🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.emigracja.londyn
15 messages
15 total messages Started by Robert Burczak Tue, 08 Jul 2003 10:40
pare pytan
#268
Author: Robert Burczak
Date: Tue, 08 Jul 2003 10:40
22 lines
1791 bytes
Witam.

nie jestem emigrantem i nie mam zamiaru nim byc. Coc nie ukrywam ze gdybym
mial teraz skonczone liceum to bym sie nie skusil. Jestem po studiach. Przez
ponad pol roku nie moglem znalezc pracy az w koncu znalazlem. "Roboty
publiczne" za marne 590/miesiac. Dreczy mnie jednak pytanie do ludzi, ktorzy
sa po studiach lub na 3-5 roku. Jak to jest ze decydujecie sie na wyjazd?
Czy nie zalujecie tych lat spedzonych tutaj na studiach? Czy potrzeba
pieniadza i zysku jest az tak wielka, zeby zostawiac rodzine i przyjaciol?
(Tylko nie mowcie, ze tutaj sie zyc nie da) Czy to nie jest ucieczka od
codziennych problemow?
Serio. Dziwie sie.

Ja poki co mam zamiar walczyc w tym kraju o jakas pensje i byc kims niz
zaczynac wszystko od nowa i zarabiac na szkole obierajac ziemniaki (nie
znaczy to ze sie brzydze tej pracy bo nieraz pracowalem w ten sposob).

Zaznaczam ze nie chodzi mi tutaj o wyjazdy wakacyjne tylko o _emigracje_.
Pewnie jestem zacofany bo to w sumie od jakichs 3 lat taka moda :P

Pozdr.
RoBaL
Re: pare pytan
#267
Author: Robert Burczak
Date: Tue, 08 Jul 2003 10:44
3 lines
997 bytes
Ktos moze odpowiedziec NTG, ale wlasnie chodzi mi o Londyn bo polowa moich
znajomych tam wlasnie wybyla. Juz nawet maila nie przysla tak ich duma zzera
ze nie siedza w tej "dziurze"....
Re: pare pytan
#269
Author: Artur Smoleń
Date: Tue, 08 Jul 2003 11:13
80 lines
4155 bytes
"Robert Burczak" <r.burczak@wp.pl> wrote in message
news:bee72f$u7$1@SunSITE.icm.edu.pl...
> Witam.
>
> nie jestem emigrantem i nie mam zamiaru nim byc. Coc nie ukrywam ze gdybym
> mial teraz skonczone liceum to bym sie nie skusil. Jestem po studiach.
Przez
> ponad pol roku nie moglem znalezc pracy az w koncu znalazlem. "Roboty
> publiczne" za marne 590/miesiac.

Stary ja juz cie podziwiam. Po studiach robisz roboty publiczne? Co
studiowałeś? Gdzie szukasz pracy?
IMHO lepiej przyjedz do Londynu jesli masz wykonywac tak prace w Polsce (nie
wierzę, że to mówię)

> Dreczy mnie jednak pytanie do ludzi, ktorzy
> sa po studiach lub na 3-5 roku. Jak to jest ze decydujecie sie na wyjazd?

Siadamy, zastanawiamy się, oceniamy sytuacje, wybieramy to co dla nas
najlepsze :)
Generalnie, czysta logika...
BTW: Ja po 3,5 roku studiów dziennych (licencjat) robię 1,5 roku przerwy
przed magistrem... doktoratem... profesorem... :))

> Czy nie zalujecie tych lat spedzonych tutaj na studiach?

W życiu nie żałowałem lat spędzonych na studiach (pozdrawiam PŚk)

> Czy potrzeba
> pieniadza i zysku jest az tak wielka, zeby zostawiac rodzine i przyjaciol?

Dlaczego myślisz, że wszyscy wyjeżdzają, żeby się "dorobić"? Przecież na
dobrą sprawę, żeby tutaj zarobić jakieś przyzwoite pieniądze, które
wystarczą ci na coś więcej niż opłacenie studiów i wegetacje przez rok w
Polsce, trzeba posiedzieć od 3 lat - oo
Zysk wprawdzie jest, ale dla mnie przede wszystkim istotny jest język.
Sprawdz oferty pracy i zobaczysz jak często pytają o znajomość angielskiego.
Od razu zaznaczam, że nie trzeba przyjeżdzać aż do Anglii. Jednak jeśli
sprawdzisz równanie: język+pieniądze+przygoda= ANGLIA :))

> (Tylko nie mowcie, ze tutaj sie zyc nie da) Czy to nie jest ucieczka od
> codziennych problemow?

Czy ucieczka... trudno powiedzieć. Prawda, nie musisz jeszcze walczyć o
własną przyszłość zawodową, bo wiesz, że to co robisz jest czasowe. Takie
przedłużenie młodości, ale dobre tylko na 1 do 2 lat - im dłużej tym większe
ryzyko, że wypadniesz z rynku pracy na dobre.
Jednak nie sądze, żeby roboty publiczne to było stawianie czoła życiu :)
Tutaj także możesz dostać niezłą szkołe życia.

> Serio. Dziwie sie.
>
> Ja poki co mam zamiar walczyc w tym kraju o jakas pensje i byc kims niz
> zaczynac wszystko od nowa i zarabiac na szkole obierajac ziemniaki (nie
> znaczy to ze sie brzydze tej pracy bo nieraz pracowalem w ten sposob).

Brawo, napisz kiedyś jakie osiągnełeś efekty, wczesniej czy później wszyscy
będziemy w takiej sytuacji.
Nie oczekuj jednak, że każdy powyżej 22 lat (ok 3 rok studiów) będzie myślał
podobnie jak ty.

> Zaznaczam ze nie chodzi mi tutaj o wyjazdy wakacyjne tylko o _emigracje_.
> Pewnie jestem zacofany bo to w sumie od jakichs 3 lat taka moda :P

Jak mówi WWO:
"...taka moda, by nie wierzyć w Boga, tylko w metki i loga...
...wkurwia mnie ten trend..."

> Pozdr.
> RoBaL

--
Pozdrawiam
  Artur Smoleń

..:: http://agrowakacje.w.interia.pl ::..


-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: pare pytan
#272
Author: Sobanki
Date: Tue, 08 Jul 2003 11:19
79 lines
3341 bytes
Użytkownik "Robert Burczak" <r.burczak@wp.pl> napisał w wiadomości
news:bee72f$u7$1@SunSITE.icm.edu.pl...
> Witam.

Witaj :D

> nie jestem emigrantem i nie mam zamiaru nim byc.

Ja także nie jestem, ale planuję być...

>Choc nie ukrywam ze gdybym  mial teraz skonczone liceum to bym sie nie
skusil. Jestem po studiach.

A widzisz to pewnie dlatego... ;)

>Przez ponad pol roku nie moglem znalezc pracy az w koncu znalazlem.

No ja z krótkimi przerwami od roku...

>"Roboty publiczne" za marne 590/miesiac.

Żadna praca nie hańbi, ja jeszcze trzy lata temu byłem "pierwszy po Bogu" w
dużej firmie i trzaskałem koło 8.000zł/msc a w tym roku byłem cieciem, czylu
agentem ochrony za 4zł/h :(

>Dreczy mnie jednak pytanie do ludzi, ktorzy  sa po studiach lub na 3-5
roku. Jak to jest ze decydujecie sie na wyjazd?

Czyli nie do mnie...

> Czy nie zalujecie tych lat spedzonych tutaj na studiach?

......

>Czy potrzeba pieniadza i zysku jest az tak wielka, zeby zostawiac rodzine i
przyjaciol?

To nie potrzeba pieniądza tylko normalnego i godnego życia. Jak założysz
rodzinę a Twoja kobieta po kilkunastu latach studiów będzie uczyła w
pieprzonej (sorry nie mogłem się powstrzymać) szkole publicznej i będziesz
się zastanawiał czy dzieciakowi kupić książki do szkoły czy nowe buty to
zrozumiesz może....


> (Tylko nie mowcie, ze tutaj sie zyc nie da) Czy to nie jest ucieczka od
codziennych problemow?

Pewnie tak, bo po co mieć problemy jak można ich nie mieć... (logika
eeech...)

> Serio. Dziwie sie.

Ja Tobie ale nie tym co wyjeżdżają...


> Ja poki co mam zamiar walczyc w tym kraju o jakas pensje i byc kims

Zacytuję Ciebie pozwolisz... ""Roboty publiczne" za marne 590/miesiac. "

>niz zaczynac wszystko od nowa i zarabiac na szkole obierajac ziemniaki (nie
znaczy to ze sie brzydze tej pracy bo nieraz pracowalem w ten sposob).

No wiesz obierać ziemniaki w szkole za 1000funtów to coś ciekawszego niż
obierać takie same ziemniaki tutaj za 500zł

> Zaznaczam ze nie chodzi mi tutaj o wyjazdy wakacyjne tylko o _emigracje_.

No to tym w końcu mówimy i taka jest nazwa grupy...

> Pewnie jestem zacofany bo to w sumie od jakichs 3 lat taka moda :P

Pewnie tak, i to nie kwestia mody tylko pogarszających się wrunków do życia
w kraju i braku perspetyw na poprawę...

> Pozdr.
> RoBaL

Także pozdrawiam
Darek
Re: pare pytan
#270
Author: Robert Burczak
Date: Tue, 08 Jul 2003 11:33
63 lines
3804 bytes
> Stary ja juz cie podziwiam. Po studiach robisz roboty publiczne? Co
> studiowałeś? Gdzie szukasz pracy?
> IMHO lepiej przyjedz do Londynu jesli masz wykonywac tak prace w Polsce
(nie
> wierzę, że to mówię)
Moze i sie skusze, ale dopiero jak bede wiedzial, ze za jakies 2 lata nic
nie osiagne a watppie zeby tak bylo. Teraz robie to co robie i traktuje to
jako "odskocznie" poniewaz wiekszosc pracodawcow (nie wiedziec dlaczego)
wymaga doswiadczenia. 3-miasto. administrator sieci (glownie *NIX i linux)
ze skupieniem uwagi na bezpieczenstwo. Cos jak Security Agent :P
A tak pozatym co jest zlego w zatrudnianiu na zasadzie robot publicznych?
Wykonuje prace w swoim zawodzie tylko ze za niska place. Chociaz
doswiadczenie mi rosnie.

> Siadamy, zastanawiamy się, oceniamy sytuacje, wybieramy to co dla nas
> najlepsze :)
> Generalnie, czysta logika...
> BTW: Ja po 3,5 roku studiów dziennych (licencjat) robię 1,5 roku przerwy
> przed magistrem... doktoratem... profesorem... :))
No widzisz. Nie decydujesz sie jednak na pozostanie w Anglii na stale.

> W życiu nie żałowałem lat spędzonych na studiach (pozdrawiam PŚk)
Dlatego ze nic nie tracisz...

> Dlaczego myślisz, że wszyscy wyjeżdzają, żeby się "dorobić"? Przecież na
> dobrą sprawę, żeby tutaj zarobić jakieś przyzwoite pieniądze, które
> wystarczą ci na coś więcej niż opłacenie studiów i wegetacje przez rok w
> Polsce, trzeba posiedzieć od 3 lat - oo
> Zysk wprawdzie jest, ale dla mnie przede wszystkim istotny jest język.
> Sprawdz oferty pracy i zobaczysz jak często pytają o znajomość
angielskiego.
> Od razu zaznaczam, że nie trzeba przyjeżdzać aż do Anglii. Jednak jeśli
> sprawdzisz równanie: język+pieniądze+przygoda= ANGLIA :))
Jezyk znam bardzo dobrze. Uczylem sie sam. Oczywiscie bardzo pomogl kontakt
z ludzmi zza granicy.

> Czy ucieczka... trudno powiedzieć. Prawda, nie musisz jeszcze walczyć o
> własną przyszłość zawodową, bo wiesz, że to co robisz jest czasowe. Takie
> przedłużenie młodości, ale dobre tylko na 1 do 2 lat - im dłużej tym
większe
> ryzyko, że wypadniesz z rynku pracy na dobre.
> Jednak nie sądze, żeby roboty publiczne to było stawianie czoła życiu :)
> Tutaj także możesz dostać niezłą szkołe życia.
No wlasnie. Mi chodzilo o wyjazd na stale.

> Brawo, napisz kiedyś jakie osiągnełeś efekty, wczesniej czy później
wszyscy
> będziemy w takiej sytuacji.
> Nie oczekuj jednak, że każdy powyżej 22 lat (ok 3 rok studiów) będzie
myślał
> podobnie jak ty.
Piszac tego posta nie chodzi mi o to zeby naklonic ludzi do nie wyjezdzania.
Bardziej chodzi mi o to co ich sklania do podjecia takiej decyzji.

> Jak mówi WWO:
> "...taka moda, by nie wierzyć w Boga, tylko w metki i loga...
> ...wkurwia mnie ten trend..."
Cos w tym jest...

> Pozdrawiam
>   Artur Smoleń
Rowniez pozdrawiam i dziekuje za komentarze ;]
Re: pare pytan
#273
Author: Robert Burczak
Date: Tue, 08 Jul 2003 11:49
53 lines
3221 bytes
> A widzisz to pewnie dlatego... ;)
Zdecydowanie tak, ale kto kilka lat temu wiedzial ze dzisiaj bedzie tak a
nie inaczej. Choc w sumie az tak tragicznie nie jest. Jest po prostu zle.

> Żadna praca nie hańbi, ja jeszcze trzy lata temu byłem "pierwszy po Bogu"
w
> dużej firmie i trzaskałem koło 8.000zł/msc a w tym roku byłem cieciem,
czylu
> agentem ochrony za 4zł/h :(
Jasne ze zadna praca nie hanbi. Dlatego wlasnie sie jej podjalem i nie
dlatego zeby zarobic tylko dlatego zeby moc w przyszlosci znalezc lepsza
prace. Szukanie od razu po studiach bez doswiadczenia wymarzonej pracy jest
bez sensu nawet jak sie ma bardzo duza wiedze.

> To nie potrzeba pieniądza tylko normalnego i godnego życia. Jak założysz
> rodzinę a Twoja kobieta po kilkunastu latach studiów będzie uczyła w
> pieprzonej (sorry nie mogłem się powstrzymać) szkole publicznej i będziesz
> się zastanawiał czy dzieciakowi kupić książki do szkoły czy nowe buty to
> zrozumiesz może....
Hmmm to niestety jest smutna prawda, ale nie dotyczy ona kazdego z nas.
Niestety mlodzi ludzie od razu po studiach chcieliby od razu zbijac kokosy.
Niektorym to sie udaje, niektorym nie. Tym co sie nie udaje drzemie mysl ze
jest beznadziejnie w tym kraju. Jak sobie posluchaja ze ten i tamten siedzi
sobie w Anglii i spokojnie to juz calkiem im sie w glowie miesza ;] Pozatym
niestety niektorzy nie wiedza ile trzeba wlozyc pracy w Londynie zeby sobie
spokojnie zyc.

> Pewnie tak, bo po co mieć problemy jak można ich nie mieć... (logika
> eeech...)
W sumie prawda. Ja np. wole stawiac im czola. Nie jestem masochista ;P


> > Ja poki co mam zamiar walczyc w tym kraju o jakas pensje i byc kims
>
> Zacytuję Ciebie pozwolisz... ""Roboty publiczne" za marne 590/miesiac. "
Nie bede pracowal cale zycie na takich warunkach.

> No wiesz obierać ziemniaki w szkole za 1000funtów to coś ciekawszego niż
> obierać takie same ziemniaki tutaj za 500zł
Hmmmm tak... W sumie przez 5 lat mozna sie pomeczyc obierajac ziemniaki.
Pozniej po studiach moze by sie znalazla jakas praca. Uppppss zapomnialem ze
nie mam miedzynarodowej matury :/

> Pewnie tak, i to nie kwestia mody tylko pogarszających się wrunków do
życia
> w kraju i braku perspetyw na poprawę...
Fakt

>
> Także pozdrawiam
> Darek
Pozdrawiam dzieki za wypowiedz.
Re: pare pytan
#271
Author: Artur Smoleń
Date: Tue, 08 Jul 2003 14:40
52 lines
2606 bytes
"Robert Burczak" <r.burczak@wp.pl> wrote in message
news:beea78$gt5$1@SunSITE.icm.edu.pl...

<ciach>
> A tak pozatym co jest zlego w zatrudnianiu na zasadzie robot publicznych?
> Wykonuje prace w swoim zawodzie tylko ze za niska place. Chociaz
> doswiadczenie mi rosnie.

Ooo, przepraszam, mi roboty publiczne kojażą się jednoznacznie z wykładaniem
kostki na chodnikach :)
Ale to co ty robisz to chyba coś innego :)
Bardzo dobra opcja jeśli chcesz zdobyć doświadczenie. (szkoda, że nie
zatrudniają tak do promocji)

> No widzisz. Nie decydujesz sie jednak na pozostanie w Anglii na stale.

Upss, kolejne nieporozumienie. Sądziłem, że emigracja to każdy pobyt dłuższy
niż wakacje.

> Jezyk znam bardzo dobrze. Uczylem sie sam. Oczywiscie bardzo pomogl
kontakt
> z ludzmi zza granicy.

No mi niestety zabrakło determinacji w Polsce i więcej umiem niemieckiego,
ale kogo to obchodzi :)

> Piszac tego posta nie chodzi mi o to zeby naklonic ludzi do nie
wyjezdzania.
> Bardziej chodzi mi o to co ich sklania do podjecia takiej decyzji.

Hmm... to interesujące, często też się nad tym zastanawiałem, ale chyba na
usenecie nie znajdziemy odpowiedzi, bo tutaj większość osób to czasowi
emigranci.

> > Jak mówi WWO:
> > "...taka moda, by nie wierzyć w Boga, tylko w metki i loga...
> > ...wkurwia mnie ten trend..."
> Cos w tym jest...

polski Hip Hop, samo życie :)))



--
Pozdrawiam
  Artur Smoleń

..:: http://agrowakacje.w.interia.pl ::..


-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: pare pytan
#274
Author: Titus_Atomicus
Date: Tue, 08 Jul 2003 18:24
6 lines
1051 bytes
Witam,
A ja wlasnie chcialbym wyjechac na stale, bo tam mi sie podoba, a tu 
nie. I tam (w Londynie) sie dobrze czuje, a tu nie.
A jesli chodzi o sprawy finansowe... Przynajmniej odpadlby mi jeden 
powazny wydatek. Wyjazdy do Londynu...
TA
Re: pare pytan
#275
Author: gibffe
Date: Tue, 08 Jul 2003 19:41
5 lines
1129 bytes
Tak jeszcze apropo tych przyjaciol... ludzie zakladaja rodziny, maja swoja
prace, swoje problemy, spotykasz sie z nimi powiedzmy co piatek na imprezie
(potem coraz zadziej) -> czy to Cie tak trzyma w Polsce ?  Mnie np nie.

gibffe
Re: pare pytan
#276
Author: zykes
Date: Tue, 08 Jul 2003 20:51
21 lines
1675 bytes
 witam
masz człowieku zajebistą racje - znajomi zczasem idą każdy w swoją strone a
koleś z takim mysleniem zostaje na lodzie
a poza tym - londyn wspaniała szkoła życia, jak tam sobie dasz rady to dasz
sobie wszędziej (choć rzeczywiście wyjatkiem może byc nasz wspanialy kraj -
Polska)
ale mozna spróbować powalczyć choć trzeba sie wielu dup nalizać
wal człowieku do LOndynu - takiego klimatu jak w tym mieście to nie ma chyba
nigdziej w Europie
zdrówko
zykes
Użytkownik "gibffe" <gibffe@o2.pl> napisał w wiadomości
news:bef6lj$cpg$1@atlantis.news.tpi.pl...
> Tak jeszcze apropo tych przyjaciol... ludzie zakladaja rodziny, maja swoja
> prace, swoje problemy, spotykasz sie z nimi powiedzmy co piatek na
imprezie
> (potem coraz zadziej) -> czy to Cie tak trzyma w Polsce ?  Mnie np nie.
>
> gibffe
>
>
Re: pare pytan
#277
Author: gibffe
Date: Tue, 08 Jul 2003 21:46
14 lines
1473 bytes
_ciah_
> londyn wspaniała szkoła życia, jak tam sobie dasz rady to dasz
> sobie wszędziej (choć rzeczywiście wyjatkiem może byc nasz wspanialy
kraj -
> Polska)
drugiego dnia mojego pobytu w zeszlym roku poznalem w metrze zacpanego
Jamajca, ktory powiedzial co nastepuje: "welcome mate... (po dluzszej
zadumie) to the real world"

> takiego klimatu jak w tym mieście to nie ma chyba nigdziej w Europie
moze w wielu miejscach nie bylem ale od Londynu mozna sie chyba uzaleznic

pozdrawiam
gibffe
Re: pare pytan
#278
Author: Jan Nowak
Date: Tue, 08 Jul 2003 21:57
2 lines
1058 bytes
a mój kuzyn własnie znalazł robote na wesołym miasteczku (klaun) i wcale nie
lizał dupy
Re: pare pytan
#279
Author: Artur Smoleń
Date: Wed, 09 Jul 2003 00:23
17 lines
1443 bytes
"Jan Nowak" <cvd@poczta.fm> wrote in message
news:befepp$id8$1@nemesis.news.tpi.pl...
> a mój kuzyn własnie znalazł robote na wesołym miasteczku (klaun) i wcale
nie
> lizał dupy

...bo się bał, że go wsadzą za pedofilię :)

--
Pozdrawiam
  Artur Smoleń

..:: http://agrowakacje.w.interia.pl ::..


-- 
Serwis Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/
Re: pare pytan
#280
Author: gibffe
Date: Wed, 09 Jul 2003 10:08
8 lines
1181 bytes
_ciah_
>
> ...bo się bał, że go wsadzą za pedofilię :)

hehe.. sie usmialem, dzisiejszy dzien zapowiada sie ciekawie heheh :))

pozdrawiam
gibffe
Re: pare pytan
#281
Author: Rafalski
Date: Tue, 15 Jul 2003 00:38
15 lines
1643 bytes
Usador Robert Burczak escribió:

> Serio. Dziwie sie.

Czasem mam dość funkcjonowania w kraju, gdzie ludzie przypinają się
stalowymi linkami do plecaków w nocnych pociągach (autentyk), a sąsiedzi po
roku wspólnego mieszkania na nowym osiedlu udają, że się nie widzą, żeby
tylko się nie pozdrowić jednym słowem. Chciałbym mieszkać gdzieś, gdzie
kierowcy na widok pieszego przed pasami zatrzymują się bez złości we wzroku,
a nie celują w przechodzących. Co to za kraj, gdzie atutem przy kupnie
samochodu jest "bo mało popularny wśród złodziei"? Oczywiście, kwestia
finansów, tych na dziś i perspektywicznych jest najważniejsza, ale dobrych
powodów jest wiele.

Rafalski
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads