🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Article View: alt.pl.fan.gopher
Article #1034

The End :)

#1034
From: Puck
Date: Thu, 25 Oct 2001 22:02
199 lines
14478 bytes
Jakoś dziwnie coś mnie pokusiło, żeby trochę wyjaśnić, co tam u mnie
się  dzieje.  Zaznaczam, że tekst jest niecenzuralny i zawarte w nim
fakty  są  niestety sprzeczne z moimi przekonaniami (ale prawdziwe).
No  i oczywiście to wszystko obniży moją ocenę w Waszych oczach, ale
chcę być szczery i nie ukrywać nic.

    Jak zapewne większości z Was wiadomo, jakiś czas temu, a
konkretnie  w  sierpniu zakochałem się w niejakiej Asi. Mój stosunek
do  niej  zmieniał  się  wraz  z upływem czasu, aż doszło do takiego
stanu,  jaki  jest  teraz... Jej stosunek... sam nie wiem, ale chyba
kiedyś  był  lepszy  niż  kilka  dni temu. Ostatnio trudno to nazwać
stosunkiem,  lepiej  by  było  użyć  słowa  nienawiść itp. Ale co ja
gadam...  zapewne  nigdy  nie  czuła  do mnie tego co mówiła/pisała.
Pewne  jest  to,  że  kiedyś  czuła więcej i lepiej. Przykładem jest
częstotliwość pisania SMSów i puszczania sygnałów. Kiedyś odpisywała
na 90% wiadomości, teraz... hehe, ostatnio odpisała mi chyba miesiąc
temu, pisząc coś o tym, ze jej na mnie zależy.
    Wtedy te słowa znaczyły dla mnie conajmniej dużo, teraz, patrząc
na sprawę bardziej obiektywnie, były to tylko miłe słówka, które nie
mają  potwierdzenia  w  praktyce. Myślę, ze tak było przez większość
czasu,  ale wmawiałem sobie, że jest tam jakiś głębszy sens itp. Tak
to  jest  z  miłością, robimy rzeczy zupełnie nielogiczne, szkodzące
nam  w  znacznym  stopniu.  Wtedy,  przy  każdym wolniejszym kawałku
myślałem o niej...
    Jakiś czas temu zacząłem się zastanawiać, czy ja nadal ją
kocham.  no  i oczywiście stwierdziłem, ze tak... wątpię, czy był to
dobry  strzał.  Wmawiając sobie jakieś głębsze uczucie z jej strony,
żyłem  w  niewiedzy  i czekałem na jakiegoś rodzaju cud. Jej dziwnie
miłe    zachowanie   wobec  innych  wzbudzało  moją  ciekawość,  ale
inteligentnie^^  sobie  to  tłumaczyłem  w  jakiśtam  sposób. Szybko
zostałem  odsunięty  na  drugi  plan.  Asia  zapomniała, że  jeszcze
istnieję.  Ja,  ślepo  zapatrzony  jej  buźkę,  nie widziałem rzeczy
oczywistych.
    Ostatnio zupełnie się zmieniłem i zacząłem zachowywać się tak
jakbym  nic do niej nie czuł. Nie wiem co mnie do tego skusiło, może
jej  wyjazd,  czyli  dłuższa rozłąka. Robiłem rzeczy, mówiłem słowa,
których kochająca osoba nie robi, nie mówi. Szybko zacząłem myśleć w
sposób:  "Co ona sobie w ogóle myśli?". W konsekwencji próbowałem za
wszelką cenę dać jej do zrozumienia, że ja też potrafię się zmieniać
na  gorsze.  Moje  myśli  skupiały  się  na tym, żeby zrobić jej cos
specjalnego, to żeby przygadać, to żeby coś zrobić.
    W środę (24.X.2001) doszło do tego, że już miałem jej troszkę
dosyć i chciałem zrobić coś, co odzwierciedlałoby moją postawę wobec
niej.  Moje  uczucie  dawno się wykruszyło i pozostały z niego tylko
strzępy  (ale  zawsze  coś  tam  na  dnie serca było). Na którejśtam
lekcji,  przed jej W-F'em, a naszym okienkiem gadaliśmy sobie trochę
i nie oszczędzałem Asi niemiłych anegdotek, epitetów itp. Ona poszła
na lekcje, a my poszliśmy do sali. Tam wpadłem na pomysł, żeby się o
coś  założyć. Zakładem miało być coś napewno niemiłego dla Asi. Ceną
miały  być  wykałaczki.  Niestety  nikt  nie  chciał  zrobić  mi tej
przyjemności.  Do  mojego łepka zawitała szatańska myśl, żebym to ja
wykonał  'egzekucję'. Wytargowałem całe dwadzieścia wykałaczek (a to
jak  się  później  okazuje,  było  w tym całym interesie najgorsze).
Obgadaliśmy  wszystkie  możliwości,  miałem  to  zrobić jak tylko ja
zobaczę.  Grzesiu  jak się dowiedział o zakładzie, to powiedział, ze
to  oczywiste,  że  go  wygram. Szczerze mówiąc ja tez tak myślałem.
    Poszedłem z nimi (Czarek, Miko, Adam, Richmont) pod salę, gdzie
była  Asia.  Miałem jej zrobić akcję z: "ale fajny znaczek"... jeśli
wiecie   o  co  mi  chodzi...  Wyszła,  zatrzymaliśmy  ją.  Stanąłem
naprzeciwko    niej  i  powiedziałem:  "Wiesz  jak  się  wygrywa  20
wykałaczek?",  "Nie"  odpowiedziała... więc pokazałem jej jak to się
robi, czyli wygrałem zakład.
    Zmieszała się, na początku nic nie powiedziała. Chyba wcale nic
nie  mówiła,  nie  pamiętam. Ja od razu wyskoczyłem z przeprosinami.
Odwróciła  się i odeszła. Nie dziwię się jej. Poszedłem za nią nadal
przepraszając,  ale  nie chciała mnie słuchać. Została upokorzona...
Zaznaczam,  że  cała  akcja  nie  była  taka  straszna  a  nawet  do
zniesienia. Sam fakt zakładu pogarszał sprawę, a jego cena sprawiła,
że  było  beznadziejnie.  Chwile później gadaliśmy o tym i nie widać
było po niej zbytniej urazy.
    Po przerwie obgadywaliśmy mój sukces (bo, jak na to nie patrzeć,
wygrałem)  i  Czarkowi  przyszła  do głowy kolejna myśl z serii tych
szatańskich. Powiedział, żebym to powtórzył na koleżance z klasy, za
odpowiednio  wyższą  cenę.  Zgodziłem  się  bez  żadnych  zahamowań.
Podszedłem  i  zapytałem:  "Wiesz jak się wygrywa 50 wykałaczek?"...
Ona  przyjęła to dużo gorzej, zdenerwowała się, zaczęła kopać, bo to
przecież  najlepsza  broń...  Zaraz  jej  przeszło  i się uspokoiła.
Usiadła  sobie.  Za  chwilkę  podszedłem do niej i przeprosiłem. Nie
słuchała.
    Na lekcji (mieliśmy W-F) zdałem sobie sprawę, że w stosunku do
niej  to już było przegięcie. Chciałem z całego serca ją przeprosić.
Po  lekcji  poszedłem  do  klasy.  Przed nią, przy stoliku siedziała
Asia,  trochę dalej Iga (czyli ta druga). Podszedłem najpierw do Asi
pytając  czy  się gniewa. Odpowiedziała twierdząco, na co ja: "No to
się gniewaj" przechodząc do drugiej obrażonej. Pogadałem krótko, ale
z miernym efektem, bo nie chciała mi wybaczyć, aż się nie dowie, kto
się    założył.  Nie  zwykłem  wsypywać  kumpli,  więc  rozmowa  się
skończyła.
    Cały dzień myślałem o niej, bo zależało mi na dobrych stosunkach
z  nią.  Obiecałem sobie, ze pogadam. Co do Asi, to byłem pewien, że
za  jakiś  czas sprawa się ułoży. Na wszelki wypadek posłałem KIT'a,
ze  żałuję i tego typu wazelinkę. Żałowałem naprawdę, ale to już się
nie liczyło.
    Dziś z początku z Asią nie gadałem, z Igą chciałem sobie
wyjaśnić  kilka  spraw.  Czekałem  na  dobry moment. Gadałem sobie z
Czarkiem  i  innymi,  przyszła Asia. Wszystko było spox, do czasu aż
coś    jej  wtrąciłem.  "Ty  się  lepiej  do  mnie  nie  odzywaj"  -
powiedziała.  Dobrze,  mała  strata  dla narodu, dużo wykałaczek dla
mnie. W sumie podliczyli mnie na 90... whatever... w końcu z Igą nie
pogadałem.  Sprawa  zaczęła  mnie poważnie zastanawiać i denerwować.

No ale to nie koniec, teraz zaczyna się najciekawsze.

    Lekcje się skończyły, uznałem że Iga nie jest zbytnio
przygnębiona,  więc byłem zadowolony. Wyszliśmy ze szkoły, stała tam
Asia  z  Michałem.  Chciałem  się  przywitać, ale jedyną rzeczą jaką
usłyszałem  od  niego  było:  "Weź  tą  rękę!".  Zdenerwował się? To
trudno, nie będę płakał po jego stracie. Poszliśmy sobie w podwórko,
bo  kumple  chcieli zapalić. Staliśmy przez chwilkę. Myślałem o tym,
żeby  podziękować^^  Asi za to, że mu się tak pochwaliła... Włożyłem
tel.  do kieszeni kurtki. Zaraz potem podszedł Michał i wywołał mnie
z  wianuszka  kolegów.  Był  razem  ze  swoją ekipa typu "dwumetrowy
ochroniarz".  Zdziwiłem  się trochę, bo powiedział do mnie po nicku.
Był  wyjątkowo  spokojny.  Heh,  a  ja  myślałem, że chciał pogadać.
    Podszedłem do niego, kutlurka. "Nie masz co z łapami robić?" -
zaczął  ostro.  "hej, przecież ją przeprosiłem za to..." JEB!... (co
jest,  kurwa!)...  "Nie masz co z łapami robić?" JEB! Auć. ... potem
zaczął   coś  bredzić,  przeplatając  słowa,  to  lewym,  to  prawym
sierpowym...  Nawet nie próbowałem mu oddawać, bo z daleka widać, ze
to  przypakowany chłopczyk od bicia. Osłoniłem twarz i rybkę mógł mi
zrobić. Po którymś z kolei ciosie przewróciłem się, miałem nadzieję,
że  leżącego nie będzie bił, ze resztki honoru ma. (Ktoś powiedział,
że już mi wystarczy, bo takie pozory sprawiałem) Pomyliłem się, chuj
zaczął  mnie  kopać.  Ale  zbytnio wprawny w tym nie był, bo kopał w
większości  po  nogach.  Co prawda w plery też troszkę dostałem, ale
tyle  co nic. Robił to tak jakby chciał a nie mógł. Po jakimś czasie
jeden koleś go odciągnął i kazał mi spierdalać. Misiu chciał jeszcze
na  odchodnym  mi  coś dodać, ale coś mu nie wyszło i kopnął swojego
kumpla. Wtedy jakiś nie chciało mi się z tego śmiać.
    Odszedłem, jeszcze się obejrzałem, gościu krzyczał: "No
spierdalaj".  Niby  się zlitował, ale był tak bardzo przeciwko mnie.
Wytarłem  twarz, krew. Z nosa chyba nie, bo bym czuł. Musiało być za
pierwszym  albo  drugim  razem. Wziął mnie z zaskoczenia, inaczej by
tego  nie było. Po za tym nie wiem, czy się umówili, czy co, ale jak
tylko wyszedłem na chodnik zobaczyłem katem oka kilku (chyba trzech)
dresików  (tup, tup, tup, tup). Podeszli, nawet się nie spytali skąd
jestem,  poprosili  o  telefon  ("masz  jakiś  telefon  albo  coś").
Przecież  im nie oddam, "nie mam". Kurwa, 50 zeta w portfelu, ale na
szczęście miałem w kieszeni na piersi, pod kurtką. Pomyślałem sobie,
ze  tel. też. "Jak znajdę tel. to ci go rozjebie o głowę". zaczynało
być  nieciekawie.  "Spoko,  jeden  wpierdol  już dzisiaj dostałem" -
próbowałem  być śmieszny. Dresik, czując się silny, bo miał obstawę,
przeszukał  plecak.  Sięgnąłem ręka do kieszeni kurtki, odruchowo. O
Kurwa!  Telefon.  Na  szczęście  delikwent  nie  miał  zamiaru  mnie
obmacywać.  Jeszcze  pierdolnął mnie w klatę (byłem na wydechu, więc
mu się udało). W tzw. międzyczasie przechodzący obok blondynek (ten,
który  wcześniej  mnie bronił) rzucił coś, żebym następnym razem się
zastanowił  zanim  przyjmę  zakład. Ktoś dodał coś o wykałaczkach...
(Asia   się  rozgadała).  Nie  słuchałem  ich  wtedy,  byłem  zajęty
dresikami.
    Wszyscy się rozeszli, ja względnie szczęśliwy, bo telefon w
kieszeni,  a  kasa  w  portfelu.  Wziąłem  chusteczkę,  wytarłem się
trochę.  Nic  poważnego  nie  zanotowałem.  Jedna  pęknięta  warga i
dlatego  tyle  krwi. Doprowadziłem się do używalności i pomyślałem o
zemście.  Kolesie  z  Pragi załatwiliby go na cacy, ale... "niech go
zabiją,  po  co mi żywy?" - tak pomyślałem i tak powiedziałem. Wojna
gangów  by  nie  przeszła,  bo  tylko  ja  bym ucierpiał prędzej czy
później.    Doszedłem   do  wniosku,  że  nie  warto  tego  ciągnąć.
    Wróciłem do domku, dokładniej przeanalizowałem straty... tak jak
myślałem,  nic  poważnego. Byłem zmęczony, zjadłem obiad i poszedłem
się  glebnąć.  Siostra siedziała przy kompie, ja sobie myślałem, nad
tym,  dlaczego  tak  się  stało.  Spytała się, czy coś mi się stało:
"...wyglądasz  na  załamanego...". Po jakimś czasie się zdrzemnąłem.
Wysłałem  SMSa  do  Asi  z  zapytaniem,  czy  wg niej naprawdę na to
zasłużyłem.  Bez  odpowiedzi  oczywiście.  Zasnąłem, w głowie ciągle
przewijały  mi  się obrazy dzisiejszego dnia, nasuwały się pytania i
schematy odpowiedzi...
    Starsza do mnie podeszła i się spytała, czy mam jakieś
problemy...    taka  rodzicielska  gadka.  Nic  jej  oczywiście  nie
powiedziałem,  bo  w  końcu  co?  Jak tak sobie myślałem, to w sercu
Michałowi  wybaczyłem,  bo na jego miejscu każdy zrobiłby conajmniej
podobnie.  Asi  nie  wybaczyłem i chyba nigdy nie wybaczę. Doskonale
wiedziała,    co  zrobi  Michał  jak  się  dowie,  a  pomimo  to  mu
powiedziała.  Na  początku  chciałem  sobie  wmawiać,  że  tego  nie
chciała.  Potem  chciałem  z  nią pogadać i poprosić o jeszcze jedną
szansę.  Wieczorkiem  dostałem  SMSka  od Tomka. Troszczy się o mnie
biedaczek.  Napisałem  mu, że więcej było strachu niż bólu (prawda).
Dodałem, ze "jutro pogadamy... z Żabcią też."

Tak  się skończyła moja przygoda.... tzn. ona nadal trwa, ciekawe co
będzie  jutro...  Nie wiem czy dobrze zrobiłem pisząc ten tekst, ale
go    napisałem,   a  w  dodatku  wysłałem  już  tego  nie  zmienię.

Dobranoc.



                --- Z ostatniej chwili ---                
<< Wygrałem zakład o 90 wykałaczek, ale za jaką cenę :( >>
               --- Z ostatniej chwili 2 ---
<< Dostałem  za swoje, w sumie  to mi się  należało. :\ >>
-- 
<< Puck gg#937829  tel.+48600986485  mailto:puck@go2.pl >> ()",',"()
<< Używaj słów żeby wyrazić uczucia, aby wyrazić miłość >>  ( (Y) )
<< news://news.gadu-gadu.pl/gadu-gadu.poznajmy-sie.0-18 >> (") ' (")
<< *Outlook Express Jedynie Słusznym Czytnikiem Newsów* >> (o)_,_(o)

<< The   final  stage  of  the   illness:  convulsions, >> [narazie 
<< delirium, and death.     Phyrexian  progress notes   >>  pusto]  
Technical Details
Message-ID: <26102001.55687FA5@news.pucked.blade>
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!wulkan.npnet.org!news.infinity.net.pl!news.intelink.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.tpi.pl!not-for-mail

Show Full Headers
Complete Article Headers
Path: mbox-mo1.pugleaf.net!news-archive.icm.edu.pl!pingwin.icm.edu.pl!news.icm.edu.pl!wulkan.npnet.org!news.infinity.net.pl!news.intelink.pl!newsfeed.tpinternet.pl!news.tpi.pl!not-for-mail
From: "Puck" <puck@go2.pl>
Newsgroups: alt.pl.fan.gopher
Subject: The End :)
Date: Fri, 26 Oct 2001 00:02:35 +0200
Organization: Puck Entertainment '01 * Members of Love * MGM Usenet Killers Team
Lines: 199
Message-ID: <26102001.55687FA5@news.pucked.blade>
NNTP-Posting-Host: qk102.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl
Mime-Version: 1.0
X-Trace: news.tpi.pl 1004047804 16488 217.99.20.102 (25 Oct 2001 22:10:04 GMT)
X-Complaints-To: usenet@tpi.pl
NNTP-Posting-Date: 25 Oct 2001 22:10:04 GMT
X-Posting-Agent: Hamster/1.3.22.103
X-Czytacz.Maili: Pucked Mailreader v0.00
X-Czytacz.Postow: Pucked Newsreader v0.00
X-Organizacja.1: Klub fanów i fanek Myszki
X-Organizacja.2: Partia Popieraczy Lucidy Console
X-Organizacja.3: Grupa tępiciel Jubego.
X-Organizacja.4: Fanklub Kotka Analityczka
X-SigInfo: Generated by Sygnaturkowiec v. 0.1.2.7
X-Puck: Pucked Blade Post :P (c)
Content-Type: text/plain; charset=UTF-8
Content-Transfer-Encoding: 8bit