🚀 go-pugleaf

RetroBBS NetNews Server

Inspired by RockSolid Light RIP Retro Guy

Thread View: alt.pl.biznes.ubezpieczenia
15 messages
15 total messages Started by Marcin Tue, 15 Dec 2009 20:34
Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9625
Author: Marcin
Date: Tue, 15 Dec 2009 20:34
20 lines
1560 bytes
Witam

Poszukuje ubezpieczenia na wypadek smierci.
Przy czym najlepsze by bylo takie, ktore nie ma zadnych wylaczen,
ewentualnie jest ich bardzo malo.
Tak by pieniadze byly platne niezlaeznie od tego czy umre na raka,
przejedzie mnie samochod albo dostane zawal.
Obecnie mam 32 lata i poszukuje takiego ubezpieczenia
na okres 10-15 lat.
Oferuje ktos takie ubezpiecznie?

Drugie ubewzpiecznie ktorego poszukuje to ubezpiecznie
na wypadek niezdolnosci do pracy. Takze njalpeiej
jakby mialo jak njamniej wylaczen.
Moze byc oferowane razem z pierwszym ubezpieczeniem
albo calkiem niezaleznie jako dwa produkty
w jednej firmie lub w innych firmach.

Pozdrawiam,
Marcin
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9626
Author: zaburbian
Date: Wed, 16 Dec 2009 15:12
65 lines
3878 bytes
"Marcin" <nomail@nospam.de> wrote in message 
news:hg8rse$dsk$1@inews.gazeta.pl...
> Witam
>
> Poszukuje ubezpieczenia na wypadek smierci.
> Przy czym najlepsze by bylo takie, ktore nie ma zadnych wylaczen,
> ewentualnie jest ich bardzo malo.
> Tak by pieniadze byly platne niezlaeznie od tego czy umre na raka,
> przejedzie mnie samochod albo dostane zawal.
> Obecnie mam 32 lata i poszukuje takiego ubezpieczenia
> na okres 10-15 lat.
> Oferuje ktos takie ubezpiecznie?


Zawsze sa jakies wylaczenia jesli chodzi o Smierc w wypadku NW. Natomiast 
jesli chodzi o smierc jako taka to my mamy takie  wylaczenie tylko w wyniku 
brania udzialu w wojnie oraz uprawiania sportow ekstremalnych.
Powiedz mi jaka Sume Ubezpieczenia jeszcze bys chcial oraz rodzaj pracy jaka 
wykonujesz a powiem Tobie ile by cos takiego kosztowalo u nas

Dla przykladu zwykla terminowka na 10 lat na SU = 100 tys kosztowala by u 
nas dla Ciebie 61 do 67 zl miesiecznie w zaleznosci od rodzaju pracy. Gdybys 
chial placic rocznie (znizki) to kosztowaloby to 695 do 763 zl. W przypadku 
smierci niezaleznie od tego jakiej to po okresie prolongaty (90 dni) jesli 
umrzesz dostaniesz tzn ktos po Tobie 100 tys.   Po 2 latach mozesz nawet 
popelnic samobojstwo a i tak zaplacimy ;) Do tego mozesz zawrzec dodatkowa 
umowe na wypadek  powaznego zachorowania co kosztowaloby dodatkowo 7 do 13 
zl (mc) i w wypadku zachorowania np na raka dostalbys 100 tys niezaleznie od 
tego czy przezyjesz czy jednak uda sie wybrac na tamten lepszy swiat. A 
jesli wybierzesz sie po chorobie to dostanie ktos 100 za chorobe i 100 za 
smierc

Inna opcja to ubezpieczenie z funduszem kapitalowym. ktore zawierane jest na 
czas nie okreslony a po 2 latach mozna je przeszktalcic w bezskladkowe. 
takie ubezpieczenie zarabia na siebie i po 10 latach mozna wyjac wiecej niz 
sie wplacilo. Przy tych samych warunkach tzn SU = 100 tys kosztowaloby to 
okolo 90-100 zl.


mamy jeszcze ubezpieczenia z renta , z kapitalem gwarantowanym itd... Nie 
chce zanudzac i o wszystkim pisac.




> Drugie ubewzpiecznie ktorego poszukuje to ubezpiecznie
> na wypadek niezdolnosci do pracy. Takze njalpeiej
> jakby mialo jak njamniej wylaczen.
> Moze byc oferowane razem z pierwszym ubezpieczeniem
> albo calkiem niezaleznie jako dwa produkty
> w jednej firmie lub w innych firmach.
>


Z ta niezdolnoscia do pracy to jest troche trudno uzyskac odszkodowanie. O 
ile o wyplacie swiadczenia z tytulu zmierci decyduje akt zgonu i nie ma 
watpliwosci o tyle w przypadku niezdolnosci to w praktyce musialbys lezec 
przykuty do lozka zeby bezproblemowo dostac. Wlasciwie to wykupic lepiej 
jakies trwale inwalidztwo. Wyplata swiadczenia jest pewniejsza.


Napisz mi co dokladnie Ciebie interesuje, SU, stan zdrowia,  itp tutaj na 
maila d-o-b-r-z-y-n@gmail.com  (bez kresek) albo gg 3858262 a policze ile to 
kosztuje  i odpowiem na pytania
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9627
Author: Marcin
Date: Wed, 16 Dec 2009 20:49
38 lines
2505 bytes
Witam

Użytkownik "zaburbian" <dobrzyn@dżimail.com> napisał w wiadomości 
news:hgatdi$k7p$1@inews.gazeta.pl...

>
> Zawsze sa jakies wylaczenia jesli chodzi o Smierc w wypadku NW. Natomiast 
> jesli chodzi o smierc jako taka to my mamy takie  wylaczenie tylko w 
> wyniku brania udzialu w wojnie oraz uprawiania sportow ekstremalnych.
> Powiedz mi jaka Sume Ubezpieczenia jeszcze bys chcial oraz rodzaj pracy 
> jaka wykonujesz a powiem Tobie ile by cos takiego kosztowalo u nas

Suma to 300 000 PLN. Praca biurowa - pisze programy.


> Inna opcja to ubezpieczenie z funduszem kapitalowym. ktore zawierane jest 
> na czas nie okreslony a po 2 latach mozna je przeszktalcic w bezskladkowe. 
> takie ubezpieczenie zarabia na siebie i po 10 latach mozna wyjac wiecej 
> niz sie wplacilo. Przy tych samych warunkach tzn SU = 100 tys kosztowaloby 
> to okolo 90-100 zl.

Odpada. Od inwestycji mam inne instrumenty. Wole miec mozliwosc
wyjscia z inwestycji a ubezpieczenie bym chcial miec nadal.


> Z ta niezdolnoscia do pracy to jest troche trudno uzyskac odszkodowanie. O 
> ile o wyplacie swiadczenia z tytulu zmierci decyduje akt zgonu i nie ma 
> watpliwosci o tyle w przypadku niezdolnosci to w praktyce musialbys lezec 
> przykuty do lozka zeby bezproblemowo dostac. Wlasciwie to wykupic lepiej 
> jakies trwale inwalidztwo. Wyplata swiadczenia jest pewniejsza.

Wlasciwie to ubezpiecznie od inwalidztwa i powaznej choroby by
chyba to zalatwialy.

Mozesz podac o jakiej firmie pisales?

Pozdrawiam,
Marcin
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9628
Author: zaburbian
Date: Wed, 16 Dec 2009 21:17
36 lines
2465 bytes
"Marcin" <nomail@nospam.de> wrote in message 
news:hgbh4q$car$1@inews.gazeta.pl...

> Suma to 300 000 PLN. Praca biurowa - pisze programy.

Umiescilem kalkulacje na stronce
http://wyslijto.pl/files/download/cu4mx8ppun

Masz tam full opcje podzielone na skladowe ceny , latwo policzyc co i ile
a tu masz opis i OWU 
http://www.generali.pl/klienci-indywidualni/inw-i-ochrona/ubezpieczenia-na-zycie/ubezpieczenie-na-zycie-plan-zabezpieczenia-biezacych-potrzeb-rodziny

Tylko tak jak mowie ta calkowita niezdolnosc do pracy to jest problematyczna 
jezeli chodzi o wyplaty swiadczenia. Nie ja o tym decyduje tylko tacy faceci 
z sumieniem komornika  niestety oceniaja i sie wszystkiego czepiaja i jesli 
umialbys siedziec przy komputerku i pisac to juz by nie wyplacili, chociaz 
mozna by w sadzie taka sprawe wygrac jesli nie moglbys w zaden sposob 
zarbkowac

 > Wlasciwie to ubezpiecznie od inwalidztwa i powaznej choroby by
> chyba to zalatwialy.

Powazne zachorowania bardzo dobra opcja obejmuja raka(procz czerniaka), 
zawal, przeszczep, udar mozgu, niewydolnosc nerek, bypassy, utrata wzroku i 
guz mozgu - koszt 63 zł przy SU = 300 tys
Inwalidztwo na 300 tys - 60 zl


czyli taka opcja wynioslaby Ciebie u nas w sumie 268 zl przy skladce 
miesiecznej 798 kwartalnej,1572 kwartalnej i 3064 rocznej

> Mozesz podac o jakiej firmie pisales?

Generali co zreszta z linkow wynika. Mam nadzieje ze mnie nie zabija za 
reklame
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9629
Author: bzdreg
Date: Sat, 19 Dec 2009 06:08
45 lines
2955 bytes
zaburbian pisze:
>> Mozesz podac o jakiej firmie pisales?
> 
> Generali co zreszta z linkow wynika. Mam nadzieje ze mnie nie zabija za 
> reklame

Nie zabiją :) Podajesz rzetelną informację, a nie ściemniasz. To nie 
reklama. Oby więcej takich.

Z tej Twojej rzetelnej (rozumieć dosłownie) informacji wynika, że nie 
warto się ubezpieczać, bo:
po pierwsze:
TU ustawi tak zakresy i wyłączenia (np "prócz czerniaka"), aby nie 
płacić w tych przypadkach, które są najpowszechniejsze. Klient o tym nie 
wie. TU wie, bo ma statystykę
po drugie:
Klient zostaje omamiony co do faktycznego ryzyka/prawdopodobieństwa (bo 
patrz wyżej)
po trzecie:
Jak już nie zadziałają wyłączenia, to TU zrobi wszystko, żeby 
odszkodowania nie wypłacić ("faceci o sumieniu komornika"). Ubezpieczony 
musiałby mieć prawnika lepszego, niż TU - a to nierealne.

Ubezpieczanie się, to kupowanie złudzenia. Niczym nie różni się od 
kupowania kuponu totolotka. Jednak totolotek jest uczciwszy, bo masz 
jasno powiedziane: "na wygrane przeznaczone jest 50% wpływów". Wygrasz, 
to nikt Cię przynajmniej nie będzie próbował wyhuśtać.
Czy ma sens kupienie milionów kuponów wg jakiegoś-tam systemu? 
Oczywiście NIE, bo dostaniesz połowę wyłożonych pieniędzy.
Czy ma sens ubezpieczać się "od wszystkiego"? Odp. wyżej.

TU z zebranych składek wypłaca pensje/prowizje pracownikom, czynsze za 
szkło i marmur, odprowadza haracz do skarbu państwa, reklamuje się 
bardzo kosztownie, wreszcie na końcu zatrudnia drogich prawników, aby 
nie wypłacać należnych odszkodowań. To, co zostanie - przypada na 
odszkodowania.

Są jednak przypadki, kiedy ubezpieczyć się warto. Np. jeśli masz 
chorobę, o której wiesz tylko Ty, a która nie jest objęta wyłączeniem. 
Tzn tylko wtedy, jeśli udaje Ci się przechytrzyć/oszukać TU. Rób to z 
czystym sumieniem. To jak oszukać szulera.


-- 
Tnx. Regards.         Bzd.
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9630
Author: zaburbian
Date: Sun, 20 Dec 2009 10:04
103 lines
6059 bytes
"bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
news:hghqll$7pt$1@news.onet.pl...
zaburbian pisze:


>Z tej Twojej rzetelnej (rozumieć dosłownie) informacji wynika, że nie warto 
>się ubezpieczać, bo:
>po pierwsze:
>TU ustawi tak zakresy i wyłączenia (np "prócz czerniaka"), aby nie płacić w 
>tych przypadkach, które są najpowszechniejsze. Klient o tym nie wie. TU 
>wie, bo ma statystykę


Wiesz od tego jest ucziciwy i rzetelny agent zeby poinformowal klienta na 
spotkaniu. Ja zawsze staram sie to robic. Wreczam tez zawsze ksiazeczke z 
OWU i zakreslam najwazniejsze punkty, ktore ma obowiazkowo przeczytac, 
chociaz zdaje sobie sprawe, ze czesc ludzi tego i tak nie zrobi :( Jesli 
chodzi o czerniaka to nie jestem lekarzem i trudno mi powiedziec dlaczego z 
cala pewnoscia jest wykluczenie, ale sppotkalem raz klienta ktory cierpial 
na ta chorobe i powiedzial ze to prawdopodobnie dlatego ze ta choroba nie 
jest uleczalna a tylko zaleczalna wiec tak naprawde TU ryzykowaloby wyplate 
swiadczenia co 2 lata przez reszte zycia tego klienta i szybko by poszlo z 
torbami.)


>po drugie:
>Klient zostaje omamiony co do faktycznego ryzyka/prawdopodobieństwa (bo 
>patrz wyżej)


Omamianie nie ma wiekszego sensu. W interesie agenta jest, zeby kient placil 
skladke przez przynajmniej 2 lata. Jesli przestanie placic wczesniej to 
agent dostaje po kieszeni.
Poza tym podstawa tej pracy sa rekomendacje od klientow. Nie mozna sobie 
pozwolic na klamania i omamianie. tacy ludzie dlugo nie pracuja

>po trzecie:
>Jak już nie zadziałają wyłączenia, to TU zrobi wszystko, żeby odszkodowania 
>nie wypłacić ("faceci o sumieniu komornika"). Ubezpieczony musiałby mieć 
>prawnika lepszego, niż TU - a to nierealne.


To zalezy przy ktorej umowie. Rzeczywiscie szuka sie dziury w calym przy 
Smierci w wyniku NW za ktore sie placi dodtakowe swiadczenie oprocz 
swiadczenia z tytulu umowy glownej. Jest definicja NW sa wylaczenia i tylko 
to sie liczy i jesli doszukamy sie ze koles byl pijany podczas zdarzenia to 
juz nie jest NW. Wynika z tego, ze w innym wypadku TU byloby narazone na 
wyludzenia. Jak latwo to zrobic to wiem bo pracowalem w Anglii gdzie 
tamtejsze TU nie mialy doczynienia ze sprytnymi Polakami :). Jest tez 
problem Ppzy umowie pt. Calkowita niezdolnosc do pracy ale ja uczciwie 
informuje, ze odszkodowanie jest tutaj problematyczne. natomiast klauzule 
zdrowotne sa wyplacane w 90 % decyduje karta choroby i nie mamy do czego sie 
przyczepic. Podobnie jest ze Smiercia - akt zgonu i tyle. Inwalidztwo tez 
widac od razu wiec nie ma gdzie kwestionowac

>Ubezpieczanie się, to kupowanie złudzenia. Niczym nie różni się od 
>kupowania kuponu totolotka. Jednak totolotek jest uczciwszy, bo masz jasno 
>powiedziane: "na wygrane przeznaczone jest 50% wpływów". Wygrasz, to nikt 
>Cię przynajmniej nie będzie próbował wyhuśtać.
>Czy ma sens kupienie milionów kuponów wg jakiegoś-tam systemu? Oczywiście 
>NIE, bo dostaniesz połowę wyłożonych pieniędzy.
>Czy ma sens ubezpieczać się "od wszystkiego"? Odp. wyżej.


Od wszystkiego Nie. Tylko od tych, ktore sa Tobie potrzebne ! Ja mam na 
Zycie i zdrowotne.

Co do zludzen z moich doswiadczen wynika co innego. Wiesz jak sie czuje 
rodzina, ktorej umarl jedyny zywiciel rodziny? Takie 200, 300 tysiecy nie 
oslodzi im goryczy straty ale pozwoli uniknac niedostatku


>TU z zebranych składek wypłaca pensje/prowizje pracownikom, czynsze za 
>szkło i marmur, odprowadza haracz do skarbu państwa, reklamuje się bardzo 
>kosztownie, wreszcie na końcu zatrudnia drogich prawników, aby nie wypłacać 
>należnych odszkodowań. To, co zostanie - przypada na odszkodowania.

Z ZUSem sie Tobie pomylilo. Jakie marmury? :) Jasne jest, ze nie wyplacane 
jest 100 % roszczen. Firma poszlaby z torbami.  Trzeba pamietac tez, ze TU 
to nie placowki non-profit i musza zarabiac i placic swoim pracownikom. A 
jesli sadzisz, ze pracownicy TU maja wysokie wynagrodzenia na ktore nie 
zasluguja to zapraszam do nas , sproboj swoich sil i zobaczysz jaka to latwa 
praca

>Są jednak przypadki, kiedy ubezpieczyć się warto. Np. jeśli masz chorobę, o 
>której wiesz tylko Ty, a która nie jest objęta wyłączeniem. Tzn tylko 
>wtedy, jeśli udaje Ci się przechytrzyć/oszukać TU. Rób to z czystym 
>sumieniem. To jak oszukać szulera.


Mylisz sie niestety :(
cytat jednego z podstawowych paragrafow zawartych w kazdym 
ubezpieczeniukazdej firmy

"Przed uplywem trzech lat od daty zawarcia Umowy Towarzystwo zwolnione jest
z obowiazku spelnienia Swiadczenia w zwiazku ze Smiercia Ubezpieczonego,
jezeli przy zawieraniu Umowy Ubezpieczony lub Ubezpieczajacy podal 
informacje
nieprawdziwe albo niekompletne, chyba ze okolicznosci te nie maja wplywu
na zwiekszenie prawdopodobiestwa zajscia zdarzenia objetego ochrona"

Poza tym przy wysokich SU wysyla sie klienta na badania (na koszt TU)
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9631
Author: bzdreg
Date: Sun, 20 Dec 2009 11:13
149 lines
7730 bytes
zaburbian pisze:
> 
Znów mogę Ci tylko podziękować za rzetelny i wyczerpujący post. Jesteś 
partnerem do dyskusji, a nie przeciwnikiem.
Dziękuję. :)
[jeśli byś był w pobliżu Katowic, to chętnie podyskutuję z Tobą o 
ubezpieczeniach przy skrzynce piwa]

W większości nie podważam i nie kwestionuję Twoich stwierdzeń.
Odpowiadam tylko na nieliczne, a i tak odpowiedzi przesuwają się na 
płaszczyznę społeczno-polityczną, więc proponuję łagodny EOT, o ile 
Twoja kolejna odpowiedź mnie czymś nie wzburzy. :)

>> po drugie:
>> Klient zostaje omamiony co do faktycznego ryzyka/prawdopodobieństwa 
>> (bo patrz wyżej)
> 
> 
> Omamianie nie ma wiekszego sensu. W interesie agenta jest, zeby kient 
> placil skladke przez przynajmniej 2 lata. Jesli przestanie placic 
> wczesniej to agent dostaje po kieszeni.

Chciałbym wyraźniej rozdzielić cele i interesy agenta, a TU.
TU żyje ze statystyki, (podobnie, jak totolotek), którą zawsze usiłuje 
delikatnie naciągać. W interesie TU jest jak największa różnica między 
wpływami ze składek, a wypłatami odszkodowań (bo na te kwoty TU ma 
bezpośredni i istotny wpływ).
Agent żyje z prowizji. W interesie agenta jest zadowolony i powracający 
klient, jak sam podkreślasz.


>> Czy ma sens kupienie milionów kuponów wg jakiegoś-tam systemu? 
>> Oczywiście NIE, bo dostaniesz połowę wyłożonych pieniędzy.
>> Czy ma sens ubezpieczać się "od wszystkiego"? Odp. wyżej.
> 
> 
> Od wszystkiego Nie. Tylko od tych, ktore sa Tobie potrzebne ! Ja mam na 
> Zycie i zdrowotne.

A ja tylko OC komunikacyjne ;) I przez to czuję się niewolnikiem. Mam 
też polokowane w przemyślany sposób oszczędności, które rodzina uruchomi 
bez czekania nawet na stwierdzenie nabycia spadku.

Moje porównanie miało wskazać, że nie ma wyraźnej granicy "które 
ubezpieczenie się opłaca, a które już nie". To ocena czysto subiektywna, 
podobnie, jak wybór, czy kupować jeden kupon totolotka, czy grać 
systemem za kilkaset złotych.

> 
> Co do zludzen z moich doswiadczen wynika co innego. Wiesz jak sie czuje 
> rodzina, ktorej umarl jedyny zywiciel rodziny? Takie 200, 300 tysiecy 
> nie oslodzi im goryczy straty ale pozwoli uniknac niedostatku

Masz rację, ale to też złudzenie.
Ten jedyny żywiciel, gdyby nie musiał płacić składek obowiązkowych i nie 
ubezpieczał się dobrowolnie, to mógłby odłożyć pewną kwotę. Gdyby w 
społeczeństwie nie wykarczowano poglądu, że człowiekowi w nieszczęściu 
ma pomagać rodzina, a nie państwo - to rodzina by mu (wdowie po nim) 
pomogła, tym bardziej, że byłaby zamożniejsza o niewyrwane na "państwową 
pomoc społeczną" podatki.

Prosi się o przytoczenie przykładu ubezpieczeniowego o wyspie, gdzie 
rocznie znika (kradzież/kasacja powypadkowa) 1% ciężarówek. Nonprofitowa 
składka w TUW byłaby = 1% wartości pojazdu. Rzeczywista jest większa o 
koszta, powiedzmy = 1.20%. Czy facetowi, który ma 100 ciężarówek opłaca 
się ubezpieczać je wszystkie?  Oczywiście NIE. A jeśli to jest S.C. 
dwóch braci? Nadal NIE. A jeśli to jest 100 niezwiązanych z sobą 
właścicieli pojedyńczych ciężarówek?

> 
> 
>> TU z zebranych składek wypłaca pensje/prowizje pracownikom, czynsze za 
>> szkło i marmur, odprowadza haracz do skarbu państwa, reklamuje się 
>> bardzo kosztownie, wreszcie na końcu zatrudnia drogich prawników, aby 
>> nie wypłacać należnych odszkodowań. To, co zostanie - przypada na 
>> odszkodowania.
> 
> Z ZUSem sie Tobie pomylilo. Jakie marmury? :) 

Nazwa "PZU" nic Ci  nie mówi? :D A nazwisko Wieczerzak? A związane z tym 
nazwiskiem nie do końca wyjaśnione działania? Widać sporo pieniędzy 
zostało w kasie i nie było wypłacane na świadczenia. ;)

Jasne jest, ze nie
> wyplacane jest 100 % roszczen. Firma poszlaby z torbami.  Trzeba 
> pamietac tez, ze TU to nie placowki non-profit i musza zarabiac i placic 
> swoim pracownikom. A jesli sadzisz, ze pracownicy TU maja wysokie 
> wynagrodzenia na ktore nie zasluguja to zapraszam do nas , sproboj 
> swoich sil i zobaczysz jaka to latwa praca

Moim zdaniem oferowanie i zawieranie umów ubezpieczeń wyczerpuje Art. 
286 KK. :)
Chcesz się pospierać?
[A procesów nie ma, bo oferowanie jest tylko "nakłanianiem", a nie 
"doprowadzeniem", a po podpisaniu umowy obowiązuje już "Volenti non fit 
iniuria"]

> 
>> Są jednak przypadki, kiedy ubezpieczyć się warto. Np. jeśli masz 
>> chorobę, o której wiesz tylko Ty, a która nie jest objęta wyłączeniem. 
>> Tzn tylko wtedy, jeśli udaje Ci się przechytrzyć/oszukać TU. Rób to z 
>> czystym sumieniem. To jak oszukać szulera.
> 
> 
> Mylisz sie niestety :(
> cytat jednego z podstawowych paragrafow zawartych w kazdym 
> ubezpieczeniukazdej firmy
> 
> "Przed uplywem trzech lat od daty zawarcia Umowy Towarzystwo zwolnione jest
> z obowiazku spelnienia Swiadczenia w zwiazku ze Smiercia Ubezpieczonego,
> jezeli przy zawieraniu Umowy Ubezpieczony lub Ubezpieczajacy podal 
> informacje
> nieprawdziwe albo niekompletne, chyba ze okolicznosci te nie maja wplywu
> na zwiekszenie prawdopodobiestwa zajscia zdarzenia objetego ochrona"
> 

Będę się upierał. "Wiesz tylko ty" - i nikt inny (oczywiście nie Ty, 
Zaburbian, ale hipotetyczny podmiot), tzn nikt nie będzie w stanie 
udowodnić, że wiedziałeś i zataiłeś. Oczywiście jest to oszustwo, ale 
"to jak oszukać szulera".

Przytaczasz ten paragraf, wezmę z niego fragment:
"TU zwolnione jest ze Świadczenia [...] jeśli Ubezpieczający podał 
niekompletne informacje, chyba że nie miały one wpływu"

A więc jeśli nie podałeś "czegoś", choć cię o to nie zapytano, a potem 
TU to wyciągnie, to musisz _TY_ udowodnić, że to nie miało wpływu. Tak 
brzmi litera tego paragrafu umowy. Uświadamiasz to swoim klientom?

Np. można sobie wyobrazić, że Ubezpieczony zaczął palić i nie 
poinformował TU. Jadąc autem upuścił papierosa, oparzył się w krocze, 
przez co spowodował wypadek i zabił się. Oczywiście palenie miało wpływ 
na zajście tego zdarzenia. Było wręcz jego jedyną i pierwotną przyczyną.

Uczciwe brzmienie byłoby: "jeśli świadomie udzielił fałszywej odpowiedzi 
na pytanie kwestionariusza co do czynnika, który MIAŁ wpływ na"

Ja czytam umowy. To drugi powód, że się nie ubezpieczam.

> Poza tym przy wysokich SU wysyla sie klienta na badania (na koszt TU)

A czy wtedy (po badaniach) wykreśla się powyższy paragraf z umowy? Tak 
byłoby uczciwie.




-- 
Tnx. Regards.         Bzd.
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9632
Author: zaburbian
Date: Sun, 20 Dec 2009 12:22
187 lines
9541 bytes
"bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
news:hgl0ts$qcm$1@news.onet.pl...
zaburbian pisze:
>
>Znów mogę Ci tylko podziękować za rzetelny i wyczerpujący post. Jesteś 
>partnerem do dyskusji, a nie przeciwnikiem.
>Dziękuję. :)

W koncu to grupa dyskusyjna :)

>[jeśli byś był w pobliżu Katowic, to chętnie podyskutuję z Tobą o 
>ubezpieczeniach przy skrzynce piwa]

przy to tak ale nie po ;)

>Chciałbym wyraźniej rozdzielić cele i interesy agenta, a TU.
>TU żyje ze statystyki, (podobnie, jak totolotek), którą zawsze usiłuje 
>delikatnie naciągać. W interesie TU jest jak największa różnica między 
>wpływami ze składek, a wypłatami odszkodowań (bo na te kwoty TU ma 
>bezpośredni i istotny wpływ).

Nie no chyba jednak jest roznica miedzy statystyka a rachunkiem 
prawdopodobienstwa. W Totolotku biora sie z czegos te wielkie kumulacje. 
Teoretycznie głowna wygrana mozna nigdy nie pasc. TU wyplacaja mimo wszystko 
odszkodowania. Jasne, ze nie 100 % i nie za duzo naraz. Dobry przyklad jest 
historia AIG, ktore gdyby nie pomoc rzadu USA to by padlo. A padlo bo 
ubezpieczalo kompanie od bankructwa - Nie do konca rozumiem logike tego 
interesu - chyba zwykla pazernosc i zatracenie zdrowego rozsadku w czasach 
dlugiej prosperity. Przyszedl w koncu kryzys, firmy padaly jak muchy i nawet 
najwiekszy ubezpieczyciel swiata nie dal rady.
  Widzisz stad sa na przyklad jest ograniczenie w przypadku smierci podczas 
wojny, dzialan zbrojnych itp. No wyobraz sobie bombardowania Katowic i 
dziesiatki tysiecy ofiar. Kto by wytrzymal wyplate swiadczen idacych w 
miliony i miliardy w przeciagu 30 dni od daty wystapienia zdarzenia? Tak 
wiec TU pobiera skladki  a te pieniadze potrafi mnozyc. Z tego w przyszlosci 
wyplacane sa swiadczenia ale nie naraz wszystkim, bo tez nie wszyscy 
umieraja w jeden dzien. Jasne jest ze interes sie musi oplacac. W koncu 
celem kazdej firmy jest zysk. Nie mniej jednak TU pelnia swoja pozytywna 
role spoleczna i gospodarcza. Wiesz to nie mialoby sensu gdyby nie bylo 
korzystne dla obu stron. Dlatego wazne jest, zeby nie kupowac od 
multiagencji.


>Agent żyje z prowizji. W interesie agenta jest zadowolony i powracający 
>klient, jak sam podkreślasz.

W interesie TU tez :)


> A ja tylko OC komunikacyjne ;) I przez to czuję się niewolnikiem. Mam też 
> polokowane w przemyślany sposób oszczędności, które rodzina uruchomi bez 
> czekania nawet na stwierdzenie nabycia spadku.

Ciekawe jak bys sie czul gdybys uszkodzil dajmy na to Audi Q7 i nie mial OC. 
Przymus OC ma swoje dobre strony :)



>Moje porównanie miało wskazać, że nie ma wyraźnej granicy "które 
>ubezpieczenie się opłaca, a które już nie". To ocena czysto subiektywna, 
>podobnie, jak wybór, czy kupować jeden kupon totolotka, czy grać systemem 
>za kilkaset złotych.

Nad wyborem ubezpieczenia trzeba sie bardzo dobrze zastanowic. W koncu 
wiazemy sie finansowo na dlugi okres czasu.
Ciagle jednak nie rozumiem dlaczego porownujesz hazard do przeniesienia 
ryzyka?



>Masz rację, ale to też złudzenie.
>Ten jedyny żywiciel, gdyby nie musiał płacić składek obowiązkowych i nie 
>ubezpieczał się dobrowolnie, to mógłby odłożyć pewną kwotę. Gdyby w 
>społeczeństwie nie wykarczowano poglądu, że człowiekowi w nieszczęściu ma 
>pomagać rodzina, a nie państwo - to rodzina by mu (wdowie po nim) pomogła, 
>tym bardziej, że byłaby zamożniejsza o niewyrwane na "państwową pomoc 
>społeczną" podatki.


Jesli ktos potrafi sumiennie odkladac bez przymusu to masz oczywiscie racje 
ale ....ile lat oraz jaka sume pieniedzy trzeba by odkladac miesiecznie zeby 
uzbierac 300 tysiecy zlotych. A jezeli ktos nie zdarzy ? Poza tym 
oszczedzanie ma nieco inny cel niz zabepieczenie sie na wypadek......


>Prosi się o przytoczenie przykładu ubezpieczeniowego o wyspie, gdzie 
>rocznie znika (kradzież/kasacja powypadkowa) 1% ciężarówek. Nonprofitowa 
>składka w TUW byłaby = 1% wartości pojazdu. Rzeczywista jest większa o 
>koszta, powiedzmy = 1.20%. Czy facetowi, który ma 100 ciężarówek opłaca się 
>ubezpieczać je wszystkie?  Oczywiście NIE. A jeśli to jest S.C. dwóch 
>braci? Nadal NIE. A jeśli to jest 100 niezwiązanych z sobą właścicieli 
>pojedyńczych ciężarówek?

Ten facet od 100 ciezarowek nigdy nie wie, ktora ciezarowka ulegnie 
wypadkowi. A tych 100 facetow kazdy z jedna ciezarowka. No nikt nie chcialby 
pokrywac kosztow naprawy obcego auta z wlasnej kieszeni. Istnieje oczywiscie 
szansa ze OC nigdy mu sie nie przyda. Ale wlasnie po to jest OC  - w razie 
jakby kto inny pokryje koszt twojego bledu. Inna sprawa to oczywiscie 
wyplata swiadczen oraz ich terminowosc. Sam sie uzeralem. Wiesz jesli chodzi 
o OC to sa firmy i firemki



>Nazwa "PZU" nic Ci  nie mówi? :D A nazwisko Wieczerzak? A związane z tym 
>nazwiskiem nie do końca wyjaśnione działania? Widać sporo pieniędzy zostało 
>w kasie i nie było wypłacane na świadczenia. ;)


PZU to troche inna historia. Ma dominujaca pozycje na polskim rynku 
wynikajaca z historii naszego kraju niestety. Niestety rowniez nie wplywa 
dobrze na to polityczny wplyw na obsade stanowisk. Bys zobaczyl moj oddzial. 
kto pierwszy przyjdzie do pracy ten ma szanse usiasc przy biurku:) 
Zapewniam Ciebie, ze nie ma mowy o marmurach, ze o odmalowaniu scian nie 
wspomne



>Moim zdaniem oferowanie i zawieranie umów ubezpieczeń wyczerpuje Art. 286 
>KK. :)
>Chcesz się pospierać?
>[A procesów nie ma, bo oferowanie jest tylko "nakłanianiem", a nie 
>"doprowadzeniem", a po podpisaniu umowy obowiązuje już "Volenti non fit 
>iniuria"]

Sam interpretujesz ten przepis. Prawnicy by z niego zrobili niekonczace sie 
proces. Dlatego TU uscislaja w tym miejscu.


>Będę się upierał. "Wiesz tylko ty" - i nikt inny (oczywiście nie Ty, 
>Zaburbian, ale hipotetyczny podmiot), tzn nikt nie będzie w stanie 
>udowodnić, że wiedziałeś i zataiłeś. Oczywiście jest to oszustwo, ale "to 
>jak oszukać szulera".

aha jak Kali ukrasc krowa to dobrze?

Zakladasz ze firma oszukuje i kradnie? Masz sprawe wygrana jak w banku


>Przytaczasz ten paragraf, wezmę z niego fragment:
>"TU zwolnione jest ze Świadczenia [...] jeśli Ubezpieczający podał 
>niekompletne informacje, chyba że nie miały one wpływu"

>A więc jeśli nie podałeś "czegoś", choć cię o to nie zapytano, a potem TU 
>to wyciągnie, to musisz _TY_ udowodnić, że to nie miało wpływu. Tak brzmi 
>litera tego paragrafu umowy. Uświadamiasz to swoim klientom?

Ankieta medyczna jest wyczerpujaca. Chyba, ze masz co innego na mysli


>Np. można sobie wyobrazić, że Ubezpieczony zaczął palić i nie poinformował 
>TU. Jadąc autem upuścił papierosa, oparzył się w krocze, przez co 
>spowodował wypadek i zabił się. Oczywiście palenie miało wpływ na zajście 
>tego zdarzenia. Było wręcz jego jedyną i pierwotną przyczyną.


Ciekawy przypadek. Musze spytac madrzejszych od siebie jak sie takie 
wydarzenie interpretuje. Wiesz duzo ciekawsze jest (realny przypadek) jak 
koles mial raka o ktorym nie wiedzial - to znaczy zostal zdiagnozowany pol 
roku po podpisaniu umowy a jego wielkosc mogla swiadczyc o tym ze sie 
zaczelo wczesniej . Nie zostal wyslany na badania bo SU byla za niska. 
Liczyla sie jednak data diagnozy i dostal kase.


>Uczciwe brzmienie byłoby: "jeśli świadomie udzielił fałszywej odpowiedzi na 
>pytanie kwestionariusza co do czynnika, który MIAŁ wpływ na"

Mea Culpa
Jest nowy paragraf. Tam na koncu jest to slowo klucz "zatajone", ktore 
spelnia wymogi udzielenia swiadomie falszywej odpowiedzi

"Jezeli do zdarzenia objetego umowa doszlo przed uplywem trzech lat od daty
zawarcia Umowy, Towarzystwo moze odmówiç wyplaty Swiadczenia w zwiazku
ze Smiercia Ubezpieczonego, jezeli przy zawieraniu Umowy Ubezpieczony podal
informacje lub oswiadczenia niezgodne z prawda, o ile przyczyna wystapienia
zdarzenia objetego odpowiedzialnoscia byly okolicznosci zatajone lub 
nieprawdziwie
okreslone przez Ubezpieczonego"

> Ja czytam umowy. To drugi powód, że się nie ubezpieczam.

A pierwszy?

>A czy wtedy (po badaniach) wykreśla się powyższy paragraf z umowy? Tak 
>byłoby uczciwie.

Nie. A niby dlaczego?
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9637
Author: zaburbian
Date: Sun, 20 Dec 2009 12:43
23 lines
2272 bytes
"bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
news:hgl0ts$qcm$1@news.onet.pl...

>Np. można sobie wyobrazić, że Ubezpieczony zaczął palić i nie 
>poinformował TU. Jadąc autem upuścił papierosa, oparzył się w krocze, 
>przez co spowodował wypadek i zabił się. Oczywiście palenie miało wpływ 
>na zajście tego zdarzenia. Było wręcz jego jedyną i pierwotną 
>przyczyną.

Co do tego: Nie chcialem sam odpowiadac bo nie bylem pewny. Wiec jest 
tak.
Istnienie domniemania wplywu na przebieg zdarzenia dotyczy tylko 
alkoholu i srodkow odurzajacych. Mozna palic w samochodzie i sie zabijac 
a swiadczenie bedzie wyplacone.
Zreszta wiesz przy pytaniach o kondycje fizyczna   sa takie o alkohol 
fajki i narkotyki. Naprawde nie trzeba byc swietoszkiem, zeby umowa 
przeszla.  Normalnie przynosilem wnioski od palaczy marihuany ktorzy 
uczciwie odpowiadali na pytania i nie bylo problemu. Raz sie zdarzylo ze 
centrala podwyzszyla ryzyko ubezpieczeniowe i skladka wzrosla do 
proponowaje umowy ale koles powiedzial ze pije 3 litry wodki tygodniowo.

A znasz moze jakies realne przypadki z zycia? Sa duzo ciekawsze.
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9633
Author: bzdreg
Date: Sun, 20 Dec 2009 14:58
243 lines
12930 bytes
zaburbian pisze:

>> [jeśli byś był w pobliżu Katowic, to chętnie podyskutuję z Tobą o 
>> ubezpieczeniach przy skrzynce piwa]
> 
> przy to tak ale nie po ;)

No to jesteśmy umówieni! :)

> 
>> Chciałbym wyraźniej rozdzielić cele i interesy agenta, a TU.
>> TU żyje ze statystyki, (podobnie, jak totolotek), którą zawsze usiłuje 
>> delikatnie naciągać. W interesie TU jest jak największa różnica między 
>> wpływami ze składek, a wypłatami odszkodowań (bo na te kwoty TU ma 
>> bezpośredni i istotny wpływ).
> 
> Nie no chyba jednak jest roznica miedzy statystyka a rachunkiem 
> prawdopodobienstwa. 
Oczywiście. Ale to dziedziny z tej samej książki. TU nie wylicza (tak 
sądzę) "prawdopodobieństwa zdarzeń" (np. śmierci wskutek pewnych 
chorób), ale opiera się na statystyce z przeszłości popartej analizą 
składowych.

> W Totolotku biora sie z czegos te wielkie kumulacje. 
Zgaduję: z kwoty przeznaczonej na wygrane w każdym losowaniu "odkłada" 
się pewien % właśnie na kumulacje i ta kupka rośnie, aż padnie 6-ka.
Resztę dzieli się proporcjonalnie do ilości trafień. Nie chce mi się 
dokładniej sprawdzać, powinno to być na stronie lotto.

> Teoretycznie głowna wygrana mozna nigdy nie pasc. TU wyplacaja mimo 
> wszystko odszkodowania. Jasne, ze nie 100 % i nie za duzo naraz. 

To tylko kwestie ilościowe. Mnożenie prawdopodobieństw przez kwoty. 
Reszta jest podobna. Dlatego utożsamiam ubezpieczenia z grami losowymi 
na pieniądze.
Przy ubezpieczeniu - wygrywasz, jeśli zaistnieje podstawa do wypłaty 
świadczenia/odszkodowania. Nie ma znaczenia, że zdarzeniem tym jest 
rozbite auto, czy urwana noga. To tylko dodaje emocjonalnej przyprawy (i 
pozwala zagrać na tych emocjach klienta). Oczywiście druga strona, czyli 
TU jest od tych emocji wolna, przez co ma przewagę.

Dobry
> przyklad jest historia AIG, ktore gdyby nie pomoc rzadu USA to by padlo. 
> A padlo bo ubezpieczalo kompanie od bankructwa - Nie do konca rozumiem 
> logike tego interesu - chyba zwykla pazernosc i zatracenie zdrowego 
> rozsadku w czasach dlugiej prosperity. Przyszedl w koncu kryzys, firmy 
> padaly jak muchy i nawet najwiekszy ubezpieczyciel swiata nie dal rady.
>  Widzisz stad sa na przyklad jest ograniczenie w przypadku smierci 
> podczas wojny, dzialan zbrojnych itp. No wyobraz sobie bombardowania 
> Katowic i dziesiatki tysiecy ofiar. Kto by wytrzymal wyplate swiadczen 
> idacych w miliony i miliardy w przeciagu 30 dni od daty wystapienia 
> zdarzenia? Tak wiec TU pobiera skladki  a te pieniadze potrafi mnozyc. Z 
> tego w przyszlosci wyplacane sa swiadczenia ale nie naraz wszystkim, bo 
> tez nie wszyscy umieraja w jeden dzien. Jasne jest ze interes sie musi 
> oplacac. W koncu celem kazdej firmy jest zysk. 

Pełna zgoda. Rozumiem. Wiem co to reasekuracja. Kibicującym naszej 
dyskusji podpowiem tylko: google catex. (I od razu objaśnię: to taka 
giełda opcji na katastrofy.)

> Nie mniej jednak TU 
> pelnia swoja pozytywna role spoleczna i gospodarcza. Wiesz to nie 

Podobnie, jak legalnie działające (tzn płacące podatki) kasyna, czy domy 
publiczne. Dają ujście pewnym emocjom, zaspokajają pewne potrzeby nie 
wytwarzając żadnych dóbr ani nie świadcząc usług.

> mialoby sensu gdyby nie bylo korzystne dla obu stron. Dlatego wazne 
> jest, zeby nie kupowac od multiagencji.

Ależ ubezpieczenia NIE SĄ korzystne dla ubezpieczonych! (W ich 
sumarycznej masie). Wszak obowiązuje równanie:
świadczenia + zysk TU = suma składek.

> Ciekawe jak bys sie czul gdybys uszkodzil dajmy na to Audi Q7 i nie mial 
> OC. Przymus OC ma swoje dobre strony :)

Odpowiedź wymagałaby dłuższego wywodu, postaram się jednak krótko, z 
ryzykiem niedopowiedzeń i nieporozumień.

Zdrowy i uczciwy system odpowiedzialności za szkody "samochodowe" 
wymagałby zmian w prawie.
1. Każde korzystanie z dobrodziejstw cywilizacji wiąże się z pewnym 
ryzykiem. Osoba korzystająca musi być tych zagrożeń świadoma. (np. prąd 
czy gaz w mieszkaniu - wszak zabija!)
2. Obowiązek ubezp. OC ma być zniesiony. (kropka). Następnie:
3. Ma być ograniczana prawnie maksymalna kwota roszczenia za doznane 
szkody (np jako % PKB/capita). Tak "na osobie" jak i rzeczowe. 
Odszkodowania zasądza, sąd tylko po bezsprzecznym ustaleniu winy.
Obj: zauważ, że rosną sumy gwar., a więc muszą rosnąć składki, a one są 
obowiązkowe! Ktoś, kto jeździ, musi się liczyć z zagrożeniem (patrz 
p.1). Jeśli ma fantazję jeździć autem z kryształową karoserią, to JEGO 
ryzyko. Jeśli to auto kosztuje $mln, to niech sobie wykupi AC.
Jeśli ktoś zawiniwszy uczyni drugiego kaleką, to niech mu płaci rentę do 
końca życia. Jeśli go na to nie stać - niech wykupi dobrowolne OC zanim 
siądzie za kółko. Jeśli nie chce - to NIECH NIE JEŹDZI. Proste.
Jeśli ktoś się boi, że ktoś w niego stuknie niezawiniwszy i uczyni go 
kaleką, to niech wykupi dobrowolne NW. Jeśli nie chce - to NIECH NIE 
JEŹDZI. Proste.
Powinienem na początku dodać jeszcze punkt:
0. Prawo jest bezwzględnie egzekwowane.



>> Moje porównanie miało wskazać, że nie ma wyraźnej granicy "które 
>> ubezpieczenie się opłaca, a które już nie". To ocena czysto 
>> subiektywna, podobnie, jak wybór, czy kupować jeden kupon totolotka, 
>> czy grać systemem za kilkaset złotych.
> 
> Nad wyborem ubezpieczenia trzeba sie bardzo dobrze zastanowic. W koncu 
> wiazemy sie finansowo na dlugi okres czasu.
Tak, jeśli znamy prawdopodobieństwo zdarzenia, to i owszem.
> Ciagle jednak nie rozumiem dlaczego porownujesz hazard do przeniesienia 
> ryzyka?

Meandry terminologiczne i semantyczne. Pytasz, to odpowiem. Dla mnie 
hazard, to gra losowa o istotnej ekonomicznie wygranej, powodująca 
uwalnianie adrenaliny i emocje, szczególnie chęć odegrania się. W tym 
znaczeniu totolotek nie jest hazardem. Spekulacja na giełdzie na 
instrumentach pochodnych (forex, kontrakty terminowe) - dla wielu JEST.
Ubezpieczanie się nie jest "przeniesieniem ryzyka", a jego 
ograniczaniem. Istnieją strategie opcyjne (nadal giełda, google: iron 
butterfly), które ograniczają ryzyko w obie strony.
Ubezpieczenie, to inwestycja kapitałowa z czynnikiem losowym. Nie 
zajdzie zdarzenie, to przegrywasz składkę. Zajdzie zdarzenie, to 
wygrywasz świadczenie minus składka (często o tym "minus składka" 
zapominamy). Trzeba jedno i drugie pomnożyć przez prawdopodobieństwa i 
porównać. Wynik zawsze wskaże, że nie warto się ubezpieczać. 
Kombinowanie ubezpieczeń z innymi instrumentami (funduszem, lokatą, 
chwcj) jest tylko zaciemnianiem obrazu w celu utrudnienia 
przeprowadzenia wyżej przedstawionej analizy.

> 
> 
> 
>> Masz rację, ale to też złudzenie.
>> Ten jedyny żywiciel, gdyby nie musiał płacić składek obowiązkowych i 
>> nie ubezpieczał się dobrowolnie, to mógłby odłożyć pewną kwotę. Gdyby 
>> w społeczeństwie nie wykarczowano poglądu, że człowiekowi w 
>> nieszczęściu ma pomagać rodzina, a nie państwo - to rodzina by mu 
>> (wdowie po nim) pomogła, tym bardziej, że byłaby zamożniejsza o 
>> niewyrwane na "państwową pomoc społeczną" podatki.
> 
> 
> Jesli ktos potrafi sumiennie odkladac bez przymusu to masz oczywiscie 
> racje ale ....ile lat oraz jaka sume pieniedzy trzeba by odkladac 
> miesiecznie zeby uzbierac 300 tysiecy zlotych. A jezeli ktos nie zdarzy 
> ? Poza tym oszczedzanie ma nieco inny cel niz zabepieczenie sie na 
> wypadek......

Zależy jak dla kogo. Np. od 90 roku nie kupuję AC. Zaoszczędziłem tyle, 
że jeśliby mi zniknął obecny samochód, to w ciągu tygodnia kupię podobny 
i nie odczuwam straty. W OGÓLE! Nie zrezygnuję z żadnego planowanego 
zakupu, czy wydatku.
Zadanie dla kibiców: przeliczyć sobie w jakimś excelu do jakiej 
wysokości urośnie po 40 latach (okres aktywności zawodowej) kwota z 
codziennego odkładania ceny paczki papierosów na najwyżej oprocentowany 
rachunek/lokatę.
Te składki na ubezpieczenie, to też takie "paczka papierosów codziennie".

>> Prosi się o przytoczenie przykładu ubezpieczeniowego o wyspie, gdzie 
>> rocznie znika (kradzież/kasacja powypadkowa) 1% ciężarówek. 
>> Nonprofitowa składka w TUW byłaby = 1% wartości pojazdu. Rzeczywista 
>> jest większa o koszta, powiedzmy = 1.20%. Czy facetowi, który ma 100 
>> ciężarówek opłaca się ubezpieczać je wszystkie?  Oczywiście NIE. A 
>> jeśli to jest S.C. dwóch braci? Nadal NIE. A jeśli to jest 100 
>> niezwiązanych z sobą właścicieli pojedyńczych ciężarówek?
> 
> Ten facet od 100 ciezarowek nigdy nie wie, ktora ciezarowka ulegnie 
> wypadkowi. A tych 100 facetow kazdy z jedna ciezarowka. No nikt nie 
> chcialby pokrywac kosztow naprawy obcego auta z wlasnej kieszeni. 
> Istnieje oczywiscie szansa ze OC nigdy mu sie nie przyda. Ale wlasnie po 
> to jest OC  - w razie jakby kto inny pokryje koszt twojego bledu. Inna 
> sprawa to oczywiscie wyplata swiadczen oraz ich terminowosc. Sam sie 
> uzeralem. Wiesz jesli chodzi o OC to sa firmy i firemki

Nie wie która, ale jeśli ma ich 100, każdą musiałby ubezpieczyć za 1.2% 
jej wartości, to bardziej opłaca mu się te pieniądze (w sumie 120% 
wartości ciężarówki) trzymać na koncie i czekać, czy mu któraś nie 
"wypadnie" i wtedy kupić nową.
Przykład dotyczy AC, a nie OC czy szkód "na osobie".
Co do firm i firemek od OC - dla mnie jest proste kryterium: biorę 
najtańsze OC. (Obecnie niuanse pojawiają się w zakresie kto i na jak 
długo traci zniżkę.) OC to haracz. To nie moje zmartwienie na ile 
solidne będzie TU, a tego, w kogo zdarzy mi się stuknąć.

>> Moim zdaniem oferowanie i zawieranie umów ubezpieczeń wyczerpuje Art. 
>> 286 KK. :)
>> Chcesz się pospierać?
>> [A procesów nie ma, bo oferowanie jest tylko "nakłanianiem", a nie 
>> "doprowadzeniem", a po podpisaniu umowy obowiązuje już "Volenti non 
>> fit iniuria"]
> 
> Sam interpretujesz ten przepis. Prawnicy by z niego zrobili niekonczace 
> sie proces. Dlatego TU uscislaja w tym miejscu.

Mnie raczej intryguje swoisty łamaniec prawny. Czyn "doprowadzenia" jest 
karalny, ale z chwilą jego zaistnienia - czyn "znika". Usiłowanie 
karalne nie jest. Nie jestem prawnikiem, może ktoś mi to wyjaśni.


> 
> 
>> Będę się upierał. "Wiesz tylko ty" - i nikt inny (oczywiście nie Ty, 
>> Zaburbian, ale hipotetyczny podmiot), tzn nikt nie będzie w stanie 
>> udowodnić, że wiedziałeś i zataiłeś. Oczywiście jest to oszustwo, ale 
>> "to jak oszukać szulera".
> 
> aha jak Kali ukrasc krowa to dobrze?

Nie. To tylko korzystanie z zapisów umowy.

> 
> Zakladasz ze firma oszukuje i kradnie? Masz sprawe wygrana jak w banku
Nie, zakładam tylko, że wykorzystuje do ostatnich granic możliwości 
zapisów umowy.

>> brzmi litera tego paragrafu umowy. Uświadamiasz to swoim klientom?
> 
> Ankieta medyczna jest wyczerpujaca. Chyba, ze masz co innego na mysli
Mam na myśli interpretację tego paragrafu w umowie, ale w kontekście 
aktualnego jego brzmienia, które przytoczyłeś - moja uwaga staje się 
bezprzedmiotowa.

>> Ja czytam umowy. To drugi powód, że się nie ubezpieczam.
> 
> A pierwszy?
Wymieniony wcześniej, kilkakrotnie: Statystyka! A dokładniej równanie 
odszkodowania + zyski = składki.

> 
>> A czy wtedy (po badaniach) wykreśla się powyższy paragraf z umowy? Tak 
>> byłoby uczciwie.
> 
> Nie. A niby dlaczego?
No bo skoro TU mnie dokładnie przebadało, to nie powinno mieć znaczenia 
czy w kwestionariuszu o czymś zapomniałem, czy nie.




-- 
Tnx. Regards.         Bzd.
Filozofia ubezpieczeń (b.: Re: Ubezpiecznie na wypadek...)
#9638
Author: bzdreg
Date: Sun, 20 Dec 2009 15:00
42 lines
2940 bytes
zaburbian pisze:
> 
> "bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
> news:hgl0ts$qcm$1@news.onet.pl...
> 
>> Np. można sobie wyobrazić, że Ubezpieczony zaczął palić i nie 
>> poinformował TU. Jadąc autem upuścił papierosa, oparzył się w krocze, 
>> przez co spowodował wypadek i zabił się. Oczywiście palenie miało 
>> wpływ na zajście tego zdarzenia. Było wręcz jego jedyną i pierwotną 
>> przyczyną.
> 
> Co do tego: Nie chcialem sam odpowiadac bo nie bylem pewny. Wiec jest tak.
> Istnienie domniemania wplywu na przebieg zdarzenia dotyczy tylko 
> alkoholu i srodkow odurzajacych. Mozna palic w samochodzie i sie zabijac 
> a swiadczenie bedzie wyplacone.

Hmmm... Dziękuję za objaśnienie. Jestem zdziwiony. A wydawałoby się, że 
taki wypadek jest  ewidentnie zawiniony. Być może logika UnŻ jest taka, 
że nikt się nie zabija dobrowolnie powodując wypadek.

> Zreszta wiesz przy pytaniach o kondycje fizyczna   sa takie o alkohol 
> fajki i narkotyki. Naprawde nie trzeba byc swietoszkiem, zeby umowa 
> przeszla.  Normalnie przynosilem wnioski od palaczy marihuany ktorzy 
> uczciwie odpowiadali na pytania i nie bylo problemu. Raz sie zdarzylo ze 
> centrala podwyzszyla ryzyko ubezpieczeniowe i skladka wzrosla do 
> proponowaje umowy ale koles powiedzial ze pije 3 litry wodki tygodniowo.

To szybko umrze na marskość wątroby. :)
Nie jestem lekarzem, ale wydaje mi się, że odporność jest mało 
prawdopodobna.
> 
> A znasz moze jakies realne przypadki z zycia? Sa duzo ciekawsze.

Nie, acz chętnie bym poznał. Mam wrażenie, że trzeba się zdrowo 
naszukać. Wietrzę w tym "spisek" ;) TU, bo zarówno te wygrane jak i 
przegrane, nagłaśnianie ich - osłabia pozycję TU'w (<- to ma być l.mn. 
od "TU")



-- 
Tnx. Regards.         Bzd.
Re: Ubezpiecznie na wypadek smierci i niezdolnosci do pracy
#9634
Author: zaburbian
Date: Sun, 20 Dec 2009 17:13
201 lines
10085 bytes
"bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
news:hgle2f$q7l$1@news.onet.pl...
zaburbian pisze:


>To tylko kwestie ilościowe. Mnożenie prawdopodobieństw przez kwoty. 
>Reszta jest podobna. Dlatego utożsamiam ubezpieczenia z grami losowymi 
>na pieniądze.

Trudno sie zgodzic. Pieniadze wyplacane sa z innego tytulu. I jesli masz 
ubezpieczenie na zycie i umrzesz a koncu kazdy umrze to zostanie 
wyplacone swidczenie.  W Totolotku wiekszosc osob nigdy nie wygra


>Przy ubezpieczeniu - wygrywasz, jeśli zaistnieje podstawa do wypłaty 
>świadczenia/odszkodowania.

Choroba , smierc, wypadek itd .... to zadna wygrana


Nie ma znaczenia, że zdarzeniem tym jest
rozbite auto, czy urwana noga. To tylko dodaje emocjonalnej przyprawy (i
pozwala zagrać na tych emocjach klienta). Oczywiście druga strona, czyli
TU jest od tych emocji wolna, przez co ma przewagę.


>Podobnie, jak legalnie działające (tzn płacące podatki) kasyna, czy 
>domy publiczne. Dają ujście pewnym emocjom, zaspokajają pewne potrzeby 
>nie wytwarzając żadnych dóbr ani nie świadcząc usług.


to moze link
http://lokomotywa.pl/?page=ubezp_rola_ubezpieczen



>Ależ ubezpieczenia NIE SĄ korzystne dla ubezpieczonych! (W ich 
>sumarycznej masie). Wszak obowiązuje równanie:
>świadczenia + zysk TU = suma składek.


Alez SA. Ubezpieczenie na zycie jest korzystne przede wszystkim dla 
Uposazonych, Ubezpieczony natomiast moze spac spokojnie ze gdy jego 
zabraknie to rodzinie nie zabraknie. Najgorzej ma ubezpieczajacy bo to 
on placi.
A rownanie byloby prawdziwe wtedy gdyby TU trzymalo pieniadze w 
skarpecie a tak nie jest.


Odpowiedź wymagałaby dłuższego wywodu, postaram się jednak krótko, z
ryzykiem niedopowiedzeń i nieporozumień.

>Zdrowy i uczciwy system odpowiedzialności za szkody "samochodowe" 
>wymagałby zmian w prawie.
>1. Każde korzystanie z dobrodziejstw cywilizacji wiąże się z pewnym
ryzykiem. Osoba korzystająca musi być tych zagrożeń świadoma. (np. prąd
czy gaz w mieszkaniu - wszak zabija!)
>2. Obowiązek ubezp. OC ma być zniesiony. (kropka). Następnie:
>3. Ma być ograniczana prawnie maksymalna kwota roszczenia za doznane 
>szkody (np jako % PKB/capita). Tak "na osobie" jak i rzeczowe. 
>Odszkodowania zasądza, sąd tylko po bezsprzecznym ustaleniu winy.
>Obj: zauważ, że rosną sumy gwar., a więc muszą rosnąć składki, a one są 
>obowiązkowe! Ktoś, kto jeździ, musi się liczyć z zagrożeniem (patrz >
p.1). Jeśli ma fantazję jeździć autem z kryształową karoserią, to JEGO
>ryzyko. Jeśli to auto kosztuje $mln, to niech sobie wykupi AC.
>Jeśli ktoś zawiniwszy uczyni drugiego kaleką, to niech mu płaci rentę 
>do końca życia. Jeśli go na to nie stać - niech wykupi dobrowolne OC 
>zanim siądzie za kółko. Jeśli nie chce - to NIECH NIE JEŹDZI. Proste.
>Jeśli ktoś się boi, że ktoś w niego stuknie niezawiniwszy i uczyni go 
>kaleką, to niech wykupi dobrowolne NW. Jeśli nie chce - to NIECH NIE 
>JEŹDZI. Proste.
>Powinienem na początku dodać jeszcze punkt:
>0. Prawo jest bezwzględnie egzekwowane.


Wszystko dobrze gdyby swiat byl idealny a ludzie odpowiedzialni. 
Marksizmem to pachnie troche. Ilu byloby takich ktorych nie stac na 
rente i odszkodowanie, nie wykupi OC a i tak jezdzi? A akurat skasuje 
twoje AUDI Q7.  Myslisz ze ubezpieczenia to jakis swiatowy spisek ?

Hmmm To zdanie "Jeśli ma fantazję jeździć autem z kryształową karoserią, 
to JEGO ryzyko"  brzmi jak chuj w dupe bogatym ;)


>Meandry terminologiczne i semantyczne. Pytasz, to odpowiem. Dla mnie 
>hazard, to gra losowa o istotnej ekonomicznie wygranej, powodująca 
>uwalnianie adrenaliny i emocje, szczególnie chęć odegrania się. W tym 
>znaczeniu totolotek nie jest hazardem. Spekulacja na giełdzie na 
>instrumentach pochodnych (forex, kontrakty terminowe) - dla wielu JEST.
>Ubezpieczanie się nie jest "przeniesieniem ryzyka", a jego 
>ograniczaniem.

A to sa meandry jakie, bo juz nic nie rozumiem ? przeniesienie czy 
ograniczenie - niech bedzie

> Istnieją strategie opcyjne (nadal giełda, google: iron butterfly), 
> które ograniczają ryzyko w obie strony.
>Ubezpieczenie, to inwestycja kapitałowa z czynnikiem losowym. Nie 
>zajdzie zdarzenie, to przegrywasz składkę. Zajdzie zdarzenie, to 
>wygrywasz świadczenie minus składka (często o tym "minus składka" 
>zapominamy). Trzeba jedno i drugie pomnożyć przez prawdopodobieństwa i 
>porównać. Wynik zawsze wskaże, że nie warto się ubezpieczać. 
>Kombinowanie ubezpieczeń z innymi instrumentami (funduszem, lokatą, 
>chwcj) jest tylko zaciemnianiem obrazu w celu utrudnienia 
>przeprowadzenia wyżej przedstawionej analizy.


Zalezy co i jakie. Ubezpieczenie na zycie - swiadczeniem objeta jest 
smierc - to nie jest czynnik losowy - umrzesz w koncu , kazdy umrze.
Co do tego czy warto sie ubezpieczac. Nie mam ambicji mowienia 
wszystkim ze warto czy nie warto sie ubezpieczac. Kazdy potrzebuje co 
innego. Ty nie potrzebujesz , Ja tak.
Ubezpieczenie z funduszem obala twoja teze, ze sie nie oplaca bo skladki 
placic trzeba, bo wysokie i sie nie kalkuluje. Idea polega na tym, ze 
jestes objety ubezpieczeniem i jesli stracisz zycie ktos dostanie 
odszkodowanie, a jesli uda sie Tobie przezyc te dajmy na to 15 lat to 
wyciagniesz wszystko co wplaciles  + wiecej. Ochrona wychdzi za 
darmo!!!! Rzuc okiem na przyklad
http://wyslijto.pl/files/download/z0whwdzdx6 Przyjeta jest 13 % stopa 
zwrotu. Nie z ksiezyca tylko srednia roczna stopa zwrotu z gieldy biorac 
pod uwage jakiekowliek dzisiecioletni wycinek. Co masz na mysli mowiac o 
zaciemnianiu

Z ta matematyka mam problem bo chyba czegos nie rozumiem. Mam mnozyc 
skladke przez prawdopodobienstwa - cos jak ilosc wlosow na sekunde prze 
plotki;)
A smierc jeszcze raz podkresle nie podlega rachunkowi 
prawdopodobienstwa. Kazdy kiedys umrze.
No dobrze ale masz racje, ze mozna liczyc pradopodobienstwo wystapenia 
wypadku. Tylko   co. jesli dotyczy to jednego na 20 , to zbierzmy 
wszystkich w szeregu i co 20 wystap do ubepieczenia? Ja bylem ten 20 a 
ty 19 i dlatego ja sie ubezpieczylem a ty nie. Wiesz nie kazdy mysli tak 
jak ty. Duzo ludzi bierze pod uwage bycia tym 20 wlasnie.



>Zależy jak dla kogo. Np. od 90 roku nie kupuję AC. Zaoszczędziłem tyle, 
>że jeśliby mi zniknął obecny samochód, to w ciągu tygodnia kupię 
>podobny i nie odczuwam straty. W OGÓLE! Nie zrezygnuję z żadnego 
>planowanego zakupu, czy wydatku.
>Zadanie dla kibiców: przeliczyć sobie w jakimś excelu do jakiej 
>wysokości urośnie po 40 latach (okres aktywności zawodowej) kwota z 
>codziennego odkładania ceny paczki papierosów na najwyżej oprocentowany 
>rachunek/lokatę.
>Te składki na ubezpieczenie, to też takie "paczka papierosów 
>codziennie".


No dobrze ale gdybys rozwalil to auto w 91 a potem drugie w 95 . Bywa 
czasem i co wtedy?
A jak ktos mimo wszystko chce palic


>Nie wie która, ale jeśli ma ich 100, każdą musiałby ubezpieczyć za 1.2% 
>jej wartości, to bardziej opłaca mu się te pieniądze (w sumie 120% 
>wartości ciężarówki) trzymać na koncie i czekać, czy mu któraś nie 
>"wypadnie" i wtedy kupić nową.
>Przykład dotyczy AC, a nie OC czy szkód "na osobie".
>Co do firm i firemek od OC - dla mnie jest proste kryterium: biorę 
>najtańsze OC. (Obecnie niuanse pojawiają się w zakresie kto i na jak 
>długo traci zniżkę.) OC to haracz. To nie moje zmartwienie na ile 
>solidne będzie TU, a tego, w kogo zdarzy mi się stuknąć.

Z AC pelna zgoda ale przeciez nie jest obowiazkowe.
No chyba ze stukna Ciebie a ubezpieczyciel stukajacego to wlasnie 
firemka. Ja mam na dwie takie firmy pewne slowa #$%^#%$&(  :(



> aha jak Kali ukrasc krowa to dobrze?

>Nie. To tylko korzystanie z zapisów umowy.

Umowa ma zapis o tym ze klient moze klamac ? Jaka ?



>Nie, zakładam tylko, że wykorzystuje do ostatnich granic możliwości 
>zapisów umowy.

Mam pewne doswiadczenie jesli chodzi o klazuzule zdrowotne. Praktyka 
jest taka, ze gdy wystepuje zdarzenie objete swiadczeniem w krotkim 
okresie po zawraciu umowy to sie wysyla detektywa, ktory bada wszelkie 
dostepne dokumentacje medyczne i jesli znajdzie cos o czym klient 
wiedzial a nie powiedzial to nie wyplaci jesli nie znajdzie to wyplaci i 
tyle. Nie szuka dziury w calym zapewniam Ciebie ani nie falszuje 
dokumetacji



>Wymieniony wcześniej, kilkakrotnie: Statystyka! A dokładniej równanie 
>odszkodowania + zyski = składki.

Nieprawdziwe !


>No bo skoro TU mnie dokładnie przebadało, to nie powinno mieć znaczenia 
>czy w kwestionariuszu o czymś zapomniałem, czy nie.

Ale ten przepis nie dotyczy tylko stanu zdrowia.
Re: Filozofia ubezpieczeń (b.: Re: Ubezpiecznie na wypadek...)
#9639
Author: zaburbian
Date: Sun, 20 Dec 2009 17:18
29 lines
2268 bytes
"bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
news:hgle6l$q7l$2@news.onet.pl...
zaburbian pisze:


>Hmmm... Dziękuję za objaśnienie. Jestem zdziwiony. A wydawałoby się, że 
>taki wypadek jest  ewidentnie zawiniony. Być może logika UnŻ jest taka, 
>że nikt się nie zabija dobrowolnie powodując wypadek.


Wiesz no palenie w samochodzie jest dozwolone. Zreszta jak to sprwwdzic 
czy palil akurat w momencie wypadku? A moze otwieral cukierka z 
papierka.  Trzeba by najpierw wprowadzic obowiazkowe kamery w kazdym 
aucie.
Ale sam jestem ciekaw jakby bylo gdyby kierowca uzywal telefonu 
komorkowego bez zestawu glosnowiacego i spowodowalby wypadek.



> A znasz moze jakies realne przypadki z zycia? Sa duzo ciekawsze.

Nie, acz chętnie bym poznał. Mam wrażenie, że trzeba się zdrowo
naszukać. Wietrzę w tym "spisek" ;) TU, bo zarówno te wygrane jak i
przegrane, nagłaśnianie ich - osłabia pozycję TU'w (<- to ma być l.mn.
od "TU")


A twoj sceptycyzm wynika tak tylko z teorii ?
Filozofia ubezpieczeń (b.: Re: Ubezpiecznie na wypadek... )
#9635
Author: bzdreg
Date: Sun, 20 Dec 2009 18:25
128 lines
6808 bytes
zaburbian pisze:
> "bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
> news:hgle2f$q7l$1@news.onet.pl...
> zaburbian pisze:
> 
> 
>> To tylko kwestie ilościowe. Mnożenie prawdopodobieństw przez kwoty. 
>> Reszta jest podobna. Dlatego utożsamiam ubezpieczenia z grami losowymi 
>> na pieniądze.
> 
> Trudno sie zgodzic. Pieniadze wyplacane sa z innego tytulu. I jesli masz 
> ubezpieczenie na zycie i umrzesz a koncu kazdy umrze to zostanie 
> wyplacone swidczenie.  W Totolotku wiekszosc osob nigdy nie wygra

Nie komplikuj, nie mieszaj (-> następne zdanie)

>> Przy ubezpieczeniu - wygrywasz, jeśli zaistnieje podstawa do wypłaty 
>> świadczenia/odszkodowania.
> 
> Choroba , smierc, wypadek itd .... to zadna wygrana

Nie mieszaj zdarzeń losowych z transakcją kapitałową, jaką jest 
ubezpieczenie. Można znaleźć rynki, gdzie "obstawia" się pogodę, czy 
jeszcze bardziej neutralne (pozornie) zdarzenia losowe.

>> Ależ ubezpieczenia NIE SĄ korzystne dla ubezpieczonych! (W ich 
>> sumarycznej masie). Wszak obowiązuje równanie:
>> świadczenia + zysk TU = suma składek.
> 
> 
> Alez SA. Ubezpieczenie na zycie jest korzystne przede wszystkim dla 
> Uposazonych, Ubezpieczony natomiast moze spac spokojnie ze gdy jego 
> zabraknie to rodzinie nie zabraknie. Najgorzej ma ubezpieczajacy bo to 
> on placi.
W moich rozważaniach uposażony=ubezpieczony. Redukuję zagadnienia do 
najprostszych postaci.
Nie są.
Weź (w wyobraźni) wszystkich ubezpieczonych. Zsumuj ich składki. Zsumuj 
ich odszkodowania/świadczenia. Druga suma jest mniejsza. Zawsze. A więc 
per saldo ubezpieczeni przegrywają.
(I nie mieszaj inwestowania tej kasy przez TU! Gdyby ci ludzie z tego 
przykładu zamiast płacić składki, zainwestowali te pieniądze w 
mechanika-konstruktora-wynalazcę, to przynajmniej podniósłby się im 
poziom życia)
> A rownanie byloby prawdziwe wtedy gdyby TU trzymalo pieniadze w 
> skarpecie a tak nie jest.
Nie mieszajmy inwestycji na rynku kapitałowym z umową ubezpieczeniową.
To można oddzielić całkowicie. Możemy się (Ty i ja) założyć kto 
wcześniej pożegna się z tym światem, a przedmiotową kwotę zainwestować w 
dowolnie wybrany sposób.
To, co piszesz, to właśnie "mydlenie oczu", zaciemnianie obrazu, aby 
skuteczniej otumaniać klientów.

> Wszystko dobrze gdyby swiat byl idealny a ludzie odpowiedzialni. 
> Marksizmem to pachnie troche. Ilu byloby takich ktorych nie stac na 

Oj... jestem parseki od marksizmu. Moje poglądy, do konserwatywny 
liberalizm.

> rente i odszkodowanie, nie wykupi OC a i tak jezdzi? A akurat skasuje 
> twoje AUDI Q7.  Myslisz ze ubezpieczenia to jakis swiatowy spisek ?
Tak. Myślę, że tak.

> 
> Hmmm To zdanie "Jeśli ma fantazję jeździć autem z kryształową karoserią, 
> to JEGO ryzyko"  brzmi jak chuj w dupe bogatym ;)

Nie. To ilustracja tezy nr 1. W tej chwili ograniczona jest suma 
gwarancyjna i jakoś Ci się to nie kojarzy z "chwdb"? A jeśli pan 
Rotschild będzie jeździł autem z szybą ze szlifowanego diamentu? To 
przeciez może kwoty gwar. braknąć...

> odszkodowanie, a jesli uda sie Tobie przezyc te dajmy na to 15 lat to 
> wyciagniesz wszystko co wplaciles  + wiecej. Ochrona wychdzi za 
> darmo!!!! Rzuc okiem na przyklad
> http://wyslijto.pl/files/download/z0whwdzdx6 Przyjeta jest 13 % stopa 
> zwrotu. Nie z ksiezyca tylko srednia roczna stopa zwrotu z gieldy biorac 
> pod uwage jakiekowliek dzisiecioletni wycinek. Co masz na mysli mowiac o 
> zaciemnianiu

Właśnie to, czyli łączenie inwestowania z ubezpieczeniem. To dwa RÓŻNE 
działania kapitałowe, choć oba z czynnikiem losowym.

> 
> Z ta matematyka mam problem bo chyba czegos nie rozumiem. Mam mnozyc 
> skladke przez prawdopodobienstwa - cos jak ilosc wlosow na sekunde prze 
> plotki;)
A/ (składka razy prawdopodobieństwo nie-zajścia zdarzenia) - to twoja 
oczekiwana wartość straty (a raczej: przychodu TU)
B/ odszkodowanie * p. zajścia zdarzenia - to twoja oczekiwana wartość zysku.
To drugie zawsze będzie mniejsze (w przypadku ubezpieczeń).

Przykład ruletki: obstawiasz czerwone. Sądzisz, że obie szanse są =50%? 
Nieprawda. Na tarczy ruletki jest jedno zielone pole. A więc jeśli 
obstawiasz czerwone, to:
A/ = 1(czyli stawka) * 19/37
B/ = 1 (czyli wygrana minus stawka) * 18/37
Różnica, czyli blisko 3% stawki, to zysk kasyna.

Jeszcze bardziej łopatologiczny przykład: Idziesz do kasyna z żoną. Ona 
obstawia czarne, Ty czerwone. I tak przez cały wieczór. O ile lżejsi 
wyjdziecie? O 3% sumy stawek z całego wieczoru, bo (średnio) raz na 37 
kręceń żadne z Was nie dostanie kasy!


> A smierc jeszcze raz podkresle nie podlega rachunkowi 
> prawdopodobienstwa. Kazdy kiedys umrze.

Powtórzę po raz nie-wiem-który: nie łącz zdarzeń losowych z transakcją 
kapitałową ze składnikiem losowym. To nie ma ze sobą nic wspólnego. 
Każdy umrze. W wypadku bądź ze starości. A pieniądze może inwestować lub 
nimi grać w dowolnie wybrany sposób.

> No dobrze ale masz racje, ze mozna liczyc pradopodobienstwo wystapenia 
> wypadku. Tylko   co. jesli dotyczy to jednego na 20 , to zbierzmy 
> wszystkich w szeregu i co 20 wystap do ubepieczenia? Ja bylem ten 20 a 
> ty 19 i dlatego ja sie ubezpieczylem a ty nie. Wiesz nie kazdy mysli tak 
> jak ty. Duzo ludzi bierze pod uwage bycia tym 20 wlasnie.

To są właśnie te emocje, dzięki którym wieczerzakopodobni mają czym 
przekręcać.


Tym razem stanowcze EOT z mojej strony.


-- 
Tnx. Regards.         Bzd.
Re: Filozofia ubezpieczeń (b.: Re: Ubezpiecznie na wypadek... )
#9636
Author: zaburbian
Date: Mon, 21 Dec 2009 07:19
162 lines
7951 bytes
"bzdreg" <bzdreg_at_@op.pl> wrote in message 
news:hglq7k$qbi$1@news.onet.pl...
zaburbian pisze:

>W moich rozważaniach uposażony=ubezpieczony. Redukuję zagadnienia do 
>najprostszych postaci.

Ale wlasnie oto chodzi twoje rozwazania sa bledne. Zeby cos rozwazac 
trzeba robic prawidlowe zalozenia. Nie mozna przyjac ze biale jest 
zielone a w zwiazku z tym  mowic ze jest brzydkie. W ubezpieczeniu na 
zycie Ubezpieczony nie jest Uposazonym

>Nie są.
>Weź (w wyobraźni) wszystkich ubezpieczonych. Zsumuj ich składki. Zsumuj 
>ich odszkodowania/świadczenia. Druga suma jest mniejsza. Zawsze. A więc 
>per saldo ubezpieczeni przegrywają.


Nie. Pieniadze nie leza w skarpecie. Choc bys zaklinal rzeczywisctosc. I 
nie traktuj tego per saldo , bo kazdy ma idnywidulane potrzeby i martwi 
sie o swoje zycie i o zycie rodziny a nie o zycie calej masy per saldo. 
Nie rozumiesz idei ubezpieczenia.

>(I nie mieszaj inwestowania tej kasy przez TU! Gdyby ci ludzie z tego 
>przykładu zamiast płacić składki, zainwestowali te pieniądze w 
>mechanika-konstruktora-wynalazcę, to przynajmniej podniósłby się im 
>poziom życia)


A skad wiesz ?


>Nie mieszajmy inwestycji na rynku kapitałowym z umową ubezpieczeniową.
>To można oddzielić całkowicie. Możemy się (Ty i ja) założyć kto 
>wcześniej pożegna się z tym światem, a przedmiotową kwotę zainwestować 
>w dowolnie wybrany sposób.
>To, co piszesz, to właśnie "mydlenie oczu", zaciemnianie obrazu, aby 
>skuteczniej otumaniać klientów.



Raz ci tak wygodniej raz inaczej. Nikt nikomu nie mydli oczu, nie 
zaciemnia obrazu.


>Oj... jestem parseki od marksizmu. Moje poglądy, do konserwatywny 
>liberalizm.

A zakladasz ze ludzie sa tacy jak ty i jak powinno byc dla wszystkich 
dobrze, poza tym  masz pretensje do firmy prywatnej, ze zarabia dzieki 
klientom. Plomien rewolucji
plonie w twoim sercu ;) Ten twoj konserwatyzm to jakis taki 
niepoukladany a liberalizm dowolny



>> rente i odszkodowanie, nie wykupi OC a i tak jezdzi? A akurat skasuje 
>> twoje AUDI Q7.  Myslisz ze ubezpieczenia to jakis swiatowy spisek ?

>Tak. Myślę, że tak.

chyba EOD bo z pogladami mozna dyskutowac a z wierzeniami nawet 
Siwadkowie Jehovy nie wygraja ;)

>> Hmmm To zdanie "Jeśli ma fantazję jeździć autem z kryształową 
>> karoserią, to JEGO ryzyko"  brzmi jak chuj w dupe bogatym ;)

>Nie. To ilustracja tezy nr 1. W tej chwili ograniczona jest suma 
>gwarancyjna i jakoś Ci się to nie kojarzy z "chwdb"? A jeśli pan 
>Rotschild będzie jeździł autem z szybą ze szlifowanego diamentu? To 
>przeciez może kwoty gwar. braknąć...

Dlatego OC od nowego roku ida w gore zdaje sie. Tych Rotschildow to nie 
ma duzo. Lubisz uzywac tego pojecia per slado , wiec mowmy raczej o 
nieco bardziej przecietnych ludziach a nie o naciaganych przykladach 
obrzydliwie bogatych bankowcow. Jesli kogos stac na dobre auto to biorac 
pod uwage niskie maxymalne odszkodowanie z tytulu OC najprawdopodobniej 
kupi sobie AC, zreszta jego sprawa

>> odszkodowanie, a jesli uda sie Tobie przezyc te dajmy na to 15 lat to 
>> wyciagniesz wszystko co wplaciles  + wiecej. Ochrona wychdzi za 
>> darmo!!!! Rzuc okiem na przyklad
>> http://wyslijto.pl/files/download/z0whwdzdx6 Przyjeta jest 13 % stopa 
>> zwrotu. Nie z ksiezyca tylko srednia roczna stopa zwrotu z gieldy 
>> biorac pod uwage jakiekowliek dzisiecioletni wycinek. Co masz na 
>> mysli mowiac o zaciemnianiu

>Właśnie to, czyli łączenie inwestowania z ubezpieczeniem. To dwa RÓŻNE 
>działania kapitałowe, choć oba z czynnikiem losowym.


. Na tej zasadzie zadna inwestycja nie jest pewna, bo zawsze sie moze 
cos wydarzyc ze twoje inwestycje w akcje spadna, bank zbankrutuje, 
maszyny straca na wartosci , dom ci splonie a ksiegi wieczyste spala sie 
morzu ognia po wybuchu bomby jadrowej. Nie doprowadzajmy tego do 
absurdu. Wiadomo, ze wszystko jest kwestia umowna i nikt nie ma szklanej 
kuli ale bazujac na pewnych statystykach stara sie przeiwdziec przyszle 
efekty. Nic wiecej nie mozna zrobic.   Ni jest to zadne zaciemnianie 
nikt nikogo nie okrada

>A/ (składka razy prawdopodobieństwo nie-zajścia zdarzenia) - to twoja 
>oczekiwana wartość straty (a raczej: przychodu TU)
>B/ odszkodowanie * p. zajścia zdarzenia - to twoja oczekiwana wartość 
>zysku.
>To drugie zawsze będzie mniejsze (w przypadku ubezpieczeń).

Mimo ze fakty temu przecza ty dalej swoje. Przyklad AIG podalem 
wczesniej


>Przykład ruletki: obstawiasz czerwone. Sądzisz, że obie szanse są =50%? 
>Nieprawda. Na tarczy ruletki jest jedno zielone pole. A więc jeśli 
>obstawiasz czerwone, to:
>A/ = 1(czyli stawka) * 19/37
>B/ = 1 (czyli wygrana minus stawka) * 18/37
>Różnica, czyli blisko 3% stawki, to zysk kasyna.

>Jeszcze bardziej łopatologiczny przykład: Idziesz do kasyna z żoną. Ona 
>obstawia czarne, Ty czerwone. I tak przez cały wieczór. O ile lżejsi 
>wyjdziecie? O 3% sumy stawek z całego wieczoru, bo (średnio) raz na 37 
>kręceń żadne z Was nie dostanie kasy!


Zgoda tylko, ze to nie ma nic wspolnego z ubezpieczniem


> A smierc jeszcze raz podkresle nie podlega rachunkowi 
> prawdopodobienstwa. Kazdy kiedys umrze.

>Powtórzę po raz nie-wiem-który: nie łącz zdarzeń losowych z transakcją 
>kapitałową ze składnikiem losowym. To nie ma ze sobą nic wspólnego. 
>Każdy umrze. W wypadku bądź ze starości. A pieniądze może inwestować 
>lub nimi grać w dowolnie wybrany sposób.

I czesc ludzi sobie kalkuluje ze jednak warto w razie jakby co sie 
ubezpieczyc bo sie boi, a ty twierdzisz ze nie ma sensu bo tylko co 20ty 
musi sie bac? Nie oplaca sie



> No dobrze ale masz racje, ze mozna liczyc pradopodobienstwo wystapenia 
> wypadku. Tylko   co. jesli dotyczy to jednego na 20 , to zbierzmy 
> wszystkich w szeregu i co 20 wystap do ubepieczenia? Ja bylem ten 20 a 
> ty 19 i dlatego ja sie ubezpieczylem a ty nie. Wiesz nie kazdy mysli 
> tak jak ty. Duzo ludzi bierze pod uwage bycia tym 20 wlasnie.

>To są właśnie te emocje, dzięki którym wieczerzakopodobni mają czym 
>przekręcać.

To ty masz po prostu  pretensje do natury ludzkiej, ze jest taka jaka 
jest. Strach ma ogromny wplyw na dzialania ludzkie. Zgadzam sie. I 
dlatego powstalu TU. Tylze ze strach byl pierwszy. Spisku nie ma. To 
odpowiedz na zapotrzebowanie spoleczne

BTW PZU nie jest normalna firma. Co zes sie tak czepil. Czep sie 
politykow - oni tam rzadza


>Tym razem stanowcze EOT z mojej strony.

Dziekuje za dyskusje
Thread Navigation

This is a paginated view of messages in the thread with full content displayed inline.

Messages are displayed in chronological order, with the original post highlighted in green.

Use pagination controls to navigate through all messages in large threads.

Back to All Threads