🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

6 total messages Started by KrzysT Fri, 15 May 2009 11:07
Renowacja czyli spiesz się powoli
#18999
Author: KrzysT
Date: Fri, 15 May 2009 11:07
71 lines
5389 bytes
Mam właśnie "na tapecie" renowatorskiej 4 fajki: duży, czarny,
piaskowany billard Civica (shape 188, mam też taki w wersji jasna
rustyka/piaskowanie), dużego pota nieznanej mi firmy L.J. Peretti (o
ile pamiętam amerykańska, kupiłem, bo podobał mi się shape - grubaśny
sitter, po oszlifowaniu komina okazało się, że ma piękne usłojenie w
środku, praktycznie flame grain), ładny bulldog, firmy Nimrod bodaj
(firma żadna, ale bardzo lubię bulldogi) i kompaktowa fajeczka
francuskiej firmy Graco stylistyka w typie duńskim (fajna, bo nieduża,
a spory, płytki komin).

Wszystkie cztery fajki zostały oskrobane, zalane spirytusem i
wygrzane.
Tylko... wygrzewanie zrobiłem dwa dni po zakończeniu kuracji
spirytusowej (po etapie "z chusteczką", przeszły pełny cykl wymian
spirytusu).
Nie, żadna nie pękła ;) ALE... już w czasie wygrzewania wyszło, że
śmierdzą jakoś inaczej i mocniej niż fajki, które robiłem wczesniej.
Taki kwaśny zapaszek.
Początkowo myślałem, że mam coś pokopane z węchem, ponieważ kiedy je
wygrzewałem wychodziłem właśnie z przeziębienia. Potem, że po prostu
wchłonęły zapach od najmocniej podśmiardującej (Civic, chyba dość
mocno nassany, choć stan komina na to nie wskazywał).
Niestety po zakończeniu procesu i odczekaniu kilku tygodni - z uwagi
na nawał zajęć różnych pracuję przy tych renowacjach raczej zrywami -
okazało się, że ten zapach w śladowych ilościach jest wyczuwalny. Tzn.
poczułem go, kiedy przeszlifowałem im ostatecznie kominy (taki final
touch, już miałem się zabierać za ustniki i finalne szlifowanie
całości). Nie jest to sapach szczególnie mocno wyczuwalny,
powiedziałbym, że trzeba wręcz wsadzić nos do fajki i uważnie wąchać,
tym niemniej świadomość, że coś jest nie tak ciut mi przeszkadza (w
>20 fajkach, które zrobiłem wcześniej nie ma tego efektu).
I teraz wydaje mi się, że jest to jednak kwestia tego, że nie dałem im
dobrze doschnąć (założyłem naiwnie (?), że początkowe stopniowe
podnoszenie temperatury i otwieranie piekarnika pozwoli im doschnąć.
No i teraz mam dylemat - czy wygrzać je jeszcze raz? Czy pojechać po
bandzie ;) i zastosować coś, czego nie robiłem wcześniej, czyli
upijanie po całości i dopiero wygrzewanie? Przyznam, że korci mnie ta
druga opcja, bo poza Civicem wszystkie są jasne i matowe i nie
kosmicznie drogie, więc nadają się na eksperymenty.
I przy okazji pytanie dotyczące upijania: czy zalewanie do 1/2-1/3
związane jest z oszczędzaniem spirytusu, czy ma jakieś inne ewentualne
uzasadnienie? Zastanawiałem się, na ile sens ma zanurzenie całości,
tak, żeby nic nie wystawało. Próbował ktoś?
Trzecia opcja, to oczywiście machnięcie ręką i założenie, że zapach
tytoniu to przymaskuje tak czy inaczej :)
Bardzo proszę o porady i dyskusję!

Śmieszna sprawa przy okazji - trzy z nich (Civic, Peretti i Graco)
były poddane renowacji przez "profesjonalnych restauratorów fajek" a
eBaya - dwie przez człeka od Kangurów (jak ktoś przegląda eBaya
fajowego, to kojarzy na pewno, bo to chyba największy handlarz tam),
jedna przez jednego z handlarzy ze Stanów.
Przyznam, że po otwarciu byłem w szoku, jak niestarannie zostało
wykonane to czyszczenie - bo renowacją nazwać tego nie sposób. Pan z
Australii osiąga piękny efekt na zdjęciach chyba tylko li przy użyciu
Photoshopa, bo fajki były zwyczajnie brudne. I to z zewnątrz, bo
czyszczenie w środku, to temat, który w ogóle obcy jest chyba
większości sprzedających fajki na eBayu. Z tego, co widziałem/miałem w
rękach, to większość jest lekko oskrobana z nagaru (nie zawsze
dokładnie) i potraktowana parami alkoholu. Pierwsze wyciorowanie
ustnika to zazwyczaj szok :)
Jak dotychczas tylko jedna fajka, którą kupiłem odrestaurowaną
(najczęściej kupuję jakieś zapuszczone estate, bo wolę robić sam) była
faktycznie ładnie odnowiona, spolerowana i pokryta carnaubą, choć nie
obyło się bez szlifowania komina i dalszych czynności się nie obeszło,
bo miała nieznośny, słodkawy zapaszek, który przebijał równo przy
pierwszym paleniu (teraz jest super, palę w niej Squadron Leader).

Pozdrowienia,
K.
Re: Renowacja czyli spiesz się powoli
#19000
Author: Rotm
Date: Sun, 17 May 2009 08:45
33 lines
1947 bytes
Użytkownik "KrzysT"...

> [...] duży, czarny, piaskowany billard Civica

gratuluję
ale on właśnie nie do 'upicia', ponawiaj długie zalewanie komina 'z 
korkiem',
+ wygrzewanie, na wszelki wypadek po 1-2 tyg. (długo by pisać)

> Tylko... wygrzewanie zrobiłem dwa dni po zakończeniu kuracji

żaden wielki błąd, jeśli, jak piszesz, temp. rosła powoli + wietrzenie
ważne - odczekać PO wygrzewaniu, przed włożeniem ustnika

> wchłonęły zapach od najmocniej podśmiardującej Civic [...]

nie rozumiem, jak miały wchłonąć?
że leżały blisko, czy szczędziłeś na spirytusie, lejąc 'kaskadowo'?

> upijanie po całości i dopiero wygrzewanie?

tak, mym zdaniem, jeśli dotychczasowe efekty mało satysfakcjonujące

> czy zalewanie do 1/2-1/3 związane jest z oszczędzaniem spirytusu

tak
ale teorie fizyko-chemiczne, oraz dobra praktyka laboratoryjna
nakazują płukać wielokrotnie zmienianą małą dawką rozpuszczalnika,
nie - nielicznymi dużymi
to nie tylko oszczędność - to skuteczność!

-- 
Rotm
Re: Renowacja czyli spiesz się powoli
#19001
Author: KrzysT
Date: Sun, 17 May 2009 09:24
70 lines
4341 bytes
> > [...] duży, czarny, piaskowany billard Civica
>
> gratuluję
> ale on właśnie nie do 'upicia', ponawiaj długie zalewanie komina 'z
> korkiem',
> + wygrzewanie, na wszelki wypadek po 1-2 tyg. (długo by pisać)

To jest akurat w miarę jasne ;)
>
> > Tylko... wygrzewanie zrobiłem dwa dni po zakończeniu kuracji
>
> żaden wielki błąd, jeśli, jak piszesz, temp. rosła powoli + wietrzenie
> ważne - odczekać PO wygrzewaniu, przed włożeniem ustnika

Odczekałem, choć nawet po prawie dwóch tygodniach ustniki wchodziły
nader opornie - ciekawe, różne fajki mają różnie, miałem już takiego
billarda BBB, gdzie satysfakcjonująco dał się spasować dopiero po kiku
tygodniach, a i to przy użyciu grafitu (był kłopot z dopchnięciem "do
końca".

> > wchłonęły zapach od najmocniej podśmiardującej Civic [...]
>
> nie rozumiem, jak miały wchłonąć?
> że leżały blisko, czy szczędziłeś na spirytusie, lejąc 'kaskadowo'?

Stosunkowo blisko leżały, kaskadowo nie leję, nie oszczędzam aż tak.
Blisko - znaczy w odległości kilkunastu centymetrów w piekarniku.
Chyba po prostu były mocniej nassane niż te, co zwykle robię, bo coś
naciągana ta teoria... ale lepszej nie mam :)
Ciekawe o tyle, że wydawały się dość czyste - jednak powoli przekonuję
się, że to jest zawsze loteria z fajkami estate i określić poziomu
zasyfienia "na oko" nie sposób. Aktualnie na tapecie mam bulldoga
Guildhall (Comoy second) i pomimo, że był strasznie zarośnięty nagarem
(>3mm spokojnie), to po wyszlifowaniu i zalaniu trzecia zmiana jest w
zasadzie zupełnie klarowna (nawet nie jasna herbata, leciutko słomkowy
kolor) i piękny zapach drewna. Siateczki pęknięć też nie ujawnił pod
agarem (jedno niewielkie, za to wredne, równo w dnie - w ogóle dno
było praktycznie bez nagaru, ciekawe, chyba właściciel nie dopalał do
końca).
I dla kontrastu - oskrobałem równolegle podobnie zapuszczonego
Kriswilla Bernardotte, ale jeszcze waaaaay to go do zalewania, bo
trzeba jeszcze czyścić komin.... a i siatka pęknięć się objawiła i
śmierdzi niemożebnie...

> > upijanie po całości i dopiero wygrzewanie?
>
> tak, mym zdaniem, jeśli dotychczasowe efekty mało satysfakcjonujące

No niestety. Myślałem, żem przewrażliwiony i dałem swojej lepszej
połówce do obwąchania - jako materiał porównawczy dostała wykończonego
bulldoga (BBB, 403 ;)) po restauracji, jeszcze nie palonego i werdykt
był jednoznaczny "ta pięknie pachnie, czyste drewno, a to śmierdzi
jakimś zastarzałym tytoniem".
Czyli upijamy.

> > czy zalewanie do 1/2-1/3 związane jest z oszczędzaniem spirytusu
>
> tak
> ale teorie fizyko-chemiczne, oraz dobra praktyka laboratoryjna
> nakazują płukać wielokrotnie zmienianą małą dawką rozpuszczalnika,
> nie - nielicznymi dużymi
> to nie tylko oszczędność - to skuteczność!

To jest akurat jasne i oczywiste, też zdarzyło mi się parę lat w
labach różnych fiz-biol-chem przesiedzieć ;)
Piękne dzięki za odpowiedź.

Pozdrowienia,
K.
Re: Renowacja czyli spiesz się powoli
#19002
Author: szary
Date: Thu, 04 Jun 2009 23:23
82 lines
5122 bytes
On 17 Maj, 11:24, KrzysT <krzy...@gmail.com> wrote:
> > > [...] duży, czarny, piaskowany billard Civica
>
> > gratuluję
> > ale on właśnie nie do 'upicia', ponawiaj długie zalewanie komina 'z
> > korkiem',
> > + wygrzewanie, na wszelki wypadek po 1-2 tyg. (długo by pisać)
>
> To jest akurat w miarę jasne ;)
>
>
>
> > > Tylko... wygrzewanie zrobiłem dwa dni po zakończeniu kuracji
>
> > żaden wielki błąd, jeśli, jak piszesz, temp. rosła powoli + wietrzenie
> > ważne - odczekać PO wygrzewaniu, przed włożeniem ustnika
>
> Odczekałem, choć nawet po prawie dwóch tygodniach ustniki wchodziły
> nader opornie - ciekawe, różne fajki mają różnie, miałem już takiego
> billarda BBB, gdzie satysfakcjonująco dał się spasować dopiero po kiku
> tygodniach, a i to przy użyciu grafitu (był kłopot z dopchnięciem "do
> końca".
>
> > > wchłonęły zapach od najmocniej podśmiardującej Civic [...]
>
> > nie rozumiem, jak miały wchłonąć?
> > że leżały blisko, czy szczędziłeś na spirytusie, lejąc 'kaskadowo'?
>
> Stosunkowo blisko leżały, kaskadowo nie leję, nie oszczędzam aż tak.
> Blisko - znaczy w odległości kilkunastu centymetrów w piekarniku.
> Chyba po prostu były mocniej nassane niż te, co zwykle robię, bo coś
> naciągana ta teoria... ale lepszej nie mam :)
> Ciekawe o tyle, że wydawały się dość czyste - jednak powoli przekonuję
> się, że to jest zawsze loteria z fajkami estate i określić poziomu
> zasyfienia "na oko" nie sposób. Aktualnie na tapecie mam bulldoga
> Guildhall (Comoy second) i pomimo, że był strasznie zarośnięty nagarem
> (>3mm spokojnie), to po wyszlifowaniu i zalaniu trzecia zmiana jest w
> zasadzie zupełnie klarowna (nawet nie jasna herbata, leciutko słomkowy
> kolor) i piękny zapach drewna. Siateczki pęknięć też nie ujawnił pod
> agarem (jedno niewielkie, za to wredne, równo w dnie - w ogóle dno
> było praktycznie bez nagaru, ciekawe, chyba właściciel nie dopalał do
> końca).
> I dla kontrastu - oskrobałem równolegle podobnie zapuszczonego
> Kriswilla Bernardotte, ale jeszcze waaaaay to go do zalewania, bo
> trzeba jeszcze czyścić komin.... a i siatka pęknięć się objawiła i
> śmierdzi niemożebnie...
>
> > > upijanie po całości i dopiero wygrzewanie?
>
> > tak, mym zdaniem, jeśli dotychczasowe efekty mało satysfakcjonujące
>
> No niestety. Myślałem, żem przewrażliwiony i dałem swojej lepszej
> połówce do obwąchania - jako materiał porównawczy dostała wykończonego
> bulldoga (BBB, 403 ;)) po restauracji, jeszcze nie palonego i werdykt
> był jednoznaczny "ta pięknie pachnie, czyste drewno, a to śmierdzi
> jakimś zastarzałym tytoniem".
> Czyli upijamy.
>
> > > czy zalewanie do 1/2-1/3 związane jest z oszczędzaniem spirytusu
>
> > tak
> > ale teorie fizyko-chemiczne, oraz dobra praktyka laboratoryjna
> > nakazują płukać wielokrotnie zmienianą małą dawką rozpuszczalnika,
> > nie - nielicznymi dużymi
> > to nie tylko oszczędność - to skuteczność!
>
> To jest akurat jasne i oczywiste, też zdarzyło mi się parę lat w
> labach różnych fiz-biol-chem przesiedzieć ;)
> Piękne dzięki za odpowiedź.
>
> Pozdrowienia,
> K.

gdzie mogę poczytać jakieś info o restaurowaniu fajek? bo na necie nic
znaleźć nie mogę a temat bardzo ciekawy :)
również poszukuję informacji o tym co zrobić z fajką która - tak jak
wyżej -  nie ma nagaru na dole.. czy jakoś po skosie wyrównać
nierówność czy lepiej zdrapać z całej fajki do zera... i czym
najlepiej, bo nie mam trymetru do fajek...mam jakieś pilniczki okrągłe
(jak brzeszczot ale okrągłe i wielkości zimnego ognia ),
skalpel ...... pozdr
szary
Re: Renowacja czyli spiesz się powoli
#19003
Author: JSG
Date: Fri, 05 Jun 2009 08:40
93 lines
5830 bytes
On 5 Cze, 01:23, szary <drill_n_b...@tlen.pl> wrote:
> On 17 Maj, 11:24, KrzysT <krzy...@gmail.com> wrote:
>
>
>
> > > > [...] duży, czarny, piaskowany billard Civica
>
> > > gratuluję
> > > ale on właśnie nie do 'upicia', ponawiaj długie zalewanie komina 'z
> > > korkiem',
> > > + wygrzewanie, na wszelki wypadek po 1-2 tyg. (długo by pisać)
>
> > To jest akurat w miarę jasne ;)
>
> > > > Tylko... wygrzewanie zrobiłem dwa dni po zakończeniu kuracji
>
> > > żaden wielki błąd, jeśli, jak piszesz, temp. rosła powoli + wietrzenie
> > > ważne - odczekać PO wygrzewaniu, przed włożeniem ustnika
>
> > Odczekałem, choć nawet po prawie dwóch tygodniach ustniki wchodziły
> > nader opornie - ciekawe, różne fajki mają różnie, miałem już takiego
> > billarda BBB, gdzie satysfakcjonująco dał się spasować dopiero po kiku
> > tygodniach, a i to przy użyciu grafitu (był kłopot z dopchnięciem "do
> > końca".
>
> > > > wchłonęły zapach od najmocniej podśmiardującej Civic [...]
>
> > > nie rozumiem, jak miały wchłonąć?
> > > że leżały blisko, czy szczędziłeś na spirytusie, lejąc 'kaskadowo'?
>
> > Stosunkowo blisko leżały, kaskadowo nie leję, nie oszczędzam aż tak.
> > Blisko - znaczy w odległości kilkunastu centymetrów w piekarniku.
> > Chyba po prostu były mocniej nassane niż te, co zwykle robię, bo coś
> > naciągana ta teoria... ale lepszej nie mam :)
> > Ciekawe o tyle, że wydawały się dość czyste - jednak powoli przekonuję
> > się, że to jest zawsze loteria z fajkami estate i określić poziomu
> > zasyfienia "na oko" nie sposób. Aktualnie na tapecie mam bulldoga
> > Guildhall (Comoy second) i pomimo, że był strasznie zarośnięty nagarem
> > (>3mm spokojnie), to po wyszlifowaniu i zalaniu trzecia zmiana jest w
> > zasadzie zupełnie klarowna (nawet nie jasna herbata, leciutko słomkowy
> > kolor) i piękny zapach drewna. Siateczki pęknięć też nie ujawnił pod
> > agarem (jedno niewielkie, za to wredne, równo w dnie - w ogóle dno
> > było praktycznie bez nagaru, ciekawe, chyba właściciel nie dopalał do
> > końca).
> > I dla kontrastu - oskrobałem równolegle podobnie zapuszczonego
> > Kriswilla Bernardotte, ale jeszcze waaaaay to go do zalewania, bo
> > trzeba jeszcze czyścić komin.... a i siatka pęknięć się objawiła i
> > śmierdzi niemożebnie...
>
> > > > upijanie po całości i dopiero wygrzewanie?
>
> > > tak, mym zdaniem, jeśli dotychczasowe efekty mało satysfakcjonujące
>
> > No niestety. Myślałem, żem przewrażliwiony i dałem swojej lepszej
> > połówce do obwąchania - jako materiał porównawczy dostała wykończonego
> > bulldoga (BBB, 403 ;)) po restauracji, jeszcze nie palonego i werdykt
> > był jednoznaczny "ta pięknie pachnie, czyste drewno, a to śmierdzi
> > jakimś zastarzałym tytoniem".
> > Czyli upijamy.
>
> > > > czy zalewanie do 1/2-1/3 związane jest z oszczędzaniem spirytusu
>
> > > tak
> > > ale teorie fizyko-chemiczne, oraz dobra praktyka laboratoryjna
> > > nakazują płukać wielokrotnie zmienianą małą dawką rozpuszczalnika,
> > > nie - nielicznymi dużymi
> > > to nie tylko oszczędność - to skuteczność!
>
> > To jest akurat jasne i oczywiste, też zdarzyło mi się parę lat w
> > labach różnych fiz-biol-chem przesiedzieć ;)
> > Piękne dzięki za odpowiedź.
>
> > Pozdrowienia,
> > K.
>
> gdzie mogę poczytać jakieś info o restaurowaniu fajek? bo na necie nic
> znaleźć nie mogę a temat bardzo ciekawy :)
> również poszukuję informacji o tym co zrobić z fajką która - tak jak
> wyżej -  nie ma nagaru na dole.. czy jakoś po skosie wyrównać
> nierówność czy lepiej zdrapać z całej fajki do zera... i czym
> najlepiej, bo nie mam trymetru do fajek...mam jakieś pilniczki okrągłe
> (jak brzeszczot ale okrągłe i wielkości zimnego ognia ),
> skalpel ...... pozdr
> szary

Polecam forum na fajczarze.pl tam w dziale jak dbać, znajdziesz
wszystkie potrzebne informacje.
co do zdzierania nagaru, można nasączyć go spirytusem, np wkładając
wacik na kilka godzin, po czym nożykiem zebrać namoczoną warstwę.
Druga metoda, to zwinąć gruby papier ścierny, najlepiej na płóciennym
podkładzie i takim rulonem szlifować, gradacje powyżej 180 na
początek, o szlifowaniu wnętrza niedawno tu gdzie na grupie
dyskutowaliśmy.
Re: Renowacja czyli spiesz się powoli
#19004
Author: KrzysT
Date: Fri, 05 Jun 2009 16:58
26 lines
2845 bytes
Kompendium wiedzy apf znajdziesz w archiwum grupy - najobszerniej
"step by step" renowacja omówiona jest w wątku "fajka i spitytus" -
wrzuć tę frazę w wyszukiwarkę.

Osobiście metodami znalezionymi tu na grupie (oraz testując i
eksperymentując) zrobiłem ok. 30 fajek (stan wyjściowy od niezłego po
dramatyczny) i z efektów jestem więcej niż zadowolony.
W piekarniku właśnie piecze się kolejne 8 sztuk (jakoś tak się
nazbierało).
Jeśli masz wątpliwości co do swoich umiejętności i sprawności
manualnej, to powiem tylko, że ja nigdy nie lubiłem tego typu prac i
tak sobie posługuję się narzędziami, a nagle okazało się, że mam z
tego straszną frajdę. Polecam, wciągające zajęcie.

A oskrobanie fajki z nagaru, o ile nie ma tragicznie dużych jego
ilości najbezpieczniej zrobić za pomocą za pomocą papieru ściernego
nawiniętego na korek po winie.
Gradacje 240, 320, 400 (można zacząć niżej i skończyć wyżej). Warto
dół korka nieco ściąć pod kątem i ponacinać dolną krawędź papieru w
ząbki, tak, żeby układał się możliwie dokładnie do dna. Uwaga, papier
się zapycha, więc warto go dość często zmieniać (to zależy też od
nagaru, są takie, które się kruszą, są takie, które się"kleją"). A
dalej to już kwestia Twojej cierpliwości i samozaparcia.

Pozdrowienia,
K.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads