Thread View: alt.pl.fan.trzypion
251 messages
251 total messages
Page 2 of 5
Started by wildcat17
Sat, 03 Apr 2004 13:05
Page 2 of 5 • 251 total messages
Re: Help....
Author: Bartosz Marganiec
Date: Sun, 04 Apr 2004 18:06
Date: Sun, 04 Apr 2004 18:06
11 lines
1585 bytes
1585 bytes
Adam Płaszczyca <trzypion@oldfield.pulapka-org.pl> wrote: > A www.tele2.pl sprawdziłeś? IMHO 139zł za 256kb :) Wyglądało obiecująco - póki nie sprawdziłem ich zasięgu - do mnie nie dochodzi ;-( -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Mon, 05 Apr 2004 07:12
Date: Mon, 05 Apr 2004 07:12
13 lines
1757 bytes
1757 bytes
Bartosz Marganiec wrote: > No dobrze, nie ma alternatywy, która by nie była związana z TPSA ;-) > Administracja osiedla ponoć podpisała umowę z firmą na mocy której inne > firmy nie mają możliwości zakładania własnych łącz na terenie osiedla. No to trzeba nacisnąć administrację. Jeśli to spółdzielnia, to trzeba zrobić ruch wśród członków spółdzielni. Choć jak znam życie i postkomunistyczne molochowate spółdzielnie, to... chyba że jest to niewielka spółdzielnia. Albo lepiej- macie wspólnotę mieszkaniową [ wtedy administracja Wam może ]. rmszar
Re: Help....
Author: Adam Płaszczyca
Date: Mon, 05 Apr 2004 07:51
Date: Mon, 05 Apr 2004 07:51
17 lines
1940 bytes
1940 bytes
On 4 Apr 2004 18:06:37 GMT, Bartosz Marganiec
<bartekm@USUNTOsadyba.elartnet.pl> wrote:
>Adam Płaszczyca <trzypion@oldfield.pulapka-org.pl> wrote:
>
>> A www.tele2.pl sprawdziłeś? IMHO 139zł za 256kb :)
>
>Wyglądało obiecująco - póki nie sprawdziłem ich zasięgu - do mnie nie
>dochodzi ;-(
Znaczy jak sprawdzałeś?
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
_______/ /_ IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/ mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Mon, 05 Apr 2004 10:34
Date: Mon, 05 Apr 2004 10:34
20 lines
2060 bytes
2060 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Bartosz Marganiec wrote: > >> No dobrze, nie ma alternatywy, która by nie była związana z TPSA ;-) >> Administracja osiedla ponoć podpisała umowę z firmą na mocy której inne >> firmy nie mają możliwości zakładania własnych łącz na terenie osiedla. > > > No to trzeba nacisnąć administrację. Jeśli to spółdzielnia, to trzeba > zrobić ruch wśród członków spółdzielni. Choć jak znam życie i > postkomunistyczne molochowate spółdzielnie, to... chyba że jest to > niewielka spółdzielnia. Albo lepiej- macie wspólnotę mieszkaniową [ > wtedy administracja Wam może ]. Oj, ja mam wspólnotę. I nawet w zarządzie jestem. I administracja może _wszystko_. Radku, to zależy od tego, _kim_ są członowie wspólnoty. pzdr TRad
Re: Help....
Author: Bartosz Marganiec
Date: Mon, 05 Apr 2004 14:24
Date: Mon, 05 Apr 2004 14:24
11 lines
1711 bytes
1711 bytes
Adam Płaszczyca <trzypion@oldfield.pulapka-org.pl> wrote: > Znaczy jak sprawdzałeś? Na stronie jest pomiar zasięgu. Po wejściu w dział łączy indywidualnych można sprawdzić zasięg. Wpisuje się ulicę i wybiera blok. -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 14:20
Date: Tue, 06 Apr 2004 14:20
10 lines
1642 bytes
1642 bytes
Tomasz Radko wrote: > Oj, ja mam wspólnotę. I nawet w zarządzie jestem. I administracja może > _wszystko_. Radku, to zależy od tego, _kim_ są członowie wspólnoty. Zawsze to od tego zależy. Zawsze. Ja zakładam, że wspólnota chce mieć internet. Chce mieć go tanio. I nie interesuje wspólnoty to, że administrator czy zarządca dogadał się z kimś innym. rmszar
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 06 Apr 2004 15:04
Date: Tue, 06 Apr 2004 15:04
22 lines
2181 bytes
2181 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Oj, ja mam wspólnotę. I nawet w zarządzie jestem. I administracja może >> _wszystko_. Radku, to zależy od tego, _kim_ są członowie wspólnoty. > > > Zawsze to od tego zależy. Zawsze. Ja zakładam, że wspólnota chce mieć > internet. Chce mieć go tanio. I nie interesuje wspólnoty to, że > administrator czy zarządca dogadał się z kimś innym. Zakładasz, że jest fizycznie możliwe uzyskanie podpisów właścicieli 50% udziałów. U mnie w przypadku internetu nie było to możliwe. Ludzie się bali, że będą musieli płacić, a przecież oni nie potrzebują. Po miesiącu - bum, na klatkach pojawiły sie ogloszenia innje firmy, i w jej przypadku zdaniem administracji uchwała wspólnoty nie była już potrzebna. I zrób tu coś... pzdr TRad
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 15:52
Date: Tue, 06 Apr 2004 15:52
21 lines
2369 bytes
2369 bytes
Tomasz Radko wrote: > Zakładasz, że jest fizycznie możliwe uzyskanie podpisów właścicieli 50% > udziałów. U mnie w przypadku internetu nie było to możliwe. Ludzie się > bali, że będą musieli płacić, a przecież oni nie potrzebują. Po miesiącu > - bum, na klatkach pojawiły sie ogloszenia innje firmy, i w jej > przypadku zdaniem administracji uchwała wspólnoty nie była już > potrzebna. I zrób tu coś... Tak Tomku, zakładam. Inaczej- nie mógłbym proponować żadnego wyjścia. Po prostu- wspólnota [ każda, czy to mieszkaniowa, czy społeczeństwo ] jest taka, jaki jest średni poziom jej członka. Jeśli ludzie się bali i nie dało się im wytłumaczyć, lub nie umiano im wytłumaczyć- cóż, pech. Tego nie przeskoczysz. Jedynym wyjściem jest- przekonanie członków wspólnoty, że coś tu jest nie tak. I na to nie ma rady. Chyba, że się wyprowadzisz do swojego własnego domu. Ale wtedy możesz mieć problem, czy ktoś do Ciebie sieć podciągnie. rmszar
Re: Help....
Author: Adam Płaszczyca
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:00
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:00
27 lines
2671 bytes
2671 bytes
On Tue, 06 Apr 2004 17:52:11 +0200, Radomir Szaraniec
<rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> wrote:
>
>Tak Tomku, zakładam. Inaczej- nie mógłbym proponować żadnego wyjścia. Po
>prostu- wspólnota [ każda, czy to mieszkaniowa, czy społeczeństwo ] jest
>taka, jaki jest średni poziom jej członka. Jeśli ludzie się bali i nie
>dało się im wytłumaczyć, lub nie umiano im wytłumaczyć- cóż, pech. Tego
>nie przeskoczysz.
Mylisz sie. Poziom wspólnoty oscyluje w stanach najmniej rozgarniętego
jej członka. Wot, demokracja.
>Jedynym wyjściem jest- przekonanie członków wspólnoty, że coś tu jest
>nie tak. I na to nie ma rady. Chyba, że się wyprowadzisz do swojego
>własnego domu. Ale wtedy możesz mieć problem, czy ktoś do Ciebie sieć
>podciągnie.
Wyjasnij mi, dlaczego wspólnota ma mieć prawo decydowania kto może, a
kto nie dostarczać mi internet do mieszkania. Dokładniej - dlaczego ma
mieć prawo do ograniczania mi takowego dostepu?
--
___________ (R)
/_ _______ Adam 'Trzypion' Płaszczyca (+48 502) 122 688
___/ /_ ___ ul. Ludwiki 1 m. 74, 01-226 Warszawa
_______/ /_ IRC: _555, http://trzypion.oldfield.org.pl/wieliczka/
___________/ mail: _555@irc.pl UIN: 4098313 GG: 3524356
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:24
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:24
19 lines
2095 bytes
2095 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Radomir Szaraniec wrote: >> Zawsze to od tego zależy. Zawsze. Ja zakładam, że wspólnota chce mieć >> internet. Chce mieć go tanio. I nie interesuje wspólnoty to, że >> administrator czy zarządca dogadał się z kimś innym. > > > Zakładasz, że jest fizycznie możliwe uzyskanie podpisów właścicieli 50% > udziałów. U mnie w przypadku internetu nie było to możliwe. Ludzie się > bali, że będą musieli płacić, a przecież oni nie potrzebują. Po miesiącu > - bum, na klatkach pojawiły sie ogloszenia innje firmy, i w jej > przypadku zdaniem administracji uchwała wspólnoty nie była już > potrzebna. I zrób tu coś... Zaraz. Chwila czy to miała być Twoja firma czy chciałeś tylko skorzystać z czyichś usług? -- Dzika
Re: Help....lil
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:31
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:31
50 lines
4001 bytes
4001 bytes
Adam Płaszczyca wrote: > Mylisz sie. Poziom wspólnoty oscyluje w stanach najmniej rozgarniętego > jej członka. Wot, demokracja. Czyli: jeśli na tej grupie pojawi się kretyn, to automatycznie poziom grupy ląduje w okolicy tego kretyna? Tak? A co, jeśli pozostali grupowicze na to nie pozowlą? Teoria się rypnie? Jeśli jest w grupie 100 profesorów i jeden debil, to podejmowane przez taką grupę decyzje bedę w rejonach umysłowości tego debila czy może raczej w rejonach umysłowości profesorów? Nie przestają mnie zadziwiać Twoje teorie. > Wyjasnij mi, dlaczego wspólnota ma mieć prawo decydowania kto może, a > kto nie dostarczać mi internet do mieszkania. Dokładniej - dlaczego ma > mieć prawo do ograniczania mi takowego dostepu? Przeczytaj jeszcze raz o czym było, bowiem w mojej z Tomkiem dyskusji wspólnota właśnie o niczym nie zadecydowała. A dlaczego wspólnota ma dyktować? Właśnie dlatego wspólnota dyktuje jednostkom pewne sprawy, że jest wspólnotą. Jeśli jednostce nie podbają się decyzje grupy- może od niej odejść. Ale póki jest we wspólnocie, bo np. ma mieszkanie, łączą go ze wspólnotą interesy, których zerwanie odbyłoby się ze szkodą dla jednostki, zatem- dopóki jednoska nie może lub nie chce od wspólnoty odejść, musi szanować wolę wspólnoty. Oczywiście może też płakać, sarkać i krzyczeć, że się to jednostce nie podoba i gwałci jej owlność, że w ogóle to wspólnota jest głupia, a jedynie jednostka mądra i w ogóle, to wszyscy się mylą i są do de. Tylko to jest zachowanie socjopatycznego, egocentrycznego dzieciaka. Dorosły człowiek albo się godzi z decyzjami grupy, w której żyje, albo się nie godzi i stara się na grupę wpłynąć, żeby działała po jego myśli, albo wreszcie od grupy odchodzi. Zatem: jeśli klatka jest częścią _wspólną_ nieruchomości, to _wspólnota_ podejmuje decyzję, czy na tej klatce będą kładzione kable, czy nie, czy ta klatka będzie pomalowana na czerwono, czy na czarno, a w poprzek jebnie się trzy żółte szlaczki. Jesli wspólnocie się nie spodoba, że jednostka chce kuć w ścianach, żeby puszczać kable, to prawo jednostek, które tworzą wspólnotę [ aż dziw bierze, że nie zauważasz, że wspolnotę tworzą właśnie inne jednostki ], żeby się na to nie godzić. Natomiast zawsze możesz zamówić Neo+ lub SDI do _Twojego_ telefonu w _Twoim_ mieszkaniu lub strzelić sobie _Twoją_ antenkę radiową na _Twoim_ balkonie. rmszar
Re: Help....lil
Author: wildcat17
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:31
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:31
14 lines
1719 bytes
1719 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: (ciap) czy > ta klatka będzie pomalowana na czerwono, czy na czarno, a w poprzek > jebnie się trzy żółte szlaczki. (ciap) Radziu, dziecko...ja Cię proszę... Nie dość że się śmiać przez to chore gardło nie mogę to jeszcze mi męża przeraziłeś..;D -- Dzika
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:36
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:36
46 lines
3433 bytes
3433 bytes
wildcat17 wrote: > Użytkownik Tomasz Radko napisał: > >> Radomir Szaraniec wrote: > > >>> Zawsze to od tego zależy. Zawsze. Ja zakładam, że wspólnota chce mieć >>> internet. Chce mieć go tanio. I nie interesuje wspólnoty to, że >>> administrator czy zarządca dogadał się z kimś innym. >> >> >> >> Zakładasz, że jest fizycznie możliwe uzyskanie podpisów właścicieli >> 50% udziałów. U mnie w przypadku internetu nie było to możliwe. Ludzie >> się bali, że będą musieli płacić, a przecież oni nie potrzebują. Po >> miesiącu - bum, na klatkach pojawiły sie ogloszenia innje firmy, i w >> jej przypadku zdaniem administracji uchwała wspólnoty nie była już >> potrzebna. I zrób tu coś... > > > Zaraz. Chwila czy to miała być Twoja firma czy chciałeś tylko skorzystać > z czyichś usług? Chciałem tylko skorzystać z usług. Inny członek wspólnoty znalazl firmę. Zająłem się zbieraniem podpisów, ale wyżej 45% udziałów nie dało rady podskoczyć. Nie żeby ktos byl przeciw, ale ktoś wynajmuje miekszania i mieszka gdzie indziej (lokator nie chce podac adresu, telefonu, nie bedzie sie kontaktowal z właścicielem - ściana); ktoś leży w szpitalu, ktoś umarł i sprawy spadkowe nie sa jeszcze uregulowane. Do tego dochodza ludzie "A co na to wszystko administracja powie?", "Niech administracja tak zrobi, żeby było dobrze" i "A na co mi panie ten cały internet. No i grupa "Ja niczego nie podpiszę". W końcu w grudniu pomysł padł. A już w styczniu firma GHNet zaczęła obchodzić mieszkania i zbierac podpisy chętnych. Nagle uchwała wspólnoty nie była do niczego potrzebna. Ta sama administracja, która w listopadzie stwierdziła: "Bez uchwały nie da rady", nagle zmieniła front. I chyba nawet wiem dlaczego, ale ponieważ nieudokumentowany zarzut korupcji podpada pod oszczerstwo czy inne zniesławienie, nie przedstawię mojej opinii na temat fiormy ADM1 'Krowodrza" Sp. z o.o. pzdr TRad
Re: Help....lil
Author: Wojtek Borczyk
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:45
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:45
16 lines
1876 bytes
1876 bytes
On Tue, 6 Apr 2004, Radomir Szaraniec wrote: > Czyli: jeśli na tej grupie pojawi się kretyn, to automatycznie poziom > grupy ląduje w okolicy tego kretyna? Weryfikacja doświadczalna jak dotąd temu przeczy... ;-)))) Pozdrawiam :) W. -- Wojciech Borczyk, Astronomical Observatory of Adam Mickiewicz University addr: ul. Sloneczna 36, 60-286 Poznan, POLAND phone: (+4861)8292776, e-mail:bori@moon.astro.amu.edu.pl http://moon.astro.amu.edu.pl/bori
Re: Help....lil
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:58
Date: Tue, 06 Apr 2004 17:58
21 lines
2361 bytes
2361 bytes
wildcat17 wrote: > Radziu, dziecko...ja Cię proszę... Dzika, dziecko... ja Cię proszę... po dobroci... tylko nie Radziu. > Nie dość że się śmiać przez to chore gardło nie mogę to jeszcze mi męża > przeraziłeś..;D A czym? Uspokój go, że to nie był wybuch mojego poczucia estetycznego, tylko z dowcipu o Jasiu, kiedy to dzieci zastanawiały się, jak by tu salępomalować. Padały różne propozycje, a to na zielono, a to na różowo lub niebiesko. W końcu Jasiu wstaje i mówi: Ja to bym pomalował na czarno, a w poprzek pier.....nął trzy żółte szlaczki. Na to pani: Jasiu! Jak Ty mówisz!? Jutro masz przyjśc z ojcem. Nastepnego dnia przychodzi tata Jasia. Pani mówi mu, jak Jasiu brzydko mówi i cytuje jasiową wypowiedź, pytając się ojca: No i jak pan to widzi? Na co tatuś; Ma pani rację, ch..owo by to wyglądało. rmszar
Re: Help....lil
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:10
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:10
7 lines
1775 bytes
1775 bytes
Wojtek Borczyk wrote: > Weryfikacja doświadczalna jak dotąd temu przeczy... ;-)))) Jeśli fakty przeczą teorii, to co? To tym gorzej dla faktów! Howgh! ;) rmszar
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:11
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:11
14 lines
2090 bytes
2090 bytes
Tomasz Radko wrote: > W końcu w grudniu pomysł padł. A już w styczniu firma GHNet zaczęła > obchodzić mieszkania i zbierac podpisy chętnych. Nagle uchwała wspólnoty > nie była do niczego potrzebna. Ta sama administracja, która w > listopadzie stwierdziła: "Bez uchwały nie da rady", nagle zmieniła > front. I chyba nawet wiem dlaczego, ale ponieważ nieudokumentowany > zarzut korupcji podpada pod oszczerstwo czy inne zniesławienie, nie > przedstawię mojej opinii na temat fiormy ADM1 'Krowodrza" Sp. z o.o. A masz to na papierku? Możnaby administrację pobić jej własną bronią. Swoją drogą- nie da się zmienić administratora? rmszar
Re: Help....lil
Author: Wojtek Borczyk
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:20
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:20
18 lines
2119 bytes
2119 bytes
On Tue, 6 Apr 2004, Radomir Szaraniec wrote: > > Weryfikacja doświadczalna jak dotąd temu przeczy... ;-)))) > Jeśli fakty przeczą teorii, to co? To tym gorzej dla faktów! Howgh! ;) Adasiowa znajomość filozoficznych dzieł Hegla jest moim zdaniem porównywalna z jego znajomością wpływu "liczby Sommerfielda" na proces smarowania panewki w silniku samochodowym... ;-)))) Pozdrawiam :) W. -- Wojciech Borczyk, Astronomical Observatory of Adam Mickiewicz University addr: ul. Sloneczna 36, 60-286 Poznan, POLAND phone: (+4861)8292776, e-mail:bori@moon.astro.amu.edu.pl http://moon.astro.amu.edu.pl/bori
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:25
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:25
58 lines
4455 bytes
4455 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> W końcu w grudniu pomysł padł. A już w styczniu firma GHNet zaczęła >> obchodzić mieszkania i zbierac podpisy chętnych. Nagle uchwała >> wspólnoty nie była do niczego potrzebna. Ta sama administracja, która >> w listopadzie stwierdziła: "Bez uchwały nie da rady", nagle zmieniła >> front. I chyba nawet wiem dlaczego, ale ponieważ nieudokumentowany >> zarzut korupcji podpada pod oszczerstwo czy inne zniesławienie, nie >> przedstawię mojej opinii na temat fiormy ADM1 'Krowodrza" Sp. z o.o. > > A masz to na papierku? W pażdzierniku wyslałem do administracji pismo z prośbą o dane dotyczące rozliczen za c.o. Jako człoenk zarządu wspólnoty, łapiesz? I dostałem odpowiedź (już pod koniec grudnia), że wspólnotę na zewnątrz reprezentuje zarząd. W lutym, przed walnym zgromadzeniem, tez pisemnie porposiłem o wyjasnienie detali remontu kaloryferów (w trakcie zmieniono firmę na pi razy drzwi dwa razy droższa, sądząc z faktur). Na walnym się dowiedziałem, jaki to ze mnie aspołeczny typ, bo zamiast administracji pomagać, zawracam jej głowe jakimis sprawami, na których sie nie znam. I że administracja juz, juzma odpowiedx napisana na brudno, i jak przepisze to mi zaraz wyśle. walne było pod koniec lutego. Zgadnij, kiedy dostałem odpowiedź? ADM wszystko załatwia na gębę. Az tacy głupi to oni nie sa, żeby się na papierze kompromitowac. We wrzesniu przeprowadziliśmy uchwałę, żeby przełożyć planowany remont balkonów (pieniądze były tylko na połowę, ale ADM przebieral nózkami, żeby już, zaraz wchodzić). Remont mial się zacząc wiosną. ADM był zobowiązany zebrać oferty (co najmniej trzy) i przedstawic zarządowi wspólnoty do oceny i podjęcia decyzji. Zgadnij, kiedy adm przedstawił te oferty? > Możnaby administrację pobić jej własną bronią. > Swoją drogą- nie da się zmienić administratora? Nie da się. Mieszkam w tzw. milicyjnym bloku. Dookoła jak nie eksmilicjanci, to ubole. I kilku wojskowych na dodatek. Wszyscy nauczeni przez 45 lat (bo spora gromadka mieszka od samego wybudowania), że administracja rulez. Bo oczywiście ADM 1 to była administracja komunalna, sprywatyzowana i wykupiona przez były zarząd. I ci tzw. właściciele... Żebyś widział walne... Prywatnie wszyscy na amdinistracje plują, ale na walnym mało brakło a uchwalili by apel "Przy tobie prezesie stoimy i stać chcemy". Dopóki to wszystko nie powymiera albo nie posprzedaje mieszkan, to nic sie nie zmieni. Ale znowu: spadkobiercy wynajmują mieszkania i nic ich administracja nie obchodzi, w końcu za wszystko i tak płaci najemca. RP w miniaturze. pzdr TRad PS Odpowiedzi, rzecz jasna, nie mam do dzisiaj. PS2 Ofert też nie. Skąinąd prezes ADMu przebąkiwal na walnym, że dwa lata temu zarząd podjąl juz decyzję, która firma ma robić remont.
Re: Help....lil
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:35
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:35
21 lines
2460 bytes
2460 bytes
Wojtek Borczyk wrote: > Adasiowa znajomość filozoficznych dzieł Hegla jest moim zdaniem > porównywalna z jego znajomością wpływu "liczby Sommerfielda" na proces > smarowania panewki w silniku samochodowym... ;-)))) Nie wiem, nie sprawdzałem. Przy czym- na razie rozmawialiśmy o teorii i faktach, które jej przeczą, a nie o adamowej znajomości bon motów sławnych filozofów, czy też ich dzieł. Dajmy mu choć chwilę wytchnienia, bo albo mu ciągle duszno, albo ma permanentną czkawkę, że go tak ciągle wspominamy. Możemy za to porozmawiać o Heglu, jemu już czkawka nie grozi. Ewentualnie o innym filozofie, jeśli wolisz. :) rmszar P.S. Ostatnio oglądałem na Kino Polska [ nowy kanał filmowy na Cyfrze+, palce lizać!!!!!!! ] świetny dokument o Tischnerze. Szkoda, że Ksiądz Profesor tak szybko poszedł dyskutować z samym Najwyższym.
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:42
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:42
24 lines
2304 bytes
2304 bytes
Tomasz Radko wrote: [ ciach ] Cóż pozostaje mi napisać- jak Ty tam jeszcze żyjesz? Mnie by... no powiedzmy, że może napisałbym do Osamy list, że mam tu takich niewiernych, co to na Allacha plują, ile wlezie. I podał adres siedziby ADM. > Nie da się. Mieszkam w tzw. milicyjnym bloku. Dookoła jak nie > eksmilicjanci, to ubole. I kilku wojskowych na dodatek. Wszyscy nauczeni Dobra. Nic mi więcej nie trzeba. Najgorszemu wrogowi nie życzyłbym takiego sąsiedztwa. Tylko- skąd się tam wziąłeś? ;) > PS Odpowiedzi, rzecz jasna, nie mam do dzisiaj. Rzecz jasna. > PS2 Ofert też nie. Skąinąd prezes ADMu przebąkiwal na walnym, że dwa > lata temu zarząd podjąl juz decyzję, która firma ma robić remont. Rzecz jasna jak słońce. PRL w miniaturze. rmszar
Re: Help....lil
Author: wildcat17
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:53
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:53
36 lines
2144 bytes
2144 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > wildcat17 wrote: > >> Radziu, dziecko...ja Cię proszę... > > > Dzika, dziecko... ja Cię proszę... po dobroci... tylko nie Radziu. Po dobroci prosisz? Znaczy mógłbyś inaczej? Ach czemuż zawdzięczam tak nadzwyczajną łaskawość*? >> Nie dość że się śmiać przez to chore gardło nie mogę to jeszcze mi >> męża przeraziłeś..;D > > > A czym? Uspokój go, że to nie był wybuch mojego poczucia estetycznego, > tylko z dowcipu o Jasiu, (ciap) Nie. Nie poczuciem estetycznym. Tym co musi się dziać z jego żoną skoro prycha, kaszle, i łzy jej lecą...;D *Radziu...;>> -- Dzika
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:59
Date: Tue, 06 Apr 2004 18:59
13 lines
1938 bytes
1938 bytes
Radomir Szaraniec wrote: >> Nie da się. Mieszkam w tzw. milicyjnym bloku. Dookoła jak nie >> eksmilicjanci, to ubole. I kilku wojskowych na dodatek. Wszyscy nauczeni > > Dobra. Nic mi więcej nie trzeba. Najgorszemu wrogowi nie życzyłbym > takiego sąsiedztwa. Tylko- skąd się tam wziąłeś? ;) Mogę odpowiedzieć, ale zaraz potem musiałbym Cię zastrzelić. pzdr TRad
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Tue, 06 Apr 2004 19:30
Date: Tue, 06 Apr 2004 19:30
14 lines
1785 bytes
1785 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Tomasz Radko wrote: > >> Mogę odpowiedzieć, ale zaraz potem musiałbym Cię zastrzelić. > > > Mów. Potem możesz mnie zastrzelić. Tak jest. Mów. Potem możesz go zastrzelić... -- Dzika
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 19:31
Date: Tue, 06 Apr 2004 19:31
7 lines
1707 bytes
1707 bytes
Tomasz Radko wrote: > Mogę odpowiedzieć, ale zaraz potem musiałbym Cię zastrzelić. Mów. Potem możesz mnie zastrzelić. rmszar
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Tue, 06 Apr 2004 19:57
Date: Tue, 06 Apr 2004 19:57
14 lines
1956 bytes
1956 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Mogę odpowiedzieć, ale zaraz potem musiałbym Cię zastrzelić. > > Mów. Potem możesz mnie zastrzelić. Publicznie nie mogę, bo musiałbym wymordowac wszystkich polskich juznetowców. A masz pojęcie, ile bym wydał na amunicję? pzdr TRad
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 21:55
Date: Tue, 06 Apr 2004 21:55
9 lines
1996 bytes
1996 bytes
Tomasz Radko wrote: > Publicznie nie mogę, bo musiałbym wymordowac wszystkich polskich > juznetowców. A masz pojęcie, ile bym wydał na amunicję? Oj, nie wstydź się. W końcu bycie tajnym informatorem to już od dawna nie wstyd, a nawet powód do dumy. ;) rmszar
Re: Help....lil
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 06 Apr 2004 21:58
Date: Tue, 06 Apr 2004 21:58
16 lines
2019 bytes
2019 bytes
wildcat17 wrote: > Po dobroci prosisz? > Znaczy mógłbyś inaczej? > Ach czemuż zawdzięczam tak nadzwyczajną łaskawość*? Boś kobieta, czyli słabsza płeć, którą można tylko prosić, ale nie zmuszać. Tak mnie ojce uczyły. Hej! > Nie. Nie poczuciem estetycznym. > Tym co musi się dziać z jego żoną skoro prycha, kaszle, i łzy jej lecą...;D Przeraził się? Może źle zinterpretowałaś ten jego podskok. Może to był z radości? Że koniec już blisko... ;> rmszar
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:30
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:30
16 lines
2103 bytes
2103 bytes
Radomir Szaraniec wrote: > Tomasz Radko wrote: > >> Publicznie nie mogę, bo musiałbym wymordowac wszystkich polskich >> juznetowców. A masz pojęcie, ile bym wydał na amunicję? > > > Oj, nie wstydź się. W końcu bycie tajnym informatorem to już od dawna > nie wstyd, a nawet powód do dumy. ;) Pfi, przecież gdybym był TW to dawno byłbym w Sejmie. pzdr TRad
Re: Help....
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:31
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:31
31 lines
2376 bytes
2376 bytes
wildcat17 wrote: > Użytkownik Tomasz Radko napisał: > >> Radomir Szaraniec wrote: >> >>> Tomasz Radko wrote: >>> >>>> Mogę odpowiedzieć, ale zaraz potem musiałbym Cię zastrzelić. >>> >>> >>> >>> Mów. Potem możesz mnie zastrzelić. >> >> >> >> Publicznie nie mogę, bo musiałbym wymordowac wszystkich polskich >> juznetowców. A masz pojęcie, ile bym wydał na amunicję? > > > > Możesz gołymi rękami. > W końcu chyba nie masz aż tak wielu zajęć... Ale to nudne jest. Dusisz i dusisz, ofiara tylko oczkami łypie, nóżkami przewraca, nieciekawe. No i zanim udusisz, to trochę czasu zejdzie. A tak, trzask-prask, i po krzyku. pzdr TRad
Re: Help....lil
Author: wildcat17
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:32
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:32
30 lines
2233 bytes
2233 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > wildcat17 wrote: > >> Po dobroci prosisz? >> Znaczy mógłbyś inaczej? >> Ach czemuż zawdzięczam tak nadzwyczajną łaskawość*? > > > Boś kobieta, czyli słabsza płeć, którą można tylko prosić, ale nie > zmuszać. Tak mnie ojce uczyły. Hej! Znaczy Tomka czy Adama to już możesz sobie pozmuszać? No to nie krępuj się...;) >> Nie. Nie poczuciem estetycznym. >> Tym co musi się dziać z jego żoną skoro prycha, kaszle, i łzy jej >> lecą...;D > > > Przeraził się? Może źle zinterpretowałaś ten jego podskok. Może to był z > radości? Że koniec już blisko... ;> Nie. Napewno nie. Jest jeszcze parę rzeczy do kupienia...;> -- Dzika
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:38
Date: Wed, 07 Apr 2004 09:38
20 lines
2008 bytes
2008 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Radomir Szaraniec wrote: > >> Tomasz Radko wrote: >> >>> Mogę odpowiedzieć, ale zaraz potem musiałbym Cię zastrzelić. >> >> >> Mów. Potem możesz mnie zastrzelić. > > > Publicznie nie mogę, bo musiałbym wymordowac wszystkich polskich > juznetowców. A masz pojęcie, ile bym wydał na amunicję? Możesz gołymi rękami. W końcu chyba nie masz aż tak wielu zajęć... -- Dzika
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Wed, 07 Apr 2004 18:29
Date: Wed, 07 Apr 2004 18:29
30 lines
2261 bytes
2261 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > wildcat17 wrote: >>> Publicznie nie mogę, bo musiałbym wymordowac wszystkich polskich >>> juznetowców. A masz pojęcie, ile bym wydał na amunicję? >> >> >> >> >> Możesz gołymi rękami. >> W końcu chyba nie masz aż tak wielu zajęć... > > > Ale to nudne jest. Dusisz i dusisz, ofiara tylko oczkami łypie, nóżkami > przewraca, nieciekawe. Nudne? To zacznij od Ryka..;> > No i zanim udusisz, to trochę czasu zejdzie. A > tak, trzask-prask, i po krzyku. E tam! Idziesz na łatwiznę! Fuj! ;) -- Dzika
Re: Help....
Author: Przemysław Ryk
Date: Wed, 07 Apr 2004 22:29
Date: Wed, 07 Apr 2004 22:29
15 lines
2271 bytes
2271 bytes
wildcat17 napisał(a) w poście z dnia 2004-04-07 20:29: >> Ale to nudne jest. Dusisz i dusisz, ofiara tylko oczkami łypie, >> nóżkami przewraca, nieciekawe. > > Nudne? To zacznij od Ryka..;> To, że bardzo rzadko się obecnie odzywam nie znaczy, że poglądu na Twoje występy nie mam... :P -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Dobry spamer, to oszukany spamer :::: e-mail w nagłówkach to pułapka ]
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 08 Apr 2004 06:59
Date: Thu, 08 Apr 2004 06:59
10 lines
1888 bytes
1888 bytes
Przemysław Ryk napisał: > To, że bardzo rzadko się obecnie odzywam nie znaczy, że poglądu na Twoje > występy nie mam... :P Imć Ryku! Co!? Wy już wiecie co! Do roboty się zabieraj, bo cisza i cisza... a wiosna w pełni! rmszar
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 08 Apr 2004 07:49
Date: Thu, 08 Apr 2004 07:49
10 lines
2074 bytes
2074 bytes
wildcat17 napisała: > Zasiane. Teraz już tylko bacznie obserwować miejsce gdzie wzejdzie. > Niezasłużenie Waść go skrzyczać raczył! Co też Waćpani? Toż ja z czułością, jak do kwilącego berbecia podchodzę, po głowie głaszczę, po pupci klepię, coby tylko się do roboty wziął, boć czekam z niecierpliwością, kiedy wzejdzie. rmszar
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Thu, 08 Apr 2004 10:03
Date: Thu, 08 Apr 2004 10:03
18 lines
2157 bytes
2157 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > Przemysław Ryk napisał: > > >>To, że bardzo rzadko się obecnie odzywam nie znaczy, że poglądu na Twoje >>występy nie mam... :P > > > Imć Ryku! Co!? Wy już wiecie co! > > Do roboty się zabieraj, bo cisza i cisza... a wiosna w pełni! Zasiane. Teraz już tylko bacznie obserwować miejsce gdzie wzejdzie. Niezasłużenie Waść go skrzyczać raczył! -- Dzika
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Thu, 08 Apr 2004 16:22
Date: Thu, 08 Apr 2004 16:22
24 lines
2600 bytes
2600 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > wildcat17 napisała: > > >>Zasiane. Teraz już tylko bacznie obserwować miejsce gdzie wzejdzie. >>Niezasłużenie Waść go skrzyczać raczył! > > > Co też Waćpani? Toż ja z czułością, jak do kwilącego berbecia podchodzę, > po głowie głaszczę, po pupci klepię, coby tylko się do roboty wziął, boć > czekam z niecierpliwością, kiedy wzejdzie. <zgroza mode on> Rany... Nie dość że oczami wyobraźni ujrzałam Ryka jako kwilącego berbecia to dodatkowo jak Ty go głaszczesz i klepiesz... Ja rozumiem że na uczucia nie ma siły ale przynajmniej nie na widoku publicznym poproszę bo ludzi stresujecie! ;) P.S. Pozew został złożony. Zdecydowałam że szczoteczkę jednak biorę całą! -- Dzika
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 08 Apr 2004 20:49
Date: Thu, 08 Apr 2004 20:49
16 lines
2275 bytes
2275 bytes
wildcat17 wrote: > Nie dość że oczami wyobraźni ujrzałam Ryka jako kwilącego berbecia to [ ciach apokaliptyczne wizje ] Stanowczo masz za bujną wyobraźnię. > P.S. Pozew został złożony. Zdecydowałam że szczoteczkę jednak biorę całą! A bierz. Nawet i drugą, nową, możesz dostać. I na więcej nie licz. rmszar P.S. Znam sędziego. To mój kumpel od wódki. Też ma żonę jędzę.
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 09 Apr 2004 11:23
Date: Fri, 09 Apr 2004 11:23
25 lines
2993 bytes
2993 bytes
wildcat17 wrote: > Za drugą dziękuję. Oczekuję tylko tego co mi i dzieciom się prawnie > należy. Nic więcej od Ciebie nie chcę. No toż mówiłem- szczoteczkę sobie możesz spokojnie zabrać. > Chciałam Ci tego oszczędzić ale skoro pierwszy zdecydowałeś się podjąć > taką walkę to wiedz że odchodzę z nim. Dzwoniłem do niego. Piewsze słyszy, powiedział, że jedną jędzę już ma, to po co mu druga? Poradził mi wysłać Cię na badania, czy nie masz jakichś urojeń. Stwierdził też, że jak ja tego nie zrobię, to on zarządzi w trakcie procesu. To idziesz po dobroci? > P.S. Kluczyki do mercedesa którego dałam Ci do użytku oddasz z własnej > woli czy dopiero po przegranym procesie? Tak, stanowczo muszę posłuchać jego rad i wysłać Cię na obserwację. Pragnę Ci przypomnieć, że tego Mercedesa to _ja_ Tobie dałem, po tym, jak skasowałaś _moje_ BMW. Ta sytuacja, o której piszesz, to był zwrot _moich_ kluczyków, od _mojego_ auta, po tym, jak naprawiłem _moje_ drugie auto, czyli BMW, żebyś mogła nim znowu jeździć. rmszar
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Fri, 09 Apr 2004 12:46
Date: Fri, 09 Apr 2004 12:46
26 lines
2506 bytes
2506 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > wildcat17 wrote: >> P.S. Pozew został złożony. Zdecydowałam że szczoteczkę jednak biorę całą! > > > A bierz. Nawet i drugą, nową, możesz dostać. I na więcej nie licz. Za drugą dziękuję. Oczekuję tylko tego co mi i dzieciom się prawnie należy. Nic więcej od Ciebie nie chcę. > P.S. > Znam sędziego. To mój kumpel od wódki. Też ma żonę jędzę. Chciałam Ci tego oszczędzić ale skoro pierwszy zdecydowałeś się podjąć taką walkę to wiedz że odchodzę z nim. P.S. Kluczyki do mercedesa którego dałam Ci do użytku oddasz z własnej woli czy dopiero po przegranym procesie? -- Dzika
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Fri, 09 Apr 2004 13:21
Date: Fri, 09 Apr 2004 13:21
78 lines
4556 bytes
4556 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > wildcat17 wrote: > >> Za drugą dziękuję. Oczekuję tylko tego co mi i dzieciom się prawnie >> należy. Nic więcej od Ciebie nie chcę. > > > No toż mówiłem- szczoteczkę sobie możesz spokojnie zabrać. A żebyś wiedział że zabiorę. Zaraz po domu, samochodzie i 2/3 konta. >> Chciałam Ci tego oszczędzić ale skoro pierwszy zdecydowałeś się podjąć >> taką walkę to wiedz że odchodzę z nim. > > > Dzwoniłem do niego. Piewsze słyszy, powiedział, że jedną jędzę już ma, > to po co mu druga? Poradził mi wysłać Cię na badania, czy nie masz > jakichś urojeń. Stwierdził też, że jak ja tego nie zrobię, to on > zarządzi w trakcie procesu. No ja zawsze mówiłam że jesteś naiwny jak dziecko, ale teraz to już przesada... A coż on Ci miał powiedzieć? Że to on po rozwodzie będzie jeździł mercedesem którego Ty dotychczas używałeś?! Najpierw sprawdzi do czego jesteś zdolny, zbierze dowody a później już spokojnie zasądzi Ci najmniejszy pokoik w przybudówce. A później "przypadkiem" się w sobie strasznie zakochamy i zamieszkamy wspólnie. Ale nie martw się. Dzieci będziesz mógł widywać. Jak będą przechodziły przez podwórko. > To idziesz po dobroci? Po dobroci?! To Ty zniszczyłeś nasze życie! Tyle lat prowadzę Ci dom, wychowuję dzieci, zarabiam na utrzymanie całej rodziny a Ty tylko wódka, koledzy i agencje towarzyskie! Ja się ze swoich obowiązków wywiązywałam należycie. Trzeba było szanować to byś teraz nie miał problemów! >> P.S. Kluczyki do mercedesa którego dałam Ci do użytku oddasz z własnej >> woli czy dopiero po przegranym procesie? > > > Tak, stanowczo muszę posłuchać jego rad i wysłać Cię na obserwację. > Pragnę Ci przypomnieć, że tego Mercedesa to _ja_ Tobie dałem, po tym, > jak skasowałaś _moje_ BMW. Twoje BMW!? Twoje!? Kupione za pieniążki z mojego posagu bo nie było nawet czym dzieci do szkoły wozić! Żeby mój tatuś nie pomógł to byś nawet na Granadę nie zarobił! > Ta sytuacja, o której piszesz, to był zwrot > _moich_ kluczyków, od _mojego_ auta, po tym, jak naprawiłem _moje_ > drugie auto, czyli BMW, żebyś mogła nim znowu jeździć. Twoje drugie auto?! No ja rozumiem że jak się tyle pije to się widzi podwójnie. Samochód, kochanie, wtedy mieliśmy jeden bo BMW już okazało się niezdatne do naprawy. Mercedesa Ci dałam bo Ty miałeś odwozić dzieci do szkoły. Mówiłeś że ja nie umiem jeździć i z Tobą będą bezpieczniejsze. Nie chciałam Ci sprawiać przykrości więc się zgodziłam. -- Dzika
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 09 Apr 2004 14:10
Date: Fri, 09 Apr 2004 14:10
61 lines
4529 bytes
4529 bytes
wildcat17 wrote: > A żebyś wiedział że zabiorę. > Zaraz po domu, samochodzie i 2/3 konta. Bez wątpienia, terapia Ci się przyda. Urojenie już masz. > No ja zawsze mówiłam że jesteś naiwny jak dziecko, ale teraz to już > przesada... > A coż on Ci miał powiedzieć? Że to on po rozwodzie będzie jeździł > mercedesem którego Ty dotychczas używałeś?! A po co mu kolejny? Kobieto, przejżyj na oczy. Kto by Ciebie chciał? Stara jędza, z dziećmi, bez kasy, pracy i zawodu. No chyba że przypalanie obiadków uznasz za swój wyuczony zawód. > Najpierw sprawdzi do czego jesteś zdolny, zbierze dowody a później już > spokojnie zasądzi Ci najmniejszy pokoik w przybudówce. > A później "przypadkiem" się w sobie strasznie zakochamy i zamieszkamy > wspólnie. > Ale nie martw się. Dzieci będziesz mógł widywać. > Jak będą przechodziły przez podwórko. Tak, tak, tak. Umówiłem Cię już na środę, na pierwszą wizytę. Ten psychiatra jest drogi, ale ponoć najlepszy. > Po dobroci?! To Ty zniszczyłeś nasze życie! > Tyle lat prowadzę Ci dom, wychowuję dzieci, zarabiam na utrzymanie całej > rodziny a Ty tylko wódka, koledzy i agencje towarzyskie! > Ja się ze swoich obowiązków wywiązywałam należycie. Trzeba było szanować > to byś teraz nie miał problemów! Czym Ty, miła moja zarabiasz? Z Twoim charakterem, wyglkądem i bez zawodu, to możesz chyba tylko datki dostawać. Chociaż ostatnio słyszałem, że z tego można niezłe pieniązki wyciągnąć. Więc może faktycznie coś tam uciłałaś. Tak się wywiązywałaś ze swych obowiązków, że mi tylko wódka została i agencje. Dzieci rozpuściłaś, dom zapuściłaś, o Tobie nie wspominając. > Twoje BMW!? Twoje!? > Kupione za pieniążki z mojego posagu bo nie było nawet czym dzieci do > szkoły wozić! > Żeby mój tatuś nie pomógł to byś nawet na Granadę nie zarobił! Z twojego czego? Te dwie sukienki i pierzyna, którą dfali nam Twoi rodzice, to by mi nawet na pół śrubki do samochodu nie starczyły. > Twoje drugie auto?! No ja rozumiem że jak się tyle pije to się widzi > podwójnie. Samochód, kochanie, wtedy mieliśmy jeden bo BMW już okazało > się niezdatne do naprawy. Mercedesa Ci dałam bo Ty miałeś odwozić dzieci > do szkoły. Mówiłeś że ja nie umiem jeździć i z Tobą będą > bezpieczniejsze. Nie chciałam Ci sprawiać przykrości więc się zgodziłam. Ha! Widzisz kobieto, BMW jest naprawione, jeździ nim ta Jola z sekretariatu, o której ostatnio Ci powiedziałem. rmszar P.S. Opiekę nad Nikitą możesz dostać od razu, nie będę się szarpał.
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Fri, 09 Apr 2004 14:47
Date: Fri, 09 Apr 2004 14:47
115 lines
5908 bytes
5908 bytes
Użytkownik Radomir Szaraniec napisał: > wildcat17 wrote: > >> A żebyś wiedział że zabiorę. >> Zaraz po domu, samochodzie i 2/3 konta. > > > Bez wątpienia, terapia Ci się przyda. Urojenie już masz. O! Proszę bardzo! Teraz będziesz udawał lekarza, co? >> No ja zawsze mówiłam że jesteś naiwny jak dziecko, ale teraz to już >> przesada... >> A coż on Ci miał powiedzieć? Że to on po rozwodzie będzie jeździł >> mercedesem którego Ty dotychczas używałeś?! > > > A po co mu kolejny? Kobieto, przejżyj na oczy. Kto by Ciebie chciał? > Stara jędza, z dziećmi, bez kasy, pracy i zawodu. No chyba że > przypalanie obiadków uznasz za swój wyuczony zawód. Z _Twoimi_ dziećmi, przypominam. A co? Nie poczuwasz się do odpowiedzialności? Jakie bez kasy, pracy i zawodu?! To _ja_ zrobiłam karierę i to za _moje_ pieniądze dom kupiliśmy, podczas kiedy Ty nadal zostałeś tylko marnym urzędniczyną! >> Po dobroci?! To Ty zniszczyłeś nasze życie! >> Tyle lat prowadzę Ci dom, wychowuję dzieci, zarabiam na utrzymanie >> całej rodziny a Ty tylko wódka, koledzy i agencje towarzyskie! >> Ja się ze swoich obowiązków wywiązywałam należycie. Trzeba było >> szanować to byś teraz nie miał problemów! > > > Czym Ty, miła moja zarabiasz? Z Twoim charakterem, wyglkądem i bez > zawodu, to możesz chyba tylko datki dostawać. Chociaż ostatnio > słyszałem, że z tego można niezłe pieniązki wyciągnąć. Więc może > faktycznie coś tam uciłałaś. Czym?! To ja zdobyłam wykształcenie i pozycję! No ostatecznie jakoś musiałam sobie radzić jak Cię z poprzedniej pracy wyrzucili za molestowanie sztaniarza! I to po pijanemu! Pierwszy taki przypadek w tym kraju! Trzy lata pracy szukałeś! Trzy lata! I nawet pieniądze które za ten występ w "Nie do wiary" i wywiad w "Nowoczesnej Gospodyni" dostałeś też na wódkę poszły! > Tak się wywiązywałaś ze swych obowiązków, że mi tylko wódka została i > agencje. Dzieci rozpuściłaś, dom zapuściłaś, o Tobie nie wspominając. Dzieci rozpuściłam?! Dzieci się ojca boją bo widują raz na tydzień! Takim ojcem jesteś! A mimo to chłopcy dobrze się uczą i zachowują bez zarzutu! To że Nikita sprawia problemy to nie moja wina. Charakter ma po Tobie i nic na to nie poradzę! >> Twoje BMW!? Twoje!? >> Kupione za pieniążki z mojego posagu bo nie było nawet czym dzieci do >> szkoły wozić! >> Żeby mój tatuś nie pomógł to byś nawet na Granadę nie zarobił! > > > Z twojego czego? Te dwie sukienki i pierzyna, którą dfali nam Twoi > rodzice, to by mi nawet na pół śrubki do samochodu nie starczyły. A o pieniążkach na koncie to zapomniałeś, co?! A pewnie że tak, bo wszystkie w pół roku przepuściłeś na swoje zabawki! Nawet garnitur do ślubu musiałam Ci kupić bo Ci wtedy premię zabrali! I Ty mi jeszcze zarzucasz że pieniądze wydawałam!? >> Twoje drugie auto?! No ja rozumiem że jak się tyle pije to się widzi >> podwójnie. Samochód, kochanie, wtedy mieliśmy jeden bo BMW już okazało >> się niezdatne do naprawy. Mercedesa Ci dałam bo Ty miałeś odwozić >> dzieci do szkoły. Mówiłeś że ja nie umiem jeździć i z Tobą będą >> bezpieczniejsze. Nie chciałam Ci sprawiać przykrości więc się zgodziłam. > > > Ha! Widzisz kobieto, BMW jest naprawione, jeździ nim ta Jola z > sekretariatu, o której ostatnio Ci powiedziałem. To ona ten sekretariat już na stałe sprząta? A kto jej samochód po kasacji zarejestrował? > P.S. > Opiekę nad Nikitą możesz dostać od razu, nie będę się szarpał. Ty zawsze szedłeś na łatwiznę! A pewnie że Nikita zostanie ze mną. Chłopcy też. Suma alimentów i numer konta został wysłany listem poleconym i za parę dni powinieneś otrzymać. P.S. Ze względu na dzieci mam nadzieję że w święta przyjdziesz nas odwiedzić? Trzeźwy. -- Dzika
Re: Help....
Author: Nikita
Date: Fri, 09 Apr 2004 15:39
Date: Fri, 09 Apr 2004 15:39
10 lines
2130 bytes
2130 bytes
Użytkownik "wildcat17" <wildcat17@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości > > P.S. > > Opiekę nad Nikitą możesz dostać od razu, nie będę się szarpał. > Ty zawsze szedłeś na łatwiznę! > A pewnie że Nikita zostanie ze mną. Chłopcy też. Ratunku!!!!!!!!!!! ;> Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Fri, 09 Apr 2004 19:31
Date: Fri, 09 Apr 2004 19:31
17 lines
2203 bytes
2203 bytes
Użytkownik Nikita napisał: > Użytkownik "wildcat17" <wildcat17@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości > >>>P.S. >>>Opiekę nad Nikitą możesz dostać od razu, nie będę się szarpał. >> >>Ty zawsze szedłeś na łatwiznę! >>A pewnie że Nikita zostanie ze mną. Chłopcy też. > > > Ratunku!!!!!!!!!!! ;> Wolisz do Tatusia? ;>> -- Dzika
Re: Help....
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:30
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:30
8 lines
2038 bytes
2038 bytes
wildcat17 wrote: > Wolisz do Tatusia? ;>> Niki! Pójdź do mnie, mne dziecię! Zostaw swą wyrodną matkę, zresztą ona i tak idzie na leczenie. :D rmszar
Re: Help....
Author: Bartosz Marganiec
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:49
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:49
10 lines
2121 bytes
2121 bytes
Nikita <nikita_5@poczta.onet.pl> wrote: > Aaaa, niech mnie ktoś stąd zabierze, na Boga!!!!!! ;>>> Ucieknij ze mną! ;-> -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Help....
Author: Nikita
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:51
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:51
9 lines
2146 bytes
2146 bytes
Użytkownik "Radomir Szaraniec" <rmszarUSUN@cicero.law.uj.edu.pl> napisał w wiadomości > Niki! Pójdź do mnie, mne dziecię! Zostaw swą wyrodną matkę, zresztą ona > i tak idzie na leczenie. :D Aaaa, niech mnie ktoś stąd zabierze, na Boga!!!!!! ;>>> Pozdrawiam serdecznie Niki
Re: Help....
Author: wildcat17
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:55
Date: Fri, 09 Apr 2004 20:55
18 lines
2287 bytes
2287 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > Nikita <nikita_5@poczta.onet.pl> wrote: > > >>Aaaa, niech mnie ktoś stąd zabierze, na Boga!!!!!! ;>>> > > > Ucieknij ze mną! ;-> No proszę, proszę! Tak tatuś córci pilnuje że nieletnia panienka niedługo z domu ucieknie! A tylko mi wnuka przynieś zanim szkołę skończysz to ja Wam obydwojgu dam popalić tak że do końca życia zapamiętacie! Tobie i tatusiowi! -- Dzika
Page 2 of 5 • 251 total messages
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads