🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.konie
Article #16185

Hubertus II - kierunek: Książ

#16185
From: Wojciech "Spook" Sura
Date: Sat, 10 Nov 2007 21:11
126 lines
9113 bytes
Witam!

Wróciłem właśnie z Hubertusa w Książu i na gorąco podzielę się wrażeniami. W 
dwóch słowach, jeśli ktoś nie ma ochoty czytać całości, jestem zadowolony w 
2/3. Warto wspomnieć jeszcze o mojej poprzedniej jeździe w Książu - ale to w 
osobnym poście, jak znajdę chwilkę czasu.

Zacznijmy od terenu, o którym napiszę oczywiście najwięcej i najdłużej. 
Jechałem na młodziutkiej trzyletniej Renie; dowiedziałem się o tym dopiero 
dziś: początkowo bowiem miałem jechać na Arii. Żeby było ciekawiej, kolega, 
który miał dosiadać Arii nie pojawił się i koniec końców mogłem na niej 
jechać, ale miałem już klacz wyczyszczoną i przygotowaną do osiodłania, więc 
w końcu zrezygnowałem i pozostałem przy Renie. Przyznam, że od czasu terenu 
na obozie jeździeckim mam spory uraz do jazdy w terenie na klaczy, której 
jeszcze nie znam, ale wszyscy zapewnili mnie, że klacz jest w porządku - i 
taka też okazała się w praktyce. Poza tym zaskoczyła mnie nieziemsko podczas 
siodłania: większość koni broni się przed wędzidłem, kilka klaczy grzecznie 
daje sobie założyć, a dziś Rena próbowała mi wędzidło zjeść z ręki - aż 
paradoksalnie miałem problem z założeniem ogłowia, bo wędzidło miało gumowe 
ochraniacze i klacz przeszkadzała mi w rozsunięciu ich na dwie strony 
wędzidła :) Koń, który rwie się do jazdy - i jak takiej klaczy nie lubieć? 
:)

Kolejnym spostrzeżeniem jest fakt, że brak mi umiejętności oszacowania 
gabarytów konia "na oko". W stajni okazało się, że wziąłem siodło bez 
popręgu, więc skoczyłem do siodlarni, żeby dobrać popręg - i wziąłem 
najdłuższy, jaki znalazłem. Tyle tylko, że gdy przymierzyłem siodło do 
klaczy, to okazało się, że z prawej strony mam popręg podpięty do końca, z 
lewej na trzy dziurki, a siodło trzyma się akurat, właściwie tak, że 
chciałoby się jeszcze o jedną-dwie podpiąć. Całe szczęście, że znajoma 
amazonka zabrała popręg za krótki, więc szybko wymieniliśmy się. Podobnie 
wybrałem takie ogłowie, że musiałem je przepiąć na ostatnią dziurkę - ale na 
szczęście wtedy już pasowało.

Kilka słów o Renie - klacz bardzo sympatyczna, młodziutka (trzyletnia), 
skarogniadoszka. Trudno mi powiedzieć, czy jest wrażliwa na wędzidło - chyba 
nie, bo się nie zirytowała przy mojej twardej ręce (starałem się ograniczać 
jak mogłem, ale podczas galopów było z tym krucho). Kłusik ma całkiem 
wygodny, dla testu krótką chwilkę sobie wysiedziałem i było bardzo wygodnie. 
Galop ma miękki, "płynący", choć nie jest demonem prędkości, ale wcale mi to 
nie przeszkadzało :)

Jeśli chodzi o teren, to co tu dużo mówić: łąka i galop, kolejna łąka i 
galop, kolejna łąka i galop, galop, galop. Generalnie w granicach rozsądku, 
ale galopów było naprawdę dużo. Sam teren trwał godzinę i konie były po nim 
trochę zmęczone, ale moim zdaniem nie było to jakieś szczególne okrucieństwo 
wobec nich - tylko rundę honorową rozpocząłem galopem z wyraźnego polecenia, 
wszystkie wcześniejsze klacz rozpoczynała spontanicznie, na widok reszty 
galopujących :) Właściwie, to jakiś czas już czekałem na taki teren. Bo 
przecież chyba każdy jeździec ma taki moment, że siedzi w siodle na początku 
długaśnej łąki i budzi się w nim chęć ścigania z wiatrem. A i dla konia to 
przecież frajda wrzucić dwójkę, trójkę, czwórkę, wcisnąć gaz do dechy i 
pofrunąć nad trawą.

Poza tym podczas tego terenu wszyscy podchodzili bardzo luźno do zasad 
terenowych - nie było ustalonego porządku poza prowadzącym i zamykającym, 
dwa pierwsze galopy jechałem twardo w zastępie, ale potem zauważyłem, że 
jest od groma miejsca, a jadących było dużo (szesnaścioro), więc wyjechałem 
sobie na bok i pogalopowałem szybciej. Przyznam, że fakt łamania ścisłych 
zasad nie był dla mnie jakoś specjalnie rażący - wszak jest to galop po 
łąkach w ramach święta, które jeźdźcy obchodzą raz do roku: choć raz można 
zaszaleć. Najwięcej radochy było podczas galopu pod górkę - wiadomo, wtedy 
można się bezpiecznie(j) ścigać, bo konie galopują wolniej i łatwiej jest je 
w razie czego zatrzymać. Przyznam szczerze, że Rena po raz drugi bardzo 
pozytywnie mnie zaskoczyła - musiałem bardzo mocno zadziałać pomocami, żeby 
wyjechać spod ogona i zacząć galopować równolegle. Fakt, że klacz sama 
trzyma się ogona konia przed nią moim zdaniem dobrze świadczy o tej klaczy - 
regularne tereny na niej muszą być bardzo przyjemne, bo mniej stresowe. 
Weźmy przecież pod uwagę fakt, że w rekreacji nie znajdzie się konia 
reagującego _tylko_ na pomoce jeźdźca.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, żadnych wypadków, ofiar w koniach i ludziach 
nie było. Nikt nie spadł, choć przed pierwszym galopem większość koni 
wyraziła po swojemu swoją radość - baranki, bryknięcia. Renie wystarczyło 
tylko jedno, ale Egida zaszalała i kolega, który na niej jechał musiał 
poczuć się jak na huśtawce.

Po szaleństwach na łąkach wjechaliśmy do niewielkiego lasku celem 
odnalezienia lisa - w tym roku poszczęściło się panu Darkowi, ja niestety 
"polowałem" zupełnie nie w tej części :) Better luck next time. Pozostała 
już tylko runda honorowa, powrót stępem do stadniny, spacerek - występowanie 
koni wokół maneżu, odstawienie do boksów, zatarcie słomą i nagrodzenie TAKĄ 
belą siana i marchewkami :)

Cóż później? Oczywiście było ognisko z kiełbaskami, wspomagane grzanym winem 
i bigosem, dzielenie się wrażeniami z jazdy, pstrykanie fotek - i w sumie 
było całkiem miło.

Później zaś cała "impreza" przeniosła się do Baru Huberta - gdzie niestety 
kilka osób trochę przeceniło dobrodziejstwa związku chemicznego C2H5OH, a 
wtedy oceniłem, że impreza jest już nie dla mnie i wróciłem do domu. Jestem 
twardym abstynentem, ale choć nie należę do ortodoksów, którzy chcieliby 
zapakować wszystkie butelki na świecie i wysłać na księżyc, to istnieją dla 
mnie pewne granice: w przeciwieństwie do niektórych, kilka osób pozostało 
trzeźwych i bardzo miło rozmawialiśmy na tematy jeździeckie i nie tylko. 
Abstrahuję już od faktu, że jestem generalnie osobą aimprezową i lepiej 
bawiłbym się spacerując po stajni - wyludnionej już wtedy i cichej, pełnej 
jedynie odgłosów koni wcinających siano, szwendając się po okolicy 
(przypomniało mi się hasło z - bodajże - "Odysei Kosmicznej": "Oh my God, 
it's full of stars!") - albo asystując przy lonżowaniu konia na ujeżdżalni 
(znajoma amazonka "wybiegiwała" swojego konia) niż w ciasnym pomieszczeniu i 
wszechobecnym alkoholu. Cóż, mam duszę romantyka, nic na to nie poradzę. 
Czasem mam wrażenie, że urodziłem się o kilka wieków za późno :)

Zupełnie offtopicznie dodając, poczyniłem takie smutne spostrzeżenie: 
imprezę jeźdźców wykorzystałbym najchętniej do wymiany doświadczeń 
jeździeckich, wszak impreza ta jednoczy ludzi o podobnych zainteresowaniach. 
Na imprezie wikipedystów (z innej beczki), chętnie porozmawiałbym z ludźmi 
interesującymi się różnymi innymi zagadnieniami: jest to bardzo dobry sposób 
do poszerzenia wiedzy. Na zlocie programistów dyskutowałbym z innymi na 
tematy programistyczne. W praktyce, jednak, spotkania dowolnych społeczności 
(z mojego doświadczenia) wyglądają tak, że zbierają się ludzie, idą na piwo 
i rozmawiają o wszystkim i o niczym (na szczęście z nielicznymi wyjątkami). 
Szkoda.

Hubertusa oceniam zatem jako generalnie udanego - pomijając jeden akcent 
było bardzo miło.

Pozdrawiam -- Spook.

-- 
! ._______. Warning: Lucida Console sig!    //)    !
! || spk ||    www.spook.freshsite.pl      / _ """*!
! ||_____||        spook at op.pl         / '  | ""!
! |  ___  |   tlen: spoko_ws gg:1290136  /. __/"\ '!
! |_|[]_|_|  May the SOURCE be with you! \/)     \ ! 
Technical Details
Message-ID: <fh56pg$n1r$1@news.dialog.net.pl>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.dialog.net.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.gazeta.pl!newsfeed.pionier.net.pl!news.dialog.net.pl!not-for-mail
From: "Wojciech \"Spook\" Sura" <spook.no@unwanted_mail.op.pl>
Newsgroups: alt.pl.konie
Subject: Hubertus II - kierunek: Książ
Date: Sat, 10 Nov 2007 22:11:15 +0100
Organization: Dialog Net
Lines: 127
Message-ID: <fh56pg$n1r$1@news.dialog.net.pl>
NNTP-Posting-Host: xdsl-5811.walbrzych.dialog.net.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: news.dialog.net.pl 1194729073 23611 87.105.48.179 (10 Nov 2007 21:11:13 GMT)
X-Complaints-To: abuse@dialog.net.pl
NNTP-Posting-Date: Sat, 10 Nov 2007 21:11:13 +0000 (UTC)
X-Priority: 3
X-MSMail-Priority: Normal
X-Newsreader: Microsoft Outlook Express 6.00.2900.3138
X-MimeOLE: Produced By Microsoft MimeOLE V6.00.2900.3198
X-Antivirus: avast! (VPS 071110-0, 2007-11-10), Outbound message
X-Antivirus-Status: Clean
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit