🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.emigracja.londyn
43 messages
43 total messages Started by woo Thu, 10 Mar 2011 16:07
Jeśli nie Londyn to co?
#45069
Author: woo
Date: Thu, 10 Mar 2011 16:07
37 lines
2334 bytes
Witam grupowiczów

W czerwcu kończy nam się umowa wynajmu mieszkania i chcemy zmienić 
okolice. Może ktoś miałby pomysł gdzie się przenieść?

Kryteria:
1. Dobre warunki do wychowywania dzieci - przedszkole, szkoła itp. 
Obecnie dziecko w wieku 1.5 roku

2. Bezpieczna okolica

3. Tańsze koszty wynajmu niż Londek - obecnie za 2 bedroom płacimy ok 
£1100 i chcielibyśmy coś taniej znaleźć. Najlepiej 2 bedroom z ogrodem.

4. Jakieś parki itp. do zabawy dla dzieci.

4. Niezbyt duże bezrobocie. Ja pracuje zdalnie jako programista wiec nie 
robi mi za bardzo różnicy gdzie pracuje byle był internet, ale kobieta 
chce iść do pracy jak córkę do przedszkola wyślemy.

5. Dobrze by było żeby nie był konieczny samochód do życia.

6. Niekonieczne ale mile widziane - sklep z polskim jedzeniem i jakaś 
polska społeczność (nie menele z ciderami/piwem ;) ).

Właśnie zaczynam się rozglądać które miasto wybrać i przydałaby mi się 
jakaś pomoc. Po wstępnym googlowaniu myślałem nad Cardiff, Bristolem i 
ogólnie South West. Teraz mieszkamy 5 rok w Londynie ale znamy Londyn, 
trochę okolice (Bath, Oxford, itp.), z dalszych miast to tylko Edynburg 
wiec trudno cokolwiek mi powiedzieć.

Będę wdzięczny za wszelkie pomysły i informacje za i przeciw.


-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45070
Author: Alojzik
Date: Thu, 10 Mar 2011 16:13
12 lines
1162 bytes
Dnia Thu, 10 Mar 2011 16:07:51 +0000, woo napisał(a):

> 6. Niekonieczne ale mile widziane - sklep z polskim jedzeniem i jakaś 
> polska społeczność (nie menele z ciderami/piwem ;) ).

kurde.. jestem menelem...
:-/

-- 
pozdrowienia, alojzik
"Why do apple users have to hack everything in order to get it to work???
Iphone, OSx...what a joke. Get a PC...It just works
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45071
Author: woo
Date: Thu, 10 Mar 2011 16:31
15 lines
1555 bytes
On 10/03/2011 16:13, Alojzik wrote:
> Dnia Thu, 10 Mar 2011 16:07:51 +0000, woo napisał(a):
>
>> 6. Niekonieczne ale mile widziane - sklep z polskim jedzeniem i jakaś
>> polska społeczność (nie menele z ciderami/piwem ;) ).
>
> kurde.. jestem menelem...
> :-/
>

Przesiadujesz pod sklepem i popijasz z butelki w papierowej torbie?

-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45072
Author: Alojzik
Date: Thu, 10 Mar 2011 16:37
11 lines
1230 bytes
Dnia Thu, 10 Mar 2011 16:31:48 +0000, woo napisał(a):

> Przesiadujesz pod sklepem i popijasz z butelki w papierowej torbie?

Nie, ale lubie cydra, zwłaszcza gruszkowego, np. Bulmers albo Coppaberg.
Bardzo lubię. Łapię się?

-- 
pozdrowienia, alojzik
"Why do apple users have to hack everything in order to get it to work???
Iphone, OSx...what a joke. Get a PC...It just works
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45074
Author: woo
Date: Thu, 10 Mar 2011 16:43
20 lines
1560 bytes
On 10/03/2011 16:37, Alojzik wrote:
> Dnia Thu, 10 Mar 2011 16:31:48 +0000, woo napisał(a):
>
>> Przesiadujesz pod sklepem i popijasz z butelki w papierowej torbie?
>
> Nie, ale lubie cydra, zwłaszcza gruszkowego, np. Bulmers albo Coppaberg.
> Bardzo lubię. Łapię się?
>

W moim poście było o menelach - jeśli chcesz się do nich zaliczać to 
Twoja sprawa, sam się zadeklarowałeś.

Co do cidera to tez lubię - szczególnie Kopparberg'a, ale za menela się 
nie uwazam.

Btw - masz może coś do napisania na główny temat posta?

-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45075
Author: Alojzik
Date: Thu, 10 Mar 2011 17:11
46 lines
3322 bytes
Dnia Thu, 10 Mar 2011 16:43:31 +0000, woo napisał(a):

> Btw - masz może coś do napisania na główny temat posta?

Że założenia - no offence - z dupy.
Ceny wynajmu w samym Londynie są różne, tak samo warunki życia, Czasem
dzielnicę obok potrafią być diametralnie różne. Porównaj różnicę choćby
między Croydon a Bromley czy między Sutton a Kingston...

Sklepy z polskim jedzeniem są kompletnie losowe. Sporo niezłych rzeczy ma
Tesco, ale mieszkam dokładnie w połowie drogi między dwoma Tesco Extra.
Jeden z nich ma mniej niż połowę polskiego asortymentu w porównaniu z tym
drugim. Przy czym w okolicy tego co ma mniej mieszka zdecydowanie więcej
naszych rodaków. Rozumiesz z tego coś? bo ja nie...

Kolejna rzecz z polskimi sklepami, to ich bezsensowny asortyment, pewnie
dostosowany do bezsensowności zakupów sporej częsci polonii. Widzisz sens w
chodzeniu do polskiego sklepu po sól, mąkę, jajka? Bo ja ni cholery - a
taki asortyment dominuje w tych sklepach.
Ostatnio chcąc kupić jakieś przyprawy typu ziele (nomen omen) angielskie
objechałem sporo sklepów i nie udało mi się kupić. W Tesco/Asdzie było ale
mielone, a ja szukałem całego. 
Polskie wędliny? W sklepach jest w zasadzie to samo co w marketach, czyli
nieliczne produkty dobrej jakości pomiędzy wielkoprzemysłową paszą dla
tych, którym wszystko jedno pod markami Sokołów czy inne Morliny. Przy czym
Tesco czy Asda jak się kończy termin ważności to obniży cenę albo
zutylizuje. Polski sklep dobrym polskim wzorem umyje kiełbasę z pleśni i
sprzeda jako świeżą, jak to zrobił jeden z polskich sklepów na Streatham
Common.

Szkoły i parki? Rzecz absolutnie losowa. W normalnym miejskim rejonie i tak
będziesz ich mieć kilka w okolicy do wyboru, bliskość dużych parków
podniesie ci cenę mieszkania - a chciałes taniej.

Niekonieczność samochodu do życia? Chyba Ci się kraje pomyliły...
Mieszkając samotnie podskoczysz do marketu autobusem i wrócisz taksówką.
Żyjąc z rodziną jeżdzę do marketu nie rzadziej niż 2x w tygodniu, licząc że
taksówka wyjdzie tylko 10 funtów w tą jedną stronę, to już masz prawie całą
ratę spłaty całkiem młodego auta.

Itp, itd...

-- 
pozdrowienia, alojzik
"Why do apple users have to hack everything in order to get it to work???
Iphone, OSx...what a joke. Get a PC...It just works
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45079
Author: bulba
Date: Thu, 10 Mar 2011 19:07
11 lines
1134 bytes
On 10/03/2011 16:37, Alojzik wrote:

> Nie, ale lubie cydra, zwłaszcza gruszkowego, np. Bulmers albo Coppaberg.
> Bardzo lubię. Łapię się?

moi faworyci to:

Thatcher's - Katy
Weston

;)
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45081
Author: bulba
Date: Thu, 10 Mar 2011 19:07
14 lines
1273 bytes
On 10/03/2011 19:07, bulba wrote:
> On 10/03/2011 16:37, Alojzik wrote:
>
>> Nie, ale lubie cydra, zwłaszcza gruszkowego, np. Bulmers albo Coppaberg.
>> Bardzo lubię. Łapię się?
>
> moi faworyci to:
>
> Thatcher's - Katy
> Weston
>
> ;)

oczywiscie z jablkowych, gruszki jakos mi nie wchodza
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45073
Author: Szymon von Ulezalka
Date: Thu, 10 Mar 2011 23:02
3 lines
1360 bytes
> Nie, ale lubie cydra, zw aszcza gruszkowego, np. Bulmers albo Coppaberg.

masz na mysli Kopperberga ;)?
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45080
Author: Szymon von Ulezalka
Date: Thu, 10 Mar 2011 23:04
4 lines
1422 bytes
> Thatcher's - Katy
> Weston

mi z jablkowych to najbardziej WKD Core podchodzi :)
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45076
Author: Michal Lukasik
Date: Fri, 11 Mar 2011 01:41
22 lines
2313 bytes
Dnia 10.3.2011, Alojzik napisał(a):

> Kolejna rzecz z polskimi sklepami, to ich bezsensowny asortyment, pewnie
> dostosowany do bezsensowności zakupów sporej częsci polonii. Widzisz sens w
> chodzeniu do polskiego sklepu po sól, mąkę, jajka? Bo ja ni cholery - a
> taki asortyment dominuje w tych sklepach.

Nie sposób się nie zgodzić. ;D
Ja to w takich sklepach kupują tylko sok (bardziej chyba syrop) malinowy,
zastosowanie - wściekłe psy*.
Ktoś zna może jakiś ogólnodostępny w marketach substytut tegoż soku?
Próbowałem jakieś, teraz nazw nie pamiętam, ale okazały się za rzadkie i
za mało słodkie.

* Dla nie zorientowanych przepis:
Nalać zimnej wódki do kieliszka (~3/4), dolać soku malinowego, dodać od
jednej do kilku kropel Tabasco Habanero.
-- 
 _____ __________________________
 \`   Y   (__)  __\`  |  |  |  '/     http://uwolnijlaptopa.pl/
  T  | |  |  |  \__T  =  |  !  T    UIN 53883184    GG#1902559
  |__|_|__|__|_____|__|__|_____|  _  l  @  t  l  e  n  .  p  l
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45078
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 08:52
54 lines
3773 bytes
On 10/03/2011 17:11, Alojzik wrote:
> Dnia Thu, 10 Mar 2011 16:43:31 +0000, woo napisał(a):
>
>> Btw - masz może coś do napisania na główny temat posta?
>
> Że założenia - no offence - z dupy.
> Ceny wynajmu w samym Londynie są różne, tak samo warunki życia, Czasem
> dzielnicę obok potrafią być diametralnie różne. Porównaj różnicę choćby
> między Croydon a Bromley czy między Sutton a Kingston...

A czy ja cos innego twierdze? Jako ze wiem jak jest w Londynie to 
dlatego wysłałem mojego posta żeby mnie ktoś oświecił jak jest w jego 
mieście. Które dzielnice należny omijać, które sprawdzić itp.


> Sklepy z polskim jedzeniem są kompletnie losowe. Sporo niezłych rzeczy ma
> Tesco, ale mieszkam dokładnie w połowie drogi między dwoma Tesco Extra.
> Jeden z nich ma mniej niż połowę polskiego asortymentu w porównaniu z tym
> drugim. Przy czym w okolicy tego co ma mniej mieszka zdecydowanie więcej
> naszych rodaków. Rozumiesz z tego coś? bo ja nie...
>
> Kolejna rzecz z polskimi sklepami, to ich bezsensowny asortyment, pewnie
> dostosowany do bezsensowności zakupów sporej częsci polonii. Widzisz sens w
> chodzeniu do polskiego sklepu po sól, mąkę, jajka? Bo ja ni cholery - a
> taki asortyment dominuje w tych sklepach.

Dlatego tez to było napisane jako "Niekonieczne ale mile widziane". 
Czasami mam ochotę na kiszone ogórki a takowych w innym niż polski sklep 
nie uświadczysz raczej.

(...)
> Szkoły i parki? Rzecz absolutnie losowa. W normalnym miejskim rejonie i tak
> będziesz ich mieć kilka w okolicy do wyboru, bliskość dużych parków
> podniesie ci cenę mieszkania - a chciałes taniej.

J.w. - proszę o opinie "tambylców" - lepsze niz patrzenie na google maps 
gdzie zielony kawałek jakiś.

> Niekonieczność samochodu do życia? Chyba Ci się kraje pomyliły...
> Mieszkając samotnie podskoczysz do marketu autobusem i wrócisz taksówką.
> Żyjąc z rodziną jeżdzę do marketu nie rzadziej niż 2x w tygodniu, licząc że
> taksówka wyjdzie tylko 10 funtów w tą jedną stronę, to już masz prawie całą
> ratę spłaty całkiem młodego auta.

Jakoś żyjemy tu 5 lat i bez samochodu da się żyć. Zakupów az tak dużych 
nie robimy zeby trzeba bylo autem jeździć. Najwyżej od czasu do czasu 
zamawiamy zakupy online z dowozem.


Dzieki za odpowiedz na temat, nic jednak nie wnoszącą nowego.

-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45082
Author: Konrad Anikiel
Date: Fri, 11 Mar 2011 08:55
6 lines
1406 bytes
On Mar 10, 4:07 pm, woo <n...@mail.com> wrote:
> menele z ciderami

Masz na mysli meneli ktorzy mieszkajac 5 rok w Londynie nie wiedza ze
cider to po polsku cydr?
Konrad
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45083
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 09:16
24 lines
1979 bytes
On 11/03/2011 08:55, Konrad Anikiel wrote:
> On Mar 10, 4:07 pm, woo<n...@mail.com>  wrote:
>> menele z ciderami
>
> Masz na mysli meneli ktorzy mieszkajac 5 rok w Londynie nie wiedza ze
> cider to po polsku cydr?
> Konrad

A dopiero co narzekales na to ze "przestrzen publiczna w polskim 
internecie przypomina bar piwny typu "stojak"" i "zonetyzowanie". Jakbym 
się miał przyczepić do Twoich postów to tez bym kilka angielskich 
wtrąceń znalazł. Ale sie nie bede czepiał.

Myślałem ze przynajmniej Ty się na temat wypowiesz... Może byś napisał 
jak się w Coventry żyje.

W każdym razie wygląda na to ze na a.p.e.l. nie ma co liczyć jeśli post 
nie jest o tym jak to w UK źle / o islamie / o polityce / inny flame'owy 
topic.


-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45095
Author: Marek M
Date: Fri, 11 Mar 2011 09:30
25 lines
1946 bytes
On 10/03/2011 16:07, woo wrote:
> Witam grupowiczów
> Właśnie zaczynam się rozglądać które miasto wybrać i przydałaby mi się
> jakaś pomoc. Po wstępnym googlowaniu myślałem nad Cardiff, Bristolem i
> ogólnie South West. Teraz mieszkamy 5 rok w Londynie ale znamy Londyn,
> trochę okolice (Bath, Oxford, itp.), z dalszych miast to tylko Edynburg
> wiec trudno cokolwiek mi powiedzieć.
>
> Będę wdzięczny za wszelkie pomysły i informacje za i przeciw.


Miasta konkretnego Ci nie poradzę bo każdy ma inny punkt widzenia i inne 
potrzeby. Ja bym sie osobiscie nie pchal do Cardiff czy Bristol bo to 
mniejsze wersje Londynu.

Ja wyprowadziłem się z Londynu jakieś 2 lata temu i to była najlepsza 
decyzja jaka podjęliśmy. Mieszkamy w małym miasteczku w Surrey - cisza 
spokój i wynajem dużo tańszy. Szukanie miekszania będąc przyzwyczajonym 
do Londyńskich cen to była naprawdę przyjemność.

Proponuje http://www.upmystreet.com/ tam znajdziesz odpowiedzi na temat 
szkol, bezrobocia itp

-- 
MM
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45103
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 09:34
13 lines
1772 bytes
"woo" <no@mail.com> wrote in message news:ilastk$toj$1@news.onet.pl...

> Będę wdzięczny za wszelkie pomysły i informacje za i przeciw.

Petersfield, Liphook, Liss, Alton w Hampshire
Spokojnie, bezstresowo-to małe, bogate wioski - więc moze byc ciezko bez 
autka. Pracy róznorakiej sporo.
Ogólnie to mało Polaków - nie ma kim wypić wódeczki. Po otwarciu tunelu w 
Hindhead dojazd do Londynu czy Guildford będzie rewelacyjny. Pompi tez 
jakies 20 minut jazdy 'w dol'
Szkoły dobre, bardzo dobre, albo wręcz 'outstanding' (np alton college)

Odradzałbym Walię - podobno młodzi Walijczycy są strasznie "bully" 
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45096
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 09:41
26 lines
2093 bytes
On 11/03/2011 09:30, Marek M wrote:
> Miasta konkretnego Ci nie poradzę bo każdy ma inny punkt widzenia i inne
> potrzeby. Ja bym sie osobiscie nie pchal do Cardiff czy Bristol bo to
> mniejsze wersje Londynu.
>
> Ja wyprowadziłem się z Londynu jakieś 2 lata temu i to była najlepsza
> decyzja jaka podjęliśmy. Mieszkamy w małym miasteczku w Surrey - cisza
> spokój i wynajem dużo tańszy. Szukanie miekszania będąc przyzwyczajonym
> do Londyńskich cen to była naprawdę przyjemność.
>
> Proponuje http://www.upmystreet.com/ tam znajdziesz odpowiedzi na temat
> szkol, bezrobocia itp
>

Dzieki za odpowiedz.

O Cardiff/Bristolu myślałem, bo nie chce takiej całkiem malej wioski 
żeby nic w niej nie było (chodzi mi o jakieś muzea, kino itp - żeby 
gdzieś z dzieckiem wyjść). Po drugie kobieta mi mówi ze by chciała 
gdzieś na morzem mieszkać - wiec myślałem o South albo South West 
(cieplej trochę).


-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45104
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 09:50
31 lines
2348 bytes
On 11/03/2011 09:34, Hants wrote:
> Petersfield, Liphook, Liss, Alton w Hampshire
> Spokojnie, bezstresowo-to małe, bogate wioski - więc moze byc ciezko bez
> autka. Pracy róznorakiej sporo.
> Ogólnie to mało Polaków - nie ma kim wypić wódeczki. Po otwarciu tunelu
> w Hindhead dojazd do Londynu czy Guildford będzie rewelacyjny. Pompi tez
> jakies 20 minut jazdy 'w dol'
> Szkoły dobre, bardzo dobre, albo wręcz 'outstanding' (np alton college)

Dzieki za odpowiedz Hants.

Poczytam więcej o tych miejscowościach. Nigdy w malej angielskiej wiosce 
nie mieszkałem wiec nie wiem jak to jest.
Jak zrobi się cieplej to zamierzamy pojeździć i zobaczyć sami gdzie się 
nam spodoba.


> Odradzałbym Walię - podobno młodzi Walijczycy są strasznie "bully"

Niestety nie znam żadnego Walijczyka osobiście żeby się zapytać. Jednym 
z minusów Cardiff jest "binge drinking" i studenckie imprezy. Chociaż z 
drugiej strony w Londynie jest to samo w niektórych miejscach.

Ale przypomniało mi sie jeszcze cos - nie wszystkie miasta sa tak 
multi-kulti jak Londyn i nie wszedzie lubia obcych. Tez trzeba bedzie 
sprawdzac pod tym katem.


-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45097
Author: Marek M
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:00
32 lines
2298 bytes
On 11/03/2011 09:41, woo wrote:
> On 11/03/2011 09:30, Marek M wrote:
>> Miasta konkretnego Ci nie poradzę bo każdy ma inny punkt widzenia i inne
>> potrzeby. Ja bym sie osobiscie nie pchal do Cardiff czy Bristol bo to
>> mniejsze wersje Londynu.
>>
>> Ja wyprowadziłem się z Londynu jakieś 2 lata temu i to była najlepsza
>> decyzja jaka podjęliśmy. Mieszkamy w małym miasteczku w Surrey - cisza
>> spokój i wynajem dużo tańszy. Szukanie miekszania będąc przyzwyczajonym
>> do Londyńskich cen to była naprawdę przyjemność.
> Dzieki za odpowiedz.


> O Cardiff/Bristolu myślałem, bo nie chce takiej całkiem malej wioski
> żeby nic w niej nie było (chodzi mi o jakieś muzea, kino itp - żeby
> gdzieś z dzieckiem wyjść). Po drugie kobieta mi mówi ze by chciała
> gdzieś na morzem mieszkać - wiec myślałem o South albo South West
> (cieplej trochę).

Jeśli Ci na morzu zależy to okolice Southampton / Bournemoth - lub 
bardziej na północ jak Hants pisze Winchester / Petersfield.

Im bardziej w stronę Plymouth / Exeter to fakt może i cieplej :-) ale 
większe bezrobocie. Tak przynajmniej donosi kolega z pracy który 
pochodzi z tamtych okolic.

Pomyśl jednak o samochodzie - bo wtedy masz duuzo więcej opcji na wolny 
czas niż ograniczać się do jednego miasta.


-- 
MM
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45084
Author: Konrad Anikiel
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:03
38 lines
3178 bytes
On Mar 11, 9:16 am, woo <n...@mail.com> wrote:
> On 11/03/2011 08:55, Konrad Anikiel wrote:
>
> > On Mar 10, 4:07 pm, woo<n...@mail.com>  wrote:
> >> menele z ciderami
>
> > Masz na mysli meneli ktorzy mieszkajac 5 rok w Londynie nie wiedza ze
> > cider to po polsku cydr?
> > Konrad
>
> A dopiero co narzekales na to ze "przestrzen publiczna w polskim
> internecie przypomina bar piwny typu "stojak"" i "zonetyzowanie". Jakbym
> się miał przyczepić do Twoich postów to tez bym kilka angielskich
> wtrąceń znalazł. Ale sie nie bede czepiał.
>
> Myślałem ze przynajmniej Ty się na temat wypowiesz... Może byś napisał
> jak się w Coventry żyje.
>
> W każdym razie wygląda na to ze na a.p.e.l. nie ma co liczyć jeśli post
> nie jest o tym jak to w UK źle / o islamie / o polityce / inny flame'owy
> topic.

Spokojnie. Ja mieszkam na zadupiu (Poole), więc raczej domyslam się że
zainteresowany nie jestes. Ale jesli jestes, prosze bardzo.
Za szeregowiec z dwiema sypialniami, ogrodkiem i wlasnym miejscem na
samochod placilem 750, przy czym spokojnie bym mogl znalezc cos
podobnego za 650. Jesli w Londynie dajesz rade zyc bez samochodu to
poza nim nawet o tym nie mysl. Do szkoly 1.5 mili, do roboty 10 mil
droga ekspresowa, do High Street gdzies z 3 mile. Do pubu 3 minuty z
buta. Do biblioteki 2 minuty z dziecmi. Do najbliszej zieleni... zero
minut, po jednej stronie wrzosowisko wielkosci polowy Londynu, po
drugiej stronie park ze stawem, labedziami itd. Do morza 3 mile, do
ladnych plaz 4 mile, do klifow 10 mil. Do Bovington (czolgi) 15 mil.
Do kina 6 mil, do Tesco 2 mile. Teoretycznie (prawie) wszedzie
dojedziesz miejskim autobusem, ale one nie maja rozkladu, jezdza jak
chca, kiedy chca, kosztuja ile chca, jeden wielki burdel.
Jesli chcesz cos jeszcze wiedziec- pytaj smialo.
Konrad
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45105
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:08
20 lines
2232 bytes
"woo" <no@mail.com> wrote in message news:ilcr66$u0h$1@news.onet.pl...

> Ale przypomniało mi sie jeszcze cos - nie wszystkie miasta sa tak 
> multi-kulti jak Londyn i nie wszedzie lubia obcych. Tez trzeba bedzie 
> sprawdzac pod tym katem.

Przez ostatnie 6 lat, tylko raz ktos mi powiedział  w twarz, ze emigranci 
powinni wracac do siebie - a była to stara Żydówka i po akcencie 
podejrzewam, ze wyeksportowana za czasów Moczara.

Poza tym to wiele zalezy od tego czy chce Ci sie chce integrować i do 
jakiego stopnia. Duzo pomaga np wolontariat, jakies ramblers association, 
koledzowy kurs wyrabiania garnków glinianych, kurs wspinaczki (jest w Alton) 
cos ala dkf (jest w Piterku) czy nawet lokalny, kulturalny pub - tyle ze jak 
sie przyjdzie w koszulce z orlem i zacznie po pijaku wykrzywiac jacy to 
Angole są leniwi, to moze się skonczyc w lokalnym szpitalu :-) Tego 
ostatniego Ci oczywiscie nie imput.. tfuuu... insynuuję. :-)

Uwazam, ze przeciętni Anglicy w małych miasteczkach są nam życzliwie 
obojętni. 
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45107
Author: Marek M
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:10
25 lines
1634 bytes
On 11/03/2011 09:50, woo wrote:

>> Odradzałbym Walię - podobno młodzi Walijczycy są strasznie "bully"
>
> Niestety nie znam żadnego Walijczyka osobiście żeby się zapytać. Jednym
> z minusów Cardiff jest "binge drinking" i studenckie imprezy. Chociaż z
> drugiej strony w Londynie jest to samo w niektórych miejscach.


Moim zdaniem jedynym plusem Cardiff jest fakt, ze do Brecon Beacons 
blisko - reszta jest na nie.



> Ale przypomniało mi sie jeszcze cos - nie wszystkie miasta sa tak
> multi-kulti jak Londyn i nie wszedzie lubia obcych. Tez trzeba bedzie
> sprawdzac pod tym katem.

Nam (Polakom) łatwiej się wmieszać w tłum ;-)




-- 
MM
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45098
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:11
23 lines
1950 bytes
On 11/03/2011 10:00, Marek M wrote:
> Jeśli Ci na morzu zależy to okolice Southampton / Bournemoth - lub
> bardziej na północ jak Hants pisze Winchester / Petersfield.

O Southampton / Bournemouth tez myślałem, tylko nie wiem czy nie będą za 
bardzo "turystyczne".

> Im bardziej w stronę Plymouth / Exeter to fakt może i cieplej :-) ale
> większe bezrobocie. Tak przynajmniej donosi kolega z pracy który
> pochodzi z tamtych okolic.

Aha, wezmę pod uwagę.

> Pomyśl jednak o samochodzie - bo wtedy masz duuzo więcej opcji na wolny
> czas niż ograniczać się do jednego miasta.

Zdaje sobie z tego sprawę, trzeba będzie to prawo jazdy wreszcie zrobić.

Dzięki za odpowiedź.

-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45100
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:13
6 lines
1457 bytes
"woo" <no@mail.com> wrote in message news:ilcqlv$sht$1@news.onet.pl...

> Po drugie kobieta mi mówi ze by chciała gdzieś na morzem mieszkać - wiec 
> myślałem o South albo South West (cieplej trochę).

Hythe,Calshot, Lymington.. Ale necik, to tu panie cieniutki.... 
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45085
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:16
11 lines
1777 bytes
"Konrad Anikiel" <anikiel.konrad@gmail.com> wrote in message 
news:0c75bd8e-e8f5-40a0-8a09-dd27a62ae63f@e9g2000vbk.googlegroups.com...
On Mar 11, 9:16 am, woo <n...@mail.com> wrote:

> Spokojnie. Ja mieszkam na zadupiu (Poole), więc raczej domyslam się że
> zainteresowany nie jestes. Ale jesli jestes, prosze bardzo.

Poole to faktyczne zadupie - ostatnio z Marchwood jechalismy na porodowke 
równą godzinę!

:-P
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45086
Author: Konrad Anikiel
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:18
13 lines
1960 bytes
On Mar 11, 10:16 am, "Hants" <hants@CUT_ITvp.pl> wrote:
> "Konrad Anikiel" <anikiel.kon...@gmail.com> wrote in message
>
> news:0c75bd8e-e8f5-40a0-8a09-dd27a62ae63f@e9g2000vbk.googlegroups.com...
> On Mar 11, 9:16 am, woo <n...@mail.com> wrote:
>
> > Spokojnie. Ja mieszkam na zadupiu (Poole), wi c raczej domyslam si e
> > zainteresowany nie jestes. Ale jesli jestes, prosze bardzo.
>
> Poole to faktyczne zadupie - ostatnio z Marchwood jechalismy na porodowke
> r wn godzin !

A co to ten Marchwood?
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45091
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:21
33 lines
2794 bytes
On 11/03/2011 10:03, Konrad Anikiel wrote:
> Spokojnie. Ja mieszkam na zadupiu (Poole), więc raczej domyslam się że
> zainteresowany nie jestes. Ale jesli jestes, prosze bardzo.
> Za szeregowiec z dwiema sypialniami, ogrodkiem i wlasnym miejscem na
> samochod placilem 750, przy czym spokojnie bym mogl znalezc cos
> podobnego za 650. Jesli w Londynie dajesz rade zyc bez samochodu to
> poza nim nawet o tym nie mysl. Do szkoly 1.5 mili, do roboty 10 mil
> droga ekspresowa, do High Street gdzies z 3 mile. Do pubu 3 minuty z
> buta. Do biblioteki 2 minuty z dziecmi. Do najbliszej zieleni... zero
> minut, po jednej stronie wrzosowisko wielkosci polowy Londynu, po
> drugiej stronie park ze stawem, labedziami itd. Do morza 3 mile, do
> ladnych plaz 4 mile, do klifow 10 mil. Do Bovington (czolgi) 15 mil.
> Do kina 6 mil, do Tesco 2 mile. Teoretycznie (prawie) wszedzie
> dojedziesz miejskim autobusem, ale one nie maja rozkladu, jezdza jak
> chca, kiedy chca, kosztuja ile chca, jeden wielki burdel.
> Jesli chcesz cos jeszcze wiedziec- pytaj smialo.

Dzieki za posta na temat :)

Poole (i Bournemouth) wyglądają dosyć ciekawie - trzeba będzie zrobić 
"research".

Co do kosztów wynajmu to właśnie mi tak wychodziło, ze za 2 sypialnie 
£600-700 poza Londkiem będzie.

Odnośnie autobusów - dzięki za info, nie miałem pojęcia. Wygląda na to, 
ze nie ma wyjścia i trzeba będzie zrobić to prawo jazdy.



-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45106
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:28
30 lines
2534 bytes
On 11/03/2011 10:08, Hants wrote:
> Przez ostatnie 6 lat, tylko raz ktos mi powiedział w twarz, ze emigranci
> powinni wracac do siebie - a była to stara Żydówka i po akcencie
> podejrzewam, ze wyeksportowana za czasów Moczara.

Mnie się nie zdarzyło ani razu. Inna sprawa ze zawsze pracowałem w 
wielonarodowościowych firmach (gdzie takich problemów nie ma zazwyczaj) 
i mieszkam w Londku.
Ale od czasu do czasu się czyta o jakichś napaściach (w sumie niedaleko 
mnie na Finsbury Park chłopaka zabili).


> Poza tym to wiele zalezy od tego czy chce Ci sie chce integrować i do
> jakiego stopnia. Duzo pomaga np wolontariat, jakies ramblers
> association, koledzowy kurs wyrabiania garnków glinianych, kurs
> wspinaczki (jest w Alton) cos ala dkf (jest w Piterku) czy nawet
> lokalny, kulturalny pub - tyle ze jak sie przyjdzie w koszulce z orlem i
> zacznie po pijaku wykrzywiac jacy to Angole są leniwi, to moze się
> skonczyc w lokalnym szpitalu :-) Tego ostatniego Ci oczywiscie nie
> imput.. tfuuu... insynuuję. :-)
>
> Uwazam, ze przeciętni Anglicy w małych miasteczkach są nam życzliwie
> obojętni.

O to mi właśnie chodziło - o opinie kogoś tam mieszkającego. Dzięki.


-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jesli nie Londyn to co?
#45087
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:30
8 lines
1712 bytes
"Konrad Anikiel" <anikiel.konrad@gmail.com> wrote in message 
news:0897f13c-448c-4b75-9936-c19e448749b8@b8g2000vbi.googlegroups.com...
On Mar 11, 10:16 am, "Hants" <hants@CUT_ITvp.pl> wrote:
> "Konrad Anikiel" <anikiel.kon...@gmail.com> wrote in message

>A co to ten Marchwood?

Sprawdz w Wikipedii :-)
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45101
Author: woo
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:30
17 lines
1705 bytes
On 11/03/2011 10:13, Hants wrote:
> "woo" <no@mail.com> wrote in message news:ilcqlv$sht$1@news.onet.pl...
>
>> Po drugie kobieta mi mówi ze by chciała gdzieś na morzem mieszkać -
>> wiec myślałem o South albo South West (cieplej trochę).
>
> Hythe,Calshot, Lymington.. Ale necik, to tu panie cieniutki....


Uuu no to dupa. Bez netu to ja jednak żyć/pracować nie mogę. To jeden z 
głównych powodów dla których nie chce zbyt malej wioski.



-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45093
Author: Marek M
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:34
21 lines
1666 bytes
On 11/03/2011 10:21, woo wrote:

>
> Poole (i Bournemouth) wyglądają dosyć ciekawie - trzeba będzie zrobić
> "research".
>
> Co do kosztów wynajmu to właśnie mi tak wychodziło, ze za 2 sypialnie
> £600-700 poza Londkiem będzie.

sie zgadza - £700 - dwie sypialnie + duuuzy dzienny


> Odnośnie autobusów - dzięki za info, nie miałem pojęcia. Wygląda na to,
> ze nie ma wyjścia i trzeba będzie zrobić to prawo jazdy.

u mnie autobusy tez tragedia - nieraz w rożne dni tygodnia mogą jeździć 
o rożnych godzinach lub wcale - loteria


-- 
MM
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45102
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:36
22 lines
2297 bytes
"woo" <no@mail.com> wrote in message news:ilcth0$58d$2@news.onet.pl...
> On 11/03/2011 10:13, Hants wrote:
>> "woo" <no@mail.com> wrote in message news:ilcqlv$sht$1@news.onet.pl...
>>
>>> Po drugie kobieta mi mówi ze by chciała gdzieś na morzem mieszkać -
>>> wiec myślałem o South albo South West (cieplej trochę).
>>
>> Hythe,Calshot, Lymington.. Ale necik, to tu panie cieniutki....
>
>
> Uuu no to dupa. Bez netu to ja jednak żyć/pracować nie mogę. To jeden z 
> głównych powodów dla których nie chce zbyt malej wioski.
>

Moze troche przesadzilem - szybkosc zalezy od cholera wie czego. W Liphook, 
totalne zadupie, poligony i lasy dookola, osada 40 domków, problemy z 
zasięgiem komórki - ale 8Mbit było. W Marchwood np 40 metrów przez ulicę - i 
z 2Mbit zrobiło się 480 kbps (chociaz jestem w zasiegu jakiego BTfon - musze 
potestowac). Infinity tez juz się w bliskiej okolicy pokazalo.

W centrum Petersfield stoi wielki budynek BT- przez okno widac tony jakiegoś 
zelastwa z mrugającymi diodami - necik smigał mi tam az miło. 
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45092
Author: Konrad Anikiel
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:37
34 lines
3318 bytes
On Mar 11, 10:21 am, woo <n...@mail.com> wrote:
> On 11/03/2011 10:03, Konrad Anikiel wrote:
>
> > Spokojnie. Ja mieszkam na zadupiu (Poole), więc raczej domyslam się że
> > zainteresowany nie jestes. Ale jesli jestes, prosze bardzo.
> > Za szeregowiec z dwiema sypialniami, ogrodkiem i wlasnym miejscem na
> > samochod placilem 750, przy czym spokojnie bym mogl znalezc cos
> > podobnego za 650. Jesli w Londynie dajesz rade zyc bez samochodu to
> > poza nim nawet o tym nie mysl. Do szkoly 1.5 mili, do roboty 10 mil
> > droga ekspresowa, do High Street gdzies z 3 mile. Do pubu 3 minuty z
> > buta. Do biblioteki 2 minuty z dziecmi. Do najbliszej zieleni... zero
> > minut, po jednej stronie wrzosowisko wielkosci polowy Londynu, po
> > drugiej stronie park ze stawem, labedziami itd. Do morza 3 mile, do
> > ladnych plaz 4 mile, do klifow 10 mil. Do Bovington (czolgi) 15 mil.
> > Do kina 6 mil, do Tesco 2 mile. Teoretycznie (prawie) wszedzie
> > dojedziesz miejskim autobusem, ale one nie maja rozkladu, jezdza jak
> > chca, kiedy chca, kosztuja ile chca, jeden wielki burdel.
> > Jesli chcesz cos jeszcze wiedziec- pytaj smialo.
>
> Dzieki za posta na temat :)
>
> Poole (i Bournemouth) wyglądają dosyć ciekawie - trzeba będzie zrobić
> "research".

W Bournemouth najbardziej mi sie podobaja okolice Southbourne/
Christchurch, w kierunku Solentu, jest gdzie polazic. Wschod slonca w
styczniu na plazy w Southbourne jest zjawiskowy, szczegolnie jak
gwizdzi od poludnia. Jesli nie tam- to zachodni koniec Poole, w
szczegolnosci Creekmoor. Wzdluz calego wybrzeza poludniowo-wschodniej
Anglii jest sciezka, tak z 500 mil z buta. Mozna sie przejsc, tak
gdzies od Poole do Bristolu. Ja zaliczam ja od trzech lat kawalkami,
ale daleko nie doszedlem :-) Tak czy siak jedno z najpiekniejszych
miejsc jakie w zyciu widzialem.
Konrad
Re: Jesli nie Londyn to co?
#45088
Author: Konrad Anikiel
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:39
6 lines
1669 bytes
On Mar 11, 10:30 am, "Hants" <hants@CUT_ITvp.pl> wrote:
> Sprawdz w Wikipedii :-)

No i stamtad pedziles z rodzaca kobieta do Poole? Ja bym szukal
motorowki :-)
Konrad
Re: Jesli nie Londyn to co?
#45089
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:44
11 lines
1870 bytes
"Konrad Anikiel" <anikiel.konrad@gmail.com> wrote in message 
news:ea943c0e-c9dc-4d21-a8e3-c2dfb97d6574@w6g2000vbo.googlegroups.com...
On Mar 11, 10:30 am, "Hants" <hants@CUT_ITvp.pl> wrote:
> Sprawdz w Wikipedii :-)

> No i stamtad pedziles z rodzaca kobieta do Poole? Ja bym szukal
> motorowki :-)
> Konrad

Juz myslelismy o motorowce i przeprowadzce na IoW. Jednak zima straszna 
pizdziawka na kanale. 
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45099
Author: Hants
Date: Fri, 11 Mar 2011 10:45
9 lines
1627 bytes
"woo" <no@mail.com> wrote in message news:ilcsdk$29j$1@news.onet.pl...
> On 11/03/2011 10:00, Marek M wrote:
>> Jeśli Ci na morzu zależy to okolice Southampton / Bournemoth - lub
>> bardziej na północ jak Hants pisze Winchester / Petersfield.
>
> O Southampton / Bournemouth tez myślałem, tylko nie wiem czy nie będą za 
> bardzo "turystyczne".

W Bournemouth uwazaj tylko na Boscombe. Pełno debili, rownież z Polski. 
Re: Jesli nie Londyn to co?
#45090
Author: Konrad Anikiel
Date: Fri, 11 Mar 2011 11:26
17 lines
2198 bytes
On Mar 11, 10:44 am, "Hants" <hants@CUT_ITvp.pl> wrote:
> "Konrad Anikiel" <anikiel.kon...@gmail.com> wrote in message
>
> news:ea943c0e-c9dc-4d21-a8e3-c2dfb97d6574@w6g2000vbo.googlegroups.com...
> On Mar 11, 10:30 am, "Hants" <hants@CUT_ITvp.pl> wrote:
>
> > Sprawdz w Wikipedii :-)
> > No i stamtad pedziles z rodzaca kobieta do Poole? Ja bym szukal
> > motorowki :-)
> > Konrad
>
> Juz myslelismy o motorowce i przeprowadzce na IoW. Jednak zima straszna
> pizdziawka na kanale.

Green Island poszla w 2005 za 2.5 melona. Grosze, zwazywszy ze chaty
na Sandbanks sa warte po 10m.
Konrad
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45094
Author: Konrad Anikiel
Date: Fri, 11 Mar 2011 13:47
9 lines
1657 bytes
On Mar 10, 4:07 pm, woo <n...@mail.com> wrote:
>
> 2. Bezpieczna okolica

Jako ze zyje z dala od obowiazkow rodzinnych i innych "uczesanych i
przezornych" spraw, zdarza mi sie zbombardowac preparatami serwowanymi
na polkwarty, a potem wracac w nocy z buta przez miasto, przez roznie
losowo wybrane okolice. Ale, jak wiadomo, czasami najtrudniej jest
rozpoznać bandytę, gdy dokoła są sami szeryfi...
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45108
Author: pmlb
Date: Fri, 11 Mar 2011 21:29
53 lines
3846 bytes
> W czerwcu kończy nam się umowa wynajmu mieszkania i chcemy zmienić
> okolice. Może ktoś miałby pomysł gdzie się przenieść?
>
> Kryteria:
> 1. Dobre warunki do wychowywania dzieci - przedszkole, szkoła itp. Obecnie 
> dziecko w wieku 1.5 roku
>
> 2. Bezpieczna okolica
>
> 3. Tańsze koszty wynajmu niż Londek - obecnie za 2 bedroom płacimy ok 
> £1100 i chcielibyśmy coś taniej znaleźć. Najlepiej 2 bedroom z ogrodem.
>
> 4. Jakieś parki itp. do zabawy dla dzieci.
>
> 4. Niezbyt duże bezrobocie. Ja pracuje zdalnie jako programista wiec nie 
> robi mi za bardzo różnicy gdzie pracuje byle był internet, ale kobieta 
> chce iść do pracy jak córkę do przedszkola wyślemy.
>
> 5. Dobrze by było żeby nie był konieczny samochód do życia.
>
> 6. Niekonieczne ale mile widziane - sklep z polskim jedzeniem i jakaś 
> polska społeczność (nie menele z ciderami/piwem ;) ).
>
> Właśnie zaczynam się rozglądać które miasto wybrać i przydałaby mi się 
> jakaś pomoc. Po wstępnym googlowaniu myślałem nad Cardiff, Bristolem i 
> ogólnie South West. Teraz mieszkamy 5 rok w Londynie ale znamy Londyn, 
> trochę okolice (Bath, Oxford, itp.), z dalszych miast to tylko Edynburg 
> wiec trudno cokolwiek mi powiedzieć.
>
> Będę wdzięczny za wszelkie pomysły i informacje za i przeciw.

Wszystkie twoje kryteria spelniaja miejscowosci na poludnie od Manchester w 
hrabstwie Cheshire east.
Bardzo posh Knutsford, Aldery Edge, Wimslow. Oraz najbardziej posh wioska w 
angli Prestbury.
Okolice wspaniale, gory, dojazd do londynu czy manchesteru pociagiem 
bezposrednim!
Szkoly jedne z lepszych, wynajem 2 pokojowego domu z ogrodkiem ok. 500 do 
700 naturalnie sa i za 1200.
Praca jak wszedzie jest.
Generalnie Cheshire East jest uznawany za jedna z najlepszych miejsc do 
zamieszkania z dziecmi.
By podepszec sie przykladem to najtansze ubezpieczenie na samochod to 
Knutsford.
Sprawdz sobie okolice na mapie. Z Cheshire East jest wspanialy dostep do 
Pienin (Peak D.) sporo tras rowerowych oraz szlakow gorskich, bardzo 
latwych, co nie jest bez znaczenia majac dziecko. W Manchester jak lubisz 
jezdzic na nartach jest sztuczny kryty stok.
Pozdrawiam.
ps. wszedzie lepiej poza Londynem.
W Knutsford okolice councilowskie to jak w londynie bardzo ladna okolica.
Minusem jest pogoda, jest zimniej niz na poludniu angli. 
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45109
Author: Jerry1111
Date: Sun, 13 Mar 2011 22:07
32 lines
1874 bytes
On 10/03/2011 16:07, woo wrote:
> Witam grupowiczów
>
> W czerwcu kończy nam się umowa wynajmu mieszkania i chcemy zmienić
> okolice. Może ktoś miałby pomysł gdzie się przenieść?

Cambridge i okoliczne wioski (zwlaszcza te, przez ktore idzie, tfu 
bedzie isc, guided bus).

> Kryteria:
> 1. Dobre warunki do wychowywania dzieci - przedszkole, szkoła itp.
> Obecnie dziecko w wieku 1.5 roku

CAmbridge ;-)

> 2. Bezpieczna okolica

j.w.

> 3. Tańsze koszty wynajmu niż Londek - obecnie za 2 bedroom płacimy ok
> £1100 i chcielibyśmy coś taniej znaleźć. Najlepiej 2 bedroom z ogrodem.

Rightmove zeby sprawdzic ceny? Powinienes sie zmiescic.

AFAIR najlepsza publiczna szkola w Cambridgeshire to Swavesey Village 
College - akurat szukam tam domu, zeby nie miec problemu z catchment area.




-- 
Jerry1111
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45110
Author: woo
Date: Mon, 14 Mar 2011 09:57
8 lines
1301 bytes
Dziękuje wszystkim za sugestie, przegooglam wszystkie, a jak zrobi się 
cieplej to pojedziemy pooglądać.

Udanego tygodnia wszystkim.

-- 
pozdrawiam,
Woo
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45111
Author: Konrad Anikiel
Date: Mon, 14 Mar 2011 11:14
12 lines
1746 bytes
On Mar 14, 9:57 am, woo <n...@mail.com> wrote:
> Dziękuje wszystkim za sugestie, przegooglam wszystkie, a jak zrobi się
> cieplej to pojedziemy pooglądać.
>
> Udanego tygodnia wszystkim.

Kiedys myslalem o Weymouth. Co prawda do roboty bym zaginal 40 minut,
troche chavy miasteczko, ale ladne, Portland przez mostek, dzieki
turystyce transport publiczny calkiem sensowny (nie lubie jezdzic
samochodem). W koncu z jakiegos trywialnego powodu nie wyjechalem. Nie
wiem czy zalowac :-)
Konrad
Re: Jeśli nie Londyn to co?
#45077
Author: Morris Starling
Date: Mon, 14 Mar 2011 14:49
8 lines
1777 bytes
> Nie sposób się nie zgodzić. ;D
> Ja to w takich sklepach kupują tylko sok (bardziej chyba syrop) malinowy,
> zastosowanie - wściekłe psy*.
> Ktoś zna może jakiś ogólnodostępny w marketach substytut tegoż soku?
> Próbowałem jakieś, teraz nazw nie pamiętam, ale okazały się za rzadkie i
> za mało słodkie.

Grenadine, nie tak gesta, ale daje rade.
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads