajnie na partynicach. profesjonalna sprawa,
naprawde.

tak?? oj rozwiń myśl, bo ja słyszałam że:
- konie narwane, z tzw. przeszłością
- niedbałość instruktorów
- ogólnie niebezpiecznie jest.

Sama siedziałam tam na koniu 2 razy i byłam b zadowolona z lekcji, ale to
było raczej prywatnie i daaaaaaaaaaawno temu.

Nusia
Re: Poczatki z jazda konna.
#1303
Author: Nusia
Date: Sun, 05 Oct 2003 21:51
10 lines
1195 bytes
>
> P.S. Próbuję znaleźć w necie jakiegoś ładnego konika jako tapetę - jeśli
> ktoś zna link do takowego, byłbym szalenie zobowiązany - siedzę na goglu
już
> godzinę i nic -_-'

znalazłes czy podesłać ? ;)

Nusia
Re: Poczatki z jazda konna.
#1302
Author: ..::Loc'hlaith::..
Date: Mon, 06 Oct 2003 12:19
8 lines
1512 bytes
ja tam bylam kilka razy  na zawodach ogolnopolskich w ujezdzeniu. prawde
mowaic to bylamw  szoku widzac zdrowe, lsniace konie, majace na sobie dobry
sprzet i ochraniacze - u nas sie to nie zdarza. konie raczej spokojne, choc
to tylko wynik obserwacji, sama ze swojego raczej sie nie przesiadalam. codo
instruktorow - wiesz, generalnie nie czesto spotyka sie kogos, kto wie jak
rozruszac tlumy. ale chyba wystarczy zwrocic uwag czy cos zasugerowac;)

pozdrawiam
Re: Poczatki z jazda konna.
#1295
Author: Dawidex
Date: Mon, 06 Oct 2003 18:31
11 lines
1328 bytes
> A ja po pierwszych dwóch jazdach tak się zniechęcilam,
> że sprobowalam ponownie dopiero po dwóch latach.

A ja jestem po sobotniej trzeciej lekcji ( krotkie relacje i zdjecia konikow
na mojej stronce http://home.pzw.pl/Dawidex/ ) i nie moge sie doczekac jutra
kiedy znow usiade na konkia! :=) pozniej piatek, niedziela, wtorek ....
zycie jest jednak piekne :=)))

Pozdrawiam Dawid
http://home.pzw.pl/Dawidex/
Re: Poczatki z jazda konna.
#1304
Author: GraS
Date: Mon, 06 Oct 2003 20:24
11 lines
1647 bytes
Będąc małą dziewczynką jeździłam na wieś do rodziny.Wukowi się nieźle jak na
owe czasy powodziło bo i kombajn, miał i 2 traktory i pełno zwierzyny
róznego rodzaju.Miał tzn ma dalej 3 synów.Postanowił im zrobić prezent i
kupił 2 konie.Nie takie robocze do wozu tylko wierzchowce.Z torów.Wtedy to
był niesamowity zakup.Równwartość dużego fiata 125.:)Od tego czasu prawie
zamieszkałam w stajni. Czyściłam, pucowałam, nosiłam marchewki i tak mi już
zostało.
Potem był pokój cały w plakatach z końmi, jazda w różnych stajniach , m.in w
klubie studenckim ,aż osiadłam w Bartoszewie i mam własnego konika.Sama
sobie czasem zazdroszczę..
Grazyna
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads