Thread View: alt.pl.fan.szczypior
17 messages
17 total messages
Started by Dzika
Wed, 29 Sep 2004 17:59
Obiecany przepis
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 17:59
Date: Wed, 29 Sep 2004 17:59
30 lines
1973 bytes
1973 bytes
Tak jak obiecałam najlepsze na świecie ciasto ze śliwkami: Przepis na dużą tortownicę. 1,5 kg śliwek (tak, można kradzionych. Nie tuczą ;> ) umyć, pozbawić pestek i ułożyć skórką do dołu na wysmarowanej margaryną i posypanej tartą bułką tortownicy, posypać lekko cukrem. Ciasto: 2-2,5 szklanki mąki 1-1,5 szklanka cukru Kostka margaryny 5-6 jajek (albo więcej) Cukier waniliowy 1,5-2 łyżeczki proszku do pieczenia. Masło zmiksować z żółtkami na jednolitą masę, dodać cukier, mąkę, proszek do pieczenia, cukier waniliowy. Ubić białka na sztywno, dodać do ciasta, lekko, ale w miarę dokładnie, wymieszać. Wylać na śliwki, upiec, zjeść, pozmywać, chwalić głośno i wszem wobec. Uwaga: nie eksperymentować z zapachami bo to już nie bedzie to samo. Cukier w ilości dowolnej bo i tak śliwki są cudownie kwaskowe więc słodkie ciasto nie zaszkodzi. Wyjmować z tortownicy po wystudzeniu. -- Dzika
Re: Obiecany przepis
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 18:16
Date: Wed, 29 Sep 2004 18:16
19 lines
1748 bytes
1748 bytes
On Wed, 29 Sep 2004 19:59:37 +0200, Dzika wrote: > 1,5 kg śliwek (tak, można kradzionych. Nie tuczą ;> ) umyć, pozbawić > pestek i ułożyć skórką do dołu na wysmarowanej margaryną i posypanej > tartą bułką tortownicy, posypać lekko cukrem. A jest teraz sezon na śliwki? Jeśli tak, to chyba wyskoczę i kupię ;) > Wyjmować z tortownicy po wystudzeniu. Znaczy, zmiksować to wszystko wlać do tortownicy i czekać aż wystygnie, bo mikser z epoki kamienia łupanego i tak grzeje? ;P Co z czasem pieczenia i temperaturą? ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Obiecany przepis
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 18:37
Date: Wed, 29 Sep 2004 18:37
50 lines
2470 bytes
2470 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Wed, 29 Sep 2004 19:59:37 +0200, Dzika wrote: > > >>1,5 kg śliwek (tak, można kradzionych. Nie tuczą ;> ) umyć, pozbawić >>pestek i ułożyć skórką do dołu na wysmarowanej margaryną i posypanej >>tartą bułką tortownicy, posypać lekko cukrem. > > > A jest teraz sezon na śliwki? Jeśli tak, to chyba wyskoczę i kupię ;) No to skacz szybciej bo raczej się zaczyna kończyć. ;) >>Wyjmować z tortownicy po wystudzeniu. > > > Znaczy, zmiksować to wszystko wlać do tortownicy i czekać aż > wystygnie, bo mikser z epoki kamienia łupanego i tak grzeje? ;P Tam było "upiec" ;> > Co z czasem pieczenia i temperaturą? ;) No jest. Jakiś. Tyle ile trzeba. Na oko. No nie wiem. Ja za stara gospodyni jestem i dla mnie coś takiego jak ścisłe przepisy ani wyliczony czas nie istnieje. Zresztą to widać kiedy ma dość. A jak nie to się dziubie patyczkiem w ciasto i jesli jest w miarę suchy po wyjęciu to znaczy że już. A temperatura? Ja wstawiam jak się nagrzeje do ok. 150 C. Później chyba dochodzi do 200 i tak zostaje. No w każdym razie pieczenie to żaden problem. Trzeba tylko uważać żeby w środku nie zostało surowe. Ale to jw. -- Dzika
Re: Obiecany przepis
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 18:53
Date: Wed, 29 Sep 2004 18:53
27 lines
1992 bytes
1992 bytes
On Wed, 29 Sep 2004 20:37:18 +0200, Dzika wrote: > No to skacz szybciej bo raczej się zaczyna kończyć. ;) Mrożone mogą być? Oczywiście po gruntownym rozmrożeniu. > Tam było "upiec" ;> No dobra.. ;) > Ja za stara gospodyni jestem i dla mnie coś takiego jak ścisłe przepisy > ani wyliczony czas nie istnieje. No ale ja nie jestem ani stary, ani gospodyni, więc jakieś wskazówki by się przydały ;) > Ja wstawiam jak się nagrzeje do ok. 150 C. > Później chyba dochodzi do 200 i tak zostaje. > No w każdym razie pieczenie to żaden problem. > Trzeba tylko uważać żeby w środku nie zostało surowe. O to chodziło! Dziękuję. -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Obiecany przepis
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 19:15
Date: Wed, 29 Sep 2004 19:15
17 lines
1573 bytes
1573 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Wed, 29 Sep 2004 20:37:18 +0200, Dzika wrote: > > >>No to skacz szybciej bo raczej się zaczyna kończyć. ;) > > > Mrożone mogą być? Oczywiście po gruntownym rozmrożeniu. Nie wiem. Jeszcze nigdy nie próbowałam. Ale spokojnie. Świeże będą jeszcze przynajmniej trzy tygodnie. -- Dzika
Re: Obiecany przepis
Author: Tomasz Radko
Date: Wed, 29 Sep 2004 19:35
Date: Wed, 29 Sep 2004 19:35
8 lines
1281 bytes
1281 bytes
Dzika wrote: Daj ten przepis na jabłkomakowiec. pzdr TRad
Re: Obiecany przepis
Author: Dzika
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:28
Date: Wed, 29 Sep 2004 20:28
50 lines
3538 bytes
3538 bytes
Użytkownik Tomasz Radko napisał: > Dzika wrote: > > > Daj ten przepis na jabłkomakowiec. Sie robi panie jerowniku... Przede wszystkim litrowy słoik antonówek. Bez antonówek to nie jest to samo. Bez antonówek to w ogóle nie jest to. Litrowy słoik uzyskuje się chyba z kilograma albo półtora jabłek. No w kazdym razie 8 dużych (ale faktycznie dużych) powinno wystarczyć. Powinny być rozduszone na masę (no taką z kawałkami ale niezbyt wielkimi) i posłodzone ale mało żeby nadal były bardziej kwaśne niż słodkie. Później nalezy sparzyć 30 dkg maku (tak żeby rozcierał sie w palcach), przepuścić przez maszynkę dwa-trzy razy (albo zmielić w mikserze). Kostkę margaryny utrzeć z 9 żółtkami, dodać coś ok. 40-45 dkg cukru, zapach migdałowy (koniecznie i wyłącznie!), 2-2,5 łyżeczki proszku do pieczenia. To wszystko wymieszać dokładnie i dosładzać miodem. Ja daję jakieś 4-5 dużych łyżek lipowego albo akacjowego albo wielokwiatowego w kazdym razie takiego który ma wyraźny zapach. Gryczany też przejdzie ale bywa za ostry. Do tego dużo (serio dużo, im więcej tym lepiej): skórki pomarańczowej, orzechów włoskich drobno połamanych i dużych rodzynek (no te to tak z umiarem, średnia paczka wystarczy). Wymieszać, dodać jabłka, mak i ok. 8-9 łyżek kaszy manny. Wymieszać spróbować, dosłodzić miodem (albo nie), wymieszać, spróbować, wym...spróbować, spróbować...wziąć się w garść odstawić michę i ubijać białka na sztywną pianę. Po ubiciu dodać to co ubijemy do tej jabłkowo-makowej masy, wymieszać lekko tak żeby nie rozpaćkać piany. Przelać do wysmarowanej tłuszczem i posypanej tartą bułką formy Michę wylizać do czysta, uświadomić sobie że wylizywanie zapaćkanej tą ambrozją szafki jednak już może być nie na miejscu, upiec, wystudzić, wywalić wagę łazienkową na śmietnik i odkryć że życie znowu może być cudownie piękne... P.S. Dla leniwych jabłka mogą być starte na grubej tarce zamiast duszonych. P.P.S. Żeby nikomu do głowy nie przyszło ulepszyć to cynamonem! Ech...zapachniało mi Bożym Narodzeniem...jak ja kocham Boże Narodzenie! ;) -- Dzika - w następnym odcinku bajeczny sernik wiedeński w wersji super łatwej ;)
Re: Obiecany przepis
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:01
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:01
25 lines
2350 bytes
2350 bytes
On Wed, 29 Sep 2004 21:15:14 +0200, Dzika wrote: > Nie wiem. > Jeszcze nigdy nie próbowałam. > Ale spokojnie. > Świeże będą jeszcze przynajmniej trzy tygodnie. No.. to jutro kupię świeże i wypróbujemy Twój przepis. Ja z kolei mogę dać swój - na placek z owocami. Ja do niego zazwyczaj daję jabłka i śliwki - jest rewelacyjny. Z samymi śliwkami też pyszny: 15 dag masła (Kasia, Maryna) utrzeć z 20 dag cukru z cukrem waniliowym ;) Do tego dalej ucierając dodać po kolei 4 całe duże jajka. Do masy dodawać stopniowo po łyżce mąki (25 dag), proszku do pieczenia, potem sól i zapach. Włożyć to w formę, nawsadzać owoców ile się da (mogą być z kompotu) i piec w temp. 220 st. C przez ok. 50 minut, ale sama zweryfikujesz, czy ci się upiekło. Posypać cukrem pudrem, lub dać tam lukier. Smacznego ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Obiecany przepis
Author: Przemysław Ryk
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:56
Date: Wed, 29 Sep 2004 21:56
18 lines
2022 bytes
2022 bytes
Bartosz Marganiec napisał(a) w poście z dnia 2004-09-29 23:01: > (ciach...) > >sama zweryfikujesz, czy ci się upiekło. Posypać cukrem pudrem, lub dać >tam lukier. > > A możecie dać przepis na coś konkretnego do zjedzenia? Bo od tych słodkości, to mi się monitor lepić zaczął... ;) -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu ::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ I błąd przyda się na coś - przynajmniej na przestrogę dla drugich. ] [ (A.M. Fredro) ]
Re: Obiecany przepis
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:04
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:04
14 lines
1927 bytes
1927 bytes
On Wed, 29 Sep 2004 23:56:54 +0200, Przemysław Ryk wrote: > A możecie dać przepis na coś konkretnego do zjedzenia? Bo od tych > słodkości, to mi się monitor lepić zaczął... ;) Odkleić tyłek od krzesła, wyjść z portfelem, przejść się do cukierni, wybrać coś, kupić i zeżreć na oczach przerażonej ekspedientki. ;> -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Obiecany przepis
Author: Przemysław Ryk
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:22
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:22
14 lines
1954 bytes
1954 bytes
Bartosz Marganiec napisał(a) w poście z dnia 2004-09-30 00:04: >Odkleić tyłek od krzesła, wyjść z portfelem, przejść się do >cukierni, wybrać coś, kupić i zeżreć na oczach przerażonej ekspedientki. >;> > Mało konkretne... I dalej cholera na słodko... -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu ::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ Nie budujmy przytułków dla nędzy umysłowej. (S.J. Lec) ]
Re: Obiecany przepis
Author: Bartosz Marganiec
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:27
Date: Wed, 29 Sep 2004 22:27
14 lines
1983 bytes
1983 bytes
On Thu, 30 Sep 2004 00:22:35 +0200, Przemysław Ryk wrote: > Mało konkretne... I dalej cholera na słodko... Szklanka kakao? Kawałek czekolady? Słodka herbata/kawa? Chlebek z miodkiem? Wymyśl coś, albo niech Ci Kiti coś wykombinuje, ja za Ciebie tego robić nie będę ;) A właśnie, czemu ona nic tu nie pisze? Czyta nas chociaż? -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Obiecany przepis
Author: Dzika
Date: Thu, 30 Sep 2004 18:14
Date: Thu, 30 Sep 2004 18:14
48 lines
3439 bytes
3439 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Thu, 30 Sep 2004 00:22:35 +0200, Przemysław Ryk wrote: > > >>Mało konkretne... I dalej cholera na słodko... No to sernik wiedeński jeszcze wytrzymasz ;> 1 kg sera zmielonego trzykrotnie 8-9 łyżek cukru (dużych) Kostka masła (margaryny) Od 8 jajek wzwyż. 6 łyżek kaszki manny (też dużych) Można 3-4 łyżki mleka jeśli ser jest za suchy. Cukier waniliowy (sporo) 2 cytryny albo dużo skórki pomarańczowej (jeśli tak to i zapach pomarańczowy) Rodzynki Masło utrzeć z żółtkami na masę, dodać cukier, cukier waniliowy, domieszać twaróg. Posypać wszystko kaszką manną i znowu wymieszać. Wyszorować a później sparzyć cytryny, otrzeć z nich skórkę i dodać do masy. Można docisnąć sok z jednej cytryny. Jeśli nie to dorzucić skórkę pomarańczową i dolać zapach. Dorzucić rodzynki. Ubić na sztywno pianę z białek, jak zwykle wymieszać tak żeby nie oklapła, wlać wszytko do wysmarowanej tłuszczem i wysypanej tartą bułką tortownicy. Piec no coś ok. 45-50 min (no widac będzie kiedy mu starczy) w temp. ok 200 C. Raczej nie niższej bo sernik tego nie lubi. Uwaga: w tortownicy zostawić ciut miejsca na górze bo on rośnie i to solidnie (można uzyskać przez próbowanie podczas procesu produkcji bo jak się raz zacznie to powstrzymać się nie sposób). Kaszka manna powoduje że jest cudownie soczysty - aby tylko nie przedobrzyć. Ser też powinien nie być suchy. Mieszać wszystko należy solidnie (poza ostatnim razem - z białkami). Ogólnie wychodzi coś wspaniałego a prawie wcale nie wymaga wysiłku... -- Dzika - w następnym odcinku ciasto rumowe z gruszkami i kokosowy wynalazek którego nikt o zdrowych zmysłach by nie wykombinował ;>
Re: Obiecany przepis
Author: Przemysław Ryk
Date: Thu, 30 Sep 2004 19:44
Date: Thu, 30 Sep 2004 19:44
25 lines
2311 bytes
2311 bytes
Bartosz Marganiec napisał(a) w poście z dnia 2004-09-30 00:27: >Szklanka kakao? Kawałek czekolady? Słodka herbata/kawa? Chlebek z >miodkiem? > Widziałeś tam słówko "konkretne"? >Wymyśl coś, albo niech Ci Kiti coś wykombinuje, ja za Ciebie >tego robić nie będę ;) > > :))) >A właśnie, czemu ona nic tu nie pisze? Czyta nas chociaż? > Za dużo czasu jej Sims 2 zżerają... -- [ Przemysław "Maverick" Ryk :::::::: ICQ 17634926 ::::::::: GG 2808132 ] [ Nie toleruję spamu ::::: e-mail w nagłówkach to pułapka dla spamerów ] [ Bóg jest hipotezą konieczną dla zaspokojenia rozumu. (I. Kant) ]
Re: Obiecany przepis
Author: Bartosz Marganiec
Date: Fri, 01 Oct 2004 07:23
Date: Fri, 01 Oct 2004 07:23
13 lines
2164 bytes
2164 bytes
On Thu, 30 Sep 2004 21:44:15 +0200, Przemysław Ryk wrote: >>A właśnie, czemu ona nic tu nie pisze? Czyta nas chociaż? > Za dużo czasu jej Sims 2 zżerają... Ty lepiej patrz, jakie Kiti swoim mieszkańcom nadaje imiona i nazwiska.. Masz szansę się zorientować, jakie ma długofalowe plany wobec Ciebie.. Np. ewentualną dietę? ;> -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Obiecany przepis
Author: Bartosz Marganiec
Date: Fri, 01 Oct 2004 07:25
Date: Fri, 01 Oct 2004 07:25
12 lines
2059 bytes
2059 bytes
On Thu, 30 Sep 2004 20:14:01 +0200, Dzika wrote: > No to sernik wiedeński jeszcze wytrzymasz ;> > Ogólnie wychodzi coś wspaniałego a prawie wcale nie wymaga wysiłku... Sernik robiłem. Dwa razy. Za pierwszym razem wyszedł bosko, za drugim już jakoś dziwnie, ale i tak był dobry ;) -- Pozdrawiam, Bartosz 'Lucek' Marganiec GG: 219708; @: bartekm(at)sadyba(dot)elartnet(dot)pl /To know recursion, you must first know recursion./
Re: Obiecany przepis
Author: Dzika
Date: Fri, 01 Oct 2004 14:52
Date: Fri, 01 Oct 2004 14:52
18 lines
2067 bytes
2067 bytes
Użytkownik Bartosz Marganiec napisał: > On Thu, 30 Sep 2004 20:14:01 +0200, Dzika wrote: > > >>No to sernik wiedeński jeszcze wytrzymasz ;> >>Ogólnie wychodzi coś wspaniałego a prawie wcale nie wymaga wysiłku... > > > Sernik robiłem. Dwa razy. Za pierwszym razem wyszedł bosko, za drugim > już jakoś dziwnie, ale i tak był dobry ;) A bo to norma. Za pierwszym razem zawsze są fajerwerki a później ciut się to koryguje Samo życie ;> -- Dzika
Thread Navigation
This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.
Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.
Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.
Back to All Threads