🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.fan.szczypior
37 messages
37 total messages Started by Radomir Szaraniec Thu, 02 Nov 2006 18:04
K...a, ja p...ę!
#16382
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 02 Nov 2006 18:04
8 lines
1055 bytes
Dziś pierwszy dzień. Z plusów: właśnie dziś do mojego referatu przyszła 
stażystka, bardzo miła Afropolka :D .

Z minusów: k...a, co ja tam robię? Normalnie Herkules to miał w cykę 
robótkę i miłe zleconko na posprzątanie augiaszowej stajni.

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16383
Author: KrzysiekPP
Date: Thu, 02 Nov 2006 18:31
8 lines
1129 bytes
> Dziś pierwszy dzień. Z plusów: właśnie dziś do mojego referatu przyszła 

> stażystka, bardzo miła Afropolka :D .

Ale co zrobiła ... ksero tyłka czy od razu cie rozebrała ?

-- 
Krzysiek, Krakow, http://kszysiek.xt.pl/
Re: K...a, ja p...ę!
#16386
Author: Bartosz Marganiec
Date: Thu, 02 Nov 2006 19:41
11 lines
1161 bytes
Dnia 02.11.2006 Radomir Szaraniec <rmszar@interia.pl> napisał/a:
>
> Dziś pierwszy dzień. Z plusów: właśnie dziś do mojego referatu przyszła 
> stażystka, bardzo miła Afropolka :D .
>
> Z minusów: k...a, co ja tam robię? Normalnie Herkules to miał w cykę 
> robótkę i miłe zleconko na posprzątanie augiaszowej stajni.

To ten staż w urzędzie czy czymś tam?
-- 
Bartosz Marganiec
Re: K...a, ja p...ę!
#16387
Author: Bartosz Marganiec
Date: Thu, 02 Nov 2006 19:42
7 lines
984 bytes
Dnia 02.11.2006 Bartosz Marganiec <bartekm@USUNTOsadyba.elartnet.pl> napisał/a:

> To ten staż w urzędzie czy czymś tam?

Znaczy nie staż, tylko praca :)
-- 
Bartosz Marganiec
Re: K...a, ja p...ę!
#16384
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 02 Nov 2006 22:26
7 lines
1067 bytes
KrzysiekPP napisał:

> Ale co zrobiła ... ksero tyłka czy od razu cie rozebrała ?

Przyszła. Miła. To zrobiła.

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16388
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 02 Nov 2006 22:28
12 lines
1378 bytes
Bartosz Marganiec napisał:

> To ten staż w urzędzie czy czymś tam?

Ano, dziewczynie, świeżo po studiach prawniczych, trafił się staż w ZBK. 
Współczuję jej,  bo ja się sam zdecydowałem, a ona raczej wielkiego 
wyboru nie miała.

A mojej pracy pierwszy dzień. Nie mam siły opisywać, ale... Nic, jutro 
będę walczył dalej. Albo ja ich, albo oni mnie.

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16389
Author: meeko
Date: Thu, 02 Nov 2006 22:31
17 lines
1464 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):
> Bartosz Marganiec napisał:
> 
>> To ten staż w urzędzie czy czymś tam?
> 
> Ano, dziewczynie, świeżo po studiach prawniczych, trafił się staż w ZBK. 
> Współczuję jej,  bo ja się sam zdecydowałem, a ona raczej wielkiego 
> wyboru nie miała.
> 
> A mojej pracy pierwszy dzień. Nie mam siły opisywać, ale... Nic, jutro 
> będę walczył dalej. Albo ja ich, albo oni mnie.

a szkoda. chętnie bym zobaczył jak ktoś "z zewnątrz" widzi strukturę 
urzędowo-biurokratyczną.

-- 
m.
Re: K...a, ja p...ę!
#16404
Author: Tomasz Radko
Date: Fri, 03 Nov 2006 00:08
15 lines
1367 bytes
Bartosz Marganiec napisał(a):
> Dnia 02.11.2006 Radomir Szaraniec <rmszar@interia.pl> napisał/a:
>> Dziś pierwszy dzień. Z plusów: właśnie dziś do mojego referatu przyszła 
>> stażystka, bardzo miła Afropolka :D .
>>
>> Z minusów: k...a, co ja tam robię? Normalnie Herkules to miał w cykę 
>> robótkę i miłe zleconko na posprzątanie augiaszowej stajni.
> 
> To ten staż w urzędzie czy czymś tam?

W końcu urząd jest PUBLICZNY, nie?

pzdr

TRad
Re: K...a, ja p...ę!
#16405
Author: Dzika
Date: Fri, 03 Nov 2006 09:00
11 lines
1011 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):
> 
> Dziś pierwszy dzień. Z plusów: właśnie dziś do mojego referatu przyszła 
> stażystka, bardzo miła Afropolka :D .

Weź się w garść! Ty tam poszedłeś Ojczyznę naprawiać a nie za d...mi 
oglądać.
;>

-- 
Dzika
Re: K...a, ja p...ę!
#16390
Author: Dzika
Date: Fri, 03 Nov 2006 09:04
11 lines
1063 bytes
meeko napisał(a):

> a szkoda. chętnie bym zobaczył jak ktoś "z zewnątrz" widzi strukturę 
> urzędowo-biurokratyczną.

Ja Ci już kilka razy mówiłam.
Jak chcesz mogę powtórzyć.
;>>

-- 
Dzika
Re: K...a, ja p...ę!
#16385
Author: Dzika
Date: Fri, 03 Nov 2006 09:18
11 lines
1112 bytes
KrzysiekPP napisał(a):
>> Dziś pierwszy dzień. Z plusów: właśnie dziś do mojego referatu przyszła 
> 
>> stażystka, bardzo miła Afropolka :D .
> 
> Ale co zrobiła ... ksero tyłka czy od razu cie rozebrała ?

Eeee...dla nich pewnie najwieksza perwersja jak ustawę rozbiorą. ;>

-- 
Dzika
Re: K...a, ja p...ę!
#16391
Author: Przemysław Ryk
Date: Fri, 03 Nov 2006 09:31
20 lines
1907 bytes
Dzika napisał(a) w poście z dnia 2006-11-03 10:04:
>> a szkoda. chętnie bym zobaczył jak ktoś "z zewnątrz" widzi strukturę 
>> urzędowo-biurokratyczną.
> Ja Ci już kilka razy mówiłam.
> Jak chcesz mogę powtórzyć.
> ;>>

Może Mikuś ma tak, jak Kilkujadek w "Kingsajz":
"Ja wiem, polokoktowcy nas nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo 
kochać, aż oni nas wreszcie pokochają."

I tak mu się wydaje, że jak się pięćdziesiąty raz zapyta, jak ktoś "z 
zewnątrz" widzi tę strukturę, to wreszcie usłyszy to, co by chciał 
usłyszeć. ;)

-- 
[ Przemysław "Maverick" Ryk .......... ICQ 17634926 ........ GG 2808132 ]
[ ........................................ tlen: przemek_ryk|at|tlen.pl ]
[ Everything is subjective. Choices, answers, good and evil.            ]
[                                                           (Max Payne) ]
Re: K...a, ja p...ę!
#16401
Author: meeko
Date: Fri, 03 Nov 2006 09:58
15 lines
1316 bytes
Dzika napisał(a):
> meeko napisał(a):
> 
>> a szkoda. chętnie bym zobaczył jak ktoś "z zewnątrz" widzi strukturę 
>> urzędowo-biurokratyczną.
> 
> 
> Ja Ci już kilka razy mówiłam.
> Jak chcesz mogę powtórzyć.
> ;>>
> 
tia. Ale Ty nie widzisz tego od środka ;D

-- 
m.
Re: K...a, ja p...ę!
#16392
Author: meeko
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:02
23 lines
1846 bytes
Przemysław Ryk napisał(a):

> Może Mikuś ma tak, jak Kilkujadek w "Kingsajz":
> "Ja wiem, polokoktowcy nas nie kochają. Ale my ich będziemy tak długo 
> kochać, aż oni nas wreszcie pokochają."

a poza tym akurat jednostka w której jest Radomir być może będzie dla 
mnie szczególnie interesująca...

> I tak mu się wydaje, że jak się pięćdziesiąty raz zapyta, jak ktoś "z 
> zewnątrz" widzi tę strukturę, to wreszcie usłyszy to, co by chciał 
> usłyszeć. ;)

nie, ja wiem, że nas nie lubicie ;P
ba, ja sam niektórych rozwiązań nie lubię ;)

tylko co innego jak ktoś to ogląda zupełnie z zewnątrz a jak ktoś młody 
ambitny wchodzi z szyldem "zbawię świat" do środka ;)

relacja z takiego wchodzenia może być i dla mnie ciekawa ;)

-- 
m.
Re: K...a, ja p...ę!
#16393
Author: Dzika
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:16
22 lines
1650 bytes
meeko napisał(a):

> tylko co innego jak ktoś to ogląda zupełnie z zewnątrz a jak ktoś młody 
> ambitny wchodzi z szyldem "zbawię świat" do środka ;)
> 
> relacja z takiego wchodzenia może być i dla mnie ciekawa ;)

No to masz.
Gdybyś przegapił to zacytuję:
- " K...a, ja p...ę!"
- "Ano, dziewczynie, świeżo po studiach prawniczych, trafił się staż w 
ZBK. Współczuję jej (...):
- "A mojej pracy pierwszy dzień. Nie mam siły opisywać (...)"
- "k...a, co ja tam robię?"
- "Normalnie Herkules to miał w cykę robótkę i miłe zleconko na 
posprzątanie augiaszowej stajni."
- "Nic, jutro będę walczył dalej. Albo ja ich, albo oni mnie."

Jeszcze mało?

-- 
Dzika
Re: K...a, ja p...ę!
#16394
Author: meeko
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:33
50 lines
2598 bytes
Dzika napisał(a):
> meeko napisał(a):
> 
>> tylko co innego jak ktoś to ogląda zupełnie z zewnątrz a jak ktoś 
>> młody ambitny wchodzi z szyldem "zbawię świat" do środka ;)
>>
>> relacja z takiego wchodzenia może być i dla mnie ciekawa ;)
> 
> 
> No to masz.
> Gdybyś przegapił to zacytuję:
> - " K...a, ja p...ę!"

hmmm to oodaje wprawdzie nastrój ale niespecjalnie odnosi się do 
konkretów ;)

> - "Ano, dziewczynie, świeżo po studiach prawniczych, trafił się staż w 
> ZBK. Współczuję jej (...):

a niby dlaczego? Staż to dobra rzecz. Tu przynajmniej coś porobi. staż w 
gazetach albo korporacjach polega na parzeniu kawy takiemu Radomirowi.

> - "A mojej pracy pierwszy dzień. Nie mam siły opisywać (...)"

ogólnik ;)

> - "k...a, co ja tam robię?"

cierp ciało jak Ci się chciało ;)

> - "Normalnie Herkules to miał w cykę robótkę i miłe zleconko na 
> posprzątanie augiaszowej stajni."

no dobra. ale co konkretnie jest nie tak - burdel w papierach, 
nastawienie do pracy, układy i układziki, baby robiące łachę, że 
wydrukują pisemko z szymela - no nie wiem po prostu (ze wszystkimi tymi 
zdarzeniami ja się spotykam na codzień ;P )

> - "Nic, jutro będę walczył dalej. Albo ja ich, albo oni mnie."

no i znów nie wiem - czy to oznacza że ktoś go chce podkopać czy tez że 
on nie wie czy nie ma siły ;)

> Jeszcze mało?

no wrażenia znam. Teraz pytam o konkrety ;)


-- 
m.
Re: K...a, ja p...ę!
#16395
Author: Dzika
Date: Fri, 03 Nov 2006 10:47
70 lines
2538 bytes
meeko napisał(a):
> Dzika napisał(a):

>> No to masz.
>> Gdybyś przegapił to zacytuję:
>> - " K...a, ja p...ę!"
> 
> hmmm to oodaje wprawdzie nastrój ale niespecjalnie odnosi się do 
> konkretów ;)


U Radomira?
Nienagannego, zrównoważonego Radomira?


>> - "Ano, dziewczynie, świeżo po studiach prawniczych, trafił się staż w 
>> ZBK. Współczuję jej (...):
> 
> a niby dlaczego? Staż to dobra rzecz. Tu przynajmniej coś porobi. staż w 
> gazetach albo korporacjach polega na parzeniu kawy takiemu Radomirowi.


Kiedy ostatnio miałeś staż w korporacji?
;>


>> - "k...a, co ja tam robię?"
> 
> cierp ciało jak Ci się chciało ;)


No to niejako sam zdefiniowałeś te wrażenia, nie? ;>



>> - "Normalnie Herkules to miał w cykę robótkę i miłe zleconko na 
>> posprzątanie augiaszowej stajni."
> 
> no dobra. ale co konkretnie jest nie tak - burdel w papierach, 
> nastawienie do pracy, układy i układziki, baby robiące łachę, że 
> wydrukują pisemko z szymela - 


Pewnie wszystko. ;>


> no nie wiem po prostu (ze wszystkimi tymi 
> zdarzeniami ja się spotykam na codzień ;P )


Bingo. No to co się pytasz?


>> - "Nic, jutro będę walczył dalej. Albo ja ich, albo oni mnie."
> 
> no i znów nie wiem - czy to oznacza że ktoś go chce podkopać czy tez że 
> on nie wie czy nie ma siły ;)


No skoro chce walczyć dalej...


>> Jeszcze mało?
> 
> no wrażenia znam. Teraz pytam o konkrety ;)

A wytrzymasz? ;>

-- 
Dzika
Re: K...a, ja p...ę!
#16406
Author: KrzysiekPP
Date: Fri, 03 Nov 2006 14:50
8 lines
1004 bytes
> stażystka, bardzo miła Afropolka :D .

Z lizakiem ? :)

http://www.smog.pl/wideo/5256/uczennica_z_lizakiem/

-- 
Krzysiek, Krakow, http://kszysiek.xt.pl/
Re: K...a, ja p...ę!
#16402
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 03 Nov 2006 19:34
11 lines
1474 bytes
meeko napisał:

> a szkoda. chętnie bym zobaczył jak ktoś "z zewnątrz" widzi strukturę 
> urzędowo-biurokratyczną.

Po drugim dniu: chaos kompetencyjny, burdel organizacyjny, że nie 
wspomnę o "naciskach", żeby jakąś sprawą się zająć i to "już zaraz", 
choć wcześniej sprawa leżała 8 lat nieruszana przez nikogo [ dziś jedną 
taką sprawę załatwiłem, drugą będę załatwiał w poniedziałek ].

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16396
Author: Radomir Szaraniec
Date: Fri, 03 Nov 2006 19:41
34 lines
2698 bytes
meeko napisał:

> hmmm to oodaje wprawdzie nastrój ale niespecjalnie odnosi się do 
> konkretów ;)

Jakbym miał konkrety, to bym tak nie pisał. rzecz w tym, że po dwóch 
dniach rozmów, ustaleń itp., jako tako odtworzyłem przepływ informacji, 
a raczej brak tego przepływu.

> a niby dlaczego? Staż to dobra rzecz. Tu przynajmniej coś porobi. staż w 
> gazetach albo korporacjach polega na parzeniu kawy takiemu Radomirowi.

Zając, skąd wziąłeś to, co wypaliłeś? Odstaw natychmiast to świństwo, bo 
jak takie dobre, to musi zdrowie nadwyrężać. Dziewczyna drugi dzień 
papiery przekłada. Może w przyszłym tygodniu do sądu skoczy. Aha- 
zamówiłem sobie więcej stażystów. Do układania papierów.

> no dobra. ale co konkretnie jest nie tak - burdel w papierach, 
> nastawienie do pracy, układy i układziki, baby robiące łachę, że 
> wydrukują pisemko z szymela - no nie wiem po prostu (ze wszystkimi tymi 
> zdarzeniami ja się spotykam na codzień ;P )

Mniej więcej to właśnie. I to jeszcze, że "każdy jest od kogoś" [ znaczy 
kazdy ma pracę z czyjegoś polecenia ]. Ja też się dowiedziałem, od kogo 
jestem, choć, jak pragnę zdrowia, pana głównego księgowego przed 
dostaniem pracy raz na oczy widziałem.

> no i znów nie wiem - czy to oznacza że ktoś go chce podkopać czy tez że 
> on nie wie czy nie ma siły ;)

Coi to znaczy: podkopać? Znaczy: ktoś mi będzie zazdrościł stanowiska? W 
sumie mnie to strzyka, gorzej, jak mi będzie pracę torpedował.

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16403
Author: meeko
Date: Fri, 03 Nov 2006 19:53
26 lines
1863 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):
> meeko napisał:
> 
>> a szkoda. chętnie bym zobaczył jak ktoś "z zewnątrz" widzi strukturę 
>> urzędowo-biurokratyczną.
> 
> Po drugim dniu: chaos kompetencyjny,

a czego Tyś się spodziewał? ;)
normalne że się dąży do rozmycia kompetencji żeby w razie wpadki zrzucić 
  z siebie gnój ;)

> burdel organizacyjny, że nie 
> wspomnę o "naciskach", żeby jakąś sprawą się zająć i to "już zaraz", 
> choć wcześniej sprawa leżała 8 lat nieruszana przez nikogo [ dziś jedną 
> taką sprawę załatwiłem, drugą będę załatwiał w poniedziałek ].


po 12 listopada naciski przestaną istnieć z tej strony, zaczną się z 
innej, potrwają pół roku i nastąpi "błogosławiony marazm". I tak do 
mniej więcej sierpnia - września 2010.

;D

-- 
m.
Re: K...a, ja p...ę!
#16397
Author: meeko
Date: Fri, 03 Nov 2006 20:02
62 lines
4175 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):
> meeko napisał:
> 
>> hmmm to oodaje wprawdzie nastrój ale niespecjalnie odnosi się do 
>> konkretów ;)
> 
> Jakbym miał konkrety, to bym tak nie pisał. rzecz w tym, że po dwóch 
> dniach rozmów, ustaleń itp., jako tako odtworzyłem przepływ informacji, 
> a raczej brak tego przepływu.

papiery dzielą się na 3 grupy - te co wpływają te co się nimi właśnie 
zajmujesz i te co się dawno powinieneś zająć. A jak się nie zająłeś to 
bezpieczniej je zgubić niż zacząć obrabiać ;P

>> a niby dlaczego? Staż to dobra rzecz. Tu przynajmniej coś porobi. staż 
>> w gazetach albo korporacjach polega na parzeniu kawy takiemu Radomirowi.

> Zając, skąd wziąłeś to, co wypaliłeś? Odstaw natychmiast to świństwo, bo 
> jak takie dobre, to musi zdrowie nadwyrężać. Dziewczyna drugi dzień 
> papiery przekłada. Może w przyszłym tygodniu do sądu skoczy. Aha- 
> zamówiłem sobie więcej stażystów. Do układania papierów.

a to przepraszam, wziąłem to z naszego samorządu gdzie po słynnych 
cięciach w 2003 przyszła wprawdzie armia ludzi ale hmmm raczej nie do 
pracy tylko do kasy. i stażyści zapieprzają merytorycznie aż miło. Bo 
nie ma komu. Wśród nich ostało się kilka osób na zleceniach co muszą 
robić (np. ja) Bo Ci co nie muszą robić są na etatach...

>> no dobra. ale co konkretnie jest nie tak - burdel w papierach, 
>> nastawienie do pracy, układy i układziki, baby robiące łachę, że 
>> wydrukują pisemko z szymela - no nie wiem po prostu (ze wszystkimi 
>> tymi zdarzeniami ja się spotykam na codzień ;P )

> Mniej więcej to właśnie. I to jeszcze, że "każdy jest od kogoś" [ znaczy 
> kazdy ma pracę z czyjegoś polecenia ]. Ja też się dowiedziałem, od kogo 
> jestem, choć, jak pragnę zdrowia, pana głównego księgowego przed 
> dostaniem pracy raz na oczy widziałem.

a to to normalne w urzędzie. znaczy nienormalne ale praktykowane na 
codzień. Ja już byłem z każdego po kolei układu tylko dlatego że 
zapieprzałem przy tym czy innym zadaniu że mi rąk brakowało i kilka osób 
dostało w międzyczasie polecenie odstawienia herbaty i zrobienia tego co 
akurat ja wskazałem. I z dnia na dzień stałem się wrogiem publicznym 
numer 1. ;P

>> no i znów nie wiem - czy to oznacza że ktoś go chce podkopać czy tez 
>> że on nie wie czy nie ma siły ;)
> 
> Coi to znaczy: podkopać? Znaczy: ktoś mi będzie zazdrościł stanowiska? W 
> sumie mnie to strzyka, gorzej, jak mi będzie pracę torpedował.

najczęściej to się wiąże. Niestety oczy dookoła głowy trza mieć. A im 
większa miernota tym bardziej chce Cię zniszczyć bo pokonać to jej nie 
bardzo starcza umiejętności...


btw: (pewnie pisałem już) ;P od 4 lat przy jednym biurku siedzę, z czego 
rok i 11 miesięcy na etacie. Potrzeba 3 lat stażu. no więc o etacie mogę 
zapomnieć. co innego gdybym ziemniaki w warzywniaku sprzedawał przez 3 
lata....
-- 
m.
Re: K...a, ja p...ę!
#16398
Author: Tomasz Radko
Date: Fri, 03 Nov 2006 23:50
25 lines
2007 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):
> meeko napisał:
> 
>> hmmm to oodaje wprawdzie nastrój ale niespecjalnie odnosi się do 
>> konkretów ;)
> 
> Jakbym miał konkrety, to bym tak nie pisał. rzecz w tym, że po dwóch 
> dniach rozmów, ustaleń itp., jako tako odtworzyłem przepływ informacji, 
> a raczej brak tego przepływu.

Gdzieś w 1989/90 znajomi studenci piątego roku informatyki trafili do 
Huty Lenina i dostali za zadanie zbadać i zaproponowac zmiany w dziale 
sprzedaży.
- Na czym polega pana praca?
- Dostaję formularz Z-25, sprawdzam czy suma pozycji 22, 24 i 27 równa 
jest różnicy 30 i 35, jeżeli tak, to przekazuję go do pokoju 122, jeżeli 
nie, to zwracam do 13.
- Ale o co w tym sprawdzaniu chodzi?
- No sprawdzam czy suma pozycji 22, 24 i 27 równa jest różnicy 30 i 35 etc.

Dział zatrudniał kilkudziesięciu takich ludzi.

pzdr

TRad
Re: K...a, ja p...ę!
#16399
Author: Radomir Szaraniec
Date: Sat, 04 Nov 2006 09:23
11 lines
1589 bytes
Tomasz Radko napisał:

> Dział zatrudniał kilkudziesięciu takich ludzi.

Mój ojciec pracował zaraz po studiach w dziale kadr HiL. Wiesz, że oni 
gdzies tak od połowy miesiąca zajmowali się liczeniem wypłat [ bo 
wypłata składała się, w zależnosci od wydziału i stanowiska ] z 
kilkunastu pozycji? A do połowy miesiąca sprawdzali, czy się wszystko 
zgadza. ;)

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16400
Author: Tomasz Radko
Date: Sat, 04 Nov 2006 21:26
44 lines
3538 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):
> Tomasz Radko napisał:
> 
>> Dział zatrudniał kilkudziesięciu takich ludzi.
> 
> Mój ojciec pracował zaraz po studiach w dziale kadr HiL. Wiesz, że oni 
> gdzies tak od połowy miesiąca zajmowali się liczeniem wypłat [ bo 
> wypłata składała się, w zależnosci od wydziału i stanowiska ] z 
> kilkunastu pozycji? A do połowy miesiąca sprawdzali, czy się wszystko 
> zgadza. ;)
> 
> rmszar

Wierzę. Kiedyś pracowałem w firmie, której system Kadry-Płace (pisany na 
konkretne zamówienie, żadne tam, panie, programy z półki) wdrażano 
między innymi w PWM. Spod mojej ręki wyszła m.inn. procedura licząca 
należność za godziny nadliczbowe. Wszystko było fajnie, jak umysłowi 
brali nadliczbówki umysłowe, a fizole fizyczne. Ale był jeden umysłowy, 
który brał nadliczbowe jako fizyczny (tacy są najgorsi. Co się działo w 
takich przypadkach przy rozliczeniach ZUSowskich [umysłowi płaceni byli 
w pewnym sensie z dołu, bo płace naliczano im przed zakończeniem 
miesiąca. Już po naliczeniu i wypłacie mógl taki pójśc na chorobowe, i 
zaczynał się kociokwik. Albo, co gorsza, mógł cały miesiąc być na L-4 - 
a po wypłacie wrócić, wtedy zaczynały się jaja z PITem, bo zryczałtowane 
koszty zusykania pozwalali naliczać tylko jeśli w danym miesiącu gość 
przepracował choćby godzinę. Tzn. tak było bodaj w Nowej Hucie, bo w 
Krakowie pozwalano naliczac każdemu etatowcowi, a np. we Wrocławiu 
koszty uzyskania nie mogły być wyższe od wypracowanego dochodu] - 
przemilczmy).

No więc temu umysłowo-fizycznemu moja procedura nadliczbówki naliczała 
dobrze - pdo warunkiem że mial ich nie więcej niż jedną. Za drugą 
dostawał dwar azy więcej niż powinien. Za trzecię - trzy razy więcej. Za 
czwartą - itd. Tak to przynajmniej opisała nam telefonicznie 
wstrząśnięta pani z rachuby. Sprawdziliśmy - faktycznie, zapominałem 
zerować zmienną, zdarza się. Poprawiliśmy. Facet, zupełnie zgodnie z 
prawem, odmówił zwrotu wypłaconych nadliczbówek. Zdarza się. Nawet nas 
PWM pochwalił, że tak szybko zareagowaliśmy (poprawkę mieli na drugi 
dzien po zgłoszeniu błędu). Natomiast nigdy się nie zorientowali, że 
gośc brał za dużo za nadliczbówki przez ponad pół roku.

pzdr

TRad
Re: K...a, ja p...ę!
#16407
Author: Radomir Szaraniec
Date: Tue, 07 Nov 2006 20:54
33 lines
2521 bytes
Radomir Szaraniec napisał:

> Z minusów: k...a, co ja tam robię? Normalnie Herkules to miał w cykę 
> robótkę i miłe zleconko na posprzątanie augiaszowej stajni.

Zaczynam się przystosowywać. Uczę się urzędowego luzu i podejścia typu 
"maniana". W zasadzie interesuje mnie tylko, kiedy mi pensja na konto 
wpłynie...

rmszar

P.S.
A szczerze: do tej pory nie mam własnego pokoju, własnego kompa i chwili 
spokoju. Mój dzień upływa na spotkaniach, wizytach i gaszeniu pożarów, 
które ktoś akurat postanowił ugasić. Na piątek mam przygotować raport z 
danych, których nikt mi nie dostarczył. Niektóre zewnętrzne spółki 
wypięły się na zasadzie: "nie, bo nie, bo tego nie ma w umowie". Ale dam 
sobie z nimi radę. Nie wiem, dlaczego nikt wcześniej nie przeczytał umów 
z tymi spółkami, żeby im pokazać, że jednak ich zas...nym obowiązkiem, 
zgodnym z umową, jest przekazywanie mi tych danych.

Każdy jest zadowolony, że wreszcie jest kierownik, bo wreszcie ktoś może 
zacząć pisma podpisywać, pracę zlecać i w ogóle jeździć do miasta na 
spotkania w zespole umorzeniowym.

Z moich odtychczasowych sukcesów pochwalę się tym, że zlikwidowałem 
kupkę pism po pracowniku, który zwolnił się na tydzień przed moim 
przyjściem. On odszedł, pisma leżały. Ja przyszedłem i w ciągu jednego 
dnia rozdzieliłem między pozostałych pracowników. I poszło, zrobione.

Generalnie... ja się wszystkiemu dziwię, wszyscy mnie się dziwią, ale to 
widać różnica stylów pracy, bo ja preferuję: jest coś do roboty- ma być 
zrobione i po kłopocie.
Re: K...a, ja p...ę!
#16408
Author: KrzysiekPP
Date: Tue, 07 Nov 2006 20:58
8 lines
1217 bytes
> Generalnie... ja się wszystkiemu dziwię, wszyscy mnie się dziwią, ale to 
> widać różnica stylów pracy, bo ja preferuję: jest coś do roboty- ma być 
> zrobione i po kłopocie.

Wiesz po czym sie poznaje prawdziwego mężczyznę ...

-- 
Krzysiek, Krakow, http://kszysiek.xt.pl/
Re: K...a, ja p...ę!
#16410
Author: Przemysław Ryk
Date: Tue, 07 Nov 2006 21:16
15 lines
1754 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a) w poście z dnia 2006-11-07 21:54:
> (ciach...)
> Z moich odtychczasowych sukcesów pochwalę się tym, że zlikwidowałem 
> kupkę pism po pracowniku, który zwolnił się na tydzień przed moim 
> przyjściem. On odszedł, pisma leżały. Ja przyszedłem i w ciągu jednego 
> dnia rozdzieliłem między pozostałych pracowników. I poszło, zrobione.

Nie. Nie poszło, zrobione. Tylko przekazane innym. Wcale te sprawy nie 
muszą być już zrobione... ;)

-- 
[ Przemysław "Maverick" Ryk .......... ICQ 17634926 ........ GG 2808132 ]
[ ........................................ tlen: przemek_ryk|at|tlen.pl ]
[ Życie jest jak psi zaprzęg. Jeśli nie jesteś na przedzie, widok nigdy ]
[ się nie zmienia.                                     (Lewis Grizzard) ]
Re: K...a, ja p...ę!
#16413
Author: meeko
Date: Tue, 07 Nov 2006 22:46
17 lines
1350 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):


> Generalnie... ja się wszystkiemu dziwię, wszyscy mnie się dziwią, ale to 
> widać różnica stylów pracy, bo ja preferuję: jest coś do roboty- ma być 
> zrobione i po kłopocie.

tak na szybko bo padam na ryj:

nie masz roboty? zrobiłeś już? to masz za mało - do-ło-ży-my ;P

dlatego prawdziwy urzędnik _ma zawsze_ papiery na biurku bo mu dołożą.

:D
-- 
m.
hint: prawdziwy a nie taki co to chce coś zrobić :D
Re: K...a, ja p...ę!
#16409
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 09 Nov 2006 19:23
7 lines
1109 bytes
KrzysiekPP napisał:

> Wiesz po czym sie poznaje prawdziwego mężczyznę ...

Oczywiście- po tym, czy jeszcze ma erekcję. ;P

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16411
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 09 Nov 2006 19:24
10 lines
1235 bytes
Przemysław Ryk napisał:

> Nie. Nie poszło, zrobione. Tylko przekazane innym. Wcale te sprawy nie 
> muszą być już zrobione... ;)

Zdziwił byś się. Przyszły pisma, leżały ze dwa tygodnie, a jak 
rozdzieliłem to tego samego dnia odpowiedzi zostały napisane i wysłane. 
Amen.

rmszar
Re: K...a, ja p...ę!
#16412
Author: Przemysław Ryk
Date: Thu, 09 Nov 2006 19:47
14 lines
1648 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a) w poście z dnia 2006-11-09 20:24:
>> Nie. Nie poszło, zrobione. Tylko przekazane innym. Wcale te sprawy 
>> nie muszą być już zrobione... ;)
> Zdziwił byś się. Przyszły pisma, leżały ze dwa tygodnie, a jak 
> rozdzieliłem to tego samego dnia odpowiedzi zostały napisane i 
> wysłane. Amen.

Zdziwiłem się. Fakt.

-- 
[ Przemysław "Maverick" Ryk .......... ICQ 17634926 ........ GG 2808132 ]
[ ........................................ tlen: przemek_ryk|at|tlen.pl ]
[ Kiedy człowiek nie pragnie tego, czego i tak nie może mieć, na pewno  ]
[ łatwiej mu się żyje.                  (Clive Barker "Piąte dominium") ]
Re: K...a, ja p...ę!
#16414
Author: KrzysiekPP
Date: Thu, 09 Nov 2006 20:23
21 lines
1532 bytes
Ktos mi powie czemu mi sie ten cytat z basha skojarzył ? :)))


<zerco> i jak tam nowa robota?
<Phaet> chłopie zajebiście!
<Phaet> mam własne biórko, własny komp, sterte papierzysk
<Phaet> superodpowiedzialne stanowisko
<Phaet> mam władze nad człowiekiem, moge go zniszczyć wciśnięciem 
klawisza
<Phaet> moge opiepszać ludzi przez telefon oraz ludzi którzy tu 
przychodzą
<Phaet> i nic mi nie zrobią bo wiedzą że jak coś podburzą to moge ich z 
mieszkania wyrzucić czy coś :D
<Phaet> normalnie 50 orgazmów dziennie :D
<Kepper> Powie mi ktoś gdzie on pracuje?
<Phaet> Kancelaria komornika sądowego :D


-- 
Krzysiek, Krakow, http://kszysiek.xt.pl/
Re: K...a, ja p...ę!
#16415
Author: Radomir Szaraniec
Date: Thu, 09 Nov 2006 21:17
22 lines
1803 bytes
KrzysiekPP napisał:

> Ktos mi powie czemu mi sie ten cytat z basha skojarzył ? :)))

[ ciach ]

Coś w tym stylu. Z tym, że ja nie mogę ludzi wyrzucać, bo muszę im dawać
mieszkania zastępcze. :/ Komornik zresztą także.

Wczoraj byłem na komisji umorzeniowej w mieście. Normalnie jak musiałem
opiniowac wnioski, to mi się coś w srodku działo? Były dwie sprawy:
jeden dłużnik z zespołem Downa, który został umieszczony w domu pomocy
społecznej, bo jego opiekun prawny zmarł. Drugi dłużnik to
siedemdziesięciokilkuletni staruszek, też w domu pomocy społecznej, na
miesiąc ma 420 złotych, z czego 300 idzie na opłatę DPS, a reszta na
leki i ubrania [ jakie ubrania?! ]. Oba wnioski na szczęście pozytywnie
rozpatrzone.

rmszar

P.S.
To w środku to chyba było serce. Nie wiedziałem, że prawnicy mają ten organ.
Re: K...a, ja p...ę!
#16416
Author: KrzysiekPP
Date: Thu, 09 Nov 2006 21:27
7 lines
1166 bytes
> To w środku to chyba było serce. Nie wiedziałem, że prawnicy mają ten organ.

Sie nauczysz z czasem byc twardzielem ... Przykre ale prawdziwe, czasem 
po prostu trzeba byc z kamienia i tyle.

-- 
Krzysiek, Krakow, http://kszysiek.xt.pl/
Re: K...a, ja p...ę!
#16418
Author: Tomasz Radko
Date: Thu, 09 Nov 2006 22:44
14 lines
1232 bytes
Radomir Szaraniec napisał(a):

> To w środku to chyba było serce. Nie wiedziałem, że prawnicy mają ten 
> organ.

- Nieograniczona jest hojność waszej królewskiej mości - odparł, nie bez 
pewnej ironii w głosie, Sapieha.
A Karol odpowiedział z właściwym sobie cynizmem :
- Daję, bo nie moje.


pzdr

TRad
Re: K...a, ja p...ę!
#16417
Author: Radomir Szaraniec
Date: Sat, 11 Nov 2006 23:32
8 lines
1221 bytes
KrzysiekPP napisał:

> Sie nauczysz z czasem byc twardzielem ... Przykre ale prawdziwe, czasem 
> po prostu trzeba byc z kamienia i tyle.

Przeczytaj jeszcze raz. Się nauczysz czytać... ;P

rmszar
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads