🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.garfield
Article #36853

Fw: Wladca przekladow

#36853
From: Prymek
Date: Fri, 16 Jan 2004 19:02
519 lines
19251 bytes
Elou - trafiłem na takie cuś ;-)
myslę, że wam się spodoba


--------========== początek cytatu ===========---------------


[ From     : pijotr@bezkitu.com (pijotr - bezkitu)               ]
[ Subject  : Wladca przekladow                                   ]
[ Newsgroup: pl.rec.film                                         ]
[ Date     : 14 Jan 2004 10:02:18 +0100                          ]
[ Msg-ID   : <1012134659.20040114100138@bezkitu.com>             ]

  ------------- Początek -------------

Hello ,

"WŁADCA PRZEKŁADÓW"

Przekłady Władcy Pierścieni w wykonaniu najsłynniejszych polskich
literatów.

Przekład jest jak kobieta - jeśli piękny, to nie wiemy, jeśli wierny,
to
nie piękny. W odkrytych przeze mnie nieznanych przekładach Władcy
Pierścieni J.R.R. Tolkiena odbija się silne piętno twórczości
największych polskich (i nie tylko) literatów, a ich rozpoznawalny
styl
dodaje nowych wartości do największego dzieła fantasy.. To raczej
piękne
niż wierne tłumaczenia. Oto próbki:

1. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Henryka
Sienkiewicza.

Dłoń jako bochen chleba na ramieniu niziołka położył - przyjaźnie
niby,
ale dłoń owa drżała, na podniecenie wielkie wskazując. Hobbit cofnął
się
i strach ogromny go ogarnął, przez co okrutnie wąsikami ruszać począł.
Wielkolud to był, dwakroć go wzrostem przewyższający, podkowy podobno
w
jego rękach jakoby suche drzazgi trzaskały, owe zaś suche drzazgi miał
w
zwyczaju ściskać tak, że sok z nich tryskał jakoby ze świeżego
harbuza.
- Quo vadissss, Frodo? - zapytał Boromir, bo on to był we własnej
osobie, uśmiechając się przyjaźnie niby, aleć głos jego przecie wrogie
nuty w sobie zawierał. - Precz! - rzucił hobbit bez namysłu, jak do
natrętnych psów w Shire zwykł krzyczeć. Zaraz też się zreflektował i
sam
swoich słów przeraził. Szczęściem Gondorczyk na ton głosu jego atencji
żadnej nie zwrócił, afektem palącym wyraźnie trawiony. - Przebóg,
niełaskawym okiem waść na mnie spoglądasz - rycerz Gondoru ciągle
uśmiech sztuczny na twarzy swej malował, choć wargi mu niby branki
elfie
w jasyr wzięte dygotały - nie złodziej ja, ani zbójca żaden.
Pierścienia
twego łaknę, prawda to, ale wiedz, że nie dla prywaty, jeno li pro
publico bono. Zali nie dasz mi dyspensy, spróbować chociaż, skoro
ojczyzna w potrzebie? Zali? Przebóg, powiadam, odstąp mi Pierścień, a
wszystko być może!
- Nie! Nie! - krzyknął Frodo - Mój ci on, mój ci jest!
- Górze mi i górze zdrajcy! - wrzasnął Boromir - Larum grają, a waść!
Rzec chciałem, że na koń nie siadasz, alem się chyba zapędził...
Upadnie
Gondor, skoro tak lekce go sobie ważą! Waść szalony! Małym Rycerzem
cię
zwą, powiadasz? A ja dla ciebie mam inne miano! Zdrajca! Zdrajca! Po
trzykroć zdrajca! [...] Niedługo potem rzuciło się w wilczych skokach
na
rycerza z Gondoru ze dwadzieścia, albo i więcej czarnych postaci,
żołdaków przez Sarumana Białego stworzonych, Boromir jednakowoż
strząsnął ich z siebie, tak, że opadli, jako owoc dojrzały opada z
drzewa. Wnet spostrzegli, że z owym mocarzem, w którego rękach podkowy
jako te trzciny suche chrupały, szans w starciu nie mają, przeto głosy
się tu i ówdzie coraz mocniejsze dały słyszeć:
- Uk dajcie, uk.
Tak w czarnej mowie Mordom nawoływali ci, którzy jako szyderstwo z
elfów
stworzeni zostali. I poznał wtedy Boromir z Gondoru, że zbliża się
godzina śmierci.

2. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Adama Mickiewicza.

Rękę na ramieniu położył hobbita
Z jej drżenia nerwowość Frodo był wyczytał
Na róg Boromira spojrzał - długi, cętkowany, kręty
Pradawny skarb Gondoru, teraz na taśmie przypięty
Boromir rzekł - Czemuś dla mnie taki nieżyczliwy?
Jam nie żaden zbójca, jeno druh prawdziwy
Pierścienia pragnę - aleć nie dla siebie
Ojczyzna nasza z dawna jest w potrzebie
Dla niej to uczynię, ona jest jak zdrowie
Ile ją trzeba cenić, ten tylko się dowie
Kto ją stracił - tu przerwał, rzekłbyś, się zdawało
Że Boromir wciąż mówi, a to echo grało
Wtem cisza, słychać jak wąż śliską piersią dotyka się zioła
Więc jedźmy - rzekł Boromir. Nie! - Frodo zawołał
Ten oczy błyszczące podniósł i płonące lica
O, zdrajco! - zawołał - toż to Targowica!

3. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Mikołaja Reja.

Wprzódy rękę swą na ramyeniu hobbita gestem niby przyjacielskim złożył
był, aże drgayonca była, tedy perturbacyje wielkie zdradziła. Takoż i
tyły podał hobbit, na lico dwakroć jako on rosłego męża siły ogromney
zerkayonc. - Zali wżdy wilkiem na mnie zeźuyesz - rzekł Boromir -aćjam
ci ni zbóy, ni złodziey. Pierścień jeno mieć twój pragnę. Zasię nie
dla
mnie on, jeno oćców ziemyę salwować mi trza. Daj mi go przeto, bom go
godzien. Daj, aćja Pierścień wazmę, atypocziwąj.
- Nie! Nie! - krzyknął Frodo - Pierwej mnie on przynależał!
- Gore! Dalibóg zawżdy zdrada, krugom i krugom, ode samego poczęcya
świata! Zdrayca! Wiedz, iże źle czynisz! I jeszcze yedno wiedzyeć ci
trzeba - aże słów twoych sensu potomni nie pojmą, chocie podobno nie
gęsi i swój jenzyk mają!

4. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Andrzeja
Sapkowskiego.

Położył na ramieniu hobbita rękę. Drżała. Widać było, że człowiek z
trudem tłumi emocje. Hobbit cofnął się, zawadzając plecami o zwalony
pień drzewa. O mało się nie potknął, ale odbił się od omszałego kloca
przejmując jego energię, złapał równowagę i spojrzał w twarz
mężczyzny.
Mężczyzny dwa razy od siebie wyższego. - Musisz być piekielnie silny -
powiedział Frodo. Zamiast odpowiedzi Boromir uśmiechnął się. To był
paskudny uśmiech. - Patrzysz na mnie jak wróg - rzekł, zmieniając
nagle
wyraz twarzy - nie jestem złodziejem ani zbójcą. A ten Pierścień jest
mi
potrzebny - w rękach trzasnęła sucha gałązka - nie dla mnie. Dla
ojczyzny. Ale czym dla ciebie jest ojczyzna? Czy to słowo w ogóle coś
dla ciebie znaczy? Przecież ty jesteś od-mieńcem, mutantem.
Niziołkiem.
'Kurduplem.
- Nie nazywaj mnie tak - Frodo zacisnął wargi.
- Użycz mi go. Oddaj mi Pierścień.
- Nie! Nie! - krzyknął Frodo - Rada powierzyła go mnie.
- Jesteś szalony - głos Boromira był chłodny - więcej, jesteś zdrajcą.
- Nie oddam ci go, Boromirze z Gondoru! Boromir podniósł kąciki ust do
góry i wyszeptał szyderczo:
- Oddasz, Frodo, oddasz....
Zbliżał się, patrząc mu w oczy. To był błąd. Powinien był patrzeć na
ręce. Po chwili nie widział już ani oczu, ani rąk. Frodo zniknął.

4a. Przekład dialogu Froda z Samem Gamgee pióra tegoż samego Andrzeja
Sapkowskiego:

- Kłopot mamy, proszę pana - oświadczył Sam, drapiąc się z zażenowania
po plecach - chcieliśmy pierworodnemu dać na imię Frodo, ale sam,
znaczy
Sam to mnie jest na imię...no, sam pan rozumie... Frodo pokiwał głową:
-
Wiem, Samie, rozumiem doskonale. Dlaczego więc nie trzymać się starych
zwyczajów? Wybierz imię kwiatu, jak czynili nasi przodkowie.
- To musi być piękne imię - zamyślił się Sam.
Mały Jaskier urodził się na wiosnę. Na tradycyjnej Próbie Pierwszych
Urodzin, która miała wywróżyć przyszły charakter dziecka, wrzucił
pieniążek do kieliszka. To nie był dobry znak.

5. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Terry'ego
Pratchetta*

Położył na ramieniu hobbita rękę. Glurp - pomyślał Frodo. Ta myśl
wracała i wracała. Była jak klathiański bumerang**. Hobbit spojrzał w
twarz człowieka, który przewyższał go wzrostem niemal dwukrotnie, a
siłą
zapewne jeszcze bardziej. Zastanawiał, skąd ma jeszcze odwagę, żeby
patrzeć mu w twarz. I dlaczego czuje się taki mały. Wszystkie te
przemyślenia przerywało regularne glurp - niziołek instynktownie czuł,
że to określenie najbardziej pasujące do tej sytuacji. Wyczerpujące
temat. - Patrzysz na mnie nieżyczliwie - rzekł Boromir - A ja nie
jestem
złodziejem czy zbójcą. Potrafię wszystko umotywować. Na przykład:
potrzebuję Pierścienia dla zbawienia mojej ojczyzny. Albo: daj mi go,
bo
chcę sprawdzić, czy na pewno ma taką moc, jak to się mówi. Albo umówmy
się, że wypożyczysz mi go na korzystnych warunkach, a ja zwracam ci go
w
ratach po upływie dwunastu miesięcy, bez żyrantów. Zgoda?
- Nie! Nie! - krzyknął Frodo - Rada powierzyła go mnie.
- Umowę możemy spisać od ręki - kusił człowiek.
- Nie! Nie! - hobbit trwał przy swojej linii obrony.
- Tak? Tak? - zasugerował przebiegle Gondorczyk.
- Nie! Nie! - nie dał się podejść Frodo. Nie było to takie trudne.
Usta
same mu się już układały, intelekt nie musiał nawet podpowiadać
właściwych słów. Więc nie podpowiadał. - No i próbuj tu być miły dla
niziołka - westchnął Boromir - jesteś zdrajcą. Zdrajcą - przerwał na
chwilę - myślisz, że wzbudzając poczucie winy wymogę na tobie oddanie
Pierścienia?
- Nie! Nie! - odpowiedział Frodo.

 ----
* To nie nasz autor, ale też dobry.
** Kłahtiański bumerang po wyrzuceniu nie wracał. W każdym razie nie
sam. Zawsze z całą rodziną klathiańskich krewniaków i znajomych. Próba
pozbycia się ich wywoływała efekt prosty do obliczenia przy pomocy
wzoru
na postęp geometryczny, przyjąwszy, że system społeczny bumerangów
preferował rodziny w systemie 2+5.

6. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Stanisława
Wyspiańskiego.

Boromir
Patrzysz na mnie spode łba Nie uchodzi tak. Nie trza

Frodo
Boś urósł wielki jak piec

Boromir
Więc?

Frodo
Nic

Boromir
Ty się boisz mego ruchu Aleć się podśmiewasz w duchu

Frodo
Nie.

Boromir
Dasz mi pierścień dla ojczyzny Nim zaleczę wszelkie blizny

Frodo
Mnie go rada powierzyła

Boromir
Bo ci naiwnie wierzyła A tyś kto? Zdrajca

Frodo
Jak to?

Boromir
Miałeś chamie złoty pierścień Oddawaj i nie wierć się Zdrajco.

Frodo
Zdrajco?

Boromir
Jako rzekłem: Gondor trzyma się mocno.

Frodo Kółko zrób na czole, boś chyba ciut chory I uważaj, bo mam wizję
godną Wernyhory Pierścień nie chochoł, łatwo się nie spali Iść trzeba
do
przodu, choćbyśmy się bali Rzekli nam, że droga tamże jest nierówna
Nie
poleci orzeł w gówna

7. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Konstantego
Ildefonsa
Gałczyńskiego.

Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić:
Kuszenie Boromira

Osoby:
Boromir (w tej roli nękany bólem egzystencjonalnym Alojzy Gżegżółka)
Frodo (w tej roli nękany bólem angelologicznym Piekielny Piotruś)
Miejsce: ustronne, leśne i wonne

Boromir i Frodo (obserwują się spod wpółprzymkniętych powiek, Chwilę.
Dłuższą)

Boromir (w końcu)
Dawaj Pierścień!

Frodo (przekornie)
Eee tam.

Boromir (przybrawszy pozę i poćwiczywszy trochę "ł" tylniojęzykowe
tudzież dystyngowane "h" nieme): Odwołuję się do twego honorru Nie
zanoś
go do Mordorru.

Frodo
Nooo dobra.
(Oddaje Boromirowi Pierścień)

Boromir (szczerze zdziwiony)
Niedobrze, cała trylogia na nic.

Kurtyna (zapada z żalem)

8. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Waldemara Łysiaka.

Położył mu rękę na ramieniu. Hobbit spojrzał na dwa razy wyższego niż
on
sam człowieka. Wiedział, że siłą nic tu nie wskóra. Wiedział dużo niż
więcej.
- Nęć Hercules - powiedział cicho.
- Timeo danaos et donaferentes - odrzekł Boromir - Cieszę się, że tę
sprawę mamy już wyjaśnioną. A teraz dawaj ten pierścień. .
- Rada powierzyła go mnie!
- Rada?... - uśmiechnął się Boromir i zadął w róg. Minutę potem Frodo
leżał związany mocno liną elfów. Nad nim stali Merry, Pippin, Sam i
Obieżyświat. - Dlaczego? - jęczał Frodo - I ty, Samie? Sam wzruszył
ramionami. Nagle, ni stąd ni zowąd podniósł je do góry. Na szyi czuł
ostrze krasnoludzkiego topora. Cyniczny uśmieszek zastąpiony został
strachem. - Róbcie to co on! Rzućcie broń!- usłyszeli głos Legolasa -
I
rozwiążcie Froda. Uważajcie, z tej odległości nie mogę chybić. - Dobra
robota mości elfie - Gimii pozbierał prędko porzucony oręż i gładził
ostrze toporka.
- Skąd wiedziałeś? - wyrwało się Boromirowi. Krasnolud uśmiechnął się:
- Galadriela mówiła różne rzeczy w łóżku. Kobiety elfów są takie same
jak inne - i Galii też nie jest żadnym wyjątkiem. - Spałeś z
Galadriela?! - nie wytrzymał Aragom - Spałeś z Królową ze Złotego
Lasu?!
- Eee tam, spałem - podkręcił wąsa Gimii - nie miałem czasu na spanie.
- Rzućcie broń! - odezwał się nagle potężny głos.
- Gandalf... - wyszeptał Legolas - Przecież ty nie żyjesz...
- Według niektórych historyków tak - odpowiedział czarodziej z nutą
triumfu w głosie - ale historię piszą zwycięzcy. Znacie ten cytat,
prawda?

9. Przekład Kuszenia Boromira pióra samej mistrzyni Marii
Rodziewiczówny.

Boromir, książę Gondoru, położył swą rękę na ramieniu hobbita. Ten
spojrzał na oblicze człowieka - szlachetne kiedyś, teraz jakąś złością
obleczone. Potem popatrzył na szatę księcia, na żupan karminowy, z
guzikami rogowymi, wykończony złotą lamą, ze stójką. Zerknął też
szybko
na spodnie z dobrej jakości materiału, brązowe, takie jakie zwykli
nosić
myśliwi. Na szary płaszcz, niezwykle cenny, mimo, że pognieciony, i na
zapinkę złotą w kształcie liścia mallomu. Taką samą jak jego.
- Czego chcesz? - wyszeptał Frodo.
- Pierścienia. Dla swojego kraju. Naprawdę - głos Boromira brzmiał
szczerze, choć nieco chrapliwie. - Ale przecież rada powierzyła go
mnie?
- Frodo obracał w palcach złoty pierścień, najcenniejszy klejnot w
całym
Śród-ziemiu. Był niespokojny, ciężko dyszał. - Ale - Boromir pogładził
ręką swoje gęste kasztanowe włosy. Ten ruch miał wyćwiczony, i trzeba
przyznać, że wykonywał go z gracją- ale ty jesteś zdrajcą, bo chcesz
go
zanieść do Mordom.
- Ja? - zdziwił się Frodo, patrząc prosto w szare oczy człowieka -
Wcale nie.

10. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Bogusława
Wołoszańskiego.

O godzinie 14.10 ręka Boromira spoczęła na ramieniu hobbita. Frodo
Baggins spojrzał na człowieka. O czym myślał? Zapewne szacował swoje
szansę w starciu z dużo wyższym i silniejszym człowiekiem. Wiedział,
że
są niewielkie. Ręka księcia Gondoru drżała. Wtedy padły znamienne
słowa:
- Nie jestem zdrajcą. Jestem przyjacielem, .a Pierścienia pragnę dla
uratowania mojej ojczyzny. Czy Boromir mówił prawdę? No cóż, Frodo
miał
jeden podstawowy argument: to, że Rada powierzyła Pierścień jemu. Co
odpowiedział Boromir? Otóż zaczął słownie atakować ni-ziołka,
nazywając
go zdrajcą i zarzucając mu, iż ten chce oddać Pierścień Czarnemu
Władcy.
Jakie mogły być tego konsekwencje? I najważniejsze pytanie - czym był
ów
klejnot, jakie straty i korzyści mogło przynieść wykorzystanie go
przez
aliantów. Czy Sauron miał coś wspólnego ze Stalinem? Ostatnie badania
historyków dowodzą, że obaj panowie S mieli ze sobą wiele wspólnego.
Podobno samochód Wołga, którego projekt Stalin zatwierdził osobiście,
był wzorowany na Gron-dzie, starożytnym taranie używanym przez wojska
Mordom, między innymi do szturmowania bram Minas Tirith. Wracając do
rozmowy Frodo Bagginsa z Boromirem z Gondoru. Czy toczyła się ona w
przyjaznej atmosferze? Otóż nie.

11. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Aleksandra
hrabiego
Fredry.

Boromir (stojąc nad hobbitem)
Gdy Gondoru nie chcesz zguby
Dajże mi swój Pierścień luby
Frodo (przestraszony) Jakże to tak, mocium panie?
> A Drużyna? A wezwanie?

Boromir (patetycznie)
Gdy ojczyzna jest w potrzebie
To poświęcić trzeba

Frodo
Siebie?

Boromir (z szyderczym uśmiechem)
Ciebie, ciebie

Frodo
Ale za co?
Boromir
Boś jest zdrajca i ladaco
(znów podniośle)
Sprawy w swoje czas wziąć ręce
Dla ojczyzny swej w podzięce

Frodo
Czyś ty aby nie pijany?

Boromir (groźnie)
Jak śmiesz, malcu zakichany!

Frodo
Prawisz mocium..
.
Boromir (grożąc palcem)
Już ja sprawię!

Frodo (nie zwraca uwagi)
... jakbyś wierzył w to, co prawisz

Boromir (zgrzyta zębami)
Dajcie mi do ręki brzeszczot
Niech poczuje smak mych pieszczot
Hobbit, mocium, tfu, cóż gadam!

Frodo
Słucham i aż zdziwion siadam

Boromir (pozornie się uspokaja)
Wybacz Frodo, daj na zgodę
Po cóż nerwy w lata młode

Frodo (kiwa głową z niedowierzaniem)
Nie, nie wierzę w ani słowo

Boromir
Daj mi rękę, ręczę głową

Frodo
Że co ręczysz?

Boromir
Żem przyjaciel

Frodo (na stronie)
Nie mój chyba
(głośno) raczej
Mocno wątpię w twe intencje
Boromir (zaciska zęby)
Daj na zgodę, precz pretensje

Frodo (zakłada pierścień)
Zgoda?

Boromir (krzyczy)
Zgoda!

Frodo (niewidzialny)
Furda zgoda!
Sobie sam waść rękę podaj!

12. Przekład Kuszenia Boromira pióra samego mistrza Mirona
Białoszewskiego.

Boro
Mir w borze
Boro
Mir łamie
O Boże
Do Froda
Gada
Kawał
Gada
Dawaj
Pierś
Cień
Bo ci
Pierś
Cień
Wieczny
Ogarnie
A Frodo
Ogar
Odważ
Nie
Powiada
I znika
Boromir fika
Szuka przeciwnika
A na
Przeciw
Nik T
Bo Frodo
Boro
Miro
W
I
Cyk
I znikł

 -- 
- You were really bad this year, you actually owe Santa 361 presents.
- Well there's still time before Christmas! Can't I still make up for
it?  
- If you cure cancer... and AIDS next week, you would still owe two
presents.  
 pijotr                          mailto:pijotr@bezkitu.com

 --  Archiwum grupy: http://niusy.onet.pl/pl.rec.film



-----------======== koniec cytatu ========-------------

niezłe no nie? ;-DDDDDD

-- 
<<</\>>><< Pozdrawiam >< Prymek >< GG#1981 >><<</\>>>
<</\/\>>< quadracik[NO-SPAM]@poczta.onet.pl ><</\/\>>
<<\/\/> "Pocałunki są formą wymiany poglądów. <\/\/>>
<<<\/> Ech, jak ja lubie dyskutować!"(c)Haruka <\/>>>
Technical Details
Message-ID: <e7dg00pcrqkn9tafm3tmcbfiqdi55kur1q@4ax.com>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!news.ipartners.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail
References: <Pine.LNX.4.44.0401142116490.5258-100000@shodan>

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!news.rmf.pl!news.ipartners.pl!newsfeed.gazeta.pl!news.gazeta.pl!not-for-mail
From: Prymek <quadracikNOSPAM@poczta.onet.pl>
Newsgroups: alt.pl.garfield
Subject: Fw: Wladca przekladow
Date: Fri, 16 Jan 2004 20:02:24 +0100
Organization: Portal Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl
Lines: 519
Message-ID: <e7dg00pcrqkn9tafm3tmcbfiqdi55kur1q@4ax.com>
References: <Pine.LNX.4.44.0401142116490.5258-100000@shodan>
Reply-To: quadracikNOSPAM@poczta.onet.pl
NNTP-Posting-Host: 213.17.150.139
Mime-Version: 1.0
X-Trace: inews.gazeta.pl 1074279740 20849 213.17.150.139 (16 Jan 2004 19:02:20 GMT)
X-Complaints-To: usenet@agora.pl
NNTP-Posting-Date: Fri, 16 Jan 2004 19:02:20 +0000 (UTC)
X-User: quadracik
X-Newsreader: Forte Agent 1.93 PL unofficial/32.576 Polski (Polish)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit