🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.emigracja.londyn
24 messages
24 total messages Started by judash Wed, 09 Jul 2003 00:57
Londyn - kontrasty.
#285
Author: judash
Date: Wed, 09 Jul 2003 00:57
39 lines
3110 bytes
Moze nieco OT ale nie moge sie powstrzymac...
Nie widzialem Londynu za wiele, UK tymbardziej. Moja wizyta tam to
praktycznie "wypad po jezyka" - taki maly osobisty reknonesans. Za to mam
wielu znajomych ktorzy byli lub sa na wyspach, w wiekszosci zamieszkuja (
zamieszkiwali) stolice zjednoczonego krolestwa. Lodnyn. Temat rzeka. Jedyne
znane mi misasto w zachodniej europie gdzie policja nie nosi broni, a Neger
strzela do przedstawiciela swojej rasy w bialy dzien. Jedyne chyba miasta w
europie zachodniej gdzie przepych palacu krolewskiego kontrastuje z
mieszkaniami emigrantow w VI strefie. Jedyne gdzie ludzie wciarz umieraja
nieleczeni na gruzlice.
Pchle targi i malutkie sklepy z ciuchami - ktorych bynajmniej nie mozna
nawet przypadkowo filmowac bo wlasciciel zazdorsnie strzeze tego co ma na
wystawie.
Miasto gdzie sam wjazd do centrum kosztuje fortune a auta jezdzace po
ulicach mimo zanego wygladu moja obco brzmiace nazwy... Wiecznie zywe i
pelne gwaru dziesiatek jezykow z calego globu. Pelne ludzkich tragedii - a
przedewszystkim gangow uzbrojonych i zlosliwych malolatow.
Ojczyzna skinow i matka kiboli. Pelna kultury - zawsze w sklepie powiedza ci
mile slowo... Klarowna mowa plynaca z glosnika - to BBC, i mamrotanie araba
prubujacego ci cos wcisnac.
Funty. Waluta niszczaca zlotowke swa wartoscia. Ceny. Lepiej nie przeliczac
na zlotowki - mozna cierzko zachorowac.
Parki niczym rajskie ogrody i smietniki czy male wysypiska w obejsciach,
bramach.
Obrzydliwe, tluste i  rude Albionki, Albioni - a moze poprostu Walijczycy?
Glos w Pizza Hut - "to najcudowniejsze jedzenie na swiecie" - mowi jakis
mlody anglik do kobiety siedzacej obok niego - A ja tesknie... Tesknie za
chlebem z maslem.
Nie wspomne o kole - mimo najszczerszych checi nie potrafie sobie wyobrazic
jaki to do niego musi byc samochod. A moze to do roweru? Widocznie maja na
nim jezdzic wszyscy londynczycy. Zaspany czlowiek o ciemnaje karnacji,
zapytuje jakby mnie znal cale zycie: "jak sie dzis czujesz?".
Moi krajanie. Siedze z nimi w pokoju, opowiadam co w kraju - slucham
chistorie "ich londynu". Czesc nie chce wracac, mowia ze nie maja do czego.
Ci ktorzy wyjechali dawno nie wierza ze u nas wcale nie jest tak zle. Ze tez
mamy to i tamto. Wszyscy prawie przybrali na cialach. Nie dziwie sie...

Pozdrawiam.
P.K.
Re: Londyn - kontrasty.
#286
Author: Sky
Date: Wed, 09 Jul 2003 09:45
17 lines
1542 bytes
Użytkownik "judash" <hawat@wp.pl> napisał w wiadomości
news:befpa9$4mo$1@news.lublin.pl...
Wszyscy prawie przybrali na cialach. Nie dziwie sie...

Jak to? Takie pyszne tam jedzenie? ;->
Nie żeby był to najciekawszy wątek Twojej wypowiedzi, ale...
Poza tym, choćby właśnie dla samej takiej historyjki warto pojechać do
Londynu. Poczuć dzikość, a z drugiej strony konserwatyzm tego miasta.
Nacieszyć się kosmopolitycznym klimatem. Pożyć wśród obcych ludzi i
zatęsknić za domem. Home sweet home.
 ...a może wcale nie...



-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Londyn - kontrasty.
#287
Author: gibffe
Date: Wed, 09 Jul 2003 10:17
20 lines
2044 bytes
_ciah_

Warto pojechac chocby po to, by widok czarnego/araba/zyda/dopisz sobie co
chcesz nie wbudzal w tobie zdziwienia/zlosci/zachwytu/dopisz sobie co
chcesz. Warto pojechac by zobaczyc, ze mozna chodzic z aparatem cyfrowym po
miescie, robic zdjecia i nie rozgladac sie nerwowo za dresiarzami. Warto
pojechac, by znalezc sie okolo godziny 24 w dzielnicy w ktorej nie zobaczysz
bialego a raczej patrol policji ktory zapyta sie czy wszystko jest ok ->
mialem taka akcje. Warto pojezdzic metrem i zobaczyc ze nie tak latwo
uslyszec tam jezyk angielski. A przedewszystkim warto pojechac po to, by
samemu poszukac pracy, zobaczyc na ile cie stac, jak to jest gdy masz 30
funtow w kieszeni, jestes juz prawie zalamany ale sie nie poddajesz i w
koncu znajdujesz prace, warto zobaczyc czy jestes w stanie wstac o 6 rano,
leciec z buta do 2 strefy na rozmowe z pracodawca. Klimat jest
nieprzecietny. A jeszcze lepiej jest wtedy, gdy w koncu sam sie utrzymujesz,
wynajmujesz pokuj, chodzisz na imprezy -> zyjesz. Ale to zycie jest chyba
jakies inne. Ja czulem sie tak, jakbym sie ponownie urodzil.


gibffe
Re: Londyn - kontrasty.
#288
Author: zykes
Date: Wed, 09 Jul 2003 11:51
46 lines
3212 bytes
witam
jestem z Tobą "gibffe" całym sercem i umysłem!! - sam spędziłem w L prawie
1,5 roku i jeśli tylko noga mie sie potknie tu na miejscu w Poland to nawet
sie nie zastanawim i zmykam tam z powrotem - bez wzgledu na wszystkie złe
strony bycia emigrantem
tak na marginesie jeka to emigracja bedzie za roczek jak bedziemy juz w UE -
wsiadasz w samolot i za 2 godzinki jesteś w swoim mieście, załatwiasz
wszystki swoje sprawy i znów wracasz do roboty w L, (ilu Włochów czy
Francuzów tak robi i nikt nie nażeka ) - chyba to naturalne i zdrowe że
wybiera sie miejcsa gdzie żyje sie troche łatwiej - sentyment do całego tego
polaskiego gówienka można zostawić gdzies daleko z tyłu głowy
a tak na maxa uogólniajac to Londyn zrobił sie ostatnio jakoś bardzo swoiski
(z relacji mojego brata który siedzi tam już prawie 3 lata wynika że w
zasadzie na każdym rogu ulicy mozna spotkać teraz ziomka z naszego kraiku -
jaka to emigracja ludzie !!!??
samych moich znajomych siedzi tam z 20 osób i nikt nie ma zamiaru zawracać
zdrówko
zykes

Użytkownik "gibffe" <gibffe@o2.pl> napisał w wiadomości
news:begq1n$1f4$1@nemesis.news.tpi.pl...
> _ciah_
>
> Warto pojechac chocby po to, by widok czarnego/araba/zyda/dopisz sobie co
> chcesz nie wbudzal w tobie zdziwienia/zlosci/zachwytu/dopisz sobie co
> chcesz. Warto pojechac by zobaczyc, ze mozna chodzic z aparatem cyfrowym
po
> miescie, robic zdjecia i nie rozgladac sie nerwowo za dresiarzami. Warto
> pojechac, by znalezc sie okolo godziny 24 w dzielnicy w ktorej nie
zobaczysz
> bialego a raczej patrol policji ktory zapyta sie czy wszystko jest ok ->
> mialem taka akcje. Warto pojezdzic metrem i zobaczyc ze nie tak latwo
> uslyszec tam jezyk angielski. A przedewszystkim warto pojechac po to, by
> samemu poszukac pracy, zobaczyc na ile cie stac, jak to jest gdy masz 30
> funtow w kieszeni, jestes juz prawie zalamany ale sie nie poddajesz i w
> koncu znajdujesz prace, warto zobaczyc czy jestes w stanie wstac o 6 rano,
> leciec z buta do 2 strefy na rozmowe z pracodawca. Klimat jest
> nieprzecietny. A jeszcze lepiej jest wtedy, gdy w koncu sam sie
utrzymujesz,
> wynajmujesz pokuj, chodzisz na imprezy -> zyjesz. Ale to zycie jest chyba
> jakies inne. Ja czulem sie tak, jakbym sie ponownie urodzil.
>
>
> gibffe
>
>
Re: Londyn - kontrasty.
#290
Author: Mietek
Date: Wed, 09 Jul 2003 16:43
34 lines
2620 bytes
>
> Warto pojechac chocby po to, by widok czarnego/araba/zyda/dopisz sobie co
> chcesz nie wbudzal w tobie zdziwienia/zlosci/zachwytu/dopisz sobie co
> chcesz. Warto pojechac by zobaczyc, ze mozna chodzic z aparatem cyfrowym
po
> miescie, robic zdjecia i nie rozgladac sie nerwowo za dresiarzami. Warto
> pojechac, by znalezc sie okolo godziny 24 w dzielnicy w ktorej nie
zobaczysz
> bialego a raczej patrol policji ktory zapyta sie czy wszystko jest ok ->
> mialem taka akcje. Warto pojezdzic metrem i zobaczyc ze nie tak latwo
> uslyszec tam jezyk angielski. A przedewszystkim warto pojechac po to, by
> samemu poszukac pracy, zobaczyc na ile cie stac, jak to jest gdy masz 30
> funtow w kieszeni, jestes juz prawie zalamany ale sie nie poddajesz i w
> koncu znajdujesz prace, warto zobaczyc czy jestes w stanie wstac o 6 rano,
> leciec z buta do 2 strefy na rozmowe z pracodawca. Klimat jest
> nieprzecietny. A jeszcze lepiej jest wtedy, gdy w koncu sam sie
utrzymujesz,
> wynajmujesz pokuj, chodzisz na imprezy -> zyjesz. Ale to zycie jest chyba
> jakies inne. Ja czulem sie tak, jakbym sie ponownie urodzil.
>
>
> gibffe

*** cześć
a propos pracy.
Dam pracę w Polsce. Porządkowanie terenu budowy mojego domu. Zamiatanie,
sprzątanie, wyrywanie chwastów, rąbanie i piłowanie drzewa do kominka,
koszenie trawnika ok. 20 arów.
Można rano, można po południu. Stawka 5 zł godzina. Pracy mniej więcej na
tydzień. Miejsce: Sulęcin woj. Lubuskie
pozdrawiam
Mietek
PS. poszukuje uczciwej osoby i chętnej do pracy.Rozmawiam po polsku.Jak ktoś
chce możemy pokonwersować po angielsku :)
Re: Londyn - kontrasty.
#289
Author: gibffe
Date: Wed, 09 Jul 2003 18:32
14 lines
1458 bytes
Użytkownik "zykes" <zykes@[usun_to].o2.pl> napisał w wiadomo¶ci
news:begvfm$2jm$1@news.atman.pl...
> witam
> jestem z Tobą "gibffe" całym sercem i umysłem!! - sam spędziłem w L prawie
> 1,5 roku i jeśli tylko noga mie sie potknie tu na miejscu w Poland to
nawet
> sie nie zastanawim i zmykam tam z powrotem - bez wzgledu na wszystkie złe
> strony bycia emigrantem
_ciah_

Trzymajmy sie ramy to sie nie *** wiesz co ;)))

pozdrawiam
gibffe
Re: Londyn - kontrasty.
#291
Author: zykes
Date: Wed, 09 Jul 2003 18:47
45 lines
2799 bytes
Użytkownik "Mietek" <suldent@poczta.onet.pl> napisał w wiadomoœci
news:behgnb$7q2$1@nemesis.news.tpi.pl...
> >
> > Warto pojechac chocby po to, by widok czarnego/araba/zyda/dopisz sobie
co
> > chcesz nie wbudzal w tobie zdziwienia/zlosci/zachwytu/dopisz sobie co
> > chcesz. Warto pojechac by zobaczyc, ze mozna chodzic z aparatem cyfrowym
> po
> > miescie, robic zdjecia i nie rozgladac sie nerwowo za dresiarzami. Warto
> > pojechac, by znalezc sie okolo godziny 24 w dzielnicy w ktorej nie
> zobaczysz
> > bialego a raczej patrol policji ktory zapyta sie czy wszystko jest ok ->
> > mialem taka akcje. Warto pojezdzic metrem i zobaczyc ze nie tak latwo
> > uslyszec tam jezyk angielski. A przedewszystkim warto pojechac po to, by
> > samemu poszukac pracy, zobaczyc na ile cie stac, jak to jest gdy masz 30
> > funtow w kieszeni, jestes juz prawie zalamany ale sie nie poddajesz i w
> > koncu znajdujesz prace, warto zobaczyc czy jestes w stanie wstac o 6
rano,
> > leciec z buta do 2 strefy na rozmowe z pracodawca. Klimat jest
> > nieprzecietny. A jeszcze lepiej jest wtedy, gdy w koncu sam sie
> utrzymujesz,
> > wynajmujesz pokuj, chodzisz na imprezy -> zyjesz. Ale to zycie jest
chyba
> > jakies inne. Ja czulem sie tak, jakbym sie ponownie urodzil.
> >
> >
> > gibffe
>
> *** cześć
> a propos pracy.
> Dam pracę w Polsce. Porządkowanie terenu budowy mojego domu. Zamiatanie,
> sprzątanie, wyrywanie chwastów, rąbanie i piłowanie drzewa do kominka,
> koszenie trawnika ok. 20 arów.
> Można rano, można po południu. Stawka 5 zł godzina. Pracy mniej więcej na
> tydzień. Miejsce: Sulęcin woj. Lubuskie
> pozdrawiam
> Mietek
> PS. poszukuje uczciwej osoby i chętnej do pracy.Rozmawiam po polsku.Jak
ktoś
> chce możemy pokonwersować po angielsku :)
>
> teraz człowieku pojechałeœ po bandzie !!!
tak trzymaj
zdrówko zykes
Re: Londyn - kontrasty.
#292
Author: Mietek
Date: Thu, 10 Jul 2003 11:02
12 lines
1552 bytes
> > teraz człowieku pojechałeœ po bandzie !!!
> tak trzymaj
> zdrówko zykes
>
*** skoro Polak może sprzątać angielskie gówna...
Tak się rozpisałeś : "sentyment do całego tego
polaskiego gówienka można zostawić gdzies daleko z tyłu głowy..."
Jeśli tak ci zależy na pracy w WB to proszę bardzo - tylko do naszego kraju
już nie wracaj gnoju. I tacy jak ty dostaną po powrocie lufę w ryja- chcesz
zapierdalać za granicą to wypierdalaj z Polski !
cześć
Mietek
Re: Londyn - kontrasty.
#293
Author: Luc
Date: Thu, 10 Jul 2003 11:41
1 lines
1093 bytes
I OT KULTURA WYSZLA NA JAW.
Re: Londyn - kontrasty.
#294
Author: zykes
Date: Thu, 10 Jul 2003 12:02
11 lines
1493 bytes
Użytkownik "Luc" <luc@akk.net.pl> napisał w wiadomości
news:bejjoh$84k$1@nemesis.news.tpi.pl...
> I OT KULTURA WYSZLA NA JAW.
>
> mietek kulturą nie grzeszy co?! a potem ma pretensje do calego swiata,
przez takich jak on i jemu podobnych ten kraj jest tu gdzie jest
ale cóż - ja juz nie wróce bo Poland bo poco mam sie ścierać na każdym kroku
z TAKIM mietkiem których ci u nas dostatek
trzymaj sie mietek ramy bo tkwisz po uszy w gównie i nawet i tym nie wiesz
nara
Re: Londyn - kontrasty.
#295
Author: Mietek
Date: Thu, 10 Jul 2003 14:52
14 lines
1708 bytes
> > I OT KULTURA WYSZLA NA JAW.
> >
> > mietek kulturš nie grzeszy co?! a potem ma pretensje do calego swiata,
> przez takich jak on i jemu podobnych ten kraj jest tu gdzie jest
> ale cóż - ja juz nie wróce bo Poland bo poco mam sie œcierać na każdym
kroku
> z TAKIM mietkiem których ci u nas dostatek
> trzymaj sie mietek ramy bo tkwisz po uszy w gównie i nawet i tym nie wiesz
> nara

*** a co, prawda w oczka kole ?
Chcesz być murzynem za granicą - proszę bardzo, ale nie kalaj zykesie - czy
jak tam się nazwałeś swojego gniazda.
Mietek
Re: Londyn - kontrasty.
#296
Author: Artur Smoleń
Date: Fri, 11 Jul 2003 00:34
24 lines
1900 bytes
"Mietek" <suldent@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bejujk$o25$1@nemesis.news.tpi.pl...
<ciach>

> *** a co, prawda w oczka kole ?
> Chcesz być murzynem za granicą - proszę bardzo, ale nie kalaj zykesie -
czy
> jak tam się nazwałeś swojego gniazda.
> Mietek

Nie wiem jak inni, ale ja wolę byc murzynem za granicą niż u ciebie na
działce. Zauważ, że za godzinę niewolniczej pracy w Anglii stać mnie na
kino, a przy twojej stawce wyporzycze co najwyzej film na wideo.
Widzisz różnice?!

--
Pozdrawiam
  Artur Smoleń

..:: http://agrowakacje.w.interia.pl ::..


-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Londyn - kontrasty.
#297
Author: Mietek
Date: Fri, 11 Jul 2003 11:02
19 lines
1897 bytes
> Nie wiem jak inni, ale ja wolę byc murzynem za granicą niż u ciebie na
> działce. Zauważ, że za godzinę niewolniczej pracy w Anglii stać mnie na
> kino, a przy twojej stawce wyporzycze co najwyzej film na wideo.
> Widzisz różnice?!
>
> --
> Pozdrawiam
>   Artur Smoleń

*** widzisz różnicę, że Anglia to nie Polska ?
I nie o stawke za pracę tu poszło - tylko o słowa niejakiego 'zykasa' o
Polsce, jaka by ona nie była:
""sentyment do całego tego
polaskiego gówienka można zostawić gdzies daleko z tyłu głowy..."

Stąd moj wniosek:
-zykasy won za granicę, szlaban - poradzimy sobie bez nich.
pozdrawiam
Mietek
Re: Londyn - kontrasty.
#298
Author: bronek
Date: Fri, 11 Jul 2003 13:22
18 lines
2122 bytes
> *** widzisz różnicę, że Anglia to nie Polska ?
> I nie o stawke za pracę tu poszło - tylko o słowa niejakiego 'zykasa' o
> Polsce, jaka by ona nie była:
> ""sentyment do całego tego
> polaskiego gówienka można zostawić gdzies daleko z tyłu głowy..."
>
> Stąd moj wniosek:
> -zykasy won za granicę, szlaban - poradzimy sobie bez nich.

Pozwol Mietku ze sie wtrace. Kolega Zykes jaki by nie byl, to ma swoje
zdanie. A o Polsce nie mowi jak o wielkim smierdzacym gownie, tylko o
"polaskim gówienku" w kontekscie sytuacji ogolnej jaka jest w Polsce.
Osobiscie uwazam, ze nie jest u nas tak zle, ale ze jest delikatne gówienko
to sie zgodze. I Twoje obrazliwe slowa, za ktore powinni Ci odebrac dostep
do grup dyskusyjnych (szkoda ze sie nie da) sa zdecydowanie nie na miejscu.
Jak powiedzial Luc "kultura wyszla na jaw". A od siebie dodam, ze i sloma z
butow.
Re: Londyn - kontrasty.
#299
Author: Mietek
Date: Fri, 11 Jul 2003 18:22
49 lines
4188 bytes
> > *** widzisz różnicę, że Anglia to nie Polska ?
> > I nie o stawke za pracę tu poszło - tylko o słowa niejakiego 'zykasa' o
> > Polsce, jaka by ona nie była:
> > ""sentyment do całego tego
> > polaskiego gówienka można zostawić gdzies daleko z tyłu głowy..."
> >
> > Stąd moj wniosek:
> > -zykasy won za granicę, szlaban - poradzimy sobie bez nich.
>
> Pozwol Mietku ze sie wtrace. Kolega Zykes jaki by nie byl, to ma swoje
> zdanie. A o Polsce nie mowi jak o wielkim smierdzacym gownie, tylko o
> "polaskim gówienku" w kontekscie sytuacji ogolnej jaka jest w Polsce.
> Osobiscie uwazam, ze nie jest u nas tak zle, ale ze jest delikatne
gówienko
> to sie zgodze. I Twoje obrazliwe slowa, za ktore powinni Ci odebrac dostep
> do grup dyskusyjnych (szkoda ze sie nie da) sa zdecydowanie nie na
miejscu.
> Jak powiedzial Luc "kultura wyszla na jaw". A od siebie dodam, ze i sloma
z
> butow.

***pozwolisz bronku, że ci odpowiem.
Takich zykasow i ich obrońców jak ty bronku powinno się z kopa wypieprzać za
polski szlaban na pierwszym przejściu granicznym.
Jesteście, leniami,nierobami, cwaniaczkami, gnojkami. To dzięki takim jak wy
w Stanach opowiada się polish jokes o głupich polaczkach. Nie macie za grosz
narodowej godności. Wysługujecie się Brytyjczykom, Niemcom, Szwedom za
ułamek kwoty za jaka zrobiłby to człowiek z godnościa. Jesteście wyrzutkami
społeczeństwa - nie potrafiącymi nic zrobić we własnym kraju. Tacy jak ty
Bronku, jak zykes i wam podobni rozbieracie cegła po cegle gmach polskiego
państwa. Jesteście plewami  naszej ojczyzny i do kubła z wami.
Na tę listę zajrzałem z ciekawości - co mają do powiedzenia emigranci z lat
wojennych, emigranci prześladowani przez komunę, którzy gdyby nie wyjechali
z kraju zostaliby zamordowani lub zaszczuci przez prosowiecki system. A co
znalazłem ? - bandę szczyli, którzy za grosze sprząta zagraniczne kible,
myje brudne talerze, lub podciera tyłki zachodnioeuropejskim emerytom -
podczas gdy w kraju praca czeka na każdego  - trzeba tylko trochę chęci.
Bezrobocie ?- można to włożyć miedzy bajki. Tak naprawdę nie jest większe
niż na Zachodzie. Zgraja zdrowych jak konie rencistów i obiboków.
Spytajcie inwestorów i przedsiębiorców - nie ma chętnych do uczciwej pracy.
Kto ma budować ten kraj z którego i ty bronku pochodzisz ?
Na koniec - niczego dobrego na tej grupie nie znalazłem. Pracujcie sobie jak
chcecie. Żal mi was - takich małych, zagubionych cieniasów.
Pokój z tobą bronku - myślę, że jak wrócisz do Polski z tymi kilkoma
uciułanymi funtami to będziesz zachowywał się jak panisko :) "wiadomo,
bywało się w Londynie....." angielskie słówka, jakiś londyński ciuch, pewnie
szrotowy rzęch:))) I właśnie wtedy takim jak ty słoma z butów wychodzi a
kultura sięga zenitu. Cześć !
Mietek
Re: Londyn - kontrasty.
#300
Author: gibffe
Date: Fri, 11 Jul 2003 20:00
3 lines
1305 bytes
NTG

gibffe
Re: Londyn - kontrasty.
#301
Author: gibffe
Date: Fri, 11 Jul 2003 20:03
5 lines
1416 bytes
polecam grupe
pl.emigracja.Londyn.co_ja_o_nich_mysle_i_dlaczego_oni_maja_mnie_w_dupie.pl

pozdrawiam
gibffe
Re: Londyn - kontrasty.
#307
Author: judash
Date: Fri, 11 Jul 2003 20:37
35 lines
3303 bytes
Tak... Pamietam to... "syjonisci do syjonu" - tak krzyczeli. Wczesniej zaraz
po wojnie bylismy "kulakami" - zlymi i krwiopijczymi. Przychodzil nierob z
magistratu i zabieral co chcial, przecierz nam sie nie nalerzalo - my na to
uczciwie zapracowalismy! Wstyd, nie wiem jak dziadek mogl tak uczciwie
pracowac...
Naszczescie teraz nie czepiaja sie nas, syjonista zostaja tylko ci ktorzy
czerpia jakies profity ze swojej inteligencji. Profesorowie, jacys inni...
Nie powiem zebym ich zalowal, niech sie wynosza! Poco w naszym kraju
naukowcy czy literaci? My sami wszystko mozemy!
Przyszla solidarnosc. Na poczatku w dzienniku mowili ze to "kapitalistyczni
slugusy" i inne, rownie inteligentnie brzmiace slowa. Potem Gen Jaruzeslki
wprowadzil stan wojenny i w TV przestali mowic o czym kolwiek. Ludzie mowili
ze gdzies tam stoja sovieckie wojska...
Potem Solidarnosc zrobila sie OK, i nawet wygrala wybory! A taki jeden co
chodzil z czerwonym nosem jakby cos wypil, i nadodatek przez ploty skakal
(mamusia zawsze mowila ze to bardzo nie ladnie) zostal prezydentem takiego
nowego, ale naszego kraju. Teraz zmienili nazwe znienawidzonych z Syjonisci
na Zydy, a z Kapitalisci na Komunisci - co w sumie ladnie sie rymuje - ale
nie widzialem tego w zadnym wierszu. Nie ma juz ZOMO - czasem starzy ludzie
wspominaja ze to bylo fajnie, ze niby wpadalo na impreze i od razu
palowalo... Ale ja mysle ze musieli byc strasznie zboczeni zeby tak stawiac
wszystkim paly. Pewnie pedaly jakies albo panie z domu publicznego (chcialem
napisac burdelu ale mamusia nie lubi jak tak pisze).
Najwarzniejsze ze teraz wolno krasc, bo jak ktos broni swojego to mozna go
podac do sondu - ze to ona zrobil ci krzywde. A jak jestes na panstwowym
urzedzie to juz mosisz. Bo jak nie to ludzie powiedza ze jestes zly, lapowek
nie bierzesz i nic nie chcesz zalatwic.
W sumie caly czas chodzi mi taki cytat, pani od polskiego powiedziala ze to
bardzo modry cytat! "Polak i przed szkoda i po szkodzie glupi".

Zaprawde powiadam wam, ze ja zmienil bym cos niecos w tym cytacie. Ze za
karzedej wladzy w polsce zakotych lbow jest pelno.

Pozdrawiam.
P.K.
Re: Londyn - kontrasty.
#302
Author: Artur Smoleń
Date: Sat, 12 Jul 2003 00:53
89 lines
5143 bytes
"Mietek" <suldent@poczta.onet.pl> wrote in message
news:bemv8f$ovr$1@nemesis.news.tpi.pl...
> ***pozwolisz bronku, że ci odpowiem.
> Takich zykasow i ich obrońców jak ty bronku powinno się z kopa wypieprzać
za
> polski szlaban na pierwszym przejściu granicznym.

Przepraszam, ale za kogo ty się uważasz, żeby decydować kto może w Polsce
mieszkać, a kto nie może?!
Zaczniesz od zykasow, bronkow... a na kim skonczysz swoje czystki???

> Jesteście, leniami,nierobami, cwaniaczkami, gnojkami.

Pewnie, bo za granicą to wszyscy Polacy kradną zamiast pracować :/

> To dzięki takim jak wy
> w Stanach opowiada się polish jokes o głupich polaczkach. Nie macie za
grosz
> narodowej godności. Wysługujecie się Brytyjczykom, Niemcom, Szwedom za
> ułamek kwoty za jaka zrobiłby to człowiek z godnościa.

Tak, wiem, wolisz, żeby wszyscy służyli tobie za śmieszne pieniądze. Tylko
gdzie tu miejsce na godność? To bardziej przypomina niewolinctwo.

> Jesteście wyrzutkami
> społeczeństwa - nie potrafiącymi nic zrobić we własnym kraju.

Poczekamy zobaczymy, kto będzie lepszy.

> Tacy jak ty
> Bronku, jak zykes i wam podobni rozbieracie cegła po cegle gmach polskiego
> państwa. Jesteście plewami  naszej ojczyzny i do kubła z wami.

ROTFL :))) Stary jestem młody, ale nie głupi. Takie gadki, to możesz wciskać
pięciolatkowi. To państwo to dopieo my zaczniemy budować, a nasze prawnuki
może skończą to dzieło, bo póki co to nawet fundamentów nam brak.

> Na tę listę zajrzałem z ciekawości - co mają do powiedzenia emigranci z
lat
> wojennych, emigranci prześladowani przez komunę, którzy gdyby nie
wyjechali
> z kraju zostaliby zamordowani lub zaszczuci przez prosowiecki system. A co
> znalazłem ? - bandę szczyli, którzy za grosze sprząta zagraniczne kible,
> myje brudne talerze, lub podciera tyłki zachodnioeuropejskim emerytom -
> podczas gdy w kraju praca czeka na każdego  - trzeba tylko trochę chęci.

Praca jest nie zaprzeczam, ale jakoś nie mam ambicji skończyć jako
sprzedawca w obówniczym/mięsnym/warzywniaku/itp. Nie poto kończyłem studia,
żeby zapierdzielać u ciebie na działce za 5 zł bez żadnych perspektyw na
rozwój, z zarobkami które wystarczą może na jedzenie, a może nie.

> Bezrobocie ?- można to włożyć miedzy bajki. Tak naprawdę nie jest większe
> niż na Zachodzie. Zgraja zdrowych jak konie rencistów i obiboków.
> Spytajcie inwestorów i przedsiębiorców - nie ma chętnych do uczciwej
pracy.

Przedsiębiorców (hahahahaha :)))
Większość z nich myśli jak tylko wykiwać nasze kochane państwo i swoich
pracowników. Przecież najlepiej zaoszczędzić na płaceniu składek ZUS lub
innych świadczeniach, albo na podatkach.
Większość z nich nie ma zielonego pojęcia o prowadzeniu firmy, do tego
często brak im szcunku dla zwykłych cięzko pracujących ludzi. A ich sposób
na interesy to znajomości.

> Kto ma budować ten kraj z którego i ty bronku pochodzisz ?

My go zbudujemy, poczekaj a szczena ci opadnie.

> Na koniec - niczego dobrego na tej grupie nie znalazłem. Pracujcie sobie
jak
> chcecie. Żal mi was - takich małych, zagubionych cieniasów.
> Pokój z tobą bronku - myślę, że jak wrócisz do Polski z tymi kilkoma
> uciułanymi funtami to będziesz zachowywał się jak panisko :) "wiadomo,
> bywało się w Londynie....." angielskie słówka, jakiś londyński ciuch,
pewnie
> szrotowy rzęch:))) I właśnie wtedy takim jak ty słoma z butów wychodzi a
> kultura sięga zenitu. Cześć !
> Mietek


--
Pozdrawiam
  Artur Smoleń

..:: http://agrowakacje.w.interia.pl ::..


-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: Londyn - kontrasty.
#303
Author: wasyl...
Date: Sat, 12 Jul 2003 05:52
69 lines
4845 bytes
Użytkownik "Mietek" <suldent@poczta.onet.pl> napisał

Niestety w Polsce realia sa takie ze nawet jak zarabiasz 2kzl (moj region,
woj lubelskie przecietna placa to ok 1kzl) to ciezko jest sie w tym kraju
utrzymac.... i normalnie egzystowac

Ja jestem tegorocznym absolwentem (3 dni temu obronilem tytul licencjata na
kierunku zarzadzanie przedsiebiorstwem, oraz rok temu policealne studium na
kierunku technik informatyki), mam 21 lat i wedlug mnie najlepszym sposobem
na to aby zyc normalnie w polsce należy otworzyc wlasny interes. Niestety
aby to zrobic niezbedny jest wlasny kapital. Dlatego nosze się z zamiarem
wyjazdu w celach oczywistych do WB... Jestem w tej komfortowej sytuacji ze
mój ojciec (który również na poczatku dorabial się na zachodzie) da mi
mieszkanie (dla wielu moich rowiesnikow posiadanie wlasnego lokum to
mazenie, a jest to przeciez podstawa egzystencji)... Dlatego pieniadze które
(moze) zarobie będę mogl przeznaczyc w zalozenie i rozwoj wlasnego biznesu,
oczywiście przy zalozeniu ze mnie panstwo (podatki, zus, czeste kontrole,
itp. Itd.) nie okradnie i jakos uda mi się wyjsc na swoim...  Moim zdaniem
jest to lepszy sposob na zycie niż czekanie w polsce na lepsze czasy. Zyje
się krotko i trzeba ten czas jakos sensownie wykozystac. Licze na to ze
wyjazd do pracy jeżeli nie pieniadze, przyniesie mi nowe doswiadczenia(mam
nadzieje ze to i to;-)).



Na zakonczenie przytocze wam post zaczerpniety z forum na stronie
http://londynek.net


> to jest autentyczny artykuł w jednej z francuskich gazet... > > Polska.
Oto znajdujemy sie w świecie absurdu. Kraj, w którym co > piąty mieszkaniec
stracił zycie w czasie drugiej wojny > swiatowej, którego 1/5 narodu żyje
poza granicami kraju i w > którym co 3 mieszkaniec ma 20 lat. > Kraj
brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudowal > swoja stolice
wedlug obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzyl > jako nowe. Kraj, który
ma > dwa razy wiecej studentów niz Francja, a inzynier zarabia tu > mniej
niz przecietny robotnik. Kraj, gdzie czlowiek wydaje dwa > razy wiecej niz
zarabia, gdzie przecietna pensja nie przekracza > ceny (!) trzech par
dobrych butów, gdzie jednoczesnie nie ma > biedy a obcy kapital sie pcha
drzwiami i oknami. Kraj, w którym > koncesjami rzadza monopolisci. Kraj, ze
stolica, w której > centrum stoja nowoczesne biurowce , oferujace
pomieszczenia po 10- > 35 USD za metr kwadratowy. Kraj, w którym cena
samochodu równa > sie trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znalezc miejsce
na > parkingu. Panstwo, w którym > mozna sobie kupic chodniki, postawic
parkometry i placic panstwu > tylko 10% podatku od zysku. Kraj, w którym
rzadza byli > socjalisci, w którym swieta koscielne sa dniami wolnymi od
pracy > (!), gdzie otrzymanie paszportu do niedawna stanowilo problem, a >
mimo tego ponad 3,5 mln obywateli rocznie > wyjezdza na wczasy za granice.
Jedyny kraj bylego bloku > socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
posiadac dolary, > choc nie wolno mu ich kupic ani > sprzedac poza bankami i
kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnowac > tu z jakiejkolwiek logiki, jesli
nie chce stracic gruntu pod > nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem mozna
porozmawiac po > angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po
niemiecku a > ministrem lub jakimkolwiek > urzednikiem panstwowym tylko za
posrednictwem tlumacza. > Polacy..! Jak wy to robicie..?   -- Asia W, June
27, 2003 06:32 am








--
Pozdrawiam
wasyl...
wasyl1981@wp.pls
Re: Londyn - kontrasty.
#305
Author: zykes
Date: Sat, 12 Jul 2003 09:45
73 lines
4672 bytes
ello mietek?
W JAKIM TY CZŁOWIEKU SWIECIE ZYJESZ? ALBO MASZ TYLE SZMALU ZE PROBLEMY
DZISIEJSZEJ POLSKI TOTALNIE CIE NIE DOTYCZA, ALBO NIE CHCESZ ICH ZOBACZYĆ
ALBO O (O ZGROZO) NALEZYSZ DO JAKIEGOS UGRUPOWANIA NA KTOREGO CZELE STOI PAN
BOGDAN TEJKOWSKI CZY INNY TEGO TYPU IDIOTA
ALE CÓZ - ZOSTAŃ W POKOJU
ZDRÓWKO
zykes
Użytkownik "Mietek" <suldent@poczta.onet.pl> napisał w wiadomoœci
news:bemv8f$ovr$1@nemesis.news.tpi.pl...
> > > *** widzisz różnicę, że Anglia to nie Polska ?
> > > I nie o stawke za pracę tu poszło - tylko o słowa niejakiego 'zykasa'
o
> > > Polsce, jaka by ona nie była:
> > > ""sentyment do całego tego
> > > polaskiego gówienka można zostawić gdzies daleko z tyłu głowy..."
> > >
> > > Stąd moj wniosek:
> > > -zykasy won za granicę, szlaban - poradzimy sobie bez nich.
> >
> > Pozwol Mietku ze sie wtrace. Kolega Zykes jaki by nie byl, to ma swoje
> > zdanie. A o Polsce nie mowi jak o wielkim smierdzacym gownie, tylko o
> > "polaskim gówienku" w kontekscie sytuacji ogolnej jaka jest w Polsce.
> > Osobiscie uwazam, ze nie jest u nas tak zle, ale ze jest delikatne
> gówienko
> > to sie zgodze. I Twoje obrazliwe slowa, za ktore powinni Ci odebrac
dostep
> > do grup dyskusyjnych (szkoda ze sie nie da) sa zdecydowanie nie na
> miejscu.
> > Jak powiedzial Luc "kultura wyszla na jaw". A od siebie dodam, ze i
sloma
> z
> > butow.
>
> ***pozwolisz bronku, że ci odpowiem.
> Takich zykasow i ich obrońców jak ty bronku powinno się z kopa wypieprzać
za
> polski szlaban na pierwszym przejściu granicznym.
> Jesteście, leniami,nierobami, cwaniaczkami, gnojkami. To dzięki takim jak
wy
> w Stanach opowiada się polish jokes o głupich polaczkach. Nie macie za
grosz
> narodowej godności. Wysługujecie się Brytyjczykom, Niemcom, Szwedom za
> ułamek kwoty za jaka zrobiłby to człowiek z godnościa. Jesteście
wyrzutkami
> społeczeństwa - nie potrafiącymi nic zrobić we własnym kraju. Tacy jak ty
> Bronku, jak zykes i wam podobni rozbieracie cegła po cegle gmach polskiego
> państwa. Jesteście plewami  naszej ojczyzny i do kubła z wami.
> Na tę listę zajrzałem z ciekawości - co mają do powiedzenia emigranci z
lat
> wojennych, emigranci prześladowani przez komunę, którzy gdyby nie
wyjechali
> z kraju zostaliby zamordowani lub zaszczuci przez prosowiecki system. A co
> znalazłem ? - bandę szczyli, którzy za grosze sprząta zagraniczne kible,
> myje brudne talerze, lub podciera tyłki zachodnioeuropejskim emerytom -
> podczas gdy w kraju praca czeka na każdego  - trzeba tylko trochę chęci.
> Bezrobocie ?- można to włożyć miedzy bajki. Tak naprawdę nie jest większe
> niż na Zachodzie. Zgraja zdrowych jak konie rencistów i obiboków.
> Spytajcie inwestorów i przedsiębiorców - nie ma chętnych do uczciwej
pracy.
> Kto ma budować ten kraj z którego i ty bronku pochodzisz ?
> Na koniec - niczego dobrego na tej grupie nie znalazłem. Pracujcie sobie
jak
> chcecie. Żal mi was - takich małych, zagubionych cieniasów.
> Pokój z tobą bronku - myślę, że jak wrócisz do Polski z tymi kilkoma
> uciułanymi funtami to będziesz zachowywał się jak panisko :) "wiadomo,
> bywało się w Londynie....." angielskie słówka, jakiś londyński ciuch,
pewnie
> szrotowy rzęch:))) I właśnie wtedy takim jak ty słoma z butów wychodzi a
> kultura sięga zenitu. Cześć !
> Mietek
>
>
Re: Londyn - kontrasty.
#304
Author: zykes
Date: Sat, 12 Jul 2003 09:49
93 lines
5224 bytes
witam!
stary trzymam za Ciebie kciuki!!!
pierdol mietka i jemu podobnych kolesi spod znaku narodowy socjalizm czy jak
im tam
zdrówko
zykes
Użytkownik "wasyl..." <wasyl1981@wp.pls> napisał w wiadomoœci
news:beo7ml$c5n$1@bialapodlaska.bpl.vectranet.pl...
>
> Użytkownik "Mietek" <suldent@poczta.onet.pl> napisał
>
> Niestety w Polsce realia sa takie ze nawet jak zarabiasz 2kzl (moj region,
> woj lubelskie przecietna placa to ok 1kzl) to ciezko jest sie w tym kraju
> utrzymac.... i normalnie egzystowac
>
> Ja jestem tegorocznym absolwentem (3 dni temu obronilem tytul licencjata
na
> kierunku zarzadzanie przedsiebiorstwem, oraz rok temu policealne studium
na
> kierunku technik informatyki), mam 21 lat i wedlug mnie najlepszym
sposobem
> na to aby zyc normalnie w polsce należy otworzyc wlasny interes. Niestety
> aby to zrobic niezbedny jest wlasny kapital. Dlatego nosze się z zamiarem
> wyjazdu w celach oczywistych do WB... Jestem w tej komfortowej sytuacji ze
> mój ojciec (który również na poczatku dorabial się na zachodzie) da mi
> mieszkanie (dla wielu moich rowiesnikow posiadanie wlasnego lokum to
> mazenie, a jest to przeciez podstawa egzystencji)... Dlatego pieniadze
które
> (moze) zarobie będę mogl przeznaczyc w zalozenie i rozwoj wlasnego
biznesu,
> oczywiście przy zalozeniu ze mnie panstwo (podatki, zus, czeste kontrole,
> itp. Itd.) nie okradnie i jakos uda mi się wyjsc na swoim...  Moim zdaniem
> jest to lepszy sposob na zycie niż czekanie w polsce na lepsze czasy. Zyje
> się krotko i trzeba ten czas jakos sensownie wykozystac. Licze na to ze
> wyjazd do pracy jeżeli nie pieniadze, przyniesie mi nowe doswiadczenia(mam
> nadzieje ze to i to;-)).
>
>
>
> Na zakonczenie przytocze wam post zaczerpniety z forum na stronie
> http://londynek.net
>
>
> > to jest autentyczny artykuł w jednej z francuskich gazet... > > Polska.
> Oto znajdujemy sie w świecie absurdu. Kraj, w którym co > piąty
mieszkaniec
> stracił zycie w czasie drugiej wojny > swiatowej, którego 1/5 narodu żyje
> poza granicami kraju i w > którym co 3 mieszkaniec ma 20 lat. > Kraj
> brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudowal > swoja stolice
> wedlug obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzyl > jako nowe. Kraj,
który
> ma > dwa razy wiecej studentów niz Francja, a inzynier zarabia tu > mniej
> niz przecietny robotnik. Kraj, gdzie czlowiek wydaje dwa > razy wiecej niz
> zarabia, gdzie przecietna pensja nie przekracza > ceny (!) trzech par
> dobrych butów, gdzie jednoczesnie nie ma > biedy a obcy kapital sie pcha
> drzwiami i oknami. Kraj, w którym > koncesjami rzadza monopolisci. Kraj,
ze
> stolica, w której > centrum stoja nowoczesne biurowce , oferujace
> pomieszczenia po 10- > 35 USD za metr kwadratowy. Kraj, w którym cena
> samochodu równa > sie trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znalezc
miejsce
> na > parkingu. Panstwo, w którym > mozna sobie kupic chodniki, postawic
> parkometry i placic panstwu > tylko 10% podatku od zysku. Kraj, w którym
> rzadza byli > socjalisci, w którym swieta koscielne sa dniami wolnymi od
> pracy > (!), gdzie otrzymanie paszportu do niedawna stanowilo problem, a >
> mimo tego ponad 3,5 mln obywateli rocznie > wyjezdza na wczasy za granice.
> Jedyny kraj bylego bloku > socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
> posiadac dolary, > choc nie wolno mu ich kupic ani > sprzedac poza bankami
i
> kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnowac > tu z jakiejkolwiek logiki,
jesli
> nie chce stracic gruntu pod > nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem
mozna
> porozmawiac po > angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po
> niemiecku a > ministrem lub jakimkolwiek > urzednikiem panstwowym tylko za
> posrednictwem tlumacza. > Polacy..! Jak wy to robicie..?   -- Asia W, June
> 27, 2003 06:32 am
>
>
>
>
>
>
>
>
> --
> Pozdrawiam
> wasyl...
> wasyl1981@wp.pls
>
>
>
>
Re: Londyn - kontrasty.
#306
Author: bronek
Date: Sat, 12 Jul 2003 10:20
95 lines
4992 bytes
Przepraszam wszystkich niezainteresowanych.

> ***pozwolisz bronku, że ci odpowiem.
> Takich zykasow i ich obrońców jak ty bronku powinno się z kopa wypieprzać
za
> polski szlaban na pierwszym przejściu granicznym.

Z bojowki LPRu sie urwal albo co (nie obrazajac LPRu).

> Jesteście, leniami,nierobami, cwaniaczkami, gnojkami.

A co Ty (nie wiem czemu jeszcze pisze z duzej litery, nie zaslugujesz)
mozesz wiedziec kim jestem, co robie i ile godzin dziennie pracuje?!
Odnioslem sie do Twoich chamskich slow, a nie do kontekstu wypowiedzi. Nie
bronie zadnego Zykasa, tylko komentuje Twoje prymitywne i obrazliwe
slownictwo lamiace zasady grupy.

>To dzięki takim jak wy
> w Stanach opowiada się polish jokes o głupich polaczkach. Nie macie za
grosz
> narodowej godności. Wysługujecie się Brytyjczykom, Niemcom, Szwedom za
> ułamek kwoty za jaka zrobiłby to człowiek z godnościa. Jesteście
wyrzutkami
> społeczeństwa - nie potrafiącymi nic zrobić we własnym kraju. Tacy jak ty
> Bronku, jak zykes i wam podobni rozbieracie cegła po cegle gmach polskiego
> państwa. Jesteście plewami  naszej ojczyzny i do kubła z wami.

Nie chce Cie obrazac, bo nie jestes wart moich nerwow, ale nie mam wysokiego
mniemania o ludziach oceniajacych innych bez ZADNEJ wiedzy o nich. Tak dla
informacji - nigdy nie bylem w pracy za granica i sie tam do pracy nie
wybieram.

> Na tę listę zajrzałem z ciekawości - co mają do powiedzenia emigranci z
lat
> wojennych, emigranci prześladowani przez komunę, którzy gdyby nie
wyjechali
> z kraju zostaliby zamordowani lub zaszczuci przez prosowiecki system.

Myslales, ze kombatanci wojenni pisza na grupy dyskusyjne? Hahaha.

>A co
> znalazłem ? - bandę szczyli, którzy za grosze sprząta zagraniczne kible,
> myje brudne talerze, lub podciera tyłki zachodnioeuropejskim emerytom

I to ze pewna grupa ludzi zainteresowana pewnym tematem ma swoja grupe tak
Cie wzbuzylo, ze zaczales walic miechem??? Ze pomyliles grupy??? A na
pl.seks czy jak jej tam tez piszesz, zeby wszystkich zgnoic???

> Bezrobocie ?- można to włożyć miedzy bajki. Tak naprawdę nie jest większe
> niż na Zachodzie. Zgraja zdrowych jak konie rencistów i obiboków.
> Spytajcie inwestorów i przedsiębiorców - nie ma chętnych do uczciwej
pracy.
> Kto ma budować ten kraj z którego i ty bronku pochodzisz ?

Miedzy innymi ja gdy tylko zdobede wyksztalcenie.

> Na koniec - niczego dobrego na tej grupie nie znalazłem.

Nie musiales wcale. Wchodzac na grupe o robotkach recznych taz nic tam nie
znajduje.

>Pracujcie sobie jak
> chcecie. Żal mi was - takich małych, zagubionych cieniasów.

Chory psychicznie jestes? Juz wiem - masz kompleksy. Porozmawiaj lepiej z
psychologiem, a nie wyżywaj sie na grupie nie stworzonej dla Ciebie.

> Pokój z tobą bronku - myślę, że jak wrócisz do Polski z tymi kilkoma
> uciułanymi funtami to będziesz zachowywał się jak panisko :)

Nie spodziewam sie ze cos uciulam w czasie 2-3 miesiecznego pobytu w celu
intensywnej nauki jezyka. Mozliwe ze tylko strace.

>"wiadomo,
> bywało się w Londynie....." angielskie słówka

jesli pojade to tylko po to

>, jakiś londyński ciuch,

jak mnie na cos bedzie stac, to czemu nie

>pewnie
> szrotowy rzęch:)))

Hmmm, mysle ze nie starczy.

> I właśnie wtedy takim jak ty słoma z butów wychodzi a
> kultura sięga zenitu.

A o jakiej kulturze mowisz??? Jak o osobistej to naprawde jest Ci potrzebny
psycholog. Inna w tym kontekscie nie pasuje.

Definitywnie konczac temat zegnam ozieble i obym juz nigdy nie widzial
Twoich postow. Brrrrr...
Re: Londyn - kontrasty.
#308
Author: DaRkStAr
Date: Fri, 18 Jul 2003 13:24
18 lines
1714 bytes
Użytkownik "Mietek" <suldent@poczta.onet.pl> napisał w wiadomości
news:bejh38$map$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Jeśli tak ci zależy na pracy w WB to proszę bardzo - tylko do naszego
kraju
> już nie wracaj gnoju. I tacy jak ty dostaną po powrocie lufę w ryja-
chcesz
> zapierdalać za granicą to wypierdalaj z Polski !
***PLONK***
Lepiej pozniej niz wcale....


---
"Wise men talk because they have something to say; fools, because they have
to say something."
Platon.
Checked by AVG anti-virus system (http://www.grisoft.com).
Version: 6.0.497 / Virus Database: 296 - Release Date: 2003-07-04
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads